List do Hebrajczyków 12 (bwp)
(12) Dlatego podnieście opadłe ręce i wyprostujcie kolana mocno drżące, (13) kroczcie zdecydowanie drogami waszego życia, ażeby ci, którzy się słaniają idąc za wami, nie zbłądzili, lecz powrócili do pełnego zdrowia. (14) Strajcie się też o zachowanie pokoju ze wszystkimi i o świętość, bez której nikt nie będzie mógł zobaczyć Pana.
(15) Pamiętajcie też i o tym, żeby nikt nie pozbawiał się dobrowolnie łaski Bożej, żeby żaden gorzki korzeń [jakiejś trucizny - korzeń goryczy, niewdzięczności, niezadowolenia], pnąc się szybko ku górze, nie stał się przyczyną nieporządku zgubnego dla wielu;
(16) żeby się też nie znalazł wśród was jakiś rozpustnik lub bezbożnik, niczym ów Ezaw, który za jedną potrawę sprzedał swoje pierworodztwo. (17) Wiecie przecież, że gdy potem pragnął uzyskać błogosławieństwo, nie został wysłuchany; nie zdołał już odmienić myśli ojca, choć domagał się tego ze łzami.
(18) Bo nie przyszliście [jak ongiś Izraelici] do góry, której nie można dotknąć i którą ogarniają płomienie ognia, mgła, ciemności i burze, (19) z wnętrza zaś rozlega się głos brzmiących trąb i słowa tak potężne, iż wszyscy, którzy je słyszeli, pragnęli, by już zapanowała cisza. (20) Nie mogli bowiem znieść rozkazu, który brzmiał: Wszelkie stworzenie choćby to było nawet zwierzę skoro tylko dotknie się tej góry, winno być ukamienowane. (21) Wszystko zaś razem było tak straszne, iż Mojżesz powiedział: Przerażony jestem i drżę cały.
(22) Otóż wy przystąpiliście do góry Syjon, do miasta Boga żywego, do Jeruzalem niebieskiego, do niezliczonej rzeszy aniołów, (23) na uroczyste zebranie pierworodnych synów Bożych, których imiona są zapisane w niebie, do Boga, który sądzi wszystkich, do duchów sprawiedliwych, które już osiągnęły swój cel, (24) do pośrednika Nowego Testamentu Jezusa i wreszcie do owej krwi oczyszczającej, która posiada skuteczniejszą wymowę niż [krew] Abla.
Nic w życiu nie dzieje się w próżni, a w jeszcze większym stopniu dotyczy to życia chrześcijańskiego. Problem polega na tym, że zbyt często o tym zapominamy – zwłaszcza w kontekście nabożnego oddawania czci Bogu.
Wiele dyskusji na ten temat skupia się na treści uwielbienia: tym, co składamy Bogu w ofierze. (Innymi słowy: co wg nas podoba się Bogu - przypomnij sobie Kaina i jego koncepcję ofiary, która podoba się Bogu, którą Bóg akceptuje).
Istnieją jednak inne kluczowe czynniki, które sprawiają, że nasze nabożne uwielbienie jest miłe Bogu i przez Niego akceptowane, a także stanowi źródło radości i błogosławieństwa dla nas, czcicieli.
Fundamentalną zasadą, która kształtuje zarówno nasze rozumienie, jak i uczestnictwo w nabożnym uwielbieniu, jest to, że dzieje się ono „w Panu”.
Możemy zbliżyć się do Boga i wielbić Go w duchu i prawdzie tylko poprzez naszą jedność z Chrystusem. On jest prawdziwym liderem uwielbienia (Hbr 12,24), który prowadzi nas do miejsca najświętszego, do wewnętrznego sanktuarium nieba. On czyni nas godnymi przyjęcia przez Boga poprzez swoją usprawiedliwiającą łaskę i umożliwia nam wejście w ducha nabożnego uwielbienia poprzez Ducha Świętego.
Wynika z tego bezpośrednio, że uwielbienie jest również działaniem wspólnotowym. Obejmuje ono lud Boży nie jako odizolowane jednostki, ale jako rodzinę Bożą w radosnej wspólnocie – „zbór pierworodnych (uroczyste zebranie), którzy są zapisani w niebie” (Hbr 12,23). Jesteśmy pochłonięci wyrażaniem czci, która jednoczy Kościół walczący tu na ziemi z Kościołem triumfującym w królestwie chwały.
Istnieje wiele innych czynników, które kształtują i umożliwiają oddawanie czci Bogu. To nabożne uwielbienie stale się rozwija i pogłębia, ale jeden aspekt wyróżnia się jako najbardziej niedoceniany i zaniedbywany. Chodzi o to, że Bóg wyznaczył dzień na publiczne oddawanie czci Bogu: Dzień Pański. (Czy nie jest to zdumiewające jak bardzo ten dzień koliduje z naszymi planami na to, co przyjemne?!)
Z Księgi Rodzaju jasno wynika, że sześć dni boskiej działalności twórczej zostało zwieńczonych siódmym dniem, podczas którego świat mógł cieszyć się swoim Stwórcą i Panem. Daleki od bycia uciążliwym, dzień ten został obdarzony wyjątkowym błogosławieństwem. Nawet po upadku Adama pozostał on wpisany w strukturę stworzenia i w prawo Boże dla dobra ludzkości i samego stworzenia. Był to dzień, w którym wszyscy mieli być tak skupieni na Bogu, że wszystko inne stawało się przyćmione przez Jego chwałę i błogosławieństwa, które tylko On posiadał. Zatem, z punktu widzenia ekonomii czasu, „strata” dnia dla Boga nie była żadną ofiarą, ponieważ zysk, jaki przynosił, wzbogacał wszystko inne.
Przejście od starej do nowej epoki przymierza zmieniło dzień obchodów tego Sabatu, ale zmieniło również jego znaczenie. Przeniosło go na zupełnie nowy poziom, od oczekiwania na obiecane przez Boga zbawienie do jego realizacji w Chrystusie. Dzień ten zmienił się również na pierwszy dzień tygodnia, oznaczając inaugurację nowego stworzenia Bożego poprzez zmartwychwstanie Chrystusa jako jego centralny punkt. Został on obdarzony dalszym błogosławieństwem poprzez wylanie Ducha Świętego w dniu Pięćdziesiątnicy, który również przypadł na pierwszy dzień tygodnia.
Bóg wyznaczył ten dzień nie po to, aby zepsuć nam radość życia, ale aby wzbogacić naszą radość z oddawania Mu czci i zapewnić jej doskonały kontekst.
List do Hebrajczyków 10 (bwp)
(22) Zechciejmy przeto zbliżyć się do Niego ze szczerym sercem i niezachwianą wiarą, oczyszczeni uprzednio na duszy od zła wszelkiego i obmyci na ciele wodą czystą. (23) Trwajmy niewzruszenie przy nadziei, którą żyjemy, bo prawdziwie godny jest zaufania Ten, który nam dał obietnicę. (24) Okazujmy staranie jedni o drugich, zachęcajmy się do wzajemnej miłości i do spełniania dobrych uczynków. (25) Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak to już niektórzy zwykli czynić, ale zachęcajmy się wzajemnie [do udziału w nich], i to tym bardziej, im bardziej jesteśmy przekonani, że zbliża się dzień [Pański].
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz