Wyobraź sobie młode drzewko posadzone w sadzie. Na początku jest przywiązane do palika. Gdyby mogło mówić, może narzekałoby: „Dlaczego jestem ograniczone? Dlaczego nie mogę rosnąć, jak chcę?”. Jednak mądry ogrodnik wie, że ten czas podparcia nie ma go zniewolić, lecz przygotować do samodzielnego wzrostu. Po latach palik zostaje usunięty. Drzewo jest już silne, zakorzenione i zdolne oprzeć się burzom.
A teraz pomyśl o dwóch potężnych rzekach, które płynęły oddzielnie przez wiele kilometrów. W pewnym miejscu łączą się w jedną rzekę. Od tej chwili nie są już dwiema niezależnymi drogami wodnymi. Tworzą wspólny nurt.
Te dwa obrazy pomagają nam zrozumieć ważną biblijną prawdę. Posłuszeństwo dziecka przypomina drzewko przywiązane do palika – jest czasowym przygotowaniem do dojrzałości.
Uległość żony przypomina połączenie dwóch rzek – jest trwałym zjednoczeniem dwóch osób w jedną wspólnotę życia.
Dwa różne słowa, dwa różne powołania
W naszych czasach często wrzuca się do jednego worka biblijne wezwanie skierowane do dzieci i wezwanie skierowane do żon. Tymczasem Pismo Święte używa różnych pojęć.
Do dzieci apostoł Paweł mówi:
„Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom swoim w Panu, bo to rzecz słuszna” (Ef 6:1).
Do żon zaś mówi:
„Żony, bądźcie poddane mężom swoim jak Panu” (Ef 5:22).
To nie jest przypadek. Duch Święty nie używa tych słów zamiennie.
Posłuszeństwo dziecka – szkoła charakteru
Dziecko przychodzi na świat całkowicie zależne od innych. Nie wybiera swoich rodziców, nie ustanawia zasad domu i nie jest zdolne kierować własnym życiem.
Dlatego Bóg daje mu rodziców jako autorytet.
Posłuszeństwo dziecka dotyczy przede wszystkim konkretnych działań:
– „Posprzątaj pokój.”
– „Nie wychodź teraz z domu.”
– „Naucz się odpowiedzialności.”
Dziecko uczy się wykonywać polecenia, nawet gdy nie zawsze rozumie ich sens.
Ale ten stan nie ma trwać wiecznie.
Celem rodzicielskiego autorytetu nie jest utrzymanie dziecka w zależności, lecz przygotowanie go do samodzielności. Dobre wychowanie prowadzi do chwili, gdy młody człowiek potrafi już kierować własnym życiem pod Bożym przewodnictwem.
Posłuszeństwo jest więc szkołą samodyscypliny.
Tak jak palik wspiera młode drzewko tylko przez pewien czas, tak rodzicielski autorytet przygotowuje dziecko do dojrzałości.
Uległość żony – tajemnica jedności
W przypadku małżeństwa sytuacja wygląda zupełnie inaczej.
Mężczyzna i kobieta stają przed Bogiem jako osoby wolne i równe w swojej wartości. Oboje zostali stworzeni na obraz Boży. Oboje są współdziedzicami łaski życia.
A jednak Bóg ustanowił określony porządek w rodzinie.
Nie dlatego, że jedno jest cenniejsze od drugiego, lecz dlatego, że każda wspólnota potrzebuje harmonii i odpowiedzialnego przewodzenia.
Kiedy kobieta zawiera małżeństwo, nie jest dzieckiem poddanym opiece rodziców. Jest osobą wolną, zdolną do samodzielnych decyzji. Właśnie dlatego jej poddanie ma wyjątkowy charakter.
Nie jest wymuszone.
Nie wynika z jej niedojrzałości.
Nie jest skutkiem zależności.
Jest świadomym aktem miłości.
W małżeństwie dochodzi do czegoś niezwykłego:
„I będą dwoje jednym ciałem” (Ef 5:31).
To nie jest zwykła umowa między dwiema stronami. To zjednoczenie dwóch istnień w jedną wspólnotę życia.
Dlatego podporządkowanie żony nie jest zwykłym wykonywaniem poleceń, podobnym do posłuszeństwa dziecka. Jest raczej zgodą na życie we wspólnym nurcie, w którym mąż ponosi odpowiedzialność za kierunek rodziny.
Chrystus i Kościół
Najgłębszego znaczenia tej prawdy nie znajdziemy w psychologii ani socjologii, lecz w Ewangelii.
Paweł mówi:
„Tajemnica to wielka jest; a ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła” (Ef 5:32).
Małżeństwo jest obrazem czegoś większego.
Kościół nie jest dzieckiem posłusznym Chrystusowi jedynie z obowiązku. Kościół jest Oblubienicą, która należy do swojego Oblubieńca.
Chrystus nie panuje nad Kościołem jak tyran.
On oddał za niego swoje życie.
„Chrystus umiłował Kościół i wydał zań samego siebie” (Ef 5:25).
Dlatego biblijna uległość nie może być oddzielona od biblijnej miłości.
Tam, gdzie nie ma ofiarnej miłości męża, nie ma wiernego odbicia Chrystusa.
Tam, gdzie nie ma dobrowolnego poddania żony, nie ma pełnego obrazu Kościoła.
Obie strony są wezwane do czegoś, co przekracza ludzką naturę i wymaga działania łaski Bożej.
Zastosowanie
Być może ktoś z was zmaga się z samym pojęciem poddania. Współczesny człowiek kocha niezależność. Chcemy sami decydować o wszystkim.
Jednak całe chrześcijańskie życie opiera się na dobrowolnym poddaniu się Bogu.
Nie dlatego, że jesteśmy niewolnikami.
Lecz dlatego, że odkryliśmy, iż Jego mądrość jest większa od naszej.
Każde dziecko uczy się posłuszeństwa.
Każda chrześcijańska żona jest wezwana do poddania.
Każdy chrześcijański mąż jest wezwany do ofiarnej miłości.
A każdy wierzący jest wezwany do poddania się Chrystusowi.
To właśnie tutaj znajduje się sedno całej sprawy.
Pytanie nie brzmi najpierw: „Czy żona ma być poddana mężowi?” albo „Czy dziecko ma być posłuszne rodzicom?”.
Najpierw trzeba zapytać:
Czy ja jestem poddany Chrystusowi?
Bo człowiek, który nie chce poddać się doskonałemu Królowi, będzie miał trudność z zaakceptowaniem każdego Bożego porządku.
Natomiast ten, kto poznał miłość Chrystusa, odkrywa, że prawdziwa wolność nie polega na życiu bez autorytetu, lecz na dobrowolnym poddaniu się Temu, który oddał za nas swoje życie.



