Jak rozumieć pieśń Dawida 2 Sam 1:17-27?
Czy było to szczere? Czy było to tylko polityczne zagranie?
Miłość do Jonatana jest zrozumiala ale do Saula?
(posłuchaj opowiadania na Spotify)
Pieśń Dawida z 2 Sm 1:17–27 należy czytać jako autentyczny lament, a nie przede wszystkim jako polityczne zagranie. Jednocześnie Dawid był człowiekiem politycznie roztropnym i doskonale wiedział, jakie konsekwencje będzie miała ta pieśń. Te dwie rzeczy nie muszą się wykluczać.
1. Kontekst: Dawid miał wszelkie powody, by cieszyć się ze śmierci Saula
To jest właśnie najbardziej zaskakujące.
Saul:
próbował go zabić,
ścigał go latami,
pozbawił go bezpieczeństwa,
doprowadził do rozdzielenia go z rodziną,
próbował wykorzystać własne wojsko przeciwko niemu,
a nawet zmusił Dawida do życia wśród Filistynów.
Dawid dwukrotnie miał możliwość zabicia Saula i dwukrotnie odmówił.
Dwa razy.. w 1 Sm 24:7 i w 26:10–11 mówi:
„Niech mnie Pan uchowa od tego, abym miał podnieść rękę swoją na mojego pana, pomazańca Pańskiego”.
Dlatego śmierć Saula mogła być dla Dawida politycznym wybawieniem.
A jednak kiedy dowiaduje się o jego śmierci, nie urządza święta zwycięstwa. Płacze.
To mówi wiele o jego sercu.
2. Czy Dawid kochał Saula?
Tutaj trzeba zrobić ważne rozróżnienie.
Dawid nie kochał Saula tak, jak kochał Jonatana.
W hebrajskim tekście pieśni znajdujemy bardzo interesującą rzecz.
O Jonatanie Dawid mówi:
„Bardzo mi żal ciebie, bracie mój, Jonatanie; byłeś mi bardzo miły. Cudowniejsza była miłość twoja niż miłość niewieścia” (2 Sm 1:26).
To jest język osobistej, głębokiej więzi.
Natomiast o Saulu Dawid mówi przede wszystkim:
„Saul i Jonatan, umiłowani i mili,
nierozłączni za życia swego...” (2 Sm 1:23).
Nie oznacza to, że Dawid nagle odkrył, iż Saul był wspaniałym człowiekiem.
Dawid nie idealizuje Saula.
I to też jest ważne.
3. Dawid potrafił oddzielić człowieka od jego czynów
To być może jest najważniejsza lekcja tego tekstu.
Dawid wiedział, kim Saul był.
Nie mówi: „Saul był niewinnym człowiekiem, nigdy mnie nie skrzywdził”.
Nie mówi też, że Saul był dobrym królem.
Mówi natomiast: „Saul i Jonatan, umiłowani i mili...” (2 Sm 1:23).
Dlaczego?
Ponieważ Dawid potrafił zobaczyć więcej niż tylko osobistą krzywdę.
Saul był jego prześladowcą, ale był również: pomazańcem Pańskim, królem Izraela, ojcem Jonatana i człowiekiem, którego Bóg kiedyś powołał do określonego zadania.
Dawid nie musiał aprobować Saula, żeby opłakiwać jego śmierć.
To bardzo ważne również dzisiaj.
Przebaczenie - nie wymaga nazwania zła dobrem.
Szacunek - nie wymaga zaprzeczania krzywdzie.
Miłość - nie oznacza naiwności.
Dawid nie mówi: „Saul nie był moim wrogiem”.
Mówi raczej: „Nie chcę, aby jego śmierć uczyniła moje serce takie jak jego”.
4. A może jednak była to polityka?
Oczywiście, że polityczny wymiar tej pieśni istnieje.
Nie powinniśmy być naiwni.
Dawid właśnie został potencjalnym następcą Saula.
Gdyby teraz powiedział: „Wreszcie umarł mój prześladowca! Teraz tron należy do mnie!”
— natychmiast pojawiłoby się podejrzenie, że Dawid przez cały czas czekał na tę chwilę.
Tymczasem robi coś przeciwnego.
Rozkazuje opłakiwać Saula.
Co więcej, w 2 Sm 1:18 czytamy: „I kazał ich nauczyć pieśni (o łuku)...”
Pieśń miała być przekazywana Izraelowi.
To rzeczywiście miało ogromne znaczenie polityczne.
Dawid pokazuje: „Nie zdobyłem tronu przez zamordowanie mojego rywala.”
Jakie to daje świadectwo..?
Ale można powiedzieć jeszcze coś więcej:
To, że coś jest politycznie mądre, nie oznacza, że jest politycznie cyniczne.
Dawid mógł jednocześnie:
szczerze płakać po Saulu, oraz
wiedzieć, że jego publiczna postawa wpłynie na sytuację polityczną Izraela.
Człowiek może działać roztropnie bez bycia obłudnym.
5. Jest jeszcze jeden niezwykle ważny szczegół
Zwróć uwagę na pierwszą reakcję Dawida na wieść o śmierci Saula.
W 2 Sm 1:11–12:
„Wtedy Dawid uchwycił swoje szaty i rozdarł je, a tak samo uczynili wszyscy mężowie, którzy byli z nim. I lamentowali, płakali i pościli aż do wieczora z powodu Saula i Jonatana...”
Saul jest wymieniony przed Jonatanem.
To jest niezwykłe.
Dawid nie mówi: „Jonatan umarł! Saul też, niestety.”
Obaj są przedmiotem żałoby.
A później Dawid jeszcze bardziej konkretnie pokazuje, że jego lament nie jest tylko grą:
„Góry Gilboa! Niech nie będzie na was rosy ani deszczu...” (2 Sm 1:21).
To jest język poetyckiego bólu. Nie brzmi jak komunikat wyborczy.
6. Ale czy Dawid nie powinien cieszyć się, że jego prześladowca nie żyje?
Właśnie tutaj objawia się duchowa dojrzałość Dawida.
Dawid rozumie coś, czego my często nie rozumiemy: można pragnąć sprawiedliwości, nie pragnąc nieszczęścia człowieka.
Dawid przez lata chciał, aby Bóg rozstrzygnął sprawę Saula.
Ale kiedy Bóg rzeczywiście dopuszcza do jego śmierci, Dawid nie mówi: „Wiedziałem, że Bóg stanie po mojej stronie!”
Płacze. To jest niezwykle podobne do późniejszego:
„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj” (Rz 12:21).
Dawid nie pozwolił, aby zło Saula wyprodukowało w nim zło Dawida.
7. A Jonatan?
Tutaj sprawa jest oczywiście głębsza. Jonatan był dla Dawida kimś wyjątkowym.
1 Sm 18:1 mówi:
„Dusza Jonatana przylgnęła do duszy Dawida i umiłował go Jonatan jak siebie samego”.
Jonatan:
nie zazdrościł Dawidowi,
nie walczył o tron za wszelką cenę,
uznał Boży wybór Dawida,
chronił go przed Saulem,
zawarł z nim przymierze.
Dlatego lament nad Jonatanem jest zrozumiały na poziomie osobistym.
Ale właśnie dlatego zestawienie Saula i Jonatana w jednej pieśni jest tak mocne.
Dawid nie pozwala, aby grzech ojca zniszczył jego zdolność do uznania dobra, które było w jego synu.
I nie pozwala również, aby osobista krzywda sprawiła, że śmierć człowieka stanie się dla niego powodem do triumfu.
8. Jest jednak coś jeszcze bardziej zaskakującego
Zwróć uwagę na zakończenie:
„Jakże polegli (padli) bohaterowie
i zginęły narzędzia (rynsztunki) wojenne!”
(2 Sm 1:27)
Dawid nie kończy: „O jak dobrze, że Saul nie żyje”.
Kończy: „Jakże polegli bohaterowie”.
Dlaczego?
Bo Dawid patrzy na Saula nie tylko przez pryzmat swojego cierpienia, ale także przez pryzmat Izraela.
Śmierć Saula oznaczała również: osłabienie Izraela.
Filistyni odnieśli zwycięstwo. Król i następca tronu leżą martwi.
To nie jest po prostu: „Mój wróg umarł”.
To jest: „Izrael stracił króla i wojownika”.
9. I tutaj pojawia się bardzo piękna teologia
Dawid może powiedzieć: „Saul był moim wrogiem, ale nie był moim bogiem.”
Nie musi niszczyć pamięci o Saulu, żeby pokazać własną krzywdę.
Nie musi go demonizować, żeby uwypuklić swoje cierpienie.
Nie musi się mścić, ponieważ ostateczny sąd pozostawia Bogu.
To przygotowuje nas do słów Pawła:
„Jeżeli możliwe, o ile to od was zależy, ze wszystkimi ludźmi pokój miejcie. Najmilsi! Nie mścijcie się sami...”
(Rz 12:18–19)
Dawid żył tą zasadą jeszcze zanim została zapisana w Nowym Testamencie.
10. Czy więc pieśń była szczera?
Tak — przede wszystkim była szczera. Ale szczerość Dawida nie wykluczała politycznej roztropności.
Nie sądzę, aby właściwe było czytanie tego tekstu jako:
„Dawid udawał żałobę, żeby zdobyć tron”.
To jest zbyt cyniczna interpretacja i nie pasuje do całej historii Dawida.
Gdyby Dawid chciał po prostu wykorzystać śmierć Saula politycznie, mógł zrobić coś znacznie prostszego: ogłosić siebie królem.
Tymczasem przez cały czas jego postawa brzmi: „Nie będę budował swojej przyszłości na śmierci człowieka, którego Bóg namaścił”.
I to jest ważne również dla nas.
A może najpiękniejsza lekcja jest taka:
Dawid nie musiał pokochać charakteru Saula, żeby opłakiwać jego śmierć.
Można powiedzieć: „To, co zrobiłeś, było złe”.
I jednocześnie: „Nie cieszę się, że przegrałeś... umarłeś”.
Można uznać swoją krzywdę, postawić granice, szukać sprawiedliwości — i jednocześnie nie pozwolić, aby nienawiść zamieszkała w sercu.
Dawid miał przed sobą tron.
Ale zanim usiadł na tronie, musiał pokazać, że nie zamierza stać się Saulem.
I być może właśnie dlatego 2 Sm 1 jest tak ważnym rozdziałem w historii jego dojścia do władzy. Nie zwyciężył Saula przez zabicie go.
Zwyciężył Saula, odmawiając stania się Saulem.
