Rodzina – pierwsza wspólnota ustanowiona przez Boga
„Rodzina jest zasadniczo siłą ochronną, zwłaszcza przed roszczeniami państwa... Jest alternatywą dla państwa jako przedmiotu lojalności, a przez to siłą humanizującą społeczeństwo.”
— Paul Johnson
1.Bóg stworzył rodzinę wcześniej niż państwo
Pierwszą instytucją ustanowioną przez Boga nie był rząd, armia ani system prawny.
Była nią rodzina.
Jeszcze przed upadkiem człowieka Bóg powiedział:
„Nie jest dobrze, aby człowiek był sam.” (Rdz 2:18)
Następnie ustanowił małżeństwo, a wraz z nim rodzinę.
Państwo pojawia się dopiero później, po rozwoju cywilizacji i po upadku człowieka. Jego zadaniem jest powstrzymywanie zła i karanie przestępców (Rz 13:1–7). Rodzina natomiast ma inne powołanie. Ma dawać życie, wychowywać, uczyć miłości, przebaczenia, odpowiedzialności i bojaźni Bożej.
Dlatego państwo nigdy nie może zastąpić rodziny.
2.Rodzina chroni człowieka przed wszechwładzą państwa
Johnson zauważa, że rodzina jest "siłą ochronną przeciw roszczeniom państwa".
Dlaczego?
Bo człowiek nie należy przede wszystkim do państwa.
Należy do Boga.
Państwo ma władzę ograniczoną. Rodzice otrzymali od Boga bezpośrednią odpowiedzialność za wychowanie dzieci.
Pismo nie mówi:
„Niech Urząd Państwowy wychowuje dzieci w karności Pańskiej.”
Lecz:
„Ojcowie, wychowujcie je w karności i napominaniu Pańskim.” (Ef 6:4)
Rodzina przypomina światu, że istnieje sfera życia, do której państwo nie otrzymało kluczy.
Dziecko nie jest własnością urzędników.
Nie jest własnością szkoły.
Nie jest własnością kultury.
Jest darem Boga powierzonym rodzicom.
3.Rodzina uczy wartości, których nie da się zmierzyć pieniędzmi
Państwo operuje prawem.
Rynek kieruje się zyskiem.
Ale rodzina funkcjonuje według innej logiki.
Matka nie wstaje w nocy do chorego dziecka dlatego, że otrzyma wynagrodzenie.
Ojciec nie pracuje uczciwie tylko dlatego, że grozi mu kara.
Rodzeństwo uczy się przebaczać nie dlatego, że podpisało umowę.
Rodzina żyje łaską.
To właśnie miał na myśli Johnson, pisząc, że rodzina stawia wartości niematerialne ponad materialnymi.
Miłość. Poświęcenie. Wierność. Cierpliwość. Miłosierdzie.
To waluty Królestwa Bożego.
4.Ewangelia najlepiej rozwija się w rodzinie
Bóg przekazał Izraelowi niezwykłe polecenie:
„A słowa te... będziesz wpajał swoim synom i będziesz o nich mówił, siedząc w domu swoim, idąc drogą, kładąc się i wstając.” (Pwt 6:6–7)
Wiara miała być przekazywana przy stole.
Podczas spaceru. Przed snem. Nie tylko w świątyni.
Rodzina była pierwszą szkołą teologii.
Pierwszym seminarium.
Pierwszym miejscem uczniostwa.
To dlatego Szatan od początku atakuje rodzinę.
Jeżeli osłabi rodzinę, osłabi również przekazywanie Ewangelii następnym pokoleniom.
5.Rodzina uczy odpowiedzialności zamiast roszczeń
Johnson zauważa, że rodzina zachowuje równowagę między prawami a obowiązkami.
W rodzinie każdy coś otrzymuje.
Ale każdy także coś daje.
Dzieci mają być posłuszne rodzicom.
Rodzice mają wychowywać dzieci z miłością.
Mąż ma kochać żonę jak Chrystus Kościół.
Żona ma szanować męża.
Dziadkowie przekazują mądrość.
Wnuki okazują szacunek.
Nikt nie żyje wyłącznie dla siebie.
Apostoł Paweł pisze:
„Niech każdy ma na oku nie tylko to, co jego, lecz i to, co cudze.” (Flp 2:4)
To właśnie duch rodziny.
Nie egoizm. Nie walka o swoje.
Lecz wzajemna służba.
6.Rodzina pamięta o przeszłości i myśli o przyszłości
Świat kocha nowość.
Rodzina kocha pamięć.
Opowiada historie.
Przechowuje fotografie.
Wspomina dziadków.
Przekazuje Biblię z pokolenia na pokolenie.
Psalmista mówi:
„Jedno pokolenie będzie wysławiać drugiemu dzieła Twoje.” (Ps 145:4)
Wiara nigdy nie miała zaczynać się od zera.
Każde pokolenie otrzymuje dziedzictwo i przekazuje je dalej.
Dlatego chrześcijańskie domy są strażnikami pamięci o Bożej wierności.
7.Rodzina przypomina, że człowiek jest kimś więcej niż obywatelem
Świat często definiuje człowieka przez pracę. Przez poglądy, produktywność. Przez status społeczny.
Biblia mówi coś zupełnie innego.
Najpierw jesteś stworzony na obraz Boga.
Potem jesteś synem lub córką.
Mężem lub żoną.
Ojcem lub matką.
Dopiero później jesteś obywatelem danego państwa.
Bo gdy państwo żąda tego, co należy się tylko Bogu, chrześcijanin odpowiada jak apostołowie:
„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.” (Dz 5:29)
8.Chrystus jest fundamentem każdej trwałej rodziny
Żadna rodzina nie jest doskonała.
Każda doświadcza grzechu.
Każda potrzebuje przebaczenia.
Dlatego ostatecznym fundamentem nie są rodzinne tradycje ani dobre wychowanie.
Fundamentem jest Chrystus.
On pojednał nas z Ojcem.
On uczy przebaczać.
On daje moc kochać wtedy, gdy emocje gasną.
On tworzy nową rodzinę złożoną z ludzi odkupionych Jego krwią.
Dobra rodzina nie jest celem samym w sobie.
Jest znakiem większej rzeczywistości.
Pokazuje światu, jaki jest Bóg – wierny Ojciec, który przyjmuje swoje dzieci i przygotowuje dla nich wieczny dom.
Do przemyślenia
W czasach, gdy wiele instytucji słabnie, Bóg nie zmienił swojego planu.
Nadal buduje świat od stołu, przy którym rodzice modlą się z dziećmi.
Od małżeństwa, które uczy się przebaczać.
Od dziadków opowiadających o Bożej wierności.
Od domów, w których Biblia nie jest jedynie ozdobą półki, ale codziennym chlebem.
To właśnie dlatego chrześcijańska rodzina jest czymś więcej niż prywatną sprawą.
Jest świadectwem, że istnieje Król wyższy niż wszystkie ziemskie władze, prawo starsze niż wszystkie ludzkie ustawy i miłość silniejsza niż każda ideologia.
Tam, gdzie Chrystus króluje w domu, świat widzi przedsmak Królestwa Bożego.
Paul Johnson (1928–2023) był jednym z najbardziej cenionych brytyjskich historyków XX i XXI wieku. Nie był teologiem ani pastorem, lecz historykiem, dziennikarzem i eseistą, który przez całe życie analizował dzieje cywilizacji Zachodu, polityki, kultury i religii. Był autorem kilkudziesięciu książek, z których wiele stało się światowymi bestsellerami, m.in. Modern Times, A History of Christianity, Intellectuals czy The Birth of the Modern. Pisał przystępnym językiem, ale opierał się na ogromnej wiedzy historycznej.
Co ciekawe, nie zawsze prezentował poglądy konserwatywne. W młodości sympatyzował z lewicą, jednak obserwując wydarzenia XX wieku – totalitaryzmy, rewolucje, rozpad więzi społecznych i kryzys moralny Zachodu – stopniowo zmienił swoje spojrzenie. Doszedł do przekonania, że wiele współczesnych problemów wynika z odrzucenia wartości, które przez stulecia kształtowały cywilizację chrześcijańską.
Johnson był praktykującym katolikiem, ale jego książki cenią również liczni protestanci i ewangelikalni autorzy. Nie dlatego, że we wszystkim się z nim zgadzają, lecz dlatego, że potrafił z niezwykłą przenikliwością pokazać, jak idee wpływają na losy narodów. Powtarzał, że historia nie jest jedynie zbiorem dat i bitew. Jest historią ludzkiego serca, przekonań i moralnych wyborów.
Dlatego cytowana myśl o rodzinie nie jest jedynie filozoficznym aforyzmem. Jest wnioskiem człowieka, który przez kilkadziesiąt lat badał wzloty i upadki wielkich cywilizacji. Johnson zauważył, że tam, gdzie słabła rodzina, z czasem rosła zależność od państwa. Gdy rodzice przestawali wychowywać dzieci, coraz więcej obowiązków przejmowały instytucje. Gdy zanikała odpowiedzialność w domu, rosła liczba przepisów i urzędów próbujących regulować to, czego prawo nigdy nie potrafi zastąpić.
To właśnie dlatego jego słowa tak dobrze współbrzmią z nauczaniem Biblii. Pismo Święte od początku przedstawia rodzinę jako Boży projekt dla dobra człowieka. Państwo jest potrzebne, ale zostało ustanowione później i otrzymało inne zadanie. Rodzina natomiast jest miejscem, gdzie człowiek po raz pierwszy uczy się miłości, odpowiedzialności, posłuszeństwa, przebaczenia i bojaźni Bożej. Innymi słowy, Johnson doszedł drogą badań historycznych do wniosku, który Biblia objawiła już na pierwszych stronach Księgi Rodzaju.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz