Objawienia 6:1–4
Ap 6:1-4:
1 Następnie zobaczyłem, że Baranek złamał pierwszą pieczęć, i usłyszałem, jak jedna z czterech istot zawołała: „Ruszaj!”. Okrzyk ten był tak głośny, jak huk pioruna. 2 I zobaczyłem jeźdźca na białym koniu. Na głowie miał wieniec, a w ręku trzymał łuk. Wyruszył, aby odnieść kolejne zwycięstwo.
3 Gdy Baranek złamał drugą pieczęć, usłyszałem głos drugiej istoty: „Ruszaj!”. 4 I pojawił się koń ognistoczerwony (ryży, gniady). Jego jeździec dostał do ręki miecz i wyruszył, aby odebrać ziemi pokój i sprawić, że ludzie będą się nawzajem zabijać.
Kontynuując studium Księgi Objawienia, warto pamiętać, że jej wysoce symboliczny charakter oznacza, iż należy zachować ostrożność, interpretując zawarte w niej obrazy jako dosłowne i chronologiczne opisy wydarzeń końca czasów.
Jeśli będziemy próbować interpretować te obrazy zbyt dosłownie, nie będziemy w stanie zrozumieć przesłania Jezusa przekazanego nam przez Jana.
Jak zauważa jeden z komentatorów, ważną wskazówką w tym zakresie jest scena z Apokalipsy 5:6-7 oraz opis Jezusa jako zabitego Baranka z siedmioma rogami i siedmioma oczami. Nie ulega wątpliwości, że Jan nie mówi nam, iż Chrystus po wniebowstąpieniu przypomina teraz jakieś mityczne stworzenie. Co więcej, baranek nie byłby w stanie chwycić zwoju kopytami, ale Baranek w tym tekście podchodzi do tronu Boga i bierze zwój. Nie są to dosłowne opisy nieba, ale obrazy użyte do przedstawienia mocy i dzieła Chrystusa.
Kiedy więc dochodzimy do momentu złamania siedmiu pieczęci na zwoju, nie czytamy prawdopodobnie o serii kolejnych wydarzeń, które przebiegają zgodnie z dosłownym opisem.
Dzisiejszy fragment opisuje złamanie dwóch pierwszych pieczęci, które uwalniają dwa konie mające określone zadania.
Zachariasza 6:1–8 stanowi tło dla tych koni i koni z Objawienia 6:5–8, a kolory koni w obu przypadkach są w dużej mierze zbieżne.
W proroctwie Zachariasza konie i rydwany, które ciągną, reprezentują czujne oczy aniołów, którzy patrolują ziemię i obserwują, co się dzieje. Konie i ich jeźdźcy w Apokalipsie 6 robią jednak coś więcej niż tylko obserwują ziemskie wydarzenia. Każdy z nich ma do wykonania konkretne zadanie.
Pierwszy koń jest biały, a na nim siedzi jeździec uzbrojony w łuk, który został wysłany, aby podbić świat.
Niektórzy interpretatorzy twierdzą, że jeździec ten to Jezus, który podbija świat ewangelią. Jednak mimo że Jezus rzeczywiście jedzie na białym koniu w dalszej części Apokalipsy (19:11–16), jeździec z 6:1–2 prawdopodobnie nie jest naszym Zbawicielem.
W I wieku białe konie były powszechnie kojarzone z wojskiem, a Rzymianie obawiali się Partów na wschodniej granicy imperium, którzy nosili łuki i dążyli do zdobycia terytorium. Wydaje się, że chodzi tu o to, że okres poprzedzający powrót Jezusa będzie charakteryzował się wojną.
Potwierdza to druga pieczęć, która przedstawia czerwonego konia z jeźdźcem, który sprowadza na ziemię konflikty (wersety 3–4).
Coram Deo
Jezus jest władcą nad wszystkim, ale to nie znaczy, że okres przed Jego powrotem będzie spokojny. Zamiast tego, ta era będzie naznaczona wojnami, a zwłaszcza wojną przeciwko ludowi Bożemu. Kiedy widzimy wojny wokół nas, nie powinniśmy być zaskoczeni ani sparaliżowani strachem. Te rzeczy muszą się wydarzyć. Jednocześnie módlmy się, aby Pan chronił swój lud i aby przemoc została powstrzymana.
Do dalszego studiowania
PSALM 140 SNP
1 Dla prowadzącego chór. Psalm Dawida.
2 Wybaw mnie, PANIE, od niegodziwych,
Chroń mnie przed ludźmi okrutnymi,
3 Którzy wciąż myślą o tym, jak zaszkodzić,
Całymi dniami toczą spory,
4 Ostrzą języki niczym wąż,
W ustach, jak żmije, kryją jad. Sela.
Kaznodziei 3
1 Na wszystko jest odpowiednia pora i każda rzecz pod niebem ma swój właściwy czas:
2 Jest czas narodzin i czas śmierci,
czas sadzenia i czas zbiorów.
3 Jest czas zabijania i czas leczenia,
czas burzenia i czas budowania.
4 Jest czas płaczu i czas śmiechu,
czas żałoby i czas tańców.
5 Jest czas rozrzucania kamieni i czas ich gromadzenia,
czas przytulania się do siebie i czas pozostawania z dala.
6 Jest czas poszukiwania i czas utraty,
czas oszczędzania i czas trwonienia.
7 Jest czas rozdzierania i czas zszywania,
czas milczenia i czas rozmów.
8 Jest czas miłości i czas nienawiści,
czas wojny i czas pokoju.
Mateusza 24
6 Na świecie wybuchną wojny i będą rozchodzić się wieści o walkach.
Uważajcie i nie dajcie się zastraszyć, to jeszcze nie będzie koniec!
Objawienia 17
12 Dziesięć rogów to dziesięciu władców, którzy nie objęli jeszcze władzy. Otrzymają ją na krótki czas i będą rządzić razem z bestią. 13 Jednomyślnie postanowią podporządkować jej całą swoją potęgę i władzę. 14 I wypowiedzą wojnę Barankowi, ale On pokona ich, bo jest Panem panów i Królem królów. Razem z Nim zwycięstwo odniosą wierni słudzy Boga, którzy zostali przez niego powołani i wybrani.
Dla wytrwałych i zaciekawionych tematem. Tłumaczenie komentarza Barnes’a:
A oto biały koń - Aby uzyskać jakiekolwiek konkretne zrozumienie tego, co oznaczały te symbole, należy w pierwszej kolejności wyrobić sobie w umysłach jasną koncepcję tego, co symbol właściwie reprezentuje, lub pomysł tego, co naturalnie przekazuje. Można założyć, że symbol był znaczący i że istniał jakiś powód, dla którego użyto właśnie tego, a nie innego; dlaczego na przykład użyto konia, a nie orła lub lwa; dlaczego w jednym przypadku użyto białego konia, a w innych czerwonego, czarnego, bladego; dlaczego w tym przypadku łuk znajdował się w ręku jeźdźca, a na jego głowie umieszczono koronę. Każdy z tych szczegółów wchodzi w skład symbolu; i musimy znaleźć coś w wydarzeniu, co każdemu z nich dokładnie odpowiada - ponieważ symbol składa się ze wszystkich tych rzeczy zgrupowanych razem.
Można ponadto zauważyć, że tam, gdzie ogólny symbol jest taki sam - jak w otwarciu pierwszych czterech pieczęci - można założyć, że odnosi się do tego samego obiektu lub klasy obiektów; a poszczególne rzeczy, które oznacza, czyli różnorodność w ogólnym zastosowaniu, można znaleźć w różnorodności przedstawienia – maści itp. konia oraz herbu, stroju itp. jeźdźca. Specyfikacje pod pierwszą pieczęcią są cztery:
(1) Ogólny symbol konia – wspólny dla pierwszych czterech pieczęci;
(2) Kolor konia;
(3) Fakt, że siedzący na nim miał łuk; oraz
(4) To, że ktoś dał mu koronę jako symbol zwycięstwa.
Pytanie brzmi teraz, co te symbole naturalnie oznaczają:
(1) Koń. Znaczenie tego symbolu należy wywnioskować z naturalnego zastosowania, do którego jest on stosowany, lub z cech, które jest znany; można dodać, że mogło istnieć coś, z czego był on najlepiej znany w czasach autora, który go używa, co nie byłoby tak widoczne w innym okresie świata lub w innym kraju, i że konieczne jest, aby mieć to na uwadze, aby uzyskać prawidłowe zrozumienie symbolu. Na przykład zastosowanie konia mogło się różnić w różnych okresach w pewnym stopniu; w jednym okresie dominującym zastosowaniem konia mogło być bitwa; w innym szybkie marsze – jak kawaleria; w innym pociąg; W innym przypadku koń mógł sugerować jedną ideę, w innym wyścigi; w innym przekazywanie wiadomości poprzez zakładanie poczty lub wyznaczanie kurierów. Dla starożytnego Rzymianina koń mógł sugerować jedno; dla współczesnego Araba inne; dla holenderskiego woźnicy jeszcze inne. Rzeczy, które najbardziej naturalnie sugerowałby koń jako symbol, w odróżnieniu na przykład od orła, lwa, węża itp., to:
(a) Wojna, ponieważ było to prawdopodobnie jedno z pierwszych zastosowań konia. Zatem we wspaniałym opisie konia w Księdze Hioba 39:19-25 nie zwrócono uwagi na żadne jego przymioty poza tymi, które odnoszą się do wojny. Pełną ilustrację tego fragmentu oraz częste odniesienia do konia jako związanego z wojną u klasycznych pisarzy można znaleźć w: Bochart, Hieroz. biblioteka. II, C. VIII., zwłaszcza str. 149. Porównaj Wergiliusz, Georg. 3:83, 84:
„Si qua sonum procul arma dedere,
Stare loco nescit, micat auribus i tremit artus.
Owidiusz, Metam. iii:
„Ut fremit acer equus, cum bellicus, aere canoro.
Signa deedit tubicen, pugnaeque assumit amorem.
Silius, lib. xiii:
„Is trepido alituum tinnitu, et stare neganti,
Imperitans violenter equo”.
Salomon mówi zatem w Prz 21,31: „Koń jest przygotowany na dzień bitwy”. Tak samo w Za 10,3 prorok mówi, że Bóg uczynił dom Judy „jak swego pięknego konia w bitwie”; to znaczy, że uczynił ich niczym zwycięski koń bojowy.
(b) W konsekwencji tego oraz podbojów dokonanych przez konia na wojnie stał się symbolem podboju – narodu, którego nie można było pokonać.
Porównaj powyższy odnośnik w Zech. Tym samym w Kartaginie koń był obrazem zwycięskiej wojny, w przeciwieństwie do wołu, który był symbolem sztuki pokojowego rolnictwa. Opierało się to na tradycji założenia miasta, o której wspominali Wergiliusz, Eneasz i. 442-445:
„Quo primum jactati undis et turbina Poeni.
Effodere loco Signum, quod regia Juno.
Monstrarat, caput acris equi: sic nam fore bello.
Egregiam, et facilem victu per Secula gentem.
Odnosząc się do tej okoliczności, Justyn (lib. xviii. 5) zauważa, że „podczas zakładania fundamentów miasta znaleziono głowę wołu, którą uznano za symbol urodzajnej ziemi, ale i konieczności pracy i zależności; z tego powodu miasto przeniesiono w inne miejsce. Następnie znaleziono głowę konia, co uznano za pomyślny znak, że miasto będzie wojownicze i prosperujące”. Por. Creuzer, Symbolik, t. ii, s. 456.
(c) Koń był symbolem zwinności, a w konsekwencji szybkości podboju. Por. Jl 2,4; „Wygląd ich jest jak wygląd koni; i jak jeźdźcy, tak będą biec”. Jr 4,13; „Oto nadciągnie jak obłoki, a jego rydwany będą jak wicher; jego konie będą szybsze od orłów”. Por. Hi 39,18.
(d) Koń jest symbolem siły, a co za tym idzie – bezpieczeństwa. Ps 147:10; „nie ma on upodobania w sile konia”. Ogólnie rzecz biorąc, koń właściwie symbolizowałby wojnę, podbój lub szybkość, z jaką przekazywana jest wiadomość. Konkretny charakter lub charakter wydarzenia – pokojowy lub wojowniczy, pomyślny lub niekorzystny – jest oznaczony maścią konia i charakterem jeźdźca.
(2) Maść konia: „biały koń”. Oczywiste jest, że ma to znaczenie, ponieważ odróżnia się od czerwonego, czarnego i bladego konia, o których mowa w kolejnych wersetach. Ogólnie rzecz biorąc, można zauważyć, że biel jest symbolem niewinności, czystości, dobrobytu – podczas gdy jej przeciwieństwem jest choroba, grzech, nieszczęście. Gdyby znaczenie symbolu opierało się wyłącznie na kolorze, powinniśmy szukać czegoś radosnego, pomyślnego, szczęśliwego jako tego, co było symbolizowane. Ale znaczenie w tym przypadku tkwi nie tylko w maści – białej – ale w koniu, który był biały; a pytanie brzmi, co właściwie oznaczałby koń tej maści; to znaczy, przy jakich okazjach i w odniesieniu do jakich celów był używany taki koń?
Otóż, ogólne pojęcie przypisywane wzmiance o białym koniu, zgodnie ze starożytnym zwyczajem, to pojęcie państwa i triumfu, wywodzące się z faktu, że białe konie były dosiadane przez zwycięzców w dniach ich triumfu; że były używane w kawalkadzie weselnej; że były używane z okazji koronacji itd.
W triumfach przyznawanych przez Rzymian swoim zwycięskim generałom, po procesji złożonej z muzyków, pojmanych książąt, łupów bitewnych itd., nadjeżdżał sam zwycięzca, siedzący na wysokim rydwanie ciągniętym przez cztery białe konie, odziany w purpurę i noszący wieniec laurowy (Eschenburg, „Man. of Class.” Literature, s. 283. Por. Ovid de Arte Amandi, lib. v. 214). Imię λευκιππος leukippos – leucippos – nadano Prozerpinie, ponieważ została uniesiona z Hadesu na Olimp w rydwanie ciągniętym przez białe konie (Scol. Pind. Ol. vi. 161. Zob. Symbol Kreuzera. iv. 253). Białe konie miały również przewyższać inne zwinnością. Tak Horacy, Sat. lib. i. vii. 8:
Hebrajczycy już wcześniej wspominali o preferowaniu słowa „biały” w odniesieniu do triumfu lub zwycięstwa.
I tak w Sdz 5,10 w Pieśni Debory:
„Mówcie, wy, którzy jeździcie na białych osłach,
wy, którzy zasiadacie w sądzie, i kroczcie drogą”.
Wyrażenie w omawianym fragmencie właściwie odnosiłoby się do pewnego rodzaju triumfu; do radosnej okazji; do czegoś, co przyniosło sukces lub zwycięstwo; a w odniesieniu do tego wyrażenia odnosiłoby się do wszelkiego rodzaju triumfu, czy to ewangelii, czy zwycięstwa na wojnie.
(3) Łuk: „a siedzący na nim miał łuk”.
Łuk byłby naturalnym symbolem wojny – tak jak był używany na wojnie; lub polowania – tak jak był używany w tym celu. Był to powszechny instrument ataku lub obrony i wydaje się, że został wynaleziony wcześnie, ponieważ występuje u wszystkich prymitywnych narodów. Por. Rdz 27,3; Rdz 48,22; Rdz 49,24; Joz 24:12; 1Sm 18:4; Ps 37:15; Iz 7:24.
Łuk byłby naturalnie symbolem następujących rzeczy:
Wojny. Zobacz powyższe fragmenty.
Łowiectwa. Łuk był jednym z symboli Apollina jako boga łowów.
Skutku prawdy – jako tego, co zapewniało zwycięstwo lub przezwyciężało sprzeciw w sercu.
Jeśli chodzi o ten symbol, może on oznaczać wojownika, myśliwego, kaznodzieję, władcę – każdego, kto sprawował władzę nad innymi lub osiągnął nad nimi jakikolwiek podbój.
(4) Korona: „i dano mu koronę”. Użyte tu słowo – στέφανος stephanos – oznacza diadem, wianek lub koronę – zazwyczaj taką, jaką dawano zwycięzcy, 1 Kor 9,25. Prawidłowo byłaby ona symbolem zwycięstwa lub podboju – tak jak dawano ją zwycięzcom na wojnie lub na greckich igrzyskach, a także świętym w niebie uważanym za zwycięzców, Ap 4,4; Ap 4,10; 2 Tm 4,8. Korona lub wianek został tu „dany” jeźdźcowi jako znak, że odniesie zwycięstwo, a nie że już je odniósł; a właściwym odniesieniem emblematu było jakieś podboje, które dopiero miały nastąpić, a nie te, które już zostały dokonane. Nie podano, kto wręczył jeźdźcowi diadem; istotnym faktem jest jedynie to, że taki diadem został mu nadany.
(5) Wyruszenie na podbój: „I wyruszył, zwyciężając i aby zwyciężać”.
Wyruszył jako zwycięzca i aby mógł zwyciężyć. To znaczy, wyruszył z duchem, życiem, energią, zdecydowanym celem kogoś, kto był pewien, że zwycięży i kto miał postawę i charakter zwycięzcy. Jan dostrzegł w nim dwie rzeczy:
-po pierwsze, że miał on wygląd lub postawę zwycięzcy – to znaczy kogoś, kto był przyzwyczajony do podbojów i kto był pewien, że może zwyciężyć;
-po drugie, że był to wyraźnie cel, dla którego wyruszył i taki będzie rezultat jego wyjścia.
Po zbadaniu w ten sposób naturalnego znaczenia użytych symboli, być może właściwa praca wykładowcy została wykonana i temat można by tu zostawić. Ale umysł naturalnie pyta, co to miało oznaczać i do jakich wydarzeń należy je odnieść?
W tym punkcie nie trzeba chyba dodawać, że opinie komentatorów były niemal tak liczne, jak sami komentatorzy, i że próba wymienienia wszystkich podzielanych opinii byłaby zadaniem beznadziejnym, a nawet równie bezużytecznym, co beznadziejnym. Osoby pragnące zbadać te opinie powinny zapoznać się z różnymi księgami Apokalipsy, gdzie można je znaleźć. Być może wszystkie podzielane opinie, choć prezentowane przez autorów w bardzo różnorodnych formach, można by sprowadzić do trzech:
(a) Przyjmiemy tutaj, jak gdzie indziej w tych notatkach, że Apokalipsa została napisana w czasach Domicjana, około 95 r. n.e. lub 96 r. n.e. Powody tej opinii, patrz Wstęp, 2. Porównaj artykuł dr Geo. Duffielda w Biblical Repository, lipiec 1847, s. 385-411.
Przyjmiemy również, że księga jest natchniona i że nie należy jej postrzegać ani traktować jako dzieła czysto ludzkiego pochodzenia. Te przypuszczenia wykluczą konieczność jakiegokolwiek odniesienia w otwarciu pieczęci do czasów Nerona lub do wydarzeń dotyczących zniszczenia Jerozolimy i obalenia żydowskich prześladujących wrogów Kościoła - ponieważ opinia, że te wydarzenia są wspomniane, może być utrzymana tylko na jednym z dwóch założeń: albo że dzieło zostało napisane w czasach Nerona, a przed wojnami żydowskimi, jak utrzymują prof. Stuart i inni; lub że została napisana po wydarzeniach, o których mowa, i że jest to opis przeszłości, jaki mógł sporządzić ktoś pozbawiony natchnienia.
(b) Należy przypuszczać, że wydarzenia, o których mowa przy otwarciu pierwszej pieczęci, miały miejsce wkrótce po wizji, jaką Jan ujrzał na Patmos. Jest to oczywiste nie tylko dlatego, że byłoby to najbardziej naturalne przypuszczenie, ale także dlatego, że jest to wyraźnie sugerowane w Ap 1,1: „Objawienie Jezusa Chrystusa, które dał mu Bóg, aby ukazać sługom swoim rzeczy, które muszą się wkrótce stać”. Zobacz przypisy do tego wersetu. Cokolwiek można powiedzieć o niektórych z tych wydarzeń – tych leżących najdalej w szeregu – nie byłoby zgodne z uczciwą interpretacją języka założenie, że początek szeregu byłby odległy, dlatego naturalnie szukamy tego początku w epoce następującej po czasach apostoła, czyli za panowania Domicjana.
(c) Następnie pojawia się pytanie, czy w owej epoce miały miejsce jakiekolwiek wydarzenia, które właściwie symbolizowałyby okoliczności, które mamy przed sobą – koń; maść konia; sposób, w jaki jeździec trzymał konia; korona, którą mu dano; stan i słuch zdobywcy.
(d) Zanim przejdziemy do interpretacji, która wydaje mi się najlepiej zgodna ze wszystkimi okolicznościami symbolu, być może właściwe będzie odwołanie się do jedynej innej, która jest w miarę wiarygodna i którą przyjęli Grocjusz, autor Hyponoi, dr Keith (Znaki Czasów, 1:181 i nast.), pan Lord i inni, że odnosi się ona do Chrystusa i Jego Kościoła – do Chrystusa i Jego sług głoszących Ewangelię. Zastrzeżenia wobec tej klasy interpretacji wydają mi się nie do pokonania:
(1) Cały opis, o ile jest przedstawieniem triumfu, jest przedstawieniem triumfu wojny, a nie ewangelii pokoju. Wszystkie symbole w otwarciu pierwszych czterech pieczęci mają charakter wojenny; wszystkie konsekwencje w otwarciu każdej z pieczęci, w których pojawia się jeździec, są takie, jakie zwykle wiążą się z wojną. Jest to marsz imperium, ruch potęgi militarnej.
(2) Jeździec w takim uzbrojeniu nie jest typowym przedstawieniem Chrystusa, a tym bardziej jego sług czy Kościoła. W rzeczywistości, w Ap 19,14-16, sam Chrystus jest tak przedstawiony; ale w tej księdze Zbawiciel jest zazwyczaj przedstawiany albo jako człowiek – majestatyczny i pełen chwały, trzymający gwiazdy w prawej ręce – albo jako baranek. Poza tym, gdyby symbol miał odnosić się do Chrystusa, musiałby on przedstawiać Go osobiście i dosłownie, idącego w ten sposób; byłoby bowiem nielogiczne przypuszczać, że odnosi się to do Niego, a następnie nadawać temu metaforyczne zastosowanie, odnosząc to nie do Niego, ale do Jego prawdy, Jego ewangelii, Jego sług.
(3) Jeśli jest mało prawdopodobne, że odnosi się to do Chrystusa, tym bardziej jest mało prawdopodobne, że odnosi się to do sług ewangelii – jak to przedstawiali Pan i inni – ponieważ taki symbol nie jest nigdzie indziej używany do przedstawienia grupy sług, ani okoliczności nie znajdują w nim spełnienia. Sługa Ewangelii jest heroldem pokoju i służy Księciu Pokoju. Nie sposób go dobrze przedstawić jako wojownika, ani nie ma go w Piśmie Świętym. Rozpatrując to samo w sobie, nie ma nic bardziej odmiennego i niespójnego niż wojownik wyruszający na podbój z wrogą bronią i sługa Chrystusa.
(4) Poza tym, ta reprezentacja konia i jego jeźdźca, zastosowana w poniższych wersetach, staje się na tej zasadzie najbardziej wymuszona i nienaturalna. Jeśli wojownik na białym koniu oznacza posługę, to wojownik na czerwonym koniu, czarnym koniu, bladym koniu musi również oznaczać posługę, a nic nie jest bardziej fantazyjne i arbitralne niż próba zastosowania ich do nauczycieli różnych rodzajów błędu – błędu oznaczanego czerwonym, czarnym i bladym kolorem – co należy uczynić na podstawie tego założenia. Wydaje mi się zatem oczywiste, że przedstawienie to nie miało symbolizować posługi ani stanu Kościoła rozpatrywanego w odniesieniu do jego zasięgu, ani różnych form wierzeń, które panowały. Ale jeśli tak, pozostaje jedynie zbadać, czy w świecie rzymskim istniał stan rzeczy, którego te symbole byłyby odpowiednimi symbolami. Mamy zatem następujące fakty, które są tego rodzaju, że właściwie symbolizowałby je koń z pierwszej pieczęci; czyli są to takie fakty, że gdyby ktoś podjął się stworzenia dla nich odpowiedniego symbolu, ponieważ miały miejsce, można by je dobrze przedstawić za pomocą obrazu tutaj użytego:
(1) Był to ogólnie okres dobrobytu, triumfu i podbojów – dobrze przedstawiony przez jeźdźca na białym koniu wyruszającego na podbój. Mam teraz na myśli okres bezpośrednio następujący po wygnaniu Jana, obejmujący około dziewięćdziesięciu lat, rozciągający się na kolejne panowania Nerwy, Trajana, Adriana i dwóch Antoninów, od śmierci Domicjana w 96 r. n.e. do wstąpienia na tron Kommodusa i pokoju zawartego przez niego z Germanami w 180 r. n.e. Dla zilustrowania tego okresu i trafności symbolu, najpierw skopiuję z historycznej mapy sporządzonej bez odniesienia do symbolu tutaj, w umyśle której autora zastosowanie tego symbolu nigdy nie miało miejsca. Ta mapa, wyróżniająca się dokładnością, jest mapą A.S. Lymana, opublikowaną w 1845 r. n.e. Oto opis tego okresu, począwszy od śmierci Domicjana: „Domicjan, okrutny tyran, ostatni z dwunastu Cezarów”. (Jego śmierć była zatem ważną epoką.) „96 r. n.e. Nerwa, znany ze swoich cnót, lecz osłabiony wiekiem”. „98 r. n.e. Trajan, wielki generał i popularny cesarz; za jego czasów imperium osiąga szczyt swoich możliwości”. „117 r. n.e. Adrian, zdolny władca; spędza trzynaście lat podróżując po imperium, naprawiając nadużycia i odbudowując miasta”. „138 r. n.e. Antoniusz Pius, sławny ze swojej mądrości, cnoty i człowieczeństwa”. „161 r. n.e. Marek Aureliusz Antoninus, stoicki filozof, znany ze swoich cnót”.
Następnie rozpoczyna się nowa era – seria nikczemnych książąt i wielkich nieszczęść. Następny wpis w serii brzmi: „180 r. n.e. Kommodus, rozpustny i okrutny”. Następnie następuje szereg książąt o tym samym ogólnym opisie. Ich charakter zostanie odpowiednio omówiony w kontekście kolejnych pieczęci. Ale jeśli chodzi o okres, który obecnie ma być reprezentowany przez otwarcie pierwszej pieczęci, a nie o ogólną stosowalność tego opisu do tego okresu, mamy najpełniejsze świadectwo u pana Gibbona w jego „Zmierzchu i upadku Cesarstwa Rzymskiego”: pisarza, który, choć sceptyczny, zdaje się być powołany przez Boską Opatrzność do głębokiego zgłębiania zapisów historycznych i dostarczania niewyczerpanego zasobu materiałów potwierdzających spełnienie się proroctw i prawdziwość objawienia. Albowiem:
(1) Był nadzwyczaj obdarzony talentem, wiedzą, cierpliwością, ogólną szczerością i dokładnością, co pozwoliło mu na sporządzenie historii tamtego okresu dziejów i umieszczenie swego nazwiska w samym sercu historii.
(2) Jego historia rozpoczyna się mniej więcej w okresie, do którego w tej interpretacji odnoszą się te symbole, i obejmuje znaczną część czasu objętego Księgą Objawienia.
(3) Nie można zarzucać mu, że był stronniczy w swoich stwierdzeniach dotyczących faktów z powodu chęci faworyzowania objawienia; nie można mu również zarzucać, że przeinaczał fakty w celu obalenia autorytetu księgi natchnionej prawdy. Był rzeczywiście głęboko sceptyczny co do prawdziwości chrześcijaństwa i nie przepuścił żadnej okazji, by wyrazić swoje uczucia szyderstwem – bo wydaje się, że szydzenie ze wszystkiego było niefortunną cechą jego umysłu – ale nie ma dowodów na to, że kiedykolwiek celowo przeinaczył jakiś fakt historyczny, by wykorzystać go na rzecz niewiary, lub że celowo sfałszował jakieś stwierdzenie, by przeciwstawić je chrześcijaństwu. Nie można podejrzewać, by jego oświadczenia miały jakikolwiek cel potwierdzenia prawdziwości proroctw Pisma Świętego. Przynajmniej niewierzący są zobowiązani uznać jego świadectwo za bezstronne.
(4) Niemało najjaśniejszych i najbardziej rozstrzygających dowodów spełnienia się proroctw znajduje się w jego historii. Często są to stwierdzenia, jakich można by się spodziewać w pismach stronniczego zwolennika chrześcijaństwa, który usiłował sprawić, by zapisy historyczne przemawiały na korzyść jego religii; a gdyby znalazły się u takiego pisarza, podejrzewano by, że zostały sformułowane z myślą o potwierdzeniu proroctw, a można by dodać, że miały one również na celu obronę jakiejś ulubionej interpretacji Apokalipsy. W odniesieniu do omawianego fragmentu – otwarcia pierwszej pieczęci i ogólnego wyjaśnienia znaczenia tej pieczęci, podanego powyżej – istnieje uderzające podobieństwo między tym przedstawieniem a stanem Cesarstwa Rzymskiego przedstawionym przez pana Gibbona w rozpatrywanym okresie – od końca panowania Domicjana do wstąpienia na tron Kommodesa. Zbiegiem okoliczności pan Gibbon rozpoczyna swoją historię mniej więcej w okresie, do którego rzekomo odnosi się otwarcie pieczęci – okresie po śmierci Domicjana, 96 r. n.e. Tak więc w zdaniach otwierających jego dzieło mówi: „W drugim wieku ery chrześcijańskiej imperium Rzymu obejmowało najpiękniejszą część ziemi i najbardziej cywilizowaną część ludzkości. Przez szczęśliwy okres ponad osiemdziesięciu lat administrację publiczną sprawowali cnotliwi i uzdolnieni Nerwa, Trajan, Adrian i dwaj Antenini. Celem tego i dwóch następnych rozdziałów jest opisanie pomyślnego stanu ich imperium; a następnie, od śmierci Marka Antonina, wywnioskowanie najważniejszych okoliczności jego schyłku i upadku; rewolucji, która na zawsze będzie pamiętana i jest nadal odczuwana przez narody ziemi”, tom I. 1.
Zanim pan Gibbon przejdzie do przedstawienia historii upadku imperium, zatrzymuje się, by opisać szczęśliwy stan świata rzymskiego w okresie, o którym teraz mowa – jest to bowiem zasadniczo cel jego pierwszych trzech rozdziałów historii. Tytuły tych rozdziałów pokażą ich cel. Są one odpowiednio następujące: rozdz. I, „Zakres i siła militarna Imperium w epoce Antoninów”; rozdz. II, „O zjednoczeniu i wewnętrznym dobrobycie Imperium Rzymskiego w epoce Antoninów”; rozdz. III, „O konstytucji Imperium Rzymskiego w epoce Antoninów”. W języku innego, jest to „jasny grunt jego historycznego obrazu, z którego później skuteczniej wyrzucić w głębokim kolorze kolejne cechy korupcji i upadku imperium” (Elliott). Wstępne uwagi pana Gibbona rzeczywiście rzekomo odnoszą się do „epoki Anteninów” (138–180 n.e.); ale to, że zamierzał opisać pod tym ogólnym tytułem rzeczywisty stan świata rzymskiego w okresie, który, jak sądzę, obejmuje pierwsza pieczęć, jako czas dobrobytu, triumfu i szczęścia – od Domicjana do Kommodusa – wynika z niezwykłego stwierdzenia, które jeszcze kiedyś zacytuję, w którym wyraźnie określa ten okres tymi słowami: „Gdyby ktoś został wezwany do ustalenia okresu w historii świata, w którym stan rodzaju ludzkiego był najbardziej szczęśliwy i pomyślny, bez wahania wymieniłby to, co upłynęło od śmierci Domicjana do wstąpienia na tron Kommodusa”, w. 47.
To samo wynika również z uwagi pana Gibbona w ogólnym podsumowaniu spraw rzymskich, które przedstawia, pokazując, że okres ten stanowił, jego zdaniem, właściwą erę w stanie świata. Tak więc mówi (i. 4): „Taki był stan granic rzymskich i takie były zasady polityki cesarskiej od śmierci Augusta do wstąpienia na tron Trajana”. Było to w 98 r. n.e. Pytanie brzmi teraz, czy w tym okresie wydarzenia w cesarstwie rzymskim były zgodne z przedstawieniem w pierwszej pieczęci. Nie było niczego w pierwszym wieku, co mogłoby z tym zgadzać; i jeśli Jan napisał Apokalipsę w domniemanym czasie (95 lub 96 r. n.e.), to oczywiście nie odnosi się to do tego. Odnosząc się do tamtego stulecia, pan Gibbon zauważa: „Jedynym dodatkiem, jaki Cesarstwo Rzymskie otrzymało w pierwszym wieku ery chrześcijańskiej, była prowincja Brytania. W tym jednym przypadku następcy Cezara i Augusta zostali przekonani do pójścia za przykładem tego pierwszego, a nie za nakazem tego drugiego. Po wojnie trwającej około czterdziestu lat, podjętej przez najgłupszych, prowadzonej przez najbardziej rozwiązłych i zakończonej przez najbardziej bojaźliwego ze wszystkich cesarzy, zdecydowana większość wyspy poddała się rzymskiemu jarzmu”, 1. 2, 3.
Oczywiście, przedstawienia zawartego w pierwszej pieczęci nie można było odnieść do takiego okresu. Jednakże w II wieku, a zwłaszcza na jego wczesnym etapie – początku okresu, który rzekomo obejmowało otwarcie pierwszej pieczęci – zaczęła dominować inna polityka i choć główną cechą charakterystyczną tego okresu, jako całości, był względny spokój, to jednak rozpoczął się on od podbojów, a jego ogólny stan można określić jako triumf i dobrobyt. Tak oto pan Gibbon mówi o Trajanie po jego wstąpieniu na tron po śmierci Nerwy: „Ten cnotliwy i aktywny książę otrzymał wykształcenie żołnierza i posiadał talenty generała. Spokojny system jego poprzedników został przerwany scenami wojny i podbojów; a legiony, po długiej przerwie, ujrzały na swoim czele cesarza wojskowego. Pierwsze czyny Trajana skierowane były przeciwko Dakom, najbardziej wojowniczemu z ludów, zamieszkującym za Dunajem, którzy za panowania Domicjana znieważyli majestat Rzymu. Ta pamiętna wojna, z bardzo krótkim zawieszeniem działań wojennych, trwała pięć lat; a ponieważ cesarz mógł bezkarnie wykorzystać całą siłę państwa, zakończyła się ona absolutną uległością barbarzyńców. Nowa prowincja Dacja, która stanowiła drugi wyjątek od nakazu Augusta, miała około tysiąca trzystu mil obwodu”, i. 4.
Mówiąc o Trajanie (s. 4), pisze dalej: „Pochwały Aleksandra, przekazywane przez kolejnych poetów i historyków, rozpaliły niebezpieczną empatię w umyśle Trajana. Podobnie jak on, rzymski cesarz podjął wyprawę przeciwko narodom Wschodu; lecz z westchnieniem ubolewał, że jego podeszły wiek nie pozostawia mu prawie żadnej nadziei na dorównanie sławie syna Fila. Jednakże sukces Trajana, jakkolwiek krótkotrwały, był szybki i pozorny. Zwyrodniali Partowie, złamani wewnętrznymi niezgodami, uciekali przed jego orężem. Zszedł triumfalnie rzeką Tygrys z gór Armenii do Zatoki Perskiej. Cieszył się zaszczytem bycia pierwszym, jak i ostatnim, rzymskim generałem, który kiedykolwiek żeglował po tym odległym morzu. Jego floty pustoszyły wybrzeża Arabii; a Trajan na próżno schlebiał sobie, że zbliża się do granic Indii. Każdego dnia zdumiony senat otrzymywał wiadomości o nowych imionach i nowych narody, które uznały jego władzę.
Poinformowano ich, że królowie Bosforu, Kolchidy, Iberii, Albanii, Osrhoene, a nawet sam monarcha Partów przyjęli diademy z rąk cesarza; że niezależne plemiona z gór Medii i Karducji błagały go o opiekę; a bogate kraje Armenii, Mezopotamii i Asyrii zostały sprowadzone do rangi prowincji. Jakiż mógłby być bardziej odpowiedni symbol takiego panowania niż koń i jeździec z pierwszej pieczęci? Gdyby pan Gibbon pisał na ten temat celowy komentarz, jakiego bardziej odpowiedniego języka mógłby użyć do zilustrowania tego? Panowanie Hadriana, następcy Trajana (117-138 n.e.), było stosunkowo panowaniem pokoju - choć jednym z jego pierwszych czynów było poprowadzenie wyprawy do Brytanii: ale choć stosunkowo czas pokoju, było to panowanie dobrobytu i triumfu. Pan Gibbon w następującym języku podaje ogólną charakterystykę tego panowania: „Życie Hadriana było niemal nieustanną podróżą; a ponieważ posiadał rozmaite talenty żołnierza, męża stanu i uczonego, zaspokajał swoją ciekawość wypełniając swój obowiązek. nie zważając na różnicę pór roku i klimatów, maszerował pieszo i z gołą głową przez śniegi Kaledonii i parne równiny Górnego Egiptu; nie było też prowincji cesarstwa, która w czasie jego panowania nie zostałaby zaszczycona obecnością monarchy”, s. 5.
Na stronie 6 pan Gibbon zauważa na temat tego okresu: „Imię rzymskie było czczone wśród odległych narodów ziemi. Najzacieklejsi barbarzyńcy często przedstawiali swoje spory arbitrażowi cesarza; a współczesny nam historyk informuje, że widział ambasadorów, którym odmówiono zaszczytu, o który przybyli, przyjęcia do grona poddanych”. I znowu, mówiąc o panowaniu Hadriana, pan Gibbon zauważa (i. 45): „Za jego panowania, jak już wspomniano, imperium rozkwitało w pokoju i dobrobycie. Wspierał on sztukę, reformował prawa, zaprowadzał dyscyplinę wojskową i osobiście odwiedzał wszystkie prowincje”. Następcami Hadriana byli Antoninowie, Antoninus Pins i Marek Aureliusz (pierwszy od 138 r. n.e. do 161 r. n.e.; drugi od 161 r. n.e. do wstąpienia na tron Kommodusa w 180 r. n.e.). Ogólny charakter ich panowania jest dobrze znany.
Jak stwierdza pan Gibbon: „Dwaj Antenowie rządzili światem przez 42 lata z tym samym niezmiennym duchem mądrości i cnoty. Ich wspólne panowanie to prawdopodobnie jedyny okres w historii, w którym szczęście wielkiego narodu było jedynym celem rządzenia”, tj. 46. Po opisaniu stanu imperium pod względem jego charakteru militarnego i morskiego, dróg, architektury, konstytucji i praw, pan Gibbon podsumowuje cały opis tego okresu następującymi niezwykłymi słowami (tom I, s. 47): „Gdyby ktoś miał wskazać okres w historii świata, w którym stan rodzaju ludzkiego był najszczęśliwszy i najzamożniejszy, bez wahania wymieniłby okres od śmierci Domicjana do wstąpienia na tron Kommodusa. Ogromne rozmiary imperium rzymskiego były rządzone przez władzę absolutną, pod przewodnictwem cnoty i mądrości. Armie były powstrzymywane przez stanowczą, lecz łagodną rękę czterech kolejnych cesarzy, których charakter i autorytet budziły mimowolny szacunek. Formy administracji cywilnej były starannie pielęgnowane przez Nerwę, Trajana, Hadriana i Antoninów, którzy rozkoszowali się obrazem wolności i z zadowoleniem uważali się za odpowiedzialnych sług prawa. Tacy władcy zasłużyli na zaszczyt przywrócenia republiki, gdyby… Rzymianie swoich czasów byli zdolni do cieszenia się wolnością rozumu”. Gdyby teraz założyć, że Jan chciał reprezentować ten okres świata, czy mógłby wybrać bardziej wyrazisty i znaczący jego symbol niż ten, który pojawia się w postaci jeźdźca z pierwszej pieczęci? Gdyby pan Gibbon zamierzał przygotować komentarz do niego, czy mógłby tak ukształtować fakty historyczne, aby lepiej zilustrować ten fragment?
(2) Konkretne elementy symbolu:
(a) Łuk – symbol wojny. Pan Elliott starał się wykazać, że łuk w tamtym okresie był szczególnie odznaką Kreteńczyków i że Nerwa, następca Domicjana, był Kreteńczykiem z urodzenia. Argument ten jest zbyt długi, by go tu skrócić, ale jeśli jest uzasadniony, jego spełnienie jest niezwykłe; bo chociaż miecz lub oszczep były zazwyczaj odznaką rzymskiego cesarza, gdyby tak było, to w tym okresie byłoby szczególnie stosowne uczynienie łuku odznaką. Zob. Elliott, tom 1, s. 133–140. Cokolwiek by jednak o tym nie powiedzieć, łuk był tak powszechnie odznaką wojownika, że nie byłoby niestosowne używanie go jako symbolu rzymskiego zwycięstwa.
(b) Korona - στέφανος stephanos - była, do czasów Aureliana, 270 r. n.e. (patrz Spanheim, s. 60), wyróżniającym godło rzymskiego cesarza; po tym czasie przyjęto i noszono diadem, wysadzany perłami i innymi klejnotami. Korona, zwykle wykonana z wawrzynu, była właściwie godło cesarza uważanego za dowódcę wojskowego lub dowódcę. Patrz Elliott, 1:130. W rozważanym okresie właściwym godło rzymskiego cesarza byłaby korona; po czasach Aureliana byłby to diadem. Dla zilustrowania tego wprowadzono dwie ryciny, pierwsza przedstawiająca cesarza Nerwę z koroną, czyli στέφανος stephanos, druga cesarza Walentyniana z diademem.
(c) Fakt, że korona została wręczona jeźdźcowi. Wśród Rzymian powszechne było przedstawianie cesarza w ten sposób; na medalach, płaskorzeźbach lub łukach triumfalnych. Cesarz pojawia się wyruszający konno, a Wiktoria przedstawiona jest albo jako koronująca go, albo jako poprzedzająca go z koroną w dłoni, którą mu wręcza. Poniższa rycina, skopiowana z jednej z płaskorzeźb na łuku triumfalnym wzniesionym dla Klaudiusza Druzusa z okazji jego zwycięstw nad Germanami, dostarczy dobrej ilustracji i jest tak podobna do symbolu opisanego przez Jana, że jeden wydaje się niemal kopią drugiego. Poza brakiem łuku, nic nie mogłoby być bardziej podobne; a fakt, że takie symbole były używane i dobrze rozumiane przez Rzymian, można uznać za potwierdzenie powyższego poglądu na znaczenie pierwszej pieczęci. W istocie tak wiele faktów potwierdza tę tezę, że nie sposób się pomylić w tej kwestii. Gdyby bowiem założyć, że Jan żył po tym okresie i zamierzał stworzyć wymowny symbol tego okresu historii Rzymu, nie mógłby posłużyć się symbolem bardziej znaczącym i odpowiednim niż ten, który zastosował.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz