sobota, 14 lutego 2026

Bóg nie boi się mówić „NIE”.


 

Bóg nie boi się mówić „nie”.

Już w ogrodzie Eden postawił granicę. Nie dlatego, że był surowy, lecz dlatego, że był dobry. Granica była wyrazem przymierza, a nie kaprysu. Problem nie polegał na tym, że Bóg ograniczył człowieka. Problem polegał na tym, że człowiek przestał ufać Jego sercu.

To prowadzi nas do rodzicielstwa.

Mówienie „nie” nie rani dziecka.

Bóg mówi „nie” swoim dzieciom każdego dnia — i czyni to jako Ojciec, nie jako tyran. „Bo kogo Pan miłuje, tego karze” (Hbr 12,6). Dyscyplina nie jest zaprzeczeniem miłości, lecz jej dowodem.

Rani natomiast sposób, w jaki to mówimy.

Granica bez więzi wydaje się odrzuceniem.

Jeśli dziecko nie doświadcza od nas ciepła, stałości i łagodności, każde „nie” brzmi jak: „Nie chcę ciebie.” A przecież prawdziwe przesłanie powinno brzmieć: „Nie zgadzam się na to zachowanie, ponieważ kocham ciebie.”

W biblii Bóg nigdy nie oddziela prawa od relacji. Prawo dane Izraelowi na Synaju zostało poprzedzone słowami: „Ja jestem Pan, twój Bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej.” Najpierw więź, potem wymagania.

Tak samo w domu.

Granica z ciepłem buduje poczucie bezpieczeństwa.

Dziecko nie opiera się (walczy z) samej strukturze. Opiera się chaosowi, nieprzewidywalności, chłodowi. Gdy rodzic jest stały, spokojny i przewidywalny, granice stają się ścianami domu, a nie murami więzienia.

Biblijna wizja człowieka przypomina nam, że serce dziecka — tak jak nasze — jest dotknięte grzechem. Ono nie potrzebuje jedynie afirmacji. Potrzebuje prowadzenia

Potrzebuje kogoś, kto będzie silniejszy niż jego impulsy, ale jednocześnie bezpieczniejszy niż jego lęki.

Możesz być stanowczy i życzliwy.

Bóg jest jednocześnie sprawiedliwy i łaskawy

W List do Rzymian czytamy, że Bóg jest „sprawiedliwym i usprawiedliwiającym” (Rz 3,26). To nie jest sprzeczność. To doskonałość.

Rodzic, który mówi:

„Nie pozwolę ci tak mówić do siostry. To nie jest dobre. Ale jestem tu. Pomogę ci.”

— odzwierciedla Boży charakter.

Możesz być jasny i współczujący.

Silny i bezpieczny emocjonalnie.

Ewangelia pokazuje nam, że Boże „nie” wobec naszego grzechu nie było ostatnim słowem. Na krzyżu Bóg powiedział „nie” grzechowi, aby móc powiedzieć wieczne „tak” swoim dzieciom w List do Efezjan (Ef 1,5).

Jeśli nasze „nie” wypływa z serca zakorzenionego w tej łasce, dzieci to wyczują.

W każdym wieku dzieci nie opierają się ograniczeniom tak bardzo, jak opierają się niepewności. One czytają nasz ton. Nasz wyraz twarzy. Naszą konsekwencję. One pytają w ciszy:

„Czy twoje ‘nie’ oznacza, że mnie nie chcesz?”

A my mamy odpowiadać całym sobą:

„Moje ‘nie’ oznacza, że jesteś zbyt cenny, by pozwolić ci iść w stronę tego, co cię zrani.”

Zaufanie przetrwa „nie”, jeśli dziecko wie, że więź nie jest zagrożona.

Tak jak nasze zaufanie do Boga przetrwało Jego suwerenne „nie”, gdy zobaczyliśmy serce Ojca objawione w Chrystusie.

Granice bez ewangelii rodzą bunt albo lęk.

Granice zakorzenione w ewangelii rodzą bezpieczeństwo.

A bezpieczeństwo jest glebą, w której dojrzewa posłuszeństwo — nie ze strachu, lecz z zaufania.




1️⃣ 

Psalm 103

„Jak ojciec lituje się nad dziećmi, tak Pan lituje się nad tymi, którzy się Go boją” (Ps 103,13)


To psalm o czułym ojcostwie Boga.

Bóg zna naszą kruchość („pamięta, żeśmy prochem”), a jednocześnie nie rezygnuje ze swojej świętości. Jest miłosierny, ale nie pobłażliwy. 

To idealne tło dla myśli: granica z ciepłem buduje bezpieczeństwo.

Tu widać połączenie: współczucia, wierności przymierzu, stałości charakteru.




2️⃣ 

Psalm 23

„Laska Twoja i kij Twój mnie pocieszają” (Ps 23,4)


Kij i laska — symbole prowadzenia i dyscypliny — nie przerażają owcy. One ją pocieszają. Dlaczego? Bo należą do Dobrego Pasterza.

To dokładnie nasza myśl:

dziecko nie boi się granicy, 

jeśli ufa sercu tego, kto ją stawia.


Granica bez relacji budzi strach.

Granica w relacji budzi pokój.




3️⃣ 

Psalm 32

„Pouczę cię i wskażę ci drogę, którą masz iść; będę ci służył radą, oko moje spocznie na tobie” (Ps 32,8)


Bóg nie tylko koryguje, ale prowadzi z bliskości.

„Oko moje spocznie na tobie” — to obraz stałej obecności, nie chłodnej kontroli.




Oto sedno naszego wywodu: 

to nie samo „NIE” tak boli, 

lecz brak pewności 

czy za tym „NIE” miłość stoi.


piątek, 13 lutego 2026

Jan Chrzciciel – ostatni prorok

 


Jan Chrzciciel – ostatni prorok


Co Bóg ma na myśli, kiedy desygnuje kogoś, jako WIELKIEGO

W popularnej kulturze, wielkość jest zwykle definiowana w kategoriach przywileju, osiągnięć, pieniędzy i władzy prowadzącej do sławy. Prawdziwsze widzenie wielkości, choć mniej popularne, koncentruje się na czyimś trwałym znaczeniu dla zapewnienia daleko idących korzyści dla ludzi, a nie tylko statusu osobistego gwiazdy; wynosi tych, którzy wpływają na świat w istotny i pozytywny sposób. Ale, bez względu na to czy mierzymy wielkość z punktu widzenia popularności czy ludzkich osiągnięć, obie definicje wypadają jako katastrofalnie wybrakowane z Bożej perspektywy.


Używając którekolwiek z tych kryteriów wielkości, Jan Chrzciciel, nie powinien być uznawany za wielkiego. Nie urodził się w zamożnej i wpływowej rodzinie. Jego rodzice, Zachariasz i Elżbieta, byli oboje z kapłańskiego pokolenia Lewiego. Jednakże, w Izraelu, w tym czasie było wielu Lewitów – tak wiele, że rodzina Jana nie miała żadnego specjalnego statusu społecznego.


Jeszcze jako nastolatek Jan porzucił udogodnienia cywilizowanego społeczeństwa i wyprowadził się na pustynię Judzką, zostając pustelnikiem, bezdomnym, pustynnym kaznodzieją. Według Mateusza 3:4, "Jeszcze jako nastolatek Jan porzucił udogodnienia cywilizowanego społeczeństwa i wyprowadził się na pustynię Judzką, zostając pustelnikiem, bezdomnym, pustynnym kaznodzieją. Według Mateusza 3:4, "..sam Jan miał odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder; a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny". Kwestie dotyczące jego rodu, jego odmiennych zachowań społecznych, jego wyglądu zewnętrznego czy też jego diety – nie sugerowały, że należało go traktować za kogoś więcej niż dziwaka.


Został odcięty od formalnego wykształcenia, żyjąc w odosobnieniu, na pustyni. Choć pochodził z rodu kapłańskiego, nie wiązał się z kapłaństwem. Nie był związany ani z bogactwem, ani z żadną rodziną królewską. Nie zajął się żadną społeczną, polityczną czy religijną działalnością.


Chociaż ludzi pociągało jego przesłanie nadejściu Mesjasza, władze (takie jak faryzeusze i uczeni w Piśmie) sprzeciwiali mu się gwałtownie. On z kolei, gromił ich i przestrzegał, że Boski sąd dopadnie ich jak rodzinę węży złapaną w szalejącym pożarze lasu. Tylko niewielka grupka uczniów podążała za nim przez jakiś czas.


Jego służba była stosunkowo krótka. Zginął okrutnie z rąk marionetkowego władcy imieniem Herod, który został uwiedziony przez tańczącą sprośnie młodą dziewczynę. Gdy Herod powiedział jej, że da jej wszystko, co zechce, ona naradziła się z matką, żoną Heroda. Ta namówiła córeczkę, żeby poprosiła o głowę Jana na srebrnej tacy. Nic w życiu Jana nie pasuje do modelu związanego z wielkością.


Pomimo tego wszystkiego, był tym, o kim anioł Gabriel powiedział, że będzie "wielki w oczach Pana" (Łk.1:15). Niewiarygodne, Pan nie tylko oznajmił o nim, że był wielkim człowiekiem, ale największym człowiekiem, który kiedykolwiek żył. Deklaracja ta pochodzi z ust samego Jezusa Chrystusa: "" (Łk.1:15). Niewiarygodne, Pan nie tylko oznajmił o nim, że był wielkim człowiekiem, ale największym człowiekiem, który kiedykolwiek żył. Deklaracja ta pochodzi z ust samego Jezusa Chrystusa: "Zapewniam was: Między narodzonymi z niewiast nie powstał nikt większy od Jana Chrzciciela" (Mt.11:11). "Narodzony z kobiety" – było powszechnym wyrażeniem odnoszącym się do człowieczeństwa w ogóle. W ten sposób Jezus mówił w istocie, "Żadnej większej ludzkiej istoty – nigdy nie było".


Sam Mesjasz stwierdził, że Jan Chrzciciel był większy niż jakikolwiek inny święty Starego Testamentu! Był większy od Enocha, Abrahama, Mojżesza, Samsona, Dawida, czy któregokolwiek z proroków. Był większy niż wszyscy wymienieni w Liście do Hebrajczyków 11. Ci wszyscy monumentalni bohaterowie wiary. Żaden król, żaden dowódca wojskowy, ani filozof – nie był większy od Jana. Był największą osobą, jaka kiedykolwiek żyła aż do tego czasu, zarówno w zakresie zadań jak i uprawnień.


To było jasne od początku jego historii.

Przełamując ciszę


Przed Janem Chrzcicielem, nie było proroka w Izraelu przez ponad cztery wieki. Od czasów Malachiasza, żadne nowe słowo objawienia nie przyszło z nieba. Ani anioł nie ukazał się ludziom od czasów proroka Zachariasza, (pięćset lat wcześniej). Ale ta długa cisza miała zostać przerwana.


Był rok: około 5 pne; miejsce: Jerozolima. Starszy wiekiem acz zwyczajny kapłan, imieniem Zachariasz (nazwany na cześć proroka Starego Testamentu) był pełen oczekiwania, kiedy zbliżał się do świętego miejsca świątyni. Po wejściu do środka, miał zaszczyt złożyć kadziło na świętym ołtarzu. To wydarzenie miało zaznaczyć największy moment jego kapłańskiej kariery, a Zachariasz gorąco chciał rozkoszować się każdą chwilą. Ale nawet jego najbardziej śmiałe oczekiwania nie mogły przygotować go na to, co miał doświadczyć.


Zachariasz był kapłanem w zmianie Abiasza, jednej z dwudziestu czterech zmian w żydowskim kapłaństwie (kapłaństwo było zagwarantowane dla wnuków Aarona). Każda zmiana kapłańska była odpowiedzialna za służenie przez dwa oddzielne tygodnie w ciągu roku w świątyni w Jerozolimie. Kiedy nadszedł czas, kapłani ze zmiany Abiasza, w tym Zachariasz, podróżowali do stolicy Izraela, aby wypełnić swoje święte obowiązki.


Do kapłańskich obowiązków należało między innymi to, że jeden z kapłanów spalał kadzidło codziennie rano i co wieczór wewnątrz świętego miejsca świątyni (por. 2Moj.30:7-8). Jako, że kapłan udał się do ołtarza kadzenia samotnie, reszta zmiany, wraz z wszystkimi ludźmi, stała na zewnątrz i modliła się. Czekając aż kadzidło pojawi się nad ołtarzem jako pachnący symbol modlitwy narodu do Boga.


Ponieważ było wielu kapłanów, a tylko jeden mógł zaoferować kadzidło każdego ranka i każdego wieczoru, większość nigdy nie uczestniczyła w tym świętym zadaniu. Uprzywilejowany kapłan był wybierany przez rzucanie losów, a kiedy już raz został wybrany, nie mógł być wybrany ponownie. Tak więc złożenie kadzidła w świętym miejscu było jednorazowym doświadczeniem życia. Gdy stary Zachariasz został wybrany, po latach wiernej służby, z ledwością umiał opanować swoje podniecenie.

Przerażające spotkanie


Pomimo radosnego spełnienia jego marzenia – Zachariasz, kiedy wszedł do świętego miejsca, nie miał zamiaru pozostawać tam zbyt długo. Wszystko było zwyczajne i rutynowe aż do momentu, kiedy nastąpiło coś niezwykłego i.. Zachariasz nie był już sam. Nagle anioł z nieba pojawił się i stanął razem z nim obok ołtarza.


Zaskoczony kapłan był wstrząśnięty i przerażony. Łukasz oddaje to w powściągliwych słowach 1:12, "Zaskoczony kapłan był wstrząśnięty i przerażony. Łukasz oddaje to w powściągliwych słowach 1:12, "Zachariasz był zakłopotany, kiedy zobaczył anioła, i ścisnął go strach". Konkretnie? – Zachariasz był niemal śmiertelnie przerażony.


Oto i on – w świętym miejscu. Bliżej obecności Boga Wszechmogącego, niż był kiedykolwiek wcześniej w swoim życiu. Ma świadomość, że inni kapłani w historii Izraela zostali osądzeni za oferowanie niedopuszczalnego kadzidła przed Panem (por. 3Mojz.10:1-2). Zachariasz z miejsca musiał się zastanawiać, czy aby nie zrobił czegoś, co mogło urazić Boga – a anioł przybył, aby ogłosić swój wyrok. Ale to nie o to chodziło.


Anioł Gabriel znalazł się tam przy nim, aby przynieść najbardziej cudowną wiadomość jaką ktokolwiek mógł usłyszeć w tym czasie – wieść dotyczącą nadejścia Mesjasza. Zaczęło się tymi słowami: "Anioł Gabriel znalazł się tam przy nim, aby przynieść najbardziej cudowną wiadomość jaką ktokolwiek mógł usłyszeć w tym czasie – wieść dotyczącą nadejścia Mesjasza. Zaczęło się tymi słowami: "Nie bój się, Zachariaszu, twoja modlitwa została wysłuchana, a twoja żona Elżbieta urodzi ci syna i dasz mu imię Jan" (Łk.1:13).


Realność takiej obietnicy była prawie tak zdumiewająca, jak nagłe pojawienie się anioła. Zachariasz i jego żona Elżbieta byli starzy, przynajmniej w swoich latach sześćdziesiątych a być może nawet w siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych. Byli boleśnie bezdzietni, a Elżbieta już dawno przekroczyła wiek kiedy można było zajść w ciążę. Ale Bóg chciał zrobić dla Elżbiety to, co uczynił wieki temu i Sarze i Annie – otworzył jej łono i dał jej syna. Bezpłodność, powód do potępienia w starożytnym Izraelu, miała być nadnaturalnie usunięta. Łono, które długo było puste, teraz cudownie miało otrzymać syna. A imię Jan, co oznacza "Bóg jest łaskawy", na zawsze już będzie przypominać im o szczególnej łasce, którą ich Bóg obdarzył.


Zachariasz starał się odzyskać równowagę po swoim początkowym szoku, nie mógł uwierzyć w to, co Anioł mówił. Ale niesamowite przesłanie Gabriela nie zostało jeszcze zakończone. Nie tylko jego żona urodzi syna dzięki nadprzyrodzonym okolicznościom, ale tenże ich syn stanie się, pod wieloma względami, najbardziej wyjątkowym prorokiem jaki kiedykolwiek żył. Oto jak anioł wyjaśniał to zdumionemu kapłanowi:

Łuk. 1:14-17


I będziesz miał radość i wesele, 
i wielu z jego narodzenia radować się będzie.
Będzie bowiem wielki przed Panem; 
i wina, i napoju mocnego pić nie będzie, 
a będzie napełniony Duchem Świętym już w łonie matki swojej.
Wielu też spośród synów izraelskich nawróci do Pana, Boga ich.
On to pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, 
by zwrócić serca ojców ku dzieciom, 
a nieposłusznych ku rozwadze sprawiedliwych, 
przygotowując Panu lud prawy.

Po czterystu latach ciszy, ten prorok miał ogłosić nadejście Mesjasza. Ten syn Zachariasza miał być heroldem Mesjasza!


Ta informacja była tak niewiarygodna, że Zachariasz... nie uwierzył. W odpowiedzi na jego wątpliwości oraz możliwe do przewidzenia dalsze spekulacje i domysły, co do wszystkich słów anioła, Gabriel dał mu znak: "Ta informacja była tak niewiarygodna, że Zachariasz... nie uwierzył. W odpowiedzi na jego wątpliwości oraz możliwe do przewidzenia dalsze spekulacje i domysły, co do wszystkich słów anioła, Gabriel dał mu znak: "Oto zaniemówisz i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy się to stanie, bo nie uwierzyłeś słowom moim, które się wypełnią w swoim czasie”. (BW). Skoro Zachariasz użył swojego głosu, aby wyrazić grzeszną wątpliwość, od tego momentu nie użyje go ponownie, aż do narodzin swojego syna. Ale też, w odwrotny sposób, jego milczenie będzie potwierdzeniem nadprzyrodzonego spotkania.


To stało się jasne, kiedy w końcu wyszedł z Miejsca Świętego i był witany przez zdezorientowane spojrzenia i zapytania Żydów zgromadzonych w świątyni. Co zajęło mu tak długo? I dlaczego ma taki oniemiały wyraz twarzy? Ku jeszcze większemu zaskoczeniu, Zachariasz nie był w stanie zaoferować żadnego werbalnego wyjaśnienie swojej zwłoki. W końcu, po rozszyfrowaniu ruchu jego rąk, “To stało się jasne, kiedy w końcu wyszedł z Miejsca Świętego i był witany przez zdezorientowane spojrzenia i zapytania Żydów zgromadzonych w świątyni. Co zajęło mu tak długo? I dlaczego ma taki oniemiały wyraz twarzy? Ku jeszcze większemu zaskoczeniu, Zachariasz nie był w stanie zaoferować żadnego werbalnego wyjaśnienie swojej zwłoki. W końcu, po rozszyfrowaniu ruchu jego rąk, “zdali sobie sprawę, że miał widzenie w świątyni; mógł jedynie dawać im znaki pozostając niemym" (w. 22). Jego frustrująca cisza była dowodem boskiego objawienia.

Wypełnienie obietnicy


Kiedy Zachariasz dokonał swoich obowiązków w Jerozolimie ruszył z powrotem do domu, do Elżbiety. Jego umysł musiał się błąkać po wszystkich możliwych scenariuszach. Jakiś czas później, jego cokolwiek „starszawa” żona poczęła; a dziewięć miesięcy później urodziło się dziecko o imieniu Jan. Ale jeszcze zanim się urodził, dziecko zostało napełnione Duchem Świętym w łonie swojej matki (w. 15). Stało się tak, kiedy kuzynka Elżbiety, Maria, matka Jezusa, przyszła z wizytą i pozdrowiła Elżbietę – aż „podskoczył” w jej łonie (w. 41).


Zachariasz nie wypowiedział ani słowa aż do urodzenia Jana. Przez prawie rok, wiedział o największej nowinie w historii świata, ale nie mógł o tym mówić. Kiedy zobaczył swojego nowonarodzonego syna po raz pierwszy, jego język został natychmiast uwolniony. Możemy tylko wyobrażać sobie, jak musiał wybuchnąć pełnią głosu, żeby wypowiedzieć to wszystko, o czym rozmyślał w czasie wszystkich tych miesięcy. Po oddaniu chwały Panu za Jego wierność przymierzu z Izraelem, dumny ojciec pobłogosławił swojego nowonarodzonego syna w natchnionych słowach:

Łuk. 1:76-79


A ty, dziecię, prorokiem Najwyższego nazwane będziesz, bo poprzedzać będziesz Pana, aby przygotować drogi jego,aby dać ludowi jego poznanie zbawienia przez odpuszczenie grzechów ich, przez wielkie zmiłowanie Boga naszego, dzięki któremu nawiedzi nas światłość z wysokości, by objawić się tym, którzy są w ciemności i siedzą w mrokach śmierci, aby skierować nogi nasze na drogę pokoju.


Te słowa miały nadać radykalny charakter służbie tego niezwykłego proroka. Kiedy ludzie przychodzili do Jezusa mówili: Jan. 10:41-42 

...Jan wprawdzie żadnego cudu nie uczynił, 

ale wszystko, cokolwiek Jan o nim (Jezusie) powiedział, było prawdą. 

I wielu tam w niego (w Jezusa) uwierzyło.









czwartek, 12 lutego 2026

Hebr. 10:23 | Wierność Boga w walce z cielesnością



Wierność Boga w walce z cielesnością

„Trzymajmy się niewzruszenie nadziei, którą wyznajemy, bo wierny jest Ten, który dał obietnicę” (Hbr 10:23).


Ale co, jeśli największe prześladowanie nie przychodzi z zewnątrz, lecz z wnętrza?

Co, jeśli problemem nie jest świat, lecz moje własne serce?


Autor Listu do Hebrajczyków wzywa do wytrwałości nie tylko wobec presji społecznej, ale także wobec zmagań z grzechem. 


Cielesność – nasze stare skłonności, pożądliwości, impulsy, pycha, zazdrość, gniew, pornografia, materializm, duchowa obojętność – często wydaje się silniejsza niż nasze postanowienia.


I właśnie tu wraca fundament: wierny jest Ten, który dał obietnicę.

Nie trzymasz się nadziei dlatego, że twoje serce jest stabilne.

Trzymasz się dlatego, że Bóg jest stabilny.


1. Piper: Walka z grzechem to walka o większą radość

John Piper często powtarza: grzech to obietnica przyjemności, która kłamie.

Cielesność mówi:

– „To cię nasyci.”

– „To ci da ulgę.”

– „To jest warte kompromisu.”

Ale Ewangelia mówi:

Chrystus jest lepszy.


Piper nazwał to „świętym hedonizmem”: najgłębsza radość jest w Bogu, nie w grzechu.


Praktyczne pytania:

- W co tak naprawdę wierzę w tej chwili pokusy – że Chrystus wystarczy, czy że grzech da mi więcej?

- Jaką obietnicę próbuje mi teraz sprzedać moje ciało?

- Czy widzę piękno i wartość Chrystusa wyraźniej niż atrakcyjność grzechu?

W momencie pokusy nie koncentruj się jedynie na mówieniu „nie”.

Zastąp grzech większą wizją chwały Boga.

Nie wystarczy odciąć pożądanie.

Trzeba je przekierować.


2. Grzech to funkcjonalne bałwochwalstwo

Tim Keller często podkreślał, że u korzenia cielesności leży bałwochwalstwo.

Nie chodzi tylko o zachowanie.

Chodzi o to, co w danym momencie jest twoim „zbawicielem”.

- Pornografia?

Może chodzi o potrzebę kontroli lub akceptacji.

- Gniew?

Może chodzi o potrzebę władzy lub racji.

- Materializm?

Może chodzi o poczucie bezpieczeństwa.

Praktyczne pytania:

- Czego boję się stracić?

- Co musiałoby się wydarzyć, żebym poczuł się „uratowany”?

- Co, jeśli zabraknie mi tego, czego teraz tak pragnę – czy nadal mam Chrystusa jako wystarczającego?

Keller mówił: 

- jeśli Chrystus jest tylko dodatkiem do twojego życia, 

cielesność zawsze będzie silniejsza.

Ale jeśli jest On twoją tożsamością, centrum, sprawiedliwością i bezpieczeństwem – grzech traci moc absolutu.


3. Wierność Boga a twoja chwiejność

Możesz powiedzieć:

„Upadam ciągle w to samo.”

„Moje wyznanie jest słabsze niż moje impulsy.”

„Czuję się hipokrytą.”


L. do Hebrajczyków nie mówi: 

„Trzymajcie się, bo jesteście konsekwentni.”

Mówi: „Trzymajcie się, bo On jest wierny.”


Twoja nadzieja nie opiera się na sile twojej skruchy.

Opiera się na doskonałości kapłaństwa Chrystusa.

On nie złożył ofiary połowicznej.

Nie odkupił cię warunkowo.

Nie wstawia się za tobą okazjonalnie.

Jeśli należysz do Niego, On cię nie puści.


4. Konkretne wskazówki

1️⃣ Nazwij grzech po imieniu bez eufemizmów

Nie mów: „mam słabość”.

Powiedz: „to bunt przeciwko wiernemu Bogu”.

Wyznawaj też pozytywnie: nie jestem ... (złodziejem, kłamcą...)

2️⃣ Wyznawaj publicznie – nie chodzi o duchowy ekshibicjonizm 

Wyznanie z Hbr 10:23 ma wymiar wspólnotowy.

Ukrywany grzech rośnie w ciemności.

3️⃣ Zmieniaj środowisko, nie tylko intencje

Jeśli coś regularnie prowadzi cię do upadku – usuń to.

Łaska nie wyklucza radykalności.

4️⃣ Karm się obietnicami

Zamiast tylko walczyć z pokusą, karm serce tekstami o wierności Boga.

Powtarzaj: „On jest wierny. On dokończy dzieła.”


5. Ostateczna motywacja

Nie walczysz z cielesnością, aby zasłużyć na miłość Boga.

Walczysz, bo jesteś kochany przez wiernego Boga.

Nie trzymasz się nadziei dlatego, że jesteś silny.

Trzymasz się, bo Chrystus został przebity, abyś miał nadzieję.


Czy moja walka z grzechem jest próbą samousprawiedliwienia, czy odpowiedzią na łaskę?
Czy w pokusie bardziej wierzę w obietnice ciała, czy w obietnice Boga?
Czy naprawdę wierzę, że radość w Chrystusie jest większa niż chwilowa przyjemność grzechu?


Jeśli upadłeś – wróć.

Jeśli jesteś w trakcie walki – nie poddawaj się.

Jeśli jesteś zmęczony – oprzyj się na Jego wierności.

Bo wierny jest Ten, który dał obietnicę.

I Jego wierność jest mocniejsza niż twoja cielesność.


DEUTERONOMY 4:4

DEUTERONOMY 10:20

DEUTERONOMY 13:4

DEUTERONOMY 30:19–20