Bóg nie boi się mówić „nie”.
Już w ogrodzie Eden postawił granicę. Nie dlatego, że był surowy, lecz dlatego, że był dobry. Granica była wyrazem przymierza, a nie kaprysu. Problem nie polegał na tym, że Bóg ograniczył człowieka. Problem polegał na tym, że człowiek przestał ufać Jego sercu.
To prowadzi nas do rodzicielstwa.
Mówienie „nie” nie rani dziecka.
Bóg mówi „nie” swoim dzieciom każdego dnia — i czyni to jako Ojciec, nie jako tyran. „Bo kogo Pan miłuje, tego karze” (Hbr 12,6). Dyscyplina nie jest zaprzeczeniem miłości, lecz jej dowodem.
Rani natomiast sposób, w jaki to mówimy.
Granica bez więzi wydaje się odrzuceniem.
Jeśli dziecko nie doświadcza od nas ciepła, stałości i łagodności, każde „nie” brzmi jak: „Nie chcę ciebie.” A przecież prawdziwe przesłanie powinno brzmieć: „Nie zgadzam się na to zachowanie, ponieważ kocham ciebie.”
W biblii Bóg nigdy nie oddziela prawa od relacji. Prawo dane Izraelowi na Synaju zostało poprzedzone słowami: „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej.” Najpierw więź, potem wymagania.
Tak samo w domu.
Granica z ciepłem buduje poczucie bezpieczeństwa.
Dziecko nie opiera się (walczy z) samej strukturze. Opiera się chaosowi, nieprzewidywalności, chłodowi. Gdy rodzic jest stały, spokojny i przewidywalny, granice stają się ścianami domu, a nie murami więzienia.
Biblijna wizja człowieka przypomina nam, że serce dziecka — tak jak nasze — jest dotknięte grzechem. Ono nie potrzebuje jedynie afirmacji. Potrzebuje prowadzenia.
Potrzebuje kogoś, kto będzie silniejszy niż jego impulsy, ale jednocześnie bezpieczniejszy niż jego lęki.
Możesz być stanowczy i życzliwy.
Bóg jest jednocześnie sprawiedliwy i łaskawy.
W List do Rzymian czytamy, że Bóg jest „sprawiedliwym i usprawiedliwiającym” (Rz 3,26). To nie jest sprzeczność. To doskonałość.
Rodzic, który mówi:
„Nie pozwolę ci tak mówić do siostry. To nie jest dobre. Ale jestem tu. Pomogę ci.”
— odzwierciedla Boży charakter.
Możesz być jasny i współczujący.
Silny i bezpieczny emocjonalnie.
Ewangelia pokazuje nam, że Boże „nie” wobec naszego grzechu nie było ostatnim słowem. Na krzyżu Bóg powiedział „nie” grzechowi, aby móc powiedzieć wieczne „tak” swoim dzieciom w List do Efezjan (Ef 1,5).
Jeśli nasze „nie” wypływa z serca zakorzenionego w tej łasce, dzieci to wyczują.
W każdym wieku dzieci nie opierają się ograniczeniom tak bardzo, jak opierają się niepewności. One czytają nasz ton. Nasz wyraz twarzy. Naszą konsekwencję. One pytają w ciszy:
„Czy twoje ‘nie’ oznacza, że mnie nie chcesz?”
A my mamy odpowiadać całym sobą:
„Moje ‘nie’ oznacza, że jesteś zbyt cenny, by pozwolić ci iść w stronę tego, co cię zrani.”
Zaufanie przetrwa „nie”, jeśli dziecko wie, że więź nie jest zagrożona.
Tak jak nasze zaufanie do Boga przetrwało Jego suwerenne „nie”, gdy zobaczyliśmy serce Ojca objawione w Chrystusie.
Granice bez ewangelii rodzą bunt albo lęk.
Granice zakorzenione w ewangelii rodzą bezpieczeństwo.
A bezpieczeństwo jest glebą, w której dojrzewa posłuszeństwo — nie ze strachu, lecz z zaufania.
1️⃣
Psalm 103
„Jak ojciec lituje się nad dziećmi, tak Pan lituje się nad tymi, którzy się Go boją” (Ps 103,13)
To psalm o czułym ojcostwie Boga.
Bóg zna naszą kruchość („pamięta, żeśmy prochem”), a jednocześnie nie rezygnuje ze swojej świętości. Jest miłosierny, ale nie pobłażliwy.
To idealne tło dla myśli: granica z ciepłem buduje bezpieczeństwo.
Tu widać połączenie: współczucia, wierności przymierzu, stałości charakteru.
2️⃣
Psalm 23
„Laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają” (Ps 23,4)
Kij i laska — symbole prowadzenia i dyscypliny — nie przerażają owcy. One ją pocieszają. Dlaczego? Bo należą do Dobrego Pasterza.
To dokładnie nasza myśl:
dziecko nie boi się granicy,
jeśli ufa sercu tego, kto ją stawia.
Granica bez relacji budzi strach.
Granica w relacji budzi pokój.
3️⃣
Psalm 32
„Pouczę cię i wskażę ci drogę, którą masz iść; będę ci służył radą, oko moje spocznie na tobie” (Ps 32,8)
Bóg nie tylko koryguje, ale prowadzi z bliskości.
„Oko moje spocznie na tobie” — to obraz stałej obecności, nie chłodnej kontroli.
Oto sedno naszego wywodu:
to nie samo „NIE” tak boli,
lecz brak pewności
czy za tym „NIE” miłość stoi.


