czwartek, 26 lutego 2026

Hebr. 11:6 Bez wiary nie można podobać się Bogu...





 Wyobraź sobie człowieka stojącego na brzegu zamarzniętego jeziora.

Lód trzeszczy. Pod spodem czarna, lodowata woda.

Ktoś z drugiej strony woła z brzegu: „Możesz iść. Utrzyma cię.”

Możesz:

– wierzyć w istnienie lodu,

– znać prawa fizyki,

– nawet wygłosić wykład o strukturze kryształów wody.

Ale dopóki nie oprzesz na nim całego swojego ciężaru – twoja „wiara” nic nie znaczy.




Tak właśnie mówi List do Hebrajczyków:

„Bez wiary nie można podobać się Bogu; kto bowiem przystępuje do Boga, musi uwierzyć, że On istnieje i że nagradza tych, którzy Go szukają.” (Hbr 11,6)

1. Wiara ma określony przedmiot

W świecie słyszymy: „miej wiarę”, „bądź człowiekiem wiary”.

Ale wiara w co? W siebie? W los? W energię wszechświata?

Pismo Święte jest bezkompromisowe:

„Wszyscy bogowie ludów są nicością, lecz Pan uczynił niebiosa” (1 Krn 16,26).

Wartość wiary zależy od jej przedmiotu.

Można ufać cienkiemu lodowi – i utonąć.

Można ufać „bezwartościowym bożkom” – i zostać z pustymi rękami.

Biblijna wiara jest skierowana ku żywemu Bogu.

2. Wiara to więcej niż uznanie faktów

Autor Listu do Hebrajczyków mówi, że trzeba wierzyć, iż Bóg istnieje.

To fundament. Bez niego wszystko staje się bajką.

Ale samo uznanie istnienia Boga nie wystarcza.

Apostoł Paweł pisze, że ludzie „poznali Boga”, lecz „tłumią prawdę...” - jak? 


(Rz 1,18–20 Albowiem gniew Boży z nieba objawia się przeciwko wszelkiej bezbożności i nieprawości ludzi, którzy przez nieprawość tłumią prawdę.

Ponieważ to, co o Bogu wiedzieć można, jest dla nich jawne, gdyż Bóg im to objawił.

Bo jego niewidzialna istota, to jest jego wieczna moc i bóstwo, od stworzenia świata bywa oglądana w dziełach i poznawana naocznie, tak że nie mają wymówki.). Wiedza o Bogu nie zawsze prowadzi do zaufania Bogu.


Można wierzyć, że lód istnieje i jest wystarczająco mocny – i nadal stać sparaliżowany na brzegu.

3. Wiara, która podoba się Bogu

W Hbr 11,6 czytamy, że trzeba wierzyć nie tylko w to, iż Bóg istnieje, lecz także że „nagradza tych, którzy Go szukają”. To zdanie od razu przesuwa akcent z abstrakcyjnego przekonania na relację. Nie chodzi o ogólną religijność ani o zgodę na pewne tezy teologiczne. Chodzi o osobiste zaufanie.

W tym miejscu zaczyna się prawdziwe ryzyko wiary. Nie jest nim emocjonalny skok w ciemność, ale rezygnacja z oparcia w sobie samym. To moment, w którym przestajesz traktować swoje osiągnięcia, moralność czy duchowe doświadczenia jako podstawę przyjęcia przez Boga — i zaczynasz opierać się wyłącznie na Chrystusie.

Autor Listu do Hebrajczyków prowadzi czytelnika właśnie w tym kierunku. Cały list pokazuje, że dostęp do Boga jest możliwy tylko przez Jezusa — naszego doskonałego Arcykapłana. To On otworzył „drogę nową i żywą” (por. Hbr 10,19–22). Wiara, która podoba się Bogu, nie jest więc wiarą w wiarę ani w religijny wysiłek. Jest uchwyceniem się Chrystusa jako jedynej podstawy naszej akceptacji przed Ojcem.

Problemem człowieka nie jest tylko grzech w sensie moralnych upadków, ale głębsza skłonność do budowania swojej tożsamości na czymkolwiek innym niż łaska. Można być moralnym i zagubionym. Można być religijnym i dalekim od Boga. Wiara, o której mówi Hebrajczyków 11,6, polega na porzuceniu zarówno jawnej bezbożności, jak i subtelnej duchowej pychy — i całkowitym zaufaniu Chrystusowi.

Dlatego biblijna wiara obejmuje trzy nierozerwalne elementy:

- uznanie, że Bóg naprawdę jest — osobowy, święty i żywy,

- przekonanie, że jest dobry i wierny swoim obietnicom,

- powierzenie Mu swojego życia przez Jezusa Chrystusa — nie jako dodatku do siebie, lecz jako jedynej nadziei.

Charles Spurgeon trafnie zauważył: możesz być moralny, ofiarny i szanowany, a jednak bez wiary nic z tego nie podoba się Bogu. Nie dlatego, że Bóg lekceważy dobro. Lecz dlatego, że nawet nasze najlepsze czyny, jeśli są próbą zasłużenia na Jego przyjęcie, omijają sedno Ewangelii.

Bogu nie chodzi o samą zewnętrzną pobożność ani o religijną sprawność. Chodzi o serce, które przestaje ufać sobie — i zaczyna ufać Jemu. A takie serce zawsze prowadzi do Chrystusa.

4. Przykład: Rut, która szukała

Spójrz na historię Rut (Rt 2,1–13). Była cudzoziemką. Nie miała tytułów ani zasług. Ale przyszła pod skrzydła Boga Izraela.

Nie tylko uznała, że Bóg istnieje. Ona zaryzykowała wszystko, mówiąc: „Twój lud będzie moim ludem, a twój Bóg moim Bogiem” (Rt 1,16).

I została nagrodzona – łaską, opieką, miejscem w linii mesjańskiej.

Bóg naprawdę nagradza tych, którzy Go szukają.


5. Co to znaczy dziś?

„Szukajcie Pana, dopóki można Go znaleźć; wzywajcie Go, dopóki jest blisko” (Iz 55,6–7).

To wezwanie nie jest religijną poezją. To zaproszenie do ruchu. Wiara w ujęciu biblijnym nie jest teorią ani nastrojem duchowym. Jest przyjściem do Boga takim, jakim się jest — i oparciem się na Tym, którego On dał.

Pytanie nie brzmi: „Czy jestem wystarczająco religijny?”, lecz: „Na czym naprawdę buduję swoją tożsamość i nadzieję?”. Człowiek może oprzeć się na moralności, służbie, doktrynalnej poprawności — a jednak wciąż polegać na sobie. Ewangelia zaprasza nas do czegoś głębszego: do przeniesienia ciężaru z własnych osiągnięć na dokonane dzieło Chrystusa.

Dlatego warto postawić sobie kilka uczciwych pytań:

- Czy moja wiara ma konkretny przedmiot — Jezusa Chrystusa — czy jest jedynie ogólnym religijnym przekonaniem, że „coś nade mną czuwa”?

- Czy w obliczu winy i lęku uciekam do swoich uczynków i porównań z innymi, czy do łaski objawionej w Ewangelii?

- Czy szukam Boga codziennie w Jego Słowie i modlitwie nie po to, by zasłużyć, lecz by coraz głębiej poznawać Tego, który już mnie przyjął w Chrystusie?

Konkretne kroki

- Otwórz dziś Ewangelię i przeczytaj krótki fragment, prosząc: „Panie, pokaż mi siebie i naucz mnie ufać Ci bardziej”.

- W modlitwie nazwij to, na czym naprawdę polegasz — reputację, kontrolę, pieniądze, własną moralność — i świadomie oddaj to Chrystusowi jako fałszywą podstawę bezpieczeństwa.

- Zrób jeden akt posłuszeństwa (przebaczenie, szczerość, rezygnacja z ukrytego grzechu), nie po to, by zdobyć Bożą przychylność, lecz jako owoc zaufania Temu, który już cię usprawiedliwił.

Na końcu nie chodzi o to, czy potrafisz pięknie mówić o wierze. Chodzi o to, czy oprzesz całe swoje życie — swoją winę, przyszłość i nadzieję — na Chrystusie.

„Bez wiary nie można podobać się Bogu” (Hbr 11,6).

Ale wiara, nawet słaba, jeśli jej przedmiotem jest silny Zbawiciel, wystarcza. Nie zbawia siła twojego uchwycenia — lecz Ten, którego się uchwyciłeś.



















środa, 25 lutego 2026

Hebr.11:4-5 Wiara Abla i Henocha



Hebr.11(4)  Przez wiarę złożył Abel Bogu wartościowszą ofiarę niż Kain, dzięki czemu otrzymał świadectwo, że jest sprawiedliwy, gdy Bóg przyznał się do jego darów, i przez nią jeszcze po śmierci przemawia. 

(5)  Przez wiarę zabrany został Henoch, aby nie oglądał śmierci i nie znaleziono go, gdyż zabrał go Bóg. Zanim jednak został zabrany, otrzymał świadectwo, że się podobał Bogu. 


1. Wiara, która daje to, co pierwsze i najlepsze – Abel


Historia Abla i Kaina z 4 rozdziału Księgi Rodzaju nie jest opowieścią o rolniku i pasterzu. To historia o wierze i jej braku. Historia o tym, jakie znaczenie ma posiadanie wiary, która ma wartość w oczach Boga.


Tekst mówi, że Abel przyniósł „pierworodne ze swej trzody i ich tłuszcz” (1 Mojż. 4:4).

Pierwsze. Najlepsze. Najcenniejsze.


O Kainie czytamy jedynie, że przyniósł „ofiarę z płodów roli” (1 Mojż. 4:3). Bez wzmianki o pierwszych plonach. Bez wzmianki o najlepszym.


Problem nie leżał w rodzaju ofiary — przecież ofiary z pokarmów były później ustanowione w Prawie (3 Mojż. 2). Problem leżał w sercu.


Abel ufał Bogu.

Ufał, że jeśli odda pierwsze i najlepsze, Bóg zatroszczy się o resztę.


Kain prawdopodobnie dawał „z nadwyżki”. Z tego, co zostało. Może z poczucia obowiązku. Może z religijnej tradycji.


Wiara zawsze dotyka tego, co najcenniejsze.


 Czy Bóg otrzymuje ode mnie pierwsze chwile dnia – czy resztki zmęczenia?

 Czy daje Mu najlepszą uwagę – czy tylko to, co nie zostało już pochłonięte przez ekran?

 Czy moje ofiarowanie jest odpowiedzią miłości, czy rutyną?


Abel „choć umarł, jeszcze mówi”.

Jego życie krzyczy do nas: 

wiara kosztuje — ale jest warta ceny.


 2. Wiara, która chodzi z Bogiem – Henoch


O Henochu wiemy bardzo niewiele. Rodzaju 5:24 mówi krótko:


„I chodził Henoch z Bogiem, a potem nie było go, gdyż zabrał go Bóg.”


List do Hebrajczyków interpretują to tak: 

„podobał się Bogu”.


Chodzenie z Bogiem to nie emocjonalny zryw. To codzienność. Rytm. Posłuszeństwo. 

W świecie, który oddalał się od Boga (pokolenia przed potopem), Henoch wybrał bliskość.


Nie wiemy o jego wielkich czynach.

Nie wiemy o spektakularnych dziełach.


Wiemy jedno: chodził z Bogiem dzień po dniu. 

(A pamiętamy, że był mężem i ojcem… nie był jakimś eremitą czy ascetą).


Wiara nie zawsze jest dramatyczna jak ofiara Abla.

Czasem jest cicha jak kroki Henocha.


 Czy moja wiara jest niedzielnym wydarzeniem, czy codziennym chodzeniem?

 Czy decyzje zawodowe, rodzinne, finansowe są podejmowane „z Bogiem”, czy obok Niego?

 Czy Bóg jest Gościem w moim życiu, czy Towarzyszem drogi?


 3. Wiara patrzy dalej niż śmierć


Abel umarł.

Henoch nie zaznał śmierci.


Dwie różne drogi. Ten sam fundament: wiara.


Abel pokazuje, że wiara nie chroni przed cierpieniem.

Henoch pokazuje, że wiara prowadzi do chwały.


Obaj wskazują dalej — na Chrystusa.


Bo czyż nie widzimy w Ablu cienia większej Ofiary?

Jezus złożył nie tylko „pierwsze i najlepsze” — On złożył samego siebie.


Czyż nie widzimy w Henochu zapowiedzi nadziei zmartwychwstania?


Paweł pisze:


„Dobry bój bojowałem, biegu dokonałem, wiarę zachowałem; a teraz odłożona jest dla mnie korona sprawiedliwości…” (2 Tym. 4:7–8)


Wiara łączy teraźniejszość z wiecznością.


 4. Praktyczne zakończenie – życie 


Co to znaczy żyć jak Abel i Henoch — przed obliczem Boga?


 1️⃣ Daj Bogu pierwsze 15 minut każdego dnia.


Nie telefon. Nie wiadomości. Słowo i modlitwa.


 2️⃣ Oddaj Mu pierwszą decyzję w trudnej sprawie.


Zanim odpowiesz, zanim podpiszesz, zanim zareagujesz — zatrzymaj się i zapytaj: „Panie, co podoba się Tobie?”


 3️⃣ Dawaj hojnie i radośnie.


2 Kor. 9:7 mówi:

„Każdy tak, jak postanowił w sercu, nie z żalem ani z przymusu; albowiem ochotnego dawcę miłuje Bóg.”


 4️⃣ Chodź z Bogiem w małych rzeczach.


W rozmowie z dzieckiem.

W uczciwości podatkowej.

W czystości myśli.


Wiara nie zaczyna się w wielkich momentach.

Zaczyna się dziś.


---


Abel mówi: Oddaj Bogu pierwsze i najlepsze.

Henoch mówi: Chodź z Nim codziennie.


A Chrystus mówi do tych, którzy idą za Nim:

„Kto wierzy we Mnie, choćby i umarł, żyć będzie.” (Jan 11:25)


Czy twoja wiara jest tylko przekonaniem — czy relacją?

Czy jest tylko wyznaniem — czy drogą?


Dziś możesz zrobić pierwszy krok.

I zacząć chodzić z Bogiem.


wtorek, 24 lutego 2026

Hebr. 11 Czy wszechświat jest poezją… czy przypadkowym bełkotem?

 


Czy wszechświat jest poezją… czy przypadkowym bełkotem?


Czy kosmos i kosmetyki mają coś ze sobą wspólnego? Owszem...

- kosmos (z greckiego kósmos) wskazuje przede wszystkim na Wszechświat pojęty jako uporządkowana, harmonijna i zorganizowana całość. W przeciwieństwie do chaosu, kosmos sugeruje istnienie struktury, prawa i piękna.


Wyobraź sobie, że spacerujesz po plaży i znajdujesz na piasku kartkę. Jest na niej wiersz. Rymy są doskonałe. Sens głęboki. Słowa poruszają serce.


Czy pomyślisz: „Fale i wiatr przez miliony lat przypadkiem ułożyły te litery w logiczną całość”?


A może raczej: „Ktoś to napisał”?


C.S. Lewis zauważył kiedyś, że kiedy napotykamy sens, zakładamy istnienie umysłu. Porządek sugeruje osobę. Słowo wskazuje na mówiącego.


Autor Listu do Hebrajczyków mówi:

„Przez wiarę poznajemy, że światy zostały ukształtowane słowem Boga, tak iż to, co widzialne, nie powstało z rzeczy widzialnych.” (Hbr 11,3)

Wszechświat nie jest przypadkowym zbiorem liter. Jest wypowiedzianym zdaniem.


1. Wiara, która sięga poza to, co widzialne

Rozdział 11 Listu do Hebrajczyków to galeria ludzi, którzy zaufali Bogu. Ale zanim pojawi się Abel czy Noe, autor zaczyna od stworzenia.


Dlaczego?


Bo nikt z nas nie był przy początku stworzenia... a jednak wierzymy:


„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię.” (Rdz 1,1)

Ale ta wiara nie pozostaje bez świadectw. Paweł pisze:

„Albowiem od stworzenia świata niewidzialne przymioty Jego… stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła.” (Rz 1,20)


Świat jest jak otwarta księga. Gdy patrzymy na porządek kosmosu, złożoność życia, głębię sumienia — widzimy ślady Autora.


Ale moment stworzenia pozostaje poza naszym doświadczeniem. Dlatego przyjęcie go jest aktem zaufania Słowu Boga.


2. Stworzenie z niczego – absolutna wolność i moc Boga

Autor podkreśla:

„To, co widzialne, nie powstało z rzeczy widzialnych.” (Hbr 11,3)

Bóg nie korzystał z gotowego materiału. Nie modelował czegoś, co już istniało. On powołał wszystko do istnienia.

„Bo tak mówi Pan, który stworzył niebo… Ja jestem Pan i nie ma innego.” (Iz 45,18)

A Nowy Testament objawia związek stworzenia z Chrystusem:

„Albowiem w Nim zostało stworzone wszystko… wszystko przez Niego i dla Niego zostało stworzone.” (Kol 1,16)


A w Liście do Hebr przeczytamy, że ten sam Chrystus:


„podtrzymuje wszystko słowem swojej mocy.” (Hbr 1,3)


Wszechświat nie tylko zaczął się w Bogu. On trwa w Bogu. Każdy atom istnieje, bo On tego chce.


3. Co to znaczy dla nas?

Jeśli Bóg jest Stwórcą wszystkiego, to:


- nie jesteśmy przypadkiem,
- nie żyjemy bez celu,
- nie jesteśmy zdani na chaos.

„Godzien jesteś, Panie i Boże nasz… ponieważ Ty stworzyłeś wszystko.” (Obj 4,11)


Stworzenie prowadzi do uwielbienia. A uwielbienie prowadzi do zaufania.


Praktyczne zastosowanie

1. Gdy twoje życie wydaje się chaosem

Ten, który stworzył świat z niczego, potrafi przynieść porządek tam, gdzie widzisz tylko pustkę. On nie potrzebuje „materiału wyjściowego”. Może stworzyć nowy początek w twojej historii.

2. Gdy boisz się o przyszłość

Ten, który podtrzymuje galaktyki, podtrzyma także ciebie. Twoje życie nie wymknęło Mu się spod kontroli.


Wskazówki dla małżeństw

Wiara w Stwórcę ma bardzo praktyczny wymiar w relacji męża i żony.

1. Pamiętajcie, kto jest Autorem waszego związku

Jeśli Bóg jest Stwórcą wszystkiego, jest też Stwórcą małżeństwa. 

To nie jest tylko ludzka umowa — to Boży zamysł. 

Kiedy pojawia się kryzys, wracajcie do Źródła.

Nie pytajcie najpierw: „Jak my to naprawimy?”,

ale: „Panie, Ty to stworzyłeś — naucz nas żyć według Twojego projektu.”

2. Nie próbujcie budować z „widzialnych” fundamentów

Kariera, pieniądze, emocje — to za mało. 

Małżeństwo oparte wyłącznie na tym, co widzialne, chwieje się, gdy te rzeczy się zmieniają.

Budujcie na Słowie Boga. Wspólna modlitwa. Przebaczenie bez wypominania. Pokora wraz z niebiańskim darem, jakim jest cierpliwość. Wspólne uczestnictwo w nabożeństwie.

3. Wierzcie, że Bóg może stworzyć coś nowego

Może dziś czujecie, że coś umarło — bliskość, radość, zaufanie. 

Pamiętajcie: Bóg stwarza z niczego. 

On potrafi wzbudzić życie tam, gdzie wy widzicie tylko pustkę.


Wiara w Stwórcę to nie teoria o początku świata.

To decyzja, by zaufać Temu, który wypowiada Słowo (Logos) — i Słowo staje się Ciałem... rzeczy się dzieją.

Jeśli On “wypowiedział” wszechświat do istnienia, może także “wypowiedzieć” pokój, odnowę i miłość w twoim domu.