Bw Obj 6:12-17
12 I widziałem, gdy zdjął szóstą pieczęć, że powstało trzęsienie ziemi i słońce pociemniało jak czarny wór, a cały księżyc poczerwieniał jak krew, 13 I gwiazdy niebieskie spadły na ziemię, podobnie jak drzewo figowe zrzuca figi swoje, gdy wiatr gwałtowny nim potrząśnie; 14 I niebo znikło, jak niknie zwój, który się zwija, a wszystkie góry i wyspy ruszone zostały z miejsc swoich. 15 I wszyscy królowie ziemi i możnowładcy, i wodzowie, i bogacze, i mocarze, i wszyscy niewolnicy, i wolni ukryli się w jaskiniach i w skałach górskich, 16 I mówili do gór i skał: Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem tego, który siedzi na tronie, 17 I przed gniewem Baranka, albowiem nastał ów wielki dzień ich gniewu, i któż się może ostać?
Bwp Ap 6:12-17
A kiedy patrzyłem, gdy otwierał szóstą pieczęć,
nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi;
słońce stało się czarne niczym wór z włosia,
a księżyc – cały czerwony jak krew.
Gwiazdy spadały na ziemię, podobnie jak niedojrzałe jeszcze owoce spadają z drzewa figowego potrząsanego silnym wiatrem.
Niebo zawarło się jak księga, którą zamknięto,
a wszystkie góry i wyspy zostały poruszone ze swego miejsca.
A królowie ziemscy i wielcy tego świata oraz jego przywódcy, bogacze i możni, i wszyscy niewolni i wolni poukrywali się w jaskiniach i rozpadlinach górskich, wołając do gór i do skał:
Padnijcie na nas i zakryjcie nas przed obliczem Siedzącego na tronie, i ratujcie nas od gniewu Baranka! Nadszedł bowiem Wielki Dzień Jego gniewu. Któż tedy może się ostać?
Jedną z trudnych kwestii dotyczących Księgi Objawienia jest datowanie tego dzieła. Zauważyliśmy, że chociaż większość współczesnych uczonych uważa, że Jan napisał tę księgę w połowie lat 90., są też inni (znaczna mniejszość), którzy opowiadają się za datą z połowy lat 60.
Gdyby ta druga opinia była słuszna, wiele scen sądu w Apokalipsie przewidywałyby zniszczenie Jerozolimy w 70 r. n.e. Dlatego zwolennicy tego wcześniejszego datowania uważają, że większość z Apokalipsy już się spełniła... niż ci, którzy opowiadają się za późniejszą datą.
Zwolennicy późniejszej daty są skłonni wierzyć, że Apokalipsa opisuje całą erę kościoła i wydarzenia, które będą miały miejsce w tym okresie. Zazwyczaj uważają oni, że Apokalipsa robi to w sposób cykliczny, przedstawiając te same wydarzenia wielokrotnie, ale z różnych perspektyw.
Zwolennicy wcześniejszej daty również mogą interpretować tę księgę cyklicznie, z tą różnicą, że wg nich Jan wielokrotnie powraca do zniszczenia Jerozolimy.
Zatem różne datowania mogą wpływać na interpretację dzisiejszego fragmentu. Obrazy z Obj. 6:12–17 przekazują ideę kataklizmu, sądu zmieniającego wszechświat. Cały kosmos czyli porządek stworzenia ulega zniszczeniu.
Niektórzy interpretatorzy odczytują ten język tak, jakby księżyc stał się czerwony jak krew, niebo zniknęło jak zwinięty zwój i tak dalej. Jednak obrazy te są raczej symboliczne. Stary Testament czasami opisuje sądy Boże w historii takim właśnie językiem.
Rozważmy fragment z Księgi Jeremiasza 4, który jest częścią fragmentu dotyczącego upadku Judy pod naporem Babilonu.
SNP Jr 4:23-24:
23 Spojrzałem na ziemię —
była pusta i próżna.
Spojrzałem ku niebu —
nie rozświetlał go blask.
24 Spojrzałem na góry —
a one drżały,
na wszystkie pagórki —
a one trzęsły się!
W tym czasie doszło do wielu zniszczeń, ale góry nie poruszyły się dosłownie same z siebie.
Podobnie Księga Izajasza 13 opisuje upadek Babilonu za pomocą obrazów wstrząsanego wszechświata, chociaż gwiazdy nie przestały świecić, gdy Persowie podbili Babilończyków w 538 r. p.n.e.
SNP Iz 13:9-11:
9 Oto nadchodzi dzień PANA — okrutny!
Dzień wzburzenia i gwałtownego gniewu!
Aby obrócić ziemię w pustkowie,
a grzesznikom na niej położyć kres!
10 Tak! Gwiazdy niebios i ich konstelacje
nie udzielą już swego światła!
Słońce pociemnieje o wschodzie,
a księżyc nie rozbłyśnie światłem!
11 I nawiedzę świat za zło,
a bezbożnych za ich winy!
Ukrócę pychę zuchwałych
i poniżę wyniosłość tyranów.
W każdym z tych przypadków sąd nad konkretnym ludem oznaczał koniec jednej epoki w Bożym planie zbawienia i początek nowej. Zmiana była tak doniosła, że można powiedzieć, iż przekształciła cały kosmos, nawet jeśli świat przyrody funkcjonował jak dotychczas.
Obj. 6:12–17 może używać podobnych obrazów, aby zaznaczyć upadek Jerozolimy i ostateczne odrzucenie starego przymierza na rzecz nowego. Taki sąd służy również jako przedsmak ostatecznego sądu, który nastąpi nad wszystkimi ludźmi.
Jeśli jednak Apokalipsa została napisana w połowie lat 90., mamy prawdopodobnie opis ostatecznego sądu, również w sposób, który nie jest ściśle dosłowny.
Tak czy inaczej, sedno jest podobne – Pan z pewnością osądzi wszystkich, którzy się Mu sprzeciwiają i odrzucają Jego panowanie.
Coram Deo
Obj. 6:15 jasno pokazuje, że nawet najpotężniejsi ludzie na ziemi nie unikną boskiego sądu. Żadna ilość pieniędzy, żadna pozycja polityczna, żadna władza, żadna ziemska przewaga nie ochroni wrogów ludu Bożego w dniu sądu ostatecznego.
Z tego powodu głupotą jest pokładać naszą ostateczną nadzieję w którejkolwiek z tych rzeczy. Nasze bezpieczeństwo znajduje się wyłącznie w Bogu.
Do dalszego studiowania
Kaznodziei 12:1–8
1 Pamiętaj o swoim Stwórcy
za dni młodości,
zanim nadejdzie czas udręki,
zanim przyjdą lata,
o których powiesz:
Nic mnie już nie cieszy;
2 zanim mrok zaćmi słońce,
światło, księżyc i gwiazdy,
a chmury powrócą po deszczu.
3 Wówczas strażników domu chwyci drżenie
i przygarbią się potężni wojownicy,
kobiet przy żarnach ubędzie,
a te, co patrzą oknem,
zaciągną zasłony.
4 Zatrzasną się drzwi na ulice
i łoskot młyna przycichnie,
stanie się piskliwy,
jak świergot wróbla,
dźwięki pieśni
utracą swe brzmienie.
5 Stroma droga lęk będzie budzić,
pojawi się strach przed podróżą.
Zakwitnie drzewo migdałowe,
szarańcza wlec się będzie ospale,
pękną owoce kaparów.
Odchodzi człowiek
do swego domu wiecznego,
a płaczki już krążą po zaułkach.
6 Lada chwila pęknie srebrna nić,
roztrzaska się czasza ze złota,
dzban stłucze się przy źródle,
do studni runie złamany kołowrót.
7 Proch powróci do ziemi, z której powstał,
duch powróci do Boga,
który go dał.
8 Ulotne, jakże ulotne – mówi Kohelet
– wszystko jest takie ulotne.
Mateusza 24:29–31
PSZ
Zaraz po zakończeniu tego strasznego czasu nastąpi zaćmienie słońca, a księżyc straci swój blask. Gwiazdy będą spadać z nieba i zachwieje się cały porządek wszechświata. Wtedy pojawi się na niebie znak mojego przyjścia i wszystkich ogarnie skrucha, bo cała ludzkość ujrzy Mnie, Syna Człowieczego, przybywającego na obłokach w wielkiej mocy i chwale. Rozlegnie się wtedy potężny dźwięk trąb. I poślę aniołów, żeby zgromadzili Moich wybranych z całego świata, z najdalszych zakątków ziemi.
Dla dociekliwych - (nieoszlifowane) tłumaczenie komentarza Barnes'a:
I oto nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi – Zanim spró bujemy ustalić, do czego miała odnosić się szósta pieczęć, wypada, podobnie jak w poprzednich przypadkach, podać szczegółowe wyjaśnienie znaczenia symboli. Wszystkie symbole przedstawione w otwarciu tej pieczęci oznaczają konsternację, poruszenie, zmiany; ale wszystkie są znaczące i należy przypuszczać, że każdemu z nich towarzyszyło jakieś wydarzenie. Nie można przypuszczać, że opisane tu rzeczy były przedstawione na rozwiniętej części zwoju lub tomu w jakikolwiek inny sposób niż jako obrazy, lub że całość była rodzajem panoramicznego przedstawienia, które miało przemknąć przed oczami. Tak rozumiane, nie byłoby trudne przedstawienie każdej z tych rzeczy na obrazie: tak jak falująca ziemia – poruszone lasy – drżące wzgórza – padające miasta i domy – słońce czerniało, a księżyc zamieniał się w krew:
(a) Trzęsienie ziemi, Ap 6:12; „Nastąpiło wielkie trzęsienie ziemi”.
Użyte tu słowo oznacza wstrząs lub poruszenie ziemi. Skutek, gdy jest gwałtowny, powoduje istotne zmiany – otwieranie przepaści w ziemi; burzenie domów i świątyń; zapadanie się wzgórz i podwyższanie równin; powodowanie wysychania stawów i jezior lub tworzenie ich tam, gdzie ich nie było; podnoszenie oceanu z jego dna, rozbijanie skał itd. Ponieważ wszystko, co dzieje się podczas otwierania pozostałych pieczęci, jest symboliczne, należy przypuszczać, że to również jest symboliczne i że dla spełnienia tego nie mamy oczekiwać dosłownego trzęsienia ziemi, ale takich wstrząsów i zmian na świecie, które byłyby właściwie symbolizowane przez to. Trzęsienie ziemi, jako symbol, oznaczałoby jedynie wielkie wstrząsy lub przewrócenia na ziemi. Szczególny charakter tych zmian musi być określony przez inne okoliczności w symbolu, który by je ograniczał i wyjaśniał.
Mówi się, że w Piśmie Świętym są wspomniane tylko trzy dosłowne trzęsienia ziemi: to wspomniane w 1Krl 19:11; to za czasów Uzzjasza, Am 1:1; Za 14:5; i to, co wydarzyło się po śmierci Zbawiciela. Wszystkie pozostałe są symboliczne lub emblematyczne — odnoszą się głównie do niepokojów społecznych i zmian. Następnie w Ag 2:6-7; „Jeszcze raz, za małą chwilę, wstrząsnę niebem i ziemią, morzem i lądem, i wstrząsnę wszystkimi narodami, i przyjdzie pożądanie wszystkich narodów; i napełnię ten dom chwałą, mówi Pan Zastępów”. Oznacza to, że przed Jego przyjściem na świecie miały nastąpić wielkie niepokoje. Zobacz uwagi do Hbr 12:26-28. Tak więc o wielkich zmianach i niepokojach mowa jest również w Iz 24:19-20; „Ziemia jest całkowicie rozbita, ziemia całkowicie rozpuszczona, ziemia poruszona niezmiernie. Ziemia zakołysze się tam i z powrotem jak pijak i zostanie przesunięta jak chata”. Trzęsienie ziemi, gdyby nie istniały inne okoliczności ograniczające i wyjaśniające ten symbol, oznaczałoby jedynie wielkie poruszenie i zamieszanie – jakby państwa i imperia chyliły się ku upadkowi. Ponieważ jest to w tym przypadku jedynie symbol, nie ma potrzeby szukać dosłownego spełnienia ani oczekiwać znalezienia w historii rzeczywistych trzęsień ziemi, do których to się odnosiło, bardziej niż gdy powiedziano, że „niebiosa zstąpiły jak zwój”, nie powinniśmy oczekiwać, że zostaną dosłownie zwinięte; ale jeśli w toku historii trzęsienia ziemi poprzedzały niezwykłe wstrząsy polityczne i rewolucje, właściwe byłoby przedstawienie takich wydarzeń w ten sposób.
(b) Zaćmienie słońca: „I słońce stało się czarne jak włosiany wór”.
Wór był grubą czarną tkaniną, powszechnie, choć nie zawsze, wykonaną z włosia. Używano go do worków, cedzideł i szat żałobnych; i tak noszony nie był niewłaściwym symbolem smutku i udręki. Chodzi tu o to, że słońce przybrało ciemny, ponury, żałosny wygląd, jakby było w żałobie. Ogólny obraz w tym symbolu to obraz nieszczęścia — jakby samo słońce miało przywdziać szaty żałoby. Nie powinniśmy w żadnym wypadku przypuszczać, że miało to nastąpić dosłownie, ale że miało się wydarzyć jakieś wielkie nieszczęście, którego ten symbol byłby odpowiednim symbolem. Zobacz przypis do Iz 13:10; przypis do Mt 24:29; Por. Iz 24:23; Iz 34:4; 1, 3; Iz 60:19-20; Ez 32:7-8; Jl 2:10; Jl 3:15-16; Am 8:9. O szczególnym charakterze tego nieszczęścia można się dowiedzieć z innych części symbolu.
(c) Odbarwienie księżyca: „A księżyc stał się jak krew”.
Czerwony jak krew – albo z dymu i pary, które zwykle poprzedzają trzęsienie ziemi, albo jako zwykły symbol. To również zwiastowałoby nieszczęście i być może symbol ten mógłby zostać tak dalece ograniczony i zmodyfikowany, że oznaczałby wojnę, ponieważ najbardziej naturalnie sugerowałby to kolor – czerwony. Porównaj przypisy do Ap 6:4 w tym rozdziale. Ale każde wielkie nieszczęście byłoby odpowiednio przedstawione w ten sposób – ponieważ zmiana koloru księżyca na taki byłby naturalnym symbolem nieszczęścia.
(d) Spadanie gwiazd, Ap 6:13; „I gwiazdy niebieskie spadły na ziemię”. Ten język wywodzi się z poetyckiej idei, że niebo wydaje się być solidną wklęsłością, w której osadzone są gwiazdy, i że gdy nastąpi jakiekolwiek drgnięcie, wklęsłość ta zostanie wstrząśnięta, a gwiazdy rozluźnią się i spadną ze swoich miejsc. Zobacz wyjaśnienie tego języka w przypisach do Iz 34:4. Czasami przestworze nad nami jest określane jako rozpostarta zasłona, którą można zwinąć; czasami jako solidna krystaliczna przestrzeń, w której osadzone są gwiazdy. Zgodnie z obiema reprezentacjami gwiazdy są opisywane jako spadające na ziemię. Jeśli przestworze jest zwinięte, gwiazdy, nie mając niczego, co by je podtrzymywało, spadają, jeśli gwałtowne burze lub wstrząsy wstrząsają niebem, gwiazdy, uwolnione ze swoich mocowań, spadają na ziemię. Gwiazdy w Piśmie Świętym są symbolami książąt i władców (zob. Dn 8:10; Ap 8:10-11; Ap 9:1); naturalnym znaczeniem tego symbolu jest to, że nastąpią zamieszki, które zdestabilizują książąt i strącą ich z tronów – podobnie jak gwiazdy spadające z nieba.
Tak jak drzewo figowe zrzuca swoje przedwczesne figi – Mart., „zielone”; gr. ὀλύνθους olunthous. Słowo to właściwie oznacza „figi zimowe” lub takie, które rosną pod liśćmi i nie dojrzewają we właściwym czasie, lecz wiszą na drzewach przez zimę (Robinson, Lexicon). Owoce te rzadko dojrzewają i łatwo opadają wiosną (Stuart, in loco). Gwałtowny wiatr, który potrząsnął plantacją figowców, zrzuciłby oczywiście wiele takich fig na ziemię. Porównanie sprowadza się do łatwości, z jaką gwiazdy zdawałyby się być strącane ze swoich miejsc, a zatem łatwości, z jaką w tym zamieszaniu książęta zostaliby zdetronizowani.
(e) Odejście niebios, Ap 6,14; „I niebo odeszło jak zwój”. To znaczy, jak książka lub tom – βιβλίον biblion – zwinięty. Niebiosa są tu opisane jako rozpostarte, a ich przeminięcie jest przedstawione przez myśl, że mogą zostać zwinięte i w ten sposób zniknąć. Zobacz przypisy do Iz 34:4. To również jest symbolem i nie powinniśmy zakładać, że wydarzy się to dosłownie. W istocie nigdy nie może się to wydarzyć dosłownie; i dlatego nie powinniśmy szukać spełnienia tego w żadnym fizycznym fakcie, który odpowiadałby temu, co tu powiedziano. Proste znaczenie jest takie, że nastąpiłyby zmiany, jakby takie wydarzenie miało miejsce; to znaczy, że rewolucje miałyby miejsce w wysokich miejscach ziemi i wśród tych, którzy mają władzę, jakby gwiazdy miały spaść, a same niebiosa zostały zmiecione. Jest to naturalne znaczenie symbolu i jest zgodne z użyciem języka w innych miejscach.
(f) Usunięcie gór i wysp, Ap 6,14; „A każda góra i wyspa poruszone zostały ze swoich miejsc”. Oznaczałoby to wstrząsy w świecie politycznym lub moralnym, równie wielkie, jak te, które miałyby miejsce w świecie fizycznym, gdyby same góry zostały usunięte, a wyspy zmieniły swoje miejsca. Nie powinniśmy zakładać, że nastąpi to dosłownie; ale na podstawie tego powinniśmy oczekiwać, że w odniesieniu do rzeczy, które wydają się trwałe i osadzone na nieruchomej podstawie, takich jak góry i wyspy, nastąpią gwałtowne i istotne zmiany. Gdyby obalone zostały trony i dynastie, które dawno ugruntowały się; gdyby instytucje, które wydawały się trwałe i niewzruszone, zostały zniesione; gdyby w świecie politycznym nastał nowy porządek rzeczy, znaczenie tego symbolu, jeśli chodzi o język, zostałoby spełnione.
(g) Powszechna konsternacja, Ap 6,15-17; „I królowie ziemi itd.” Wersety z Ap 6:15-17, w ich zróżnicowanym języku, mają najwyraźniej wyrażać powszechną konsternację i trwogę – jakby ziemia miała się zatrząść, gwiazdy miały spaść, a niebiosa miały przeminąć. Ta konsternacja miałaby rozprzestrzenić się na wszystkie grupy ludzi i napełnić świat trwogą, jakby nadchodził koniec wszystkiego.
Ukrywali się w jaskiniach – wśród jaskiń lub pieczar w górach. Zobacz przypisy do Iz 2,19. Do tych miejsc uciekano się w chwilach zagrożenia. Por. 1Sm 13,6; 24; Sdz 6,2; Jr 41,9; Józef Flawiusz, Antykwariat, księga 14, rozdział 15; Wojny żydowskie, księga 1, rozdział 16.
A w skałach górskich – wśród urwisk lub twierdz górskich – również naturalne miejsca schronienia w czasach wrogiej inwazji lub niebezpieczeństwa. Zobacz przypisy do Iz 2,21.
I powiedzieli do gór i skał: Padnijcie na nas, ... – Ap 6,16. Ten zwrot występuje głównie w Oz 10,8; „I powiedzą do gór: Przykryjcie nas; a do pagórków: Padnijcie na nas”. Zbawiciel używa go również do określenia przerażenia, jakie miało nastąpić wraz z Jego przyjściem: „Wtedy zaczną mówić do gór: Padnijcie na nas! A do pagórków: Przykryjcie nas!” (Łk 23,30). Jest to język oznaczający przerażenie i straszliwy lęk przed nadchodzącym gniewem. Chodzi o stan umysłu, w którym istnieje obawa, że sam Bóg nadchodzi z bezpośrednimi narzędziami swojej pomsty i w którym istnieje raczej pragnienie, by zostać zmiażdżonym przez spadające skały i wzgórza niż przez pomstę Jego uniesionego ramienia.
Z oblicza Tego, który zasiada na tronie – Oblicza Boga – zdaje się bowiem, że nadchodzi, by dokonać zemsty. Nie powiedziano, że Bóg rzeczywiście nadejdzie w widzialnej postaci, ale ich przerażenie byłoby tak wielkie, jakby miał to uczynić; stan umysłu, na który to wskazywało, to obawa, że tak się stanie.
I przed gniewem Baranka – Baranka Bożego; Pana Jezusa. Zobacz przypisy do Ap 5,6. Wydaje się, że istnieje niespójność między słowami „gniew” i „Baranek”; ale słowo „Baranek” jest tu na tyle niespójne, że można je użyć jedynie do określenia Odkupiciela. Nadchodzi, by dokonać gniewu, nie jako Baranek, ale jako Syn Boży, który nosił to imię. Z tego wynikałoby, że ci, którzy tak bardzo obawiali się nadchodzących przerażeń, byli świadomi ich źródła lub mieli wystarczającą wiedzę, by zrozumieć, przez kogo miały zostać zadane. Zrozumieliby, że są to sądy boskie i pojęliby, że zbliża się koniec świata.
Nadszedł bowiem wielki dzień Jego gniewu – Ap 6,17. Groźne sądy byłyby tak surowe i straszne, że przypuszczaliby, iż nadchodzi koniec świata.
A któż zdoła się ostać? – Stanąć przed Nim lub oprzeć się Jego sądom.
Nie trzeba dodawać, że w tym przypadku, jak i w odniesieniu do każdej innej części Księgi Objawienia, istniała wielka różnorodność opinii odnośnie wydarzeń symbolizowanych przez tę pieczęć. Grotius odniósł ją do wojen między Żydami i Rzymianami za Nerona i Wespazjana; dr Hammond przypuszczał, że klęska żydowskich przywódców w tych wojnach była szczególnie symbolizowana; pan Brightman odniósł te symbole do prześladowań za Dioklecjana; pan Mede, dr Cressner, dr More, pan Whiston, pan Jurien, pan Daubuz, pan Lowman, dr Newton, pan Elliott i inni odnoszą ją do klęski potęg pogańskich i ostatecznego stłumienia tych potęg w opozycji do chrześcijaństwa; Vitringa uważał ją za zapowiedź obalenia antychrześcijańskich potęg zachodniego cesarstwa rzymskiego; Coccejusz wyjaśnia ją jako wojny cesarza Fryderyka przeciwko niemieckim książętom w XVI wieku; Dr Woodhouse, o dniu zemsty u kresu świata; pan Cunninghame, z tego samego okresu, co siódma trąba, rozpoczynająca się wraz z rewolucją francuską, a mająca się ziścić wraz z widzialnym przyjściem Syna Bożego; profesor Stuart, o zniszczeniu Jerozolimy; i pan Lord, o serii wydarzeń, z których część się spełniła, a trzy z nich odpowiadają pierwszym trzem czaszom – pierwsza wyraża rewolucję francuską, druga despotyzm rozciągający się na kilka tyłów, a trzecia obalenie tej brutalnej dynastii wraz z upadkiem Bonapartego w 1815 roku.
Nie jest moim celem analizowanie tych poglądów; ale pośród tej wielkiej różnorodności opinii wydaje mi się, że oczywiste i naturalne zastosowanie otwarcia pieczęci nie zostało wspomniane. Zasugeruję to, ponieważ jest to najbardziej naturalne i oczywiste, i wydaje się być wymagane przez wyjaśnienia podane dla poprzednich pieczęci. Są to, jednym słowem, zbliżające się wyroki najazdów północnych hord Gotów i Wandalów, grożące rozpadem Cesarstwa Rzymskiego – zbieranie się burzy i utrzymywanie się tych barbarzyńców na granicach imperium; podejścia, które od czasu do czasu czynili w kierunku stolicy, choć jak dotąd powstrzymywani przed jej zajęciem; Burza gniewu, która, jak się przypuszcza, była jeszcze zawieszona na granicach, aż do wydarzeń opisanych w następnym rozdziale, a następnie wybuchła gniewem w kolejnych hukach, co sygnalizują pierwsze cztery trąby siódmej pieczęci (Ap 8,1-13), kiedy imperium zostało całkowicie obalone przez Gotów i Wandalów. Dokładny moment czasowy, który, jak sądzę, zajmuje ta pieczęć, to czas następujący po ostatnich prześladowaniach.
Obejmuje przygotowania tych hord najeźdźców – ich gromadzenie się na granicach imperium – ich groźbę zbliżania się do stolicy – oraz formowanie tak potężnych armii, że wywołałoby to powszechną konsternację. Krótkie omówienie tych scen przygotowawczych, dostosowanych do wywołania alarmu, o którym mowa przy otwarciu szóstej pieczęci, to wszystko, czego tutaj potrzeba; bardziej szczegółowe wyjaśnienie należy zachować dla wyjaśnienia czterech trąb siódmej pieczęci, gdy dzieło zniszczenia zostało dopełnione. Te przygotowania i groźba inwazji były wydarzeniami na tyle ważnymi w ich związku z Kościołem, z tym, co poprzedzało, i z przyszłą historią świata, że można je tu symbolizować; są to wydarzenia, w których wszystkie szczegóły symbolu mogą znaleźć wypełnienie. Każdy wystarczy spojrzeć na mapę historii, aby zobaczyć, jak trafnie następuje to zastosowanie symbolu, jeśli poprzednie wyjaśnienia były poprawne. Aby zilustrować to zagadnienie i wykazać prawdopodobieństwo, że wydarzenia te są opisane symbolami szóstej pieczęci, przedstawię następujące uwagi:
(1) Czas ten jest tym, co naturalnie sugerowałaby ta pieczęć w jej relacji do pozostałych. Jeśli piąta odnosiła się do prześladowań za czasów Dioklecjana – ostatnich wielkich prześladowań mocarstw pogańskich, usiłujących zgasić miano chrześcijańskie – to naturalnie powinniśmy szukać spełnienia otwarcia kolejnej w jakimś wydarzeniu lub serii wydarzeń, które nastąpiłyby po tym w niedalekiej przyszłości i które odnosiłyby się do imperium lub potęgi, która była głównym tematem przepowiedni w poprzednich pieczęciach. Naturalne byłoby również poszukiwanie wydarzeń, które można by uznać za wyraz boskiego uczucia wobec tej potęgi lub które przedstawiałyby ją w takim aspekcie, że byłoby widoczne, że jej moc prześladowcza dobiegła końca. To naturalne oczekiwanie znalazłoby odpowiedź albo w jakimś symbolu, który odnosiłby się do całkowitego triumfu systemu chrześcijańskiego, albo w takiej serii wyroków, które roztrzaskałyby samą potęgę prześladowczą. Groźba wtargnięcia północnych barbarzyńców nastąpiła na tyle szybko po serii wydarzeń opisanych wcześniej, że można uznać, iż właśnie o nich była mowa.
(2) Wydarzenia te były na tyle ważne w historii imperium, że zasługiwały na tę uwagę jako zapowiedź tego, co miało nastąpić. Były one związane z rozpadem tej potężnej potęgi i całkowitą zmianą oblicza świata, zarówno pod względem politycznym, jak i religijnym. W historii świata narodził się nowy porządek rzeczy. Ugruntowała się nowa religia. Z fragmentów niegdyś potężnego imperium rzymskiego powstały nowe królestwa, a sprawy świata zyskały nowe podstawy. Te potężne hordy z północy nie tylko siały przerażenie i niepokój, jakby świat miał się ku końcowi, ale położyły podwaliny pod królestwa, które istnieją do dziś. W rzeczywistości niewiele było ważniejszych wydarzeń w historii.
(3) Ten ciąg wydarzeń został zapoczątkowany w sposób opisany przy otwarciu szóstej pieczęci. Powiedziałem już, że nie trzeba zakładać, że w spełnieniu się symbolu nastąpi dosłowne trzęsienie ziemi; ale nic w symbolu nie zabrania nam zakładać, że mogłoby ono nastąpić, a gdyby tak się stało, nie moglibyśmy uznać tego za coś niezwykłego. Otóż tak się składa, że ciąg wydarzeń dotyczących najazdów Gotów został wprowadzony przez pana Gibbona w następujący sposób: „365 r. n.e. W drugim roku panowania Walentyniana i Walensa, rankiem dwudziestego pierwszego lipca, większa część świata rzymskiego została wstrząśnięta gwałtownym i niszczycielskim trzęsieniem ziemi. Wrażenie to przekazało się wodom; brzegi Morza Śródziemnego zostały osuszone przez nagłe cofnięcie się morza; wielkie ilości ryb złowiono gołymi rękami; duże statki utknęły na mule; a ciekawy widz bawił swoje oko, a raczej wyobraźnię, kontemplując rozmaite oblicza dolin i gór, które nigdy wcześniej, od czasu powstania globu, nie były wystawione na działanie słońca. Lecz przypływ wkrótce powrócił, niosąc ze sobą ciężar ogromnego i nieodpartego potopu, który był boleśnie odczuwalny na wybrzeżach Sycylii, Dalmacji, Grecji i Egiptu; duże łodzie zostały przetransportowane i umieszczone na dachach domów, lub w odległości dwóch mil od brzegu; ludzie wraz ze swoimi domostwami zostali porwani przez wodę; miasto Aleksandria co roku obchodziło pamiątkę dnia, w którym pięćdziesiąt tysięcy osób straciło życie w powodzi.
Ta katastrofa, o której wieść rozchodziła się z jednej prowincji do drugiej, zdumiała i przeraziła poddanych Rzymu; a ich przerażona wyobraźnia powiększała rzeczywisty rozmiar chwilowego zła. Przypominali sobie poprzednie trzęsienia ziemi, które zniszczyły miasta Palestyny i Bitynii; uważali te alarmujące uderzenia za preludium do jeszcze straszniejszych katastrof, a ich straszliwa próżność skłonna była przyćmić objawy upadającego imperium i tonącego świata”, tom ii. s. 115, 116. Pan Gibbon następnie przechodzi do szczegółowego opisu zła wojny, znacznie przewyższającego nieszczęścia wywołane przez jakiekolwiek przyczyny naturalne i dodaje (s. 116), „W katastrofalnym okresie upadku imperium rzymskiego, który można słusznie datować od panowania Walensa, szczęście i bezpieczeństwo każdej jednostki były osobiście atakowane; a sztuki i prace wieków zostały brutalnie zbezczeszczone przez barbarzyńców ze Scytii i Germanii”. Następnie autor przechodzi do niezwykle interesującego opisu pochodzenia, zwyczajów i ruchów narodów tatarskich, szczególnie Hunów, gdy przemieszczali się na Zachód i wypychali narody gockie na prowincje Cesarstwa Rzymskiego, aż sam Rzym został trzykrotnie oblężony, zdobyty i splądrowany (ii. 116-266).
Wspomniane trzęsienie ziemi miało miejsce w 365 r. n.e. Wymarsz Hunów z ich terytoriów w sąsiedztwie Chin rozpoczął się około 100 r. n.e. i w 375 r. pokonali oni Gotów leżących nad Dunajem. Goci, naciskani i pokonani przez tych dzikich najeźdźców, zwrócili się do Rzymian o pozwolenie na przeprawę przez Dunaj, znalezienie schronienia w Cesarstwie Rzymskim i uprawę nieużytków Tracji (Gibbon, ii. 129, 130). W roku 376 zostali przeprawieni przez Dunaj za zgodą rzymskiego cesarza Walensa; wydarzenie to, według pana Gibbona, w ostatecznym rozrachunku doprowadziło do upadku Cesarstwa; poznali bowiem własną siłę; przyciągnęły ich bogactwa stolicy i nadzieja na nagrodę, aż w końcu sprowadzili cesarza Zachodu do Rawenny, splądrowali Rzym i zajęli Italię.
(4) Krótkie nawiązanie do ciągu wydarzeń w tych okresach konsternacji i podbojów może lepiej ukazać naturę niepokojów, jakie wywołałaby perspektywa tych straszliwych inwazji, i może przygotować nas do lepszego zrozumienia kolejnych nieszczęść, które miały miejsce za czasów tych najeźdźców, gdy imperium upadło, jak opisano w czterech pierwszych trąbach siódmej pieczęci. Skopiuję ze spisu treści historii pana Gibbona, w rozdziałach dwudziestym szóstym, trzydziestym i trzydziestym pierwszym:
rok: 365
Trzęsienia ziemi.
376
Hunowie i Goci.
100
Emigracja Hunów.
375
Ich zwycięstwa nad Gotami.
376
Goci błagają Walensa o ochronę.
376
Zostają przetransportowani przez Dunaj do Cesarstwa Rzymskiego.
376
Przenikają do Tracji.
377
Zjednoczenie Gotów z Hunami, Alanami itd.
378
Bitwa pod Hadrianopolem.
378
Klęska Rzymian.
383-395
Osiedlenie Gotów w Tracji i Azji.
395
Bunt Gotów.
396
Alaryk wkracza do Grecji.
398
Zostaje ogłoszony królem Wizygoci.
400-403
Napada na Włochy.
406
Radagaisus najeżdża Włochy.
406
Oblega Florencję.
406
Grozi Rzymowi.
406
Pozostała część Niemców najeżdża Galię.
407
Spustoszenie Galii.
408
Alaryk maszeruje do Rzymu.
408
Pierwsze oblężenie Rzymu przez Gotów.
408
Głód, zaraza, przesądy.
409
Alaric przyjmuje okup i wznawia oblężenie.
409
Bezowocne negocjacje pokojowe.
409
Drugie oblężenie Rzymu przez Gotów.
410
Trzecie oblężenie i splądrowanie Rzymu przez Gotów.
410
Szacunek Gotów dla Religii chrześcijańskiej.
410
Grabież i podpalenie Rzymu.
410
Jeńcy i uciekinierzy.
411-416
Upadek uzurpatorów Jowina, Sebastiana i Attalosa.
409
Najazd Swebów, Wandalów, Alanów itd. na Hiszpanię.
415-418
Goci zdobywają i przywracają Hiszpanię.
(5) Zbiegałoby się to, w skutkach wywołanych w imperium, z konsternacją i trwogą opisanymi w omawianym fragmencie. Symbole są takie, jakie należałoby zastosować przy założeniu, że są to wspomniane wydarzenia; są takie, jakie wydarzenia te słusznie sugerują. Potężne przygotowania na Wschodzie i Północy – o których wieści musiały rozejść się po imperium – byłyby trafnie symbolizowane przez trzęsienie ziemi, zaćmienie słońca, księżyc zamieniający się w krew, spadające gwiazdy, odchodzące niebiosa oraz królów i możnych ziemi uciekających w popłochu w poszukiwaniu bezpiecznego miejsca, jakby zbliżał się koniec świata. Nic nie mogło być tak dobrze dostosowane do wywołania konsternacji opisanej w otwarciu szóstej pieczęci, jak przerażające nadejście ogromnych zastępów barbarzyńców z regionów Północy. Ten niepokój potęgowałby fakt, że ich liczba była nieznana; że ich pochodzenie było ukryte; i że nacierające tłumy zmieciłyby wszystko przed sobą.
Podobnie jak w innych przypadkach, plotki również zwiększały ich liczebność i potęgowały ich okrucieństwo. Nagłe trzęsienie ziemi, spadające gwiazdy, ustępujące niebiosa, zniesienie gór i wysp oraz przerażenie królów i wszystkich warstw społecznych byłyby odpowiednimi symbolami tych nadchodzących katastrof. Na potwierdzenie tego, a także jako dowód na to, jak nadejście Gotów i strach przed orężem Gotów wywołały powszechną konsternację, można przytoczyć następujące fragmenty autorstwa pana Gibbona, opisujące groźbę inwazji Alaryka, króla Wizygotów. Cytuje on Klaudian. „Sława”, mówi poeta, „otaczając z przerażeniem swe ponure skrzydła, obwieszczała pochód armii barbarzyńców i napełniała Italię przerażeniem”. Pan Gibbon dodaje: „Obawy każdego człowieka rosły proporcjonalnie do miary jego fortuny; a najbardziej bojaźliwi, którzy już zaokrętowali swoje cenne dobra, rozmyślali o ucieczce na Sycylię lub na wybrzeże Afryki. Społeczny niepokój pogłębiały lęki i wyrzuty zabobonu. Każda godzina przynosiła jakąś straszliwą opowieść o dziwnych i złowrogich wypadkach; poganie ubolewali nad lekceważeniem znaków i przerwaniem ofiar; ale chrześcijanie wciąż czerpali pewną pociechę z potężnego wstawiennictwa świętych i męczenników”, II. 218, 219. Zobacz dalsze ilustracje w przypisach do Ap 8:7-13.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz