Czy starożytny Egipt zachował echo biblijnej historii?
(Ostrzeżenie: aż 28 punktów! :)
— Chcesz mi powiedzieć, że starożytni Egipcjanie znali historię Noego?
— Nie tak szybko.
— To znaczy?
— Najpierw musimy oddzielić trzy rzeczy: to, co mówi Biblia, to, co rzeczywiście wiemy o starożytnym Egipcie, i to, co możemy z tych danych wnioskować.
— Czyli nie będzie prostego: „Nu to Noe”?
— Właśnie nie. I paradoksalnie taka ostrożność czyni argument ciekawszym, a nie słabszym.
1. Historia, która zmieniła świat
Biblia przedstawia potop jako rzeczywiste wydarzenie.
Nie jako metaforę depresji albo symbol osobistego kryzysu.
Nie jako opowieść o tym, że „czasami życie nas zalewa”.
W Księdze Rodzaju czytamy o konkretnym człowieku — Noem — jego żonie, jego trzech synach i żonach jego synów. Ośmioro ludzi.
„Tylko Noe pozostał i ci, którzy z nim byli w arce” (Rdz 7:23).
A potem Biblia mówi coś niezwykle ważnego:
Z punktu widzenia narracji biblijnej historia ludzkości po potopie zaczyna się więc od jednej rodziny.
Noe. Jego żona. Sem, Cham i Jafet. Ich żony. Osiem osób.
To właśnie ta rodzina miała później stać się przodkami narodów.
I tutaj pojawia się Egipt.
2. Egipt zaczyna się od Mizraima
Czy w Biblii Egipt jest nazywany „Egiptem”?
W języku hebrajskim jego zwyczajowa nazwa to Mizraim.
W Rodzaju 10:6 czytamy:
„A synowie Chama: Kusz i Misraim, i Put, i Kanaan”.
Mizraim zostaje przedstawiony jako syn Chama, a Cham był jednym z trzech synów Noego.
To ważne dla biblijnej narracji.
Nie mamy więc w Biblii obrazu:
„Noe żył gdzieś w odległej krainie, a tysiące lat później Egipcjanie usłyszeli o jego historii”.
Według genealogii biblijnej Egipcjanie należeli do narodów, które wywodzą się od rodziny ocalałej z potopu.
Encyklopedyczne opracowania biblijne również wskazują Mizraima jako hebrajskie określenie Egiptu i wiążą go w Rodz. 10 z Chamem. (Bible Gateway)
— Ale przecież nie możemy udowodnić, że każdy mit egipski pochodzi od Chama.
— Oczywiście, że nie.
— Więc dlaczego w ogóle o tym mówić?
— Ponieważ Biblia sama daje nam model, który pozwala oczekiwać, że pamięć o wydarzeniach z początków ludzkości mogła zostać zachowana w różnych narodach.
A później ta pamięć mogła zostać przekształcona.
I właśnie tutaj robi się naprawdę interesująco.
3. Co Egipt rzeczywiście pamiętał?
Jednym z najbardziej fascynujących elementów egipskiej kosmogonii jest Ogdoad z Hermopolis — „Ósemka”.
Osiem pierwotnych bóstw. Cztery pary. Wśród nich:
Nun i Naunet — pierwotne wody,
Heh i Hauhet — bezkres,
Kek i Kauket — ciemność,
oraz para związana z ukryciem lub pustką, zależnie od tradycji.
Egipskie źródła przedstawiają Ogdoad jako element pierwotnego stanu rzeczywistości, związanego z wodnym chaosem, z którego wyłania się pierwszy ląd i rozpoczyna uporządkowany świat. (Hermopolis)
I tutaj ktoś może powiedzieć:
— Osiem!
— Tak.
— Wody!
— Tak.
— Początek świata po wodach!
— Tak.
— Czyli Noe!
— I właśnie tutaj trzeba zrobić krok wstecz.
Bo podobieństwo jest ciekawe.
Ale podobieństwo nie jest jeszcze dowodem.
4. Najważniejsze sprostowanie: Nu nie jest egipskim Noem
W popularnych materiałach apologetycznych można spotkać twierdzenie:
Noe → Nu/Nun.
Brzmi świetnie.
Problem polega na tym, że egipski Nun/Nu nie jest w zachowanych źródłach przedstawiany jako odpowiednik biblijnego Noego.
Nun jest personifikacją pierwotnych wód — bezkształtnego wodnego stanu poprzedzającego stworzenie. Jest częścią Ogdoad. W niektórych przedstawieniach podtrzymuje barkę słoneczną, ale nie jest po prostu „człowiekiem, który przeżył potop”. (Global Egyptian Museum)
To bardzo istotne rozróżnienie.
Jeżeli więc ktoś mówi:
„Mamy egipskie przedstawienie Noego jako Nu!”
powinniśmy odpowiedzieć:
„To jest interesująca hipoteza porównawcza, ale nie jest to fakt potwierdzony przez egipskie teksty”.
I właśnie taka odpowiedź jest bardziej wiarygodna.
Chrześcijańska apologetyka nie potrzebuje przesady.
Jeżeli coś jest hipotezą — nazwijmy to hipotezą.
Jeżeli coś jest faktem — nazwijmy to faktem.
5. Ale podobieństwo nadal pozostaje fascynujące
Wyobraźmy sobie jednak rozmowę dwóch badaczy.
— Spójrz na to.
— Na co?
— Na Ogdoad.
— Osiem pierwotnych istot.
— Tak.
— Związanych z wodami pierwotnymi.
— Tak.
— A następnie z pojawieniem się uporządkowanego świata.
— Tak.
— A Biblia mówi o ośmiu osobach uratowanych przed wodami i o nowym początku ludzkości.
— Zgadza się.
— Czyli mamy dowód?
— Nie.
— Ale mamy coś wartego zbadania?
— Zdecydowanie.
I właśnie tutaj należy prowadzić argument.
Nie: „Ogdoad udowadnia Noego”.
Lecz: „Czy pewne starożytne tradycje mogą być odległym echem wspólnej pamięci o początkach ludzkości i katastrofalnych wodach?”
To pytanie jest znacznie rozsądniejsze.
6. A co z Nilem?
Ktoś odpowiada:
— Przecież Egipcjanie mieli powód, żeby opowiadać o wodach. Nil regularnie wylewał.
To prawda.
I właśnie dlatego argument trzeba jeszcze bardziej doprecyzować.
Nil był dla Egipcjan podstawą życia. Jego wylewy były regularnym i fundamentalnym elementem egipskiej cywilizacji. W egipskiej kosmologii motyw pierwotnych wód był również związany z doświadczeniem corocznego wylewu i pojawiania się lądu po opadnięciu wody. (Hermopolis)
Dlatego nie możemy powiedzieć:
„Skoro Egipcjanie mówili o wodzie, musieli pamiętać potop Noego”.
To byłby błąd.
Ale możemy powiedzieć coś bardziej interesującego:
- Egipcjanie żyli w kulturze, dla której doświadczenie wody, zalania, wyłonienia się ziemi i ponownego rozpoczęcia życia było niezwykle ważne.
To mogło niezależnie kształtować ich mitologię.
Ale jeśli ktoś przyjmuje biblijny model historii, może również zapytać:
- czy naturalne doświadczenie corocznych wylewów było później jednym z czynników, które pomogły przekształcić starszą pamięć o wielkiej katastrofie wodnej w egipską kosmogonię?
Tego nie możemy udowodnić. Ale jest to uczciwa hipoteza.
7. I tu pojawia się problem, którego nie wolno ominąć
— Zaraz — mówi sceptyk. — Czy mamy jakikolwiek egipski tekst, który mówi: „Noe”?
— Nie.
— Czy mamy egipski papirus, który mówi: „Był potop opisany w Księdze Rodzaju”?
— Nie.
— Czy Egipcjanie piszą: „Osiem osób przeżyło”?
— Nie w sposób, który pozwalałby nam to stwierdzić.
I to jest ważne.
Nie znamy starożytnego egipskiego papirusu, który wprost identyfikowałby Noego lub biblijny potop.
To oznacza, że zdanie: „Egipskie teksty potwierdzają biblijną historię Noego” jest zbyt mocne.
Lepsze zdanie brzmi:
„Egipska tradycja zawiera motywy, które mogą być interesująco porównywane z biblijną narracją o wodach, początku świata i ocaleniu, ale nie mamy bezpośredniego egipskiego świadectwa identyfikującego Noego.”
To nie jest kapitulacja. To jest uczciwa apologetyka.
8. A co z innymi narodami?
Tutaj argument staje się jeszcze mocniejszy.
Bo Egipt nie jest jedyną kulturą starożytną, która posiada opowieści o wielkiej powodzi.
W Mezopotamii mamy między innymi tradycję potopu zachowaną w opowieściach związanych z Atrahasisem oraz w Eposie o Gilgameszu.
W Gilgameszu pojawia się Utnapisztim. Bóg ostrzega go przed katastrofalną powodzią. Budowana jest łódź. Następuje katastrofa. Ocaleni zostają ludzie i zwierzęta. Wody opadają.
Pojawia się nowy etap historii.
Czy Gilgamesz jest kopią Genesis?
Nie musimy tak twierdzić. Ale podobieństwa są zbyt interesujące, aby je ignorować. I istnieje jeszcze prostsze wyjaśnienie w ramach biblijnego modelu:
- jeżeli potop rzeczywiście wydarzył się w przeszłości, to nie trzeba wyjaśniać, dlaczego różne kultury mają opowieści o wielkiej powodzi, poprzez teorię, że wszystkie „wymyśliły” ją niezależnie.
Możliwe jest również to, że wiele narodów zachowało wspomnienie rzeczywistego wydarzenia, a następnie — przez pokolenia — przekształcało je zgodnie ze swoją religią i kulturą.
9. Pamięć pozostaje, ale Bóg zostaje zastąpiony
I tutaj pojawia się bardzo charakterystyczny biblijny wzorzec.
Człowiek niekoniecznie zapomina prawdę.
Czasami człowiek przekształca prawdę.
Paweł mówi w Rzymian 1, że ludzie:
„zamienili chwałę nieśmiertelnego Boga na podobieństwo obrazu śmiertelnego człowieka…”
Nie chodzi więc tylko o to, że człowiek „nie wie”.
Człowiek może wiedzieć coś prawdziwego, a następnie zbudować wokół tego fałszywy system religijny.
To bardzo dobrze pasuje do szerszego biblijnego obrazu narodów.
Jedno wydarzenie. Wiele pamięci. Wiele interpretacji. Wiele bogów.
Ale za nimi może kryć się jedna bardzo stara rzeczywistość.
10. Czy ludzie zamienili prawdziwe osoby w bogów?
Tutaj również trzeba uważać.
Możemy powiedzieć, że starożytne kultury często przedstawiały ludzi, królów i bohaterów w sposób boski lub półboski.
Ale w przypadku egipskiej Ogdoad nie mamy podstaw, aby po prostu powiedzieć:
„To byli Noe i jego rodzina, których później ubóstwiono”.
Egipska Ogdoad jest przedstawiana jako grupa pierwotnych bóstw kosmologicznych, nie jako ośmioro historycznych ludzi ocalałych z potopu. (Hermopolis)
To trzeba powiedzieć jasno.
Natomiast istnieje drugi, jeszcze głębszy problem.
Biblia rzeczywiście mówi o istotach określanych terminem elohim i o „synach Boga”.
I tutaj dochodzimy do Psalmu 82.
11. „Wy jesteście bogami”
Psalm 82 zaczyna się niezwykłym zdaniem:
„Bóg powstaje w zgromadzeniu Bożym, pośród bogów sprawuje sąd”.
A w wersecie 6 czytamy:
„Rzekłem: Jesteście bogami i wszyscy jesteście synami Najwyższego”.
Czy to są ludzie?
Czy aniołowie?
Czy istoty niebiańskie?
Czy sędziowie reprezentujący Boga?
Tu zaczyna się jedna z najbardziej interesujących dyskusji współczesnej biblistyki.
Michael Heiser argumentował, że elohim w Psalmie 82 należy rozumieć jako istoty z niebiańskiego zgromadzenia Boga. Jego prace dotyczące tzw. divine council — Bożej rady/zgromadzenia — stały się bardzo wpływowe wśród chrześcijańskich czytelników zainteresowanych biblijnym obrazem świata nadprzyrodzonego. (The Divine Council)
I nie jest to wymysł wyrwany z jednego wersetu.
Heiser wskazywał między innymi na Psalm 82, Księgę Powtórzonego Prawa 32, Hioba i inne teksty tworzące szerszy obraz niebiańskiego zgromadzenia.
Ale tutaj trzeba zrobić jeszcze jeden krok.
12. A co powiedział Jezus?
Właśnie dlatego dyskusja o Psalmie 82 jest tak fascynująca.
Jezus sam cytuje Psalm 82:6.
W Ewangelii Jana 10 Żydzi chcą Go ukamienować, ponieważ — jak twierdzą — będąc człowiekiem, czyni siebie Bogiem.
Jezus odpowiada:
„Czyż w zakonie waszym nie jest napisane: Ja rzekłem: Bogami jesteście?”
A następnie mówi:
„Jeżeli nazwał bogami tych, których doszło słowo Boże…”
I tutaj pojawia się pytanie.
— Czy Jezus mówi, że ci „bogowie” byli naprawdę istotami duchowymi?
— To zależy od tego, jak rozumiesz Psalm 82.
— Ale Jezus go cytuje!
— Tak.
— Więc musimy się liczyć z Jego sposobem użycia tego tekstu.
— Absolutnie.
I tutaj trzeba zachować równowagę.
Nie jest uczciwe powiedzieć:
„Jezus obalił interpretację Heisera”.
Ale równie nieuczciwe jest powiedzieć:
„Skoro Heiser twierdzi, że Psalm 82 oznacza niebiańskie istoty, Jezus na pewno to potwierdził”.
Tekst Jana nie rozwiązuje automatycznie całej debaty.
Heiser sam poświęcał temu zagadnieniu wiele uwagi i argumentował, że Jezus używa Psalmu 82 właśnie w kontekście szerszej rzeczywistości boskiego zgromadzenia. (DrMsh)
Dlatego właściwa postawa brzmi:
- badajmy argument, ale nie róbmy z interpretacji komentatora równej rangi z Pismem.
Autorytetem jest tekst natchniony. Nie Heiser. Nie ja. Nie archeolog. Nie apologeta. Nie popularny wykładowca.
13. A może chodzi o Nephilim?
Ktoś wtrąca:
— A może te wszystkie starożytne opowieści o bogach i gigantach mają związek z Nephilim?
To już prowadzi nas do Rodzaju 6.
Biblia mówi:
„W owych czasach byli na ziemi olbrzymi, a także i potem…”
I właśnie słowo „potem” wzbudza pytania.
— Jak mogli być Nephilim „potem”, skoro potop miał ich zniszczyć?
— To jest prawdziwe pytanie.
Ale nie wolno odpowiadać na nie czymś, czego tekst nie mówi.
Biblia nie mówi, że Nephilim weszli do arki. Nie mówi, że jeden z nich został zabrany na pokład. Nie mówi, że Noe był Nephilim.
Nie mówi też wprost, że każdy późniejszy lud nazywany „olbrzymami” był biologicznym potomkiem Nephilim sprzed potopu.
Istnieją różne interpretacje tego fragmentu.
Jedna z możliwości jest taka, że określenie Nephilim zostało zastosowane później do ludzi o podobnej reputacji lub charakterze.
Inne interpretacje próbują wyjaśnić „i potem..” w inny sposób.
Ale nie możemy po prostu powiedzieć:
„Nephilim przeżyli potop w arce”.
Nie mamy na to tekstu.
14. Co więc naprawdę możemy powiedzieć?
Możemy powiedzieć cztery rzeczy z różnym stopniem pewności.
Po pierwsze: Biblia przedstawia potop jako wydarzenie historyczne.
To jest twierdzenie wynikające z samego tekstu biblijnego.
Noe jest przedstawiany jako osoba.
Arka jako rzeczywisty środek ocalenia.
Osiem osób jako ocalałych.
Po potopie zaczyna się nowy etap historii ludzkości.
Po drugie: Egipt rzeczywiście posiada tradycję Ogdoad — ośmiu pierwotnych istot związanych z pierwotnym wodnym chaosem.
To nie jest chrześcijańska legenda dopisana do egipskiej historii.
To rzeczywisty element religii starożytnego Egiptu. (Hermopolis)
Po trzecie: nie mamy podstaw, aby przedstawiać Ogdoad jako bezpośrednią egipską wersję Noego i jego rodziny.
Po czwarte: hipoteza o zachowaniu i przekształcaniu bardzo starej pamięci o katastrofalnych wodach pozostaje możliwa, ale nie jest bezpośrednio dowiedziona.
I właśnie tak należy ją przedstawiać.
15. A mimo wszystko pytanie pozostaje
Wyobraźmy sobie jeszcze jedną rozmowę.
— Czyli twierdzisz, że Egipt nie potwierdza Noego?
— Nie w sensie archeologicznym.
— Ale nie wyklucza Noego?
— Oczywiście, że nie.
— I Ogdoad nie jest dowodem na potop?
— Nie.
— Ale pokazuje, że Egipcjanie mieli niezwykle silną tradycję pierwotnych wód, wyłonienia się ziemi i ośmiu istot?
— Tak.
— A Biblia mówi o ośmiu osobach ocalonych z wód?
— Tak.
— Więc możemy o tym rozmawiać?
— Właśnie dlatego warto.
16. Największy błąd chrześcijańskiej apologetyki
Czasami chrześcijanie tak bardzo chcą znaleźć potwierdzenie Biblii, że zaczynają widzieć Noego wszędzie.
Każda łódź staje się arką. Każdy potop staje się potopem z Genesis. Każda ósemka staje się ośmioma osobami. Każdy starożytny bóg staje się Noem.
A wtedy sceptyk znajduje jeden słaby argument i mówi:
„Skoro to jest wasza apologetyka, nie wierzę w nic”.
To niepotrzebne. Nie musimy tego robić.
Biblia nie potrzebuje sztucznego dopasowywania każdego egipskiego symbolu do każdego szczegółu Księgi Rodzaju.
Możemy powiedzieć: „Tego nie wiemy.”
To jest oznaka siły, nie słabości.
17. Co jednak z pamięcią narodów po Babel?
Tutaj Biblia daje nam niezwykle interesujący model.
Po potopie ludzkość nie pozostała w jednym miejscu.
W Rodzaju 10 mamy rozproszenie narodów.
W Rodzaju 11 mamy Babel.
Jedna ludzkość. Jedna historia. A następnie rozproszenie.
Jeżeli ludzie rzeczywiście rozeszli się po świecie, zabierając ze sobą opowieści o swoich przodkach, katastrofach, sądzie Boga i ocaleniu, nie powinno nas dziwić, że pamięć ta z czasem zaczęła przyjmować różne formy.
Jedni mogli pamiętać arkę. Inni wielką łódź. Inni bogów ostrzegających przed wodą. Jeszcze inni wielkiego bohatera. Jeszcze inni pierwotny ocean, z którego wyłoniła się ziemia.
Pamięć mogła pozostać. Ale teologia mogła się zmienić.
I to jest niezwykle ważna biblijna idea: człowiek może zachować fragment prawdy, jednocześnie odrzucając jej prawdziwego Boga.
18. Od wspomnienia do mitu
Pomyślmy o tym jak o starej rodzinnej historii.
Dziadek mówi wnukowi:
— Nasz przodek przeżył wielką powódź.
Wnuk dorasta.
Opowiada to własnym dzieciom:
— Nasz przodek został uratowany przed wielkimi wodami.
Kolejne pokolenie:
— Wielki bohater został uratowany przed wodami.
Następne:
— Wielki bohater był wybrany przez bogów.
Jeszcze następne:
— Bohater był bogiem.
Po kilkuset latach:
— Bogowie mieszkali w pierwotnych wodach.
A po tysiącach lat historyk znajduje tekst.
Czy otrzyma dokładną historię? Nie.
Ale może znaleźć echo.
I właśnie dlatego trzeba odróżnić: rekonstrukcję od dowodu.
19. Biblia idzie w przeciwnym kierunku
Co ciekawe, Biblia robi coś odwrotnego.
Nie mówi: „Noe był bogiem”, „Noe stał się jednym z bogów”, „Noe był boskim herosem”.
Mówi: „Noe był człowiekiem.”
Grzesznym człowiekiem. Ocalonym człowiekiem. Człowiekiem, który potrzebował łaski.
I właśnie to jest niezwykle ważne.
Noe nie jest bohaterem dlatego, że był boski.
Noe został ocalony dlatego, że Bóg okazał mu łaskę.
„Ale Noe znalazł łaskę w oczach PANA” (Rdz 6:8).
To zmienia całą historię.
20. Arka jest ważniejsza niż Noe
To może być największy punkt całej historii.
W popularnej kulturze wszyscy pytają: „Kim był Noe?”
Biblia prowadzi nas do innego pytania: „Kto ocalił Noego?”
Odpowiedź brzmi: Bóg.
Noe nie wymyślił arki. Nie ustanowił warunków zbawienia.
Nie powiedział: „Zbuduję coś, co uratuje mnie przed sądem”.
Bóg powiedział Noemu, co ma zrobić. Noe uwierzył, wszedł do arki i został zachowany przez Boga.
Dlatego Nowy Testament patrzy na tę historię przede wszystkim jako na historię wiary i zbawienia.
Piotr mówi o ośmiu osobach „ocalonych przez wodę” i łączy tę historię z większą rzeczywistością zbawienia.
A więc centrum historii nie brzmi: „Spójrzcie, jak starożytne cywilizacje pamiętały Noego”.
Centrum historii brzmi: „Spójrzcie, jak Bóg sądzi grzech i jak Bóg zbawia tych, którzy Mu ufają”.
21. Od Noego do Chrystusa
I tutaj historia robi się jeszcze większa.
Arka nie jest ostatecznym rozwiązaniem.
Noe umiera.
Jego potomkowie grzeszą.
Babel powstaje.
Narody błądzą.
Egipt tworzy swoich bogów.
Mezopotamia tworzy swoich bogów.
Człowiek nadal próbuje przypominać sobie Boga, ale jednocześnie Go zastępuje.
I wtedy pojawia się Chrystus.
Nie kolejny Noe.
Nie kolejny półbóg.
Nie kolejny bohater z mitu.
Syn Boży, który stał się człowiekiem.
Noe został uratowany przed wodami.
Chrystus wszedł pod sąd Boga za grzech swojego ludu.
Noe został zamknięty w arce przez Boga.
Chrystus został wydany na śmierć.
Noe wyszedł z arki do świata oczyszczonego przez sąd.
Chrystus powstał z martwych jako początek nowego stworzenia.
Dlatego Piotr potrafi spojrzeć na potop i zobaczyć coś większego niż starożytną katastrofę.
Potop jest częścią historii odkupienia.
22. A co z „bogami” narodów?
Tutaj możemy wrócić do Psalmu 82.
Niezależnie od tego, jak rozstrzygniemy wszystkie szczegóły interpretacji, Biblia nie pozostawia wątpliwości co do jednej rzeczy: żaden „bóg narodów” nie jest równy Jahwe.
Psalm 82 kończy się słowami:
„Powstań, Boże, sądź ziemię! Ty bowiem dziedziczysz wszystkie narody!”
To jest ogromna różnica między Biblią a pogańskim politeizmem.
Biblia może mówić o rzeczywistości istot duchowych. Może mówić o „synach Boga”. Może mówić o „bogach”.
Ale jednocześnie głosi: „Jahwe jest Bogiem”.
Nie jednym z wielu równorzędnych bogów. Nie najwyższym bogiem w panteonie. Nie członkiem większej rodziny bóstw.
On jest Stwórcą. On sądzi. On dziedziczy narody. On jest Panem.
23. I tutaj Michael Heiser wnosi coś wartościowego
Nie trzeba przyjmować każdego wniosku Heisera, żeby docenić jego podstawowe pytanie:
Czy czytamy Biblię tak, jak czytali ją ludzie żyjący w świecie starożytnym?
Współczesny człowiek słysząc „bogowie” natychmiast myśli: „To mitologia”.
Starożytny Izraelita mógł natomiast rozumieć elohim w szerszej kategorii rzeczywistości duchowej.
To nie oznacza politeizmu. Nie oznacza, że Jahwe ma konkurentów równych sobie. Nie oznacza, że istnieje kilku bogów o identycznym statusie.
Oznacza natomiast, że biblijny obraz świata nadprzyrodzonego jest bogatszy niż współczesna, uproszczona wizja: Bóg + ludzie + nic więcej.
Biblia zna również aniołów, cherubów, serafinów, „synów Bożych”, złe moce i inne byty duchowe.
Ale trzeba pilnować jednej zasady: najpierw tekst biblijny, później system teologiczny. Nie odwrotnie.
24. Więc czy Egipt pamiętał Noego?
Najuczciwsza odpowiedź brzmi: Nie możemy tego udowodnić.
Nie mamy egipskiego tekstu: „Noe zbudował arkę”.
Nie mamy tekstu: „Osiem osób przeżyło potop”.
Nie mamy starożytnej egipskiej inskrypcji: „Nu był Noem”.
I nie powinniśmy udawać, że mamy. Ale mamy coś innego.
Mamy starożytną egipską tradycję o Ogdoad — Ośmiu, związanych z pierwotnymi wodami i początkiem uporządkowanego świata.
Mamy Nun/Nu jako personifikację pierwotnych wód.
Mamy silną rolę wód i wyłaniającego się lądu w egipskiej kosmogonii.
Mamy wiele starożytnych kultur posiadających opowieści o wielkiej powodzi.
Mamy biblijną narrację o globalnym sądzie przez wodę i o ośmiu osobach, które przeżyły.
Mamy też biblijny model rozproszenia narodów po Babel.
Czy wszystkie te rzeczy są ze sobą historycznie powiązane? Możliwe.
Czy zostało to dowiedzione? Nie.
Czy warto to badać? Zdecydowanie tak.
25. Najciekawsza możliwość
Być może największym błędem jest myślenie, że mamy tylko dwie możliwości:
albo Biblia jest prawdziwa, albo wszystkie starożytne mity są fałszywe.
Istnieje trzecia możliwość.
Biblia może przedstawiać wydarzenie historyczne, a późniejsze kultury mogą zachowywać jego zniekształcone wspomnienia.
Wtedy nie oczekiwalibyśmy identycznych historii. Wręcz przeciwnie.
Oczekiwalibyśmy: różnych bogów, różnych bohaterów, różnych szczegółów, różnych interpretacji, różnych celów religijnych.
Ale pod spodem mogłyby pozostać pewne stare motywy:
woda, sąd, ocalenie, początek, łódź, życie po katastrofie, wyłonienie się ziemi, człowiek ocalony przez Boga lub bogów.
To właśnie jest fascynujące.
Nie dlatego, że możemy powiedzieć: „Oto archeologiczny dowód na Noego”.
Ale dlatego, że możemy zapytać: „Dlaczego ludzkość tak często pamięta wielkie wody?”
26. I jeszcze jedno: prawda może zostać zniekształcona, ale nie musi zniknąć
Wyobraź sobie człowieka stojącego przed starożytnym egipskim przedstawieniem.
Patrzy na osiem istot, na wodę, na wyłaniający się ląd.
I mówi:
— To jest Noe.
Drugi odpowiada:
— Nie. Tego nie możemy powiedzieć.
— Więc nie ma żadnego znaczenia?
— Nie. To znaczy, że musimy być bardziej precyzyjni.
— Co więc widzimy?
— Widzimy starożytną kulturę, która opowiada o pierwotnych wodach i początku świata.
— A Biblia?
— Biblia mówi o Bogu, który sądzi świat przez wodę, zachowuje ośmioro ludzi i daje stworzeniu nowy początek.
— Więc może to być echo?
— Może być.
— Ale nie dowód?
— Nie.
— A jeśli kiedyś znajdziemy coś więcej?
— Wtedy zmienimy nasze wnioski zgodnie z dowodami.
— To brzmi mało spektakularnie.
— Być może.
— Ale uczciwie.
— I właśnie dlatego warto badać, słuchać, dociekać...
27. Jedna historia, wiele luster
Być może najlepszym obrazem nie jest więc kopia, ale lustro.
Biblia jest źródłowym świadectwem historii zbawienia.
Późniejsze kultury mogą być jak lustra.
Jedno jest pęknięte. Drugie zniekształcone. Trzecie zamglone. Czwarte odbija tylko fragment.
Nie patrzymy więc na lustro i mówimy: „To jest oryginał”.
Patrzymy i mówimy: „Coś tutaj przypomina rzeczywistość, ale musimy wrócić do źródła”.
I tym źródłem dla chrześcijanina nie jest egipska mitologia. Nie jest nim Gilgamesz. Nie jest nim Michael Heiser. Nie jest nim archeolog. Nie jest nim współczesny apologeta.
Jest nim Pismo Święte.
28. Ostatecznie pytanie nie brzmi: „Czy Egipt pamiętał Noego?”
To pytanie jest ciekawe.
Ale istnieje pytanie znacznie ważniejsze.
Czy my pamiętamy to, czego naucza historia Noego?
Jezus powiedział:
„Albowiem jak było za dni Noego, takie będzie przyjście Syna Człowieczego” (Mt 24:37).
Jezus nie używa Noego jako legendy. Używa go jako punktu odniesienia.
Ludzie jedli. Pili. Żenili się. Wychodzili za mąż. Żyli normalnym życiem. Aż przyszedł sąd.
Problemem ludzi za dni Noego nie było to, że nie znali wystarczającej liczby mitów.
Problemem było to, że nie byli gotowi stanąć przed Bogiem.
I dlatego pytanie o potop nie powinno zakończyć się na: „Czy Egipcjanie pamiętali osiem osób?”
Powinno zakończyć się pytaniem: Czy ja jestem pojednany z Bogiem?
Bo Biblia nie została napisana po to, żebyśmy wygrali dyskusję o egipskich hieroglifach.
Została napisana, żebyśmy poznali Boga.
A historia Noego prowadzi nas ostatecznie do Chrystusa.
Do Tego, który nie jest mitycznym bohaterem.
Nie jest jednym z wielu bogów.
Nie jest zniekształconym wspomnieniem starożytnej ludzkości.
Jest Synem Bożym, przez którego wszystko zostało stworzone, który wszedł pod sąd za grzeszników i który powstał z martwych.
I dlatego możemy badać starożytny Egipt z wielkim zainteresowaniem.
Możemy czytać Gilgamesza. Możemy studiować Ogdoad. Możemy dyskutować o Psalmie 82. Możemy analizować bene elohim. Możemy czytać Michaela Heisera i jego argumenty. Możemy rozmawiać o Nephilim.
Ale pośród wszystkich tych głosów musimy pamiętać jedno: echo nie jest źródłem.
Jeżeli gdzieś w starożytnym świecie zachowało się echo historii Noego, naszym zadaniem nie jest uczynić z tego echa nowego autorytetu.
Naszym zadaniem jest wrócić do głosu, który opowiedział tę historię jako pierwszy.
„A Noe znalazł łaskę w oczach PANA.”
I właśnie tam zaczyna się najważniejsza część tej historii.
Nie od potopu. Nie od Egiptu. Nie od Ogdoad. Nie od „bogów”.
Od łaski Boga, który zbawia człowieka z sądu.
Dwie rzeczy szczególnie warto zachować w publikacji: po pierwsze, nie pisałbym, że „egipskie źródła mówią o Noem”, bo obecny stan dowodów tego nie uzasadnia. Po drugie, nie przedstawiałbym Psalmu 82 jako rozstrzygniętego w jedną stronę. Heiser ma rzeczywistą, dobrze rozwiniętą argumentację za niebiańskim zgromadzeniem, ale Jan 10 trzeba interpretować w jego własnym kontekście, a nie traktować jako prostą pieczątkę „Heiser ma rację”. (The Divine Council)
Najmocniejsza teza artykułu jest więc moim zdaniem nieco inna od pierwotnej: nie „Egipt udowadnia Noego”, lecz „egipska tradycja daje interesujący przykład tego, jak starożytne kultury przechowywały i teologicznie przekształcały motywy związane z pierwotnymi wodami i początkiem świata; w świetle biblijnej historii rozproszenia narodów można postawić hipotezę, że część takich tradycji może być bardzo odległym echem wspólnej pamięci ludzkości — ale trzeba odróżnić tę hipotezę od tego, co rzeczywiście wynika ze źródeł”.(Hermopolis)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz