Nowe narodzenie, wiara i suwerenna łaska Boga
Teksty przewodnie: Ewangelia Jana 3:3–8; Efezjan 2:1–10
Wyobraźmy sobie dwóch ludzi, którzy słuchają tej samej Ewangelii. Słyszą o Jezusie Chrystusie, o Jego śmierci za grzeszników i o zmartwychwstaniu. Jeden człowiek zaczyna dostrzegać swój grzech, ufa Chrystusowi i przychodzi do Niego po ratunek. Drugi słucha tych samych słów, ale pozostaje obojętny. Być może nawet uznaje, że chrześcijaństwo ma pewną wartość, jednak nie widzi potrzeby, by powierzyć Jezusowi swoje życie.
Dlaczego tak się dzieje? Czy różnica polega wyłącznie na tym, że jeden człowiek podjął właściwą decyzję, a drugi nie? Czy może istnieje głębszy problem, który Biblia nazywa duchową śmiercią, oraz głębsze działanie Boga, które nazywamy nowym narodzeniem?
Arthur Pink, rozważając naukę o nowym narodzeniu, stawia pytanie: dlaczego Duch Święty nie ożywia wszystkich ludzi? Zwraca uwagę na odpowiedź, która często pojawia się w dyskusjach: Bóg ożywia tych, którzy uwierzyli w Chrystusa. Pink zauważa jednak, że takie rozumowanie może odwracać biblijną kolejność.
Wiara nie jest przyczyną nowego narodzenia, lecz jego owocem.
Przyjrzyjmy się temu w świetle Pisma Świętego.
1. Człowiek potrzebuje czegoś więcej niż pouczenia
Jezus powiedział Nikodemowi:
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci, jeśli się kto nie narodzi na nowo, nie może ujrzeć Królestwa Bożego”. (Jana 3:3, BW)
(msg: Jezus powiedział: „Masz całkowitą rację. Słuchaj mnie uważnie: Dopóki człowiek nie narodzi się z góry, nie jest w stanie zobaczyć tego, na co wskazuję – Bożego królestwa”.)
Zwróćmy uwagę na słowa Jezusa: człowiek musi narodzić się na nowo. Nie powiedział jedynie, że powinien zdobyć więcej wiedzy religijnej, poprawić swoje zachowanie albo nauczyć się podejmować lepsze decyzje.
Nikodem był człowiekiem religijnym. Znał Pisma, należał do przywódców religijnych Izraela i nie był obojętny na sprawy Boże. A jednak Jezus wyjaśnił mu, że potrzebuje narodzenia z góry.
Dlaczego?
Ponieważ problem człowieka nie ogranicza się do braku informacji. Grzech dotyka jego serca, pragnień i sposobu postrzegania Boga. Człowiek może znać prawdę, a jednocześnie nie kochać jej i nie chcieć podporządkować jej swojego życia.
Paweł opisuje naszą sytuację przed nawróceniem bardzo mocnymi słowami:
„I wy umarliście przez upadki i grzechy wasze”. (Efezjan 2:1, BW)
msg: Jeszcze nie tak dawno tkwiliście w tym starym, bezproduktywnym życiu pełnym grzechu.
Apostoł nie mówi, że byliśmy tylko chorzy duchowo, nieco zagubieni czy osłabieni. Mówi, że byliśmy umarli w grzechach.
Oczywiście nie oznacza to, że człowiek niewierzący nie potrafi podejmować decyzji, okazywać miłości rodzinie czy czynić rzeczy społecznie pożytecznych. Chodzi o jego relację z Bogiem. Sam z siebie nie potrafi odrodzić własnego serca ani wytworzyć w sobie duchowego życia, które prowadzi do zbawczej wiary w Chrystusa.
Możemy wyjaśnić komuś Ewangelię. Możemy odpowiadać na jego pytania, przekonywać go argumentami i cierpliwie pokazywać mu prawdę. Nie możemy jednak sprawić, by sam z siebie narodził się na nowo.
Ewangelia jest głoszona przez ludzi, ale duchowe życie daje Bóg.
Dlatego Jezus, mówiąc o nowym narodzeniu, wskazuje na działanie Ducha Świętego:
„Wiatr wieje, dokąd chce, i szum jego słyszysz, ale nie wiesz, skąd przychodzi i dokąd idzie; tak jest z każdym, kto się narodził z Ducha”. (Jana 3:8, BW)
Tak jak nie możemy rozkazać wiatrowi, by zaczął wiać, tak nie możemy własną mocą spowodować duchowego odrodzenia. Nowe narodzenie jest dziełem Boga.
2. Wiara jest owocem łaski, a nie zapłatą za nią
W tym miejscu pojawia się zasadnicze pytanie: czy człowiek najpierw wierzy, a następnie Bóg daje mu nowe życie, czy też Bóg daje mu nowe życie, dzięki któremu człowiek zaczyna wierzyć?
Arthur Pink opowiada się za drugim stanowiskiem. I istnieją mocne biblijne podstawy, by właśnie tak rozumieć relację między nowym narodzeniem a wiarą.
Posłuchajmy słów Pawła:
„Ale Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla wielkiej miłości swojej, którą nas umiłował, i nas, którzy umarliśmy przez upadki, ożywił wraz z Chrystusem — łaską zbawieni jesteście”. (Efezjan 2:4–5, BW)
Zauważmy kolejność: byliśmy umarli, ale Bóg nas ożywił. Inicjatywa należy do Niego. To nie człowiek daje sobie życie, aby następnie zasłużyć na Boże zainteresowanie. Bóg w swoim miłosierdziu przychodzi do ludzi, którzy sami nie są w stanie wyprowadzić się ze śmierci duchowej.
Kilka wersetów dalej Paweł pisze:
„Albowiem łaską zbawieni jesteście przez wiarę, i to nie z was: Boży to dar”. (Efezjan 2:8, BW)
Ten fragment uczy nas, że zbawienie jest z łaski, a nie z uczynków. Wyrażenie „i to nie z was” odnosi się w greckim tekście do zbawienia jako całości, a nie w sposób jednoznaczny wyłącznie do samej wiary. Dlatego nie powinniśmy budować całej argumentacji na tym jednym zdaniu.
Istnieją jednak inne teksty, które pokazują, że również zdolność do uwierzenia jest związana z działaniem Boga.
W Dziejach Apostolskich czytamy o Lidii:
„A Pan otworzył serce jej, tak iż się skłaniała do tego, co Paweł mówił”. (Dzieje Apostolskie 16:14, BW)
Lidia słuchała głoszonego Słowa tak jak i inne kobiety zgromadzone na tamtym miejscu. Paweł nie pominął głoszenia Ewangelii, a ona nie została potraktowana jak bierny przedmiot bez osobistej odpowiedzi. Jednak Łukasz wyraźnie zaznacza, że to Pan otworzył jej serce.
To niezwykle ważne.
Lidia rzeczywiście słuchała, rozumiała i odpowiadała na prawdę. A jednocześnie jej reakcja nie była niezależnym od Boga osiągnięciem, którym mogłaby się chlubić.
Podobnie w Dziejach Apostolskich 11:18 czytamy, że Bóg dał poganom opamiętanie ku żywotowi. W Liście do Filipian 1:29 Paweł mówi zaś, że wierzącym zostało darowane nie tylko wierzyć w Chrystusa, ale również cierpieć dla Niego.
Widzimy więc pewien biblijny wzorzec: Bóg nie tylko przedstawia człowiekowi prawdę, ale także działa w jego sercu, aby doprowadzić go do zbawczej odpowiedzi.
Nie oznacza to, że ktoś nam tą wiarę wtłacza. To my wierzymy. To my przychodzimy do Chrystusa, opamiętujemy się i ufamy Jego obietnicom. Jednak kiedy pytamy, skąd wzięło się w nas to nowe nastawienie do Boga, Biblia kieruje nas ku Jego łasce.
Wiara nie jest ceną, którą płacimy za nowe życie. Jest odpowiedzią człowieka, którego Bóg doprowadza do życia w Chrystusie.
3. Dlaczego zatem nie wszyscy zostają zbawieni?
Musimy teraz zmierzyć się z najtrudniejszym pytaniem.
Jeżeli Bóg ma moc ożywiać duchowo umarłych, dlaczego nie zbawia wszystkich?
Biblia nie daje nam prawa do twierdzenia, że wszyscy ostatecznie zostaną zbawieni. Jezus mówi o dwóch drogach i dwóch różnych zakończeniach ludzkiego życia (Mt 7:13–14). Jedni wchodzą przez wąską bramę, inni pozostają na drodze prowadzącej do zguby.
Pismo Święte uczy również, że Bóg jest suwerenny w zbawieniu. Nie wszyscy otrzymują tę samą łaskę, która skutecznie prowadzi człowieka do wiary w Chrystusa.
Jednocześnie musimy zachować ostrożność. Nie wolno nam przedstawiać Boga tak, jakby potępiał niewinnych ludzi, którzy w rzeczywistości pragnęli pojednania z Nim, lecz zostali odrzuceni wbrew swojej woli. Biblia ukazuje człowieka jako grzesznika, który odpowiada za swój grzech, a nie jako niewinną ofiarę arbitralnej decyzji Boga.
Jezus powiedział:
„A na tym polega sąd, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, bo ich uczynki były złe”. (Jana 3:19)
nlt: „A sąd (krisis) opiera się na tym fakcie: Boże światło przyszło na świat, ale ludzie ukochali (wybrali) ciemność bardziej niż światło, ponieważ ich czyny były złe.”
To bolesna diagnoza ludzkiego serca. Problem nie polega jedynie na tym, że człowiek nie otrzymał wystarczająco dużo informacji. Człowiek umiłował ciemność. Nie chce przyjść do światłości, ponieważ światłość odsłania jego grzech.
Dlatego nauka o Bożej suwerenności nie powinna prowadzić nas do lekceważenia ludzkiej odpowiedzialności. Biblia przedstawia obie prawdy: Bóg jest suwerennym Zbawicielem, a człowiek jest odpowiedzialny za swoje grzeszne odrzucenie prawdy.
Nie znamy wszystkich Bożych zamysłów i nie potrafimy w pełni wyjaśnić, dlaczego jednego człowieka Bóg skutecznie przyprowadza do Chrystusa, a drugiego pozostawia w jego grzechu. Nie musimy jednak udawać, że znamy odpowiedzi na wszystkie pytania, aby zaufać temu, co Bóg objawił o sobie.
Wiemy, że jest sprawiedliwy. Wiemy, że nie ma w Nim żadnej nieprawości. Wiemy również, że zbawienie grzesznika jest wyłącznie dziełem Jego łaski.
I właśnie dlatego nie powinniśmy patrzeć na osobę niewierzącą z wyższością.
Jeśli wierzę w Chrystusa, nie mam powodu, by chlubić się własną mądrością, wrażliwością czy duchową przenikliwością. Nie jestem zbawiony dlatego, że jako jedyny potrafiłem dostrzec prawdę, podczas gdy inni okazali się zbyt głupi, by ją zrozumieć.
Jeśli widzę Chrystusa jako swojego Zbawiciela, powinienem dziękować Bogu za Jego łaskę.
4. Suwerenna łaska prowadzi do pokory i nadziei
Jak ta prawda powinna wpływać na nasze życie?
Po pierwsze, powinna nas uwolnić od chlubienia się sobą.
Nie jesteśmy chrześcijanami dlatego, że byliśmy lepsi od innych. Nie zasłużyliśmy na nowe narodzenie. Nie kupiliśmy sobie Bożej przychylności ani nie przekonaliśmy Boga, że jesteśmy warci zbawienia.
Paweł pyta:
„Bo któż cię wyróżnia? A co masz, czego byś nie otrzymał?” (1 Koryntian 4:7, BW)
Jeśli otrzymaliśmy łaskę, nie możemy traktować jej jak własnego osiągnięcia.
Po drugie, ta prawda powinna podtrzymywać nas w modlitwie i ewangelizacji. Jeżeli zbawienie zależy ostatecznie od Boga, nie musimy manipulować ludźmi, wywoływać sztucznych emocji ani przekonywać ich za wszelką cenę. Mamy wiernie głosić Chrystusa, odpowiadać na pytania, kochać bliźnich i modlić się o działanie Ducha Świętego.
Tylko Bóg może otworzyć serce. Ale to nie zwalnia nas z głoszenia Ewangelii. Przeciwnie, daje nam powód, by głosić ją z nadzieją nawet wtedy, gdy człowiek wydaje się zupełnie obojętny.
Po trzecie, ta nauka kieruje nas ku samemu Chrystusowi.
Nie powinniśmy kończyć rozważania o wybraniu i nowym narodzeniu, zastanawiając się przede wszystkim, czy jesteśmy wystarczająco dobrzy, by zasługiwać na Bożą miłość. Powinniśmy patrzeć na Tego, który przyszedł zbawić grzeszników.
Jezus nie przyszedł po to, by nagrodzić ludzi, którzy sami doprowadzili swoje serca do duchowego życia. Przyszedł ratować grzeszników. Na krzyżu poniósł karę za grzech swojego ludu, a przez zmartwychwstanie zwyciężył śmierć.
Nasza nadzieja nie leży w sile naszej wiary, lecz w doskonałości Zbawiciela, któremu ufamy.
Wiara może być słaba, człowiek może zmagać się z pytaniami i doświadczać niepokoju. Nie oznacza to jednak, że musi polegać na własnej sile, aby zasłużyć na zbawienie. Ma zwrócić się do Chrystusa, który jest wystarczającym Zbawicielem.
Nie jesteśmy zbawieni dlatego, że nasza wiara jest imponująca. Jesteśmy zbawieni dzięki Chrystusowi, którego nasza wiara przyjmuje.
Zakończenie
Wróćmy do dwóch ludzi, którzy słuchali tej samej Ewangelii. Jeden uwierzył, drugi ją odrzucił.
Czy ten, który uwierzył, ma powód, by powiedzieć: „Jestem lepszy, mądrzejszy i bardziej otwarty niż tamten człowiek”?
Nie. Jeśli rozumie łaskę, powinien powiedzieć: „Byłem grzesznikiem, który potrzebował ratunku. Bóg okazał mi miłosierdzie. Cała chwała należy się Jemu”.
A jeśli modlimy się o kogoś, kto nadal odrzuca Chrystusa, nie powinniśmy uznawać go za przypadek beznadziejny. Nie znamy przyszłości ani wszystkich zamysłów Boga. Nadal możemy głosić Ewangelię, kochać tę osobę i prosić Pana, aby otworzył jej serce.
Nowe narodzenie jest dziełem Boga. Wiara jest rzeczywistą odpowiedzią człowieka. Zbawienie jest z łaski, a cała chwała należy się Jezusowi Chrystusowi.
Dlatego zamiast chlubić się własną decyzją, dziękujmy za Boże miłosierdzie. Zamiast rozpaczać nad niewiarą innych, wiernie głośmy Ewangelię. A zamiast szukać nadziei w sobie, kierujmy wzrok ku Chrystusowi, który powiedział:
„Wszystko, co mi daje Ojciec, przyjdzie do mnie, a tego, który do mnie przychodzi, nie wyrzucę precz”. (Jana 6:37, BW)
To nie jest obietnica, że każdy człowiek zostanie zbawiony niezależnie od swojej odpowiedzi na Ewangelię. To zapewnienie, że nikt, kto przychodzi do Chrystusa, nie zostanie przez Niego odrzucony.
Dlatego jeśli widzisz swój grzech i potrzebujesz Zbawiciela, nie uciekaj od Chrystusa, zastanawiając się, czy jesteś wybrany. Przyjdź do Niego. Jego obietnica jest prawdziwa, Jego ofiara wystarczająca, a Jego miłosierdzie nie jest nagrodą dla ludzi, którzy sami uczynili się godnymi zbawienia.
Jest nadzieją dla grzeszników, którzy potrzebują łaski.
I właśnie taką nadzieję głosi Ewangelia.


