(Bw) Ps 119:17-24:
17 Okaż dobroć słudze swemu,
Abym żył i przestrzegał słowa twego!
18 Otwórz oczy moje,
Abym oglądał cudowność zakonu twego.
19 Jestem gościem na ziemi,
Nie ukrywaj przede mną przykazań swoich!
20 Dusza moja omdlewa ustawicznie
Z tęsknoty za prawami twoimi.
21 Zgromiłeś pysznych,
Przeklętych, którzy zbaczają od przykazań twoich!
22 Zdejm ze mnie hańbę i pogardę,
Bo strzegę świadectw twoich!
23 Choć książęta zasiadają społem i zmawiają się przeciwko mnie,
Jednak sługa twój rozmyśla o ustawach twoich.
24 Zaiste, ustawy twoje są rozkoszą moją,
Doradcami moimi.
Psalm 119:17–24 (gimel) jest modlitwą pielgrzyma, który żyje pośród obcego świata, ale jego serce zostało przywiązane do Słowa Bożego. W chrystocentrycznym ujęciu ten fragment najpełniej odsłania zarówno doświadczenie Chrystusa, jak i życie człowieka zjednoczonego z Nim.
„Okaż dobroć słudze swemu,
abym żył i przestrzegał słowa twego” (w.17)
Psalmista nie prosi najpierw o wygodne życie, lecz o życie zdolne do posłuszeństwa. Łaska nie jest tutaj dodatkiem do życia — ona jest warunkiem życia duchowego.
Chrystus jest prawdziwym „Sługą Pana” (Iz 42). Żył całkowicie dzięki Ojcu i dla Ojca:
„Nie samym chlebem żyje człowiek, ale każdym słowem pochodzącym z ust Bożych” (Mt 4:4).
To także modlitwa nowego człowieka. Biblijni komentatorzy często podkreślają, że bez uprzedzającej łaski człowiek nie potrafi ani kochać Słowa, ani być mu posłuszny. Nie chodzi więc o moralny nakaz i wysiłek, ale o podtrzymywanie życia przez Boga.
„Otwórz oczy moje,
abym oglądał cudowność zakonu twego.” (w.18)
Człowiek naturalny może czytać Biblię, a jednak pozostawać ślepy. Potrzeba Boskiego otwarcia oczu. Tak właśnie Jezus postąpił z uczniami:
„Wtedy otworzył ich umysły, aby mogli zrozumieć Pisma” (Łk 24:45).
Augustyn mówił, że Biblia jest jak piękny krajobraz oglądany przez ślepca — rzeczywistość istnieje, ale człowiek jej nie widzi bez Bożego światła.
„Cudowność zakonu” ostatecznie prowadzi do Chrystusa:
bo zakon objawia potrzebę Zbawiciela,
bo ofiary wskazują na Jego krzyż,
bo obietnice znajdują w Nim „tak i amen”.
Biblia jest jak kopalnia pełna złota, ale Duch Święty musi nie tylko dać lampę górnikowi ale i stać się nią.
„Jestem gościem na ziemi
Nie ukrywaj przede mną przykazań swoich!” (w.19)
To język pielgrzyma. Psalmista nie czuje się u siebie w świecie. Abraham, Mojżesz i patriarchowie byli „obcymi i pielgrzymami” (Hbr 11:13).
Chrystus przeżył to doskonale: urodzony w stajni, odrzucony przez swój naród, „nie miał gdzie głowy skłonić”.
A chrześcijanin w zjednoczeniu z Chrystusem odkrywa, że ziemia nie jest jego domem. Dlatego prosi: „Nie ukrywaj przede mną przykazań swoich”.
Jakby mówił: „Skoro jestem pielgrzymem w obcym kraju, pokaż mi mapę drogi”.
Spurgeon zauważał, że człowiek bez Słowa jest jak cudzoziemiec bez języka i przewodnika.
„Dusza moja omdlewa ustawicznie
z tęsknoty za prawami twoimi” (w.20)
To święta tęsknota. Nie za sukcesem, nie za uznaniem ludzi, ale za Bożymi sądami.
Tu widać różnicę między religijnością a nowym narodzeniem. Religijny człowiek czasem czyta Biblię z obowiązku. Odrodzone serce głoduje bez niej.
Jeremiah Burroughs pisał, że łaska sprawia „nadprzyrodzony apetyt” na Boga.
Najpełniej widać to w Chrystusie:
„Moim pokarmem jest pełnić wolę Tego, który mnie posłał” (J 4:34).
„Zgromiłeś pysznych,
Przeklętych, którzy zbaczają od przykazań twoich” (w.21)
Pycha zawsze prowadzi do odejścia od Słowa. Człowiek pyszny nie chce być prowadzony — chce sam decydować o tym, co dobre i złe. To grzech Edenu.
W kontraście Chrystus: „uniżył samego siebie i był posłuszny aż do śmierci” (Flp 2).
Psalm pokazuje dwa światy:
pyszni — odrzucają Boże drogi,
słudzy Boga — drżą przed Jego Słowem.
„Zdejm ze mnie hańbę i pogardę,
bo strzegę świadectw twoich!” (w.22)
Posłuszeństwo Słowu często sprowadza wzgardę świata.
Sam Chrystus był: wyśmiany, opluty, nazwany bluźniercą.
Ten werset ma więc głęboko mesjański ton.
Ale jest tu też ewangeliczna pociecha: ostateczna hańba została zdjęta na krzyżu. Chrystus „wycierpiał krzyż, nie bacząc na jego hańbę..” (Hbr 12:2), aby Jego lud został usprawiedliwiony przed Bogiem.
„Choć książęta zmawiają się przeciwko mnie, Jednak sługa twój rozmyśla o ustawach twoich.” (w.23)
To niemal zapowiedź procesu Jezusa: Herod, Piłat, Sanhedryn, przywódcy ludu.
Możni tego świata często jednoczą się przeciw prawdzie.
A jednak odpowiedź psalmisty jest niezwykła:
„sługa twój rozmyśla o ustawach twoich”.
Nie odpłaca obsesją na punkcie wrogów. Wraca do Słowa.
To bardzo biblijne ujęcie duchowej walki: zwycięstwo przychodzi nie przez nieustanne analizowanie ciemności, ale przez trwanie przy objawieniu Boga.
„Ustawy twoje są rozkoszą moją,
Doradcami moimi.” (w.24)
To punkt kulminacyjny tej strofy.
Słowo Boże nie jest tylko kodeksem — jest rozkoszą i doradcą. Człowiek odrodzony zaczyna kochać to, czego wcześniej nie znosił.
Thomas Watson pisał, że Pismo Święte nie jest dla świętych ciężarem, lecz ogrodem pełnym kwiatów, z którego wierzący mogą czerpać radość i pocieszenie w trudnych chwilach. Uważał on Słowo Boże za skarbnicę obietnic i łaski, do której chrześcijanin powinien sięgać z wdzięcznością i zachwytem.
A ostatecznie największą rozkoszą wierzącego nie jest sama litera, ale Chrystus objawiony w Słowie.
Bo Biblia jest jak okno: głupio byłoby zachwycać się samą ramą, jej celem jest pokazać chwałę Chrystusa.
Dlatego ten fragment można streścić tak:
Pielgrzym Chrystusa żyje pośród obcego świata, doświadcza pogardy i walki, lecz Duch Święty otwiera mu oczy, aby w Słowie widział piękno samego Chrystusa — i właśnie dlatego Słowo staje się jego rozkoszą, światłem i doradcą.


