Wieczór był cichy. Nad Morzem Egejskim gasły ostatnie promienie słońca, a stare kamienie Efezu oddawały ciepło całego dnia. W niewielkim domu, gdzie zbierali się wierzący, siedział już bardzo stary człowiek. Jego włosy były białe jak śnieg, twarz poorana zmarszczkami, a oczy nosiły w sobie wspomnienia, których nie miał nikt inny na ziemi.
To był Jan Apostoł. Ostatni z Dwunastu. Ostatni świadek, który chodził z Jezusem po drogach Galilei.
U jego stóp siedział młody uczeń — Polikarp. Chłopak chłonął każde słowo starca. Wiedział, że słucha człowieka, który własnymi oczami widział Chrystusa.
Przez chwilę milczeli. W końcu Polikarp zapytał:
— Ojcze Janie, dlaczego ciągle wracasz do tych samych słów? Za każdym razem, gdy nauczasz, mówisz o tym, kim jest Jezus.
Starzec uśmiechnął się lekko.
— Bo od odpowiedzi na to pytanie zależy wszystko.
— Ale przecież wszyscy wiemy, że Jezus jest Zbawicielem.
Jan spojrzał na niego uważnie.
— Tak ty mówisz dzisiaj. Ale nadejdą dni, gdy ludzie będą chcieli mieć Jezusa na własnych warunkach.
Polikarp zmarszczył brwi.
— Co masz na myśli?
— Jedni powiedzą, że był świetnym nauczycielem. Inni, że był nawet prorokiem swoich czasów. Jeszcze inni uznają Go być może za wielkiego człowieka. Będą podziwiać niektóre Jego nauki, ale... odrzucą Jego boskość.
Młody uczeń pokręcił głową.
— Jak mogą tak mówić?
Jan westchnął.
— Ludzie często wolą Jezusa, którego sami stworzyli, niż Jezusa, który naprawdę istnieje.
Po chwili starzec wyprostował się i powiedział:
— Pamiętam ten dzień. Dzień, kiedy Jezus powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.
Polikarp od razu pochylił się bliżej.
— Byłeś tam?
— Stałem kilka kroków od Niego.
W oczach Jana pojawił się błysk wspomnień.
— Była zima. Znajdowaliśmy się w krużgankach świątyni. Przywódcy żydowscy otoczyli Jezusa. Chcieli jasnej odpowiedzi.
— I wtedy to powiedział?
— Tak.
— „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.
Polikarp zamyślił się.
— A nie można tego rozumieć jako jedność myśli i jedność celu?
Jan od razu potrząsnął głową.
— Tak mówią ci, którzy nie byli tam obecni.
— A co się wtedy wydarzyło?
— Żydzi natychmiast zaczęli podnosić kamienie.
— Kamienie?
— Tak. Nie chcieli o tym dyskutować. Chcieli Go natychmiast zabić.
— Dlaczego?
Jan odpowiedział bez wahania:
— Ponieważ doskonale zrozumieli, co Jezus powiedział.
Po chwili zacytował ich słowa, które na zawsze wyryły się w jego pamięci:
— „Ty, będąc człowiekiem, czynisz siebie Bogiem”.
W pomieszczeniu zapadła cisza.
Polikarp długo nie odpowiadał.
W końcu powiedział:
— A więc oni nie mieli wątpliwości, co Jezus miał na myśli.
— Żadnych.
— Problem nie polegał na tym, że Go nie zrozumieli.
– Widzisz, Polikarpie, opór wielu ludzi nie wynika z braku dowodów, ale z tego, co kryje się w ich sercach. Często powtarzałem braciom, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej ukochali ciemność, bo ich uczynki były złe. To nie jest tylko problem intelektualny, to problem serca i tego, co to serce chce...
— Zapamiętaj to dobrze. Wielu ludzi będzie twierdzić, że Jezus nigdy nie uważał się za Boga. Ale ci, którzy Go wtedy słyszeli, byli gotowi zabić Go właśnie za takie twierdzenie.
Po chwili Jan przymknął oczy.
— Pamiętam też Tomasza.
— Tego, który wątpił?
Delikatny uśmiech przemknął po twarzy starca.
— Tak. Ale jego wątpliwość nie była wcale większa niż całej naszej reszty.
— Co się z nim stało?
— Gdy zobaczył zmartwychwstałego Pana, nie powiedział: „Mój nauczyciel, mistrz”.
— Nie?
— Nie powiedział też: „Mój prorok”.
Jan otworzył oczy.
— Powiedział: „Pan mój i Bóg mój”.
Polikarp siedział nieruchomo.
Jan mówił dalej:
— A Jezus go nie zganił ani nie poprawił..
— Nie powiedział: „Tomaszu, przesadziłeś”?
— Nigdy.
Wtedy Jan pochylił się nad młodym uczniem.
— Polikarpie, gdyby Jezus nie był Bogiem, byłby największym bluźniercą w historii.
— A jeśli jest Bogiem?
— Wtedy jest Panem wszystkiego.
Na zewnątrz zapadała noc.
Przez otwarte okno słychać było odgłosy miasta.
Po długiej chwili Polikarp zapytał cicho:
— Dlaczego to jest takie ważne?
Jan spojrzał gdzieś daleko.
Jakby znów widział Galileę.
Jakby znów słyszał fale uderzające o brzeg.
Jakby znów widział Mistrza.
— Ponieważ jeśli Jezus jest tylko nauczycielem, możesz Go podziwiać.
— Jeśli jest prorokiem, owszem, możesz Go posłuchać.
— Jeśli jest mędrcem, możesz cytować Jego słowa.
Potem głos starca stał się mocniejszy.
— Ale jeśli naprawdę jest jedno z Ojcem... wtedy, słuchaj uważnie, należysz do Niego.
— Wtedy On nie tylko ma jakiś wpływ na twoje życie, nie jest tylko inspiracją, On ma prawo prowadzić twoje życie.
— Ma prawo mówić, co jest prawdą.
— Ma prawo osądzać świat.
— Ma prawo wymagać posłuszeństwa.
Jan położył dłoń na ramieniu młodego ucznia.
— Nigdy nie pozwól ludziom na tworzenie własnego Jezusa.
— Trzymaj się tego, którego widziałem, dotykałem i słuchałem...
— Tego, który rzeczywiście umarł i zmartwychwstał...
— Tego, który powiedział: „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”.
Jan uśmiechnął się smutno.
— Kiedy wschodzi słońce, nie tworzy bałaganu w domu. Ono tylko ujawnia to, co przez całą noc było ukryte. Dlatego wielu ludzi woli zasłonić okna. Nie dlatego, że nie potrzebują światła, ale dlatego, że nie chcą zobaczyć, co ono odsłoni.
Tu znowu Jan przywołał z pamięci słowa Jezusa: (Jana 3:19-20)
„A sąd polega na tym, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność niż światłość, bo ich uczynki były złe.”
To nie światło jest problemem — problemem jest to, co światło ujawnia.
Wiele lat później Polikarp, już jako sędziwy biskup Smyrny, sam stanął przed prześladowcami.
Kazano mu wyrzec się Chrystusa. Wystarczyło jedno zdanie. Jedno słowo. Jedno zaparcie. Ale wtedy przypomniał sobie starego Jana.
Przypomniał sobie jego oczy. Jego świadectwo. Jego pewność. I odpowiedział:
— Osiemdziesiąt sześć lat służę Chrystusowi i nigdy nie uczynił mi nic złego. Jakże mógłbym bluźnić memu Królowi i Zbawicielowi?
Bo człowiek gotów umrzeć za Jezusa musi najpierw odpowiedzieć sobie na pytanie:
Kim On naprawdę jest?
A gdy odpowiedź brzmi:
„Pan mój i Bóg mój”
— wszystko inne staje się drugorzędne.
______________________
Pytanie „Kim jest Jezus?” jest fundamentem całego chrześcijaństwa.
Jeśli Jezus nie jest tym, za kogo się podawał, chrześcijaństwo traci podstawę.
Jeśli jest tym, za kogo się podawał, nie możemy pozostać wobec Niego obojętni.
Trudne kwestie…
1. Czy Jezus rzeczywiście twierdził, że jest Bogiem?
Wielu współczesnych ludzi mówi:
„Jezus był wielkim nauczycielem, ale nigdy nie twierdził, że jest Bogiem.”
Warto zwrócić uwagę:
J 10:30 – „Ja i Ojciec jedno jesteśmy.”
J 8:58 – „Zanim Abraham był, JA JESTEM.”
J 5:18 – Żydzi chcieli Go zabić, ponieważ czynił siebie równym Bogu.
J 20:28 – Tomasz mówi: „Pan mój i Bóg mój.”
Jeśli Jezus nigdy nie twierdził, że jest Bogiem, dlaczego przywódcy żydowscy oskarżyli Go o bluźnierstwo?
2. Jak pogodzić „Ojciec większy jest niż Ja” z „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”?
To jeden z najczęstszych zarzutów. (J 14:28)
Warto wyjaśnić:
Jezus jest równy Ojcu co do natury.
Podczas ziemskiej służby dobrowolnie uniżył samego siebie (Flp 2:6–8).
Istnieje różnica między:
równością natury,
podporządkowaniem w funkcji.
Przykład:
Mąż i żona są równi w godności, ale mogą mieć różne role.
3. Czy wiara w Trójcę jest biblijna?
Wielu ludzi pyta:
„Skoro słowo Trójca nie występuje w Biblii, dlaczego chrześcijanie w nią wierzą?”
Można pokazać:
Jeden Bóg (Pwt 6:4).
Ojciec jest Bogiem.
Syn jest Bogiem.
Duch Święty jest Bogiem.
Są odrębnymi osobami.
Nie dlatego wierzymy w Trójcę, że wymyślił ją sobór, ale dlatego, że jest najlepszym wyjaśnieniem wszystkich danych biblijnych.
4. Dlaczego Jezus modlił się do Ojca, skoro jest Bogiem?
Jeżeli Jezus był jednocześnie:
prawdziwym Bogiem,
prawdziwym człowiekiem,
to jako człowiek żył w doskonałej zależności od Ojca.
Jego modlitwa nie przeczy Jego boskości.
Pokazuje doskonałe człowieczeństwo.
5. Czy można być chrześcijaninem i uważać Jezusa jedynie za moralnego nauczyciela?
Wielu ludzi kocha:
Kazanie na Górze,
naukę o miłości,
przebaczenie,
ale odrzuca Jego boskość.
Tymczasem Jezus nie pozostawił takiej możliwości.
Albo jest Panem, albo zwodzicielem.
Jak zauważył C. S. Lewis, Jezus nie pozostawia miejsca na opinię, że był po prostu „dobrym nauczycielem”.
6. Dlaczego Żydzi chcieli ukamienować Jezusa po słowach „Ja i Ojciec jedno jesteśmy”?
W J 10:33 odpowiadają:
„Za bluźnierstwo, bo Ty będąc człowiekiem czynisz siebie Bogiem.”
Współczesny czytelnik może nie dostrzec siły tych słów.
Żydzi zrozumieli dokładnie, co Jezus twierdził.
Pytanie nie brzmi:
„Czy Jezus twierdził, że jest Bogiem?”
ale raczej:
„Czy miał rację?”
7. Jeśli Jezus jest Bogiem, co to oznacza dla mojego życia?
Wielu ludzi traktuje Jezusa jako:
inspirację,
przykład,
filozofa.
Jednak jeśli Jezus jest jednością z Ojcem, wtedy:
ma prawo definiować prawdę,
ma prawo osądzać świat,
ma prawo wymagać posłuszeństwa,
ma moc dawać życie wieczne.
Nie chodzi tylko o poprawną doktrynę.
Chodzi o poddanie się Królowi.
Szczególnie aktualne pytanie dla nas:
Czy stworzyłem sobie „własnego Jezusa”?
Współczesna kultura często przedstawia Jezusa:
bez prawa do sądu,
bez wymagania świętości,
bez wymagań moralnych,
bez krzyża.
Jezusa, który jedynie wszystko i wszystkich akceptuje bezkrytycznie.
Ale Jezus z Ew. Jana 10 jest jednocześnie:
Dobrym Pasterzem,
Dawcą życia wiecznego,
Bogiem,
Sędzią.
Nie możemy przyjąć tylko tej części Jezusa, która nam odpowiada.
Pytanie nie brzmi: „Kim ludzie mówią, że jest Jezus?”
Najważniejsze pytanie brzmi:
„Kim Biblijny Jezus jest dla mnie?”
Jeśli jest tylko nauczycielem, mogę Go podziwiać.
Jeśli jest prorokiem, mogę Go posłuchać.
Ale jeśli naprawdę jest jedno z Ojcem, wtedy pozostaje tylko to:
upaść przed Nim jak Tomasz i powiedzieć:
„Pan mój i Bóg mój.” (J 20:28)
