Zadośćuczynienie jako okup – cena, której nie mogliśmy zapłacić
Wyobraź sobie tę scenę. Mat.20:20
Matka. Dwóch synów. Ambicja większa niż odwaga.
Podchodzi do Jezusa z ukłonem i prośbą, która brzmi… bardzo znajomo.
„Panie, spraw, aby moi synowie zasiedli po Twojej prawej i lewej stronie”.
A Jezus nie zaczyna od kazania.
Zadaje pytanie.
„Czy wiecie, o co prosicie?”
Czy my wiemy?
Czy naprawdę rozumiemy, o co prosimy, gdy mówimy: „Panie, chcę iść za Tobą”?
Jezus prowadzi ich głębiej:
„Czy możecie wypić kielich, który Ja mam wypić?”
Oni odpowiadają szybko. Za szybko.
„Tak, możemy”.
A my?
Czy jesteśmy gotowi na Chrystusa chwały… jeśli po drodze jest krzyż?
Królestwo, które działa odwrotnie
Gdy uczniowie zaczynają się oburzać, Jezus robi coś kluczowego.
Nie tylko koryguje ich ambicje – On przewraca definicję wielkości.
„Nie tak będzie między wami”.
To zdanie powinno nas zatrzymać.
W świecie: władza, pozycja, wpływ, przewaga.
W Królestwie: służba, uniżenie, oddanie.
A potem pada zdanie, które jest sercem Ewangelii:
„Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i oddać swoje życie jako okup za wielu.”
Zatrzymajmy się tu.
Okup.
Cena.
Zapłata.
Za kogo?
Za wielu.
Za winnych.
Za dłużników.
Za nas.
Komu został zapłacony okup?
To pytanie od wieków rozpalało Kościół.
Czy Jezus zapłacił diabłu, by nas uwolnić?
Brzmi dramatycznie. Ale czy biblijnie?
Pomyślmy uczciwie:
Czy Stwórca wszechświata musi negocjować z jednym ze swoich zbuntowanych stworzeń?
Gdyby Jezus zapłacił diabłu, to kto byłby ostatecznym władcą?
Kto dyktowałby warunki?
Biblia prowadzi nas w inną stronę.
Nasze grzechy są długiem wobec Boga.
“Daruj nam nasze długi” (Mt 6:12)
Problemem nie jest tylko zniewolenie przez szatana.
Problemem jest święta sprawiedliwość Boga, wobec której stoimy winni.
Szatan nie jest właścicielem długu.
Jest strażnikiem więzienia, do którego sami weszliśmy przez grzech.
Historia, która pomaga to zobaczyć
Wyobraź sobie człowieka skazanego na dożywocie.
Wyrok jest sprawiedliwy. Dowody niepodważalne.
Nie ma apelacji.
I nagle sędzia wstaje, zdejmuje togę, schodzi z ławy,
i mówi:
„Wyrok pozostaje. Ale to ja go wykonam”.
Nie przekupuje strażnika.
Nie negocjuje z innymi więźniami.
Sam ponosi karę.
To jest krzyż.
Bóg nie przymyka oka na grzech.
Nie obniża standardów.
Sam płaci cenę, której od nas wymaga Jego sprawiedliwość.
„Tego, który nie znał grzechu, za nas grzechem uczynił” (2 Kor 5:21).
Od czego naprawdę zostaliśmy uwolnieni?
Uciekamy od władzy diabła nie dlatego, że diabeł dostał zapłatę.
Uciekamy, bo nasz dług wobec Boga został spłacony.
Gdy dług znika, więzienie traci podstawę prawną.
Dlatego Kolosan 2 mówi, że:
„dokument dłużny został przybity do krzyża”.
Nie zerwany.
Nie odłożony na później.
Przybity. Publicznie. Ostatecznie.
Dwa błędy, których musimy unikać
Wobec szatana łatwo skręcić w jedną z dwóch stron:
- Bagatelizować go – jakby nie miał żadnej mocy.
- Demonizować go – jakby był równy Bogu.
Prawda jest pośrodku.
Szatan ma realną, ale ograniczoną władzę.
I ta władza została złamana na krzyżu.
„Syn Boży objawił się po to, aby zniszczyć dzieła diabła” (1 J 3:8).
Dlatego chrześcijanin nie żyje w strachu.
Nie żyje też w naiwności.
Żyje w wolności kupionej krwią.
Zastosowanie: co to zmienia dziś?
Pozwól na kilka pytań, które nie są teoretyczne:
- Skoro zostałem wykupiony, dlaczego wciąż żyję jak dłużnik?
- Skoro Jezus zapłacił cenę, dlaczego próbuję coś Bogu „odpracować”?
- Skoro Król oddał życie jako sługa, jak ja traktuję władzę, wpływ, relacje?
Krzyż nie tylko nas zbawia.
Krzyż przestawia nasze ambicje.
Nie pytamy już:
„Jak wysoko mogę zajść?”
Ale:
„Komu mogę dziś służyć – bo mnie już wykupiono?”
Do dalszego rozważania
- Rdz 3:14–15
- Ps 89:1–28
- Kol 2:13–14
- 1 J 3:8