Tekst powstał na podstawie artykułu Mercy Lupo
Głos, który mówi: „Nie jesteś sam”
O rodzicielstwie, bliskości i miłości Boga
1. Mały człowiek, wielki świat
Jest późny wieczór. W domu wreszcie zapada cisza. Ale nie w pokoju dziecka.
Tam trwa mały koncert.
Najpierw płacz. Potem kołysanie. Kilka kroków w jedną stronę, kilka w drugą. Rodzic sprawdza pieluszkę, zastanawia się, czy dziecko nie jest głodne, i w końcu zaczyna śpiewać.
Nie jest to występ, który otrzymałby owację na stojąco. Głos jest zmęczony, melodia nie zawsze trafia w odpowiednie dźwięki, a zwrotka kończy się wcześniej, niż powinna.
Ale mały słuchacz nie ocenia wykonania.
Nie pyta: „Mamo, czy ćwiczyłaś przed lustrem? Tato, czy znasz zasady prawidłowego oddychania podczas śpiewu?”.
Ale.. zna ten głos.
To głos, który towarzyszył mu podczas karmienia, który słyszał, gdy ktoś brał go na ręce i który coraz częściej kojarzy mu się z bezpieczeństwem.
Badania nad rozwojem niemowląt wskazują, że śpiewanie dzieciom może pomagać im regulować napięcie i wspierać więź z opiekunem. Znajomy rytm, melodia i głos działają uspokajająco, a sam śpiew pomaga rodzicowi zwolnić i skupić się na dziecku.
Nie jest to magiczny sposób na każdy płacz. Dziecko może nadal potrzebować jedzenia, pomocy z powodu bólu albo po prostu czasu. Jednak śpiew pozostaje prostym gestem troski.
Zanim dziecko zrozumie słowa, może już doświadczać miłości, którą te słowa wyrażają.
Czy nie przypomina nam to czegoś z naszej relacji z Bogiem?
Zanim potrafiliśmy nazwać swoje potrzeby, On już znał naszą zależność od Jego dobroci. Zanim umieliśmy wypowiedzieć modlitwę, potrzebowaliśmy Jego łaski. A zanim mogliśmy cokolwiek Mu ofiarować, Bóg objawił swoją miłość w Jezusie Chrystusie.
„My kochamy, ponieważ On pierwszy otoczył nas miłością” (1 J 4:19).
W chrześcijańskim rodzicielstwie jest coś pięknego: przez codzienną troskę możemy pokazywać dziecku obraz miłości, która wychodzi naprzeciw potrzebom drugiego człowieka.
2. Mała owca i głos pasterza
Jezus powiedział:
„Owce moje głosu mojego słuchają i Ja znam je, a idą za mną” (J 10:27).
Wyobraź sobie owcę pośród wielu innych owiec z różnych stad. Dookoła słychać nawoływania innych pasterzy i odgłosy stada. A jednak rozpoznaje głos swojego pasterza. Ten głos nie jest dla niej jedynie dźwiękiem. Jest związany z kimś, kto prowadzi ją do wody, szuka dla niej pożywienia i chroni ją przed niebezpieczeństwem.
Właśnie dlatego obraz pasterza tak często pojawia się w Biblii.
Dawid, który jako młody człowiek pilnował owiec, wiedział, co znaczy troszczyć się o bezbronne stworzenie. Kiedy później napisał Psalm 23, wyznał:
„Pan jest pasterzem moim, niczego mi nie braknie”.
Dawid nie twierdził, że „ciemna dolina” go nie dotyczy. Wiedział, że takie doliny istnieją. Jego nadzieja polegała na tym, że nawet tam nie będzie sam.
Rodzic również nie może usunąć wszystkich trudności z życia dziecka. Może jednak pomóc mu przejść przez to, czego samo jeszcze nie potrafi udźwignąć: wziąć je na ręce, mówić spokojnie, śpiewać znajomą melodię i odpowiadać na jego potrzeby.
A kiedy dziecko dorasta, potrzebuje czegoś więcej niż kołysanki. Potrzebuje usłyszeć prawdę o Bogu, poznać Jego Słowo i odkryć Jezusa jako dobrego Pasterza.
Nasz głos.. jest ograniczony. Głos Chrystusa.. prowadzi do życia wiecznego.
3. Spokojny rodzic nie oznacza rodzica idealnego
Pomyśl o jednej z tych nocy, kiedy dziecko budzi się po raz kolejny.
Spoglądasz na zegar. Wiesz, że rano trzeba wstać do pracy. Czujesz zmęczenie w ramionach i napięcie w całym ciele. Płacz staje się coraz trudniejszy do zniesienia.
Współczesna psychologia rozwojowa opisuje zjawisko współregulacji: małe dziecko stopniowo uczy się regulować emocje, korzystając z pomocy spokojnego, dostępnego dorosłego. Dlatego warto, kiedy to możliwe, zwolnić, wziąć oddech, sprawdzić potrzeby dziecka i mówić łagodniej.
Jeśli czujemy, że tracimy kontrolę, możemy bezpiecznie odłożyć dziecko do łóżeczka i poprosić o pomoc.
Biblia mówi:
„Owocem zaś Ducha są: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność” (Ga 5,22)… sam dźwięk tych słów jest kojący.
Cierpliwość nie oznacza jednak braku zmęczenia. Oznacza uczenie się takiej odpowiedzi na zmęczenie, która nie rani drugiego człowieka.
Przypomnij sobie Mojżesza prowadzącego lud przez pustynię. Ciężar odpowiedzialności stał się dla niego tak wielki, że potrzebował pomocy innych. Ta historia przypomina, że rodzicielstwo nie musi być samotnym dźwiganiem wszystkich obowiązków.
Możesz poprosić współmałżonka o zmianę przy dziecku, przyznać, że potrzebujesz odpoczynku, albo powiedzieć: „Nie radzę sobie teraz dobrze. Potrzebuję pomocy”.
To rozsądna troska o rodzinę.
Czasami, kiedy śpiewasz dziecku, sam zaczynasz oddychać spokojniej. Melodia nie rozwiązuje każdego problemu, ale pomaga wrócić do tego, co w danej chwili najważniejsze: rozpoznać potrzebę dziecka i odpowiedzieć na nią z czułością.
4. Bóg nie wymaga pięknego głosu
Wielu rodziców nie śpiewa, ponieważ są przekonani, że nie mają do tego talentu.
Nie znają kołysanek, nie pamiętają słów, fałszują i czują się niezręcznie.
Ale niemowlę nie organizuje konkursu muzycznego.
Dla niego znajomy głos może być cenniejszy niż perfekcyjne wykonanie z nagrania. Nie musisz śpiewać głośno ani długo. Możesz nucić, powtarzać jedną melodię albo śpiewać podczas przewijania i kołysania.
Pomyśl o wdowie z Sarepty, opisanej w 1 Księdze Królewskiej 17. Miała niewiele mąki i oliwy. Spodziewała się, że wraz z synem umrze z głodu. Nie dysponowała wielkimi zasobami, a jednak Bóg działał pośród tej kruchej codzienności.
Ta historia nie obiecuje, że każda trudność rodziny zniknie w cudowny sposób. Przypomina jednak, że Bóg potrafi działać także przez to, co wydaje się skromne: przez prosty gest, krótką modlitwę, jedną piosenkę i zwyczajną troskę.
Nie potrzebujesz pięknego głosu, aby śpiewać dziecku. Wystarczy, że podarujesz mu melodię, którą będzie mogło rozpoznać jako znak bliskości.
5. Najważniejsza pieśń, którą dziecko powinno usłyszeć
Pewnego dnia twoje dziecko wyrośnie z kołysanek.
Nie będziesz już chodzić z nim po pokoju, trzymając je na rękach. Zamiast tego będziesz rozmawiać z człowiekiem, który ma własne pytania, obawy i marzenia.
Wtedy potrzebne będą inne słowa: takie, które nauczą je odróżniać dobro od zła, przyznawać się do winy i szukać prawdy.
Przede wszystkim jednak potrzebuje usłyszeć Dobrą Nowinę, Ewangelię.
Możesz nauczyć dziecko modlitwy, czytać mu historie biblijne i śpiewać pieśni o Jezusie. Nie możesz jednak zbawić go własnymi siłami. Możesz natomiast wskazywać mu Tego, który jest Zbawicielem.
Kiedy Jezus chodził po ziemi, uczniowie próbowali powstrzymywać ludzi przynoszących do Niego dzieci. Jezus powiedział:
„Pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie i nie zabraniajcie im” (Mk 10:14).
Nie potraktował dzieci jak nieistotnego dodatku do życia dorosłych. Przyjął je i błogosławił.
Ten sam Jezus przyszedł na świat, aby ratować grzeszników. Na krzyżu wziął na siebie sąd, na który zasługujemy, a przez swoje zmartwychwstanie otworzył drogę do pojednania z Bogiem.
To najważniejsza wiadomość, jaką możemy przekazać dzieciom: ich nadzieja nie musi opierać się na doskonałości rodziców. Mogą poznać Boga, który jest święty, wierny i pełen miłosierdzia.
Rodzice mogą pokazywać Ewangelię w codziennym życiu. Kiedy przepraszają, uczą prawdy o grzechu. Kiedy przebaczają, pokazują moc łaski. Kiedy czytają Biblię, modlą się i śpiewają, kierują uwagę dziecka ku Jezusowi.
Zakończenie: zaśpiewaj jeszcze raz
Może dziś wieczorem znowu będziesz zmęczony/a.
Może dziecko nie zaśnie od razu. Może będzie trzeba powtórzyć tę samą melodię dziesięć razy, a zamiast spokoju usłyszysz jeszcze więcej płaczu.
Zadbaj o jego potrzeby. Weź je na ręce, jeśli tego potrzebuje i jest to bezpieczne. Zaśpiewaj, jeśli to pomaga. Poproś o wsparcie, kiedy brakuje ci sił.
Nie każda łza oznacza, że robisz coś źle, a nie każdy trudny wieczór jest porażką. Rodzicielstwo składa się z wielu małych chwil, w których uczysz dziecko, że może szukać pomocy, słuchać prawdy i doświadczać troski.
Być może za wiele lat nie będzie pamiętać melodii śpiewanej przy łóżeczku. Jednak dziś możesz podarować mu coś cennego: spokojny głos, czuły gest i słowa, które prowadzą do Jezusa.
Dobry Pasterz nie tylko prowadzi swoje owce w jakiś akademicki, czy też wojskowy sposób... On otoczył nas swoją miłością i oddał za nas życie.
Śpiewaj więc swojemu dziecku, jeśli możesz. Okazuj mu miłość w zwyczajnych chwilach. A ponad wszystkim wskazuj mu na Jezusa — Tego, którego miłość przewyższa każdą ludzką troskę i którego wierna obecność nie kończy się wraz z ostatnią kołysanką.
