Thomas Watson (c. 1620–1686) purytanin
„Kłamstwo nosi obraz diabła, podczas gdy prawda nosi obraz Boga.”
Dla Watsona kłamstwo jest szczególnie odrażające, ponieważ człowiek używa daru mowy – otrzymanego od Boga – przeciwko celowi, dla którego został stworzony.
„Nie okłamujcie się nawzajem.” (Kol 3:9)
Wieczór był ciepły i spokojny. W ogrodzie za domem dziadek Antoni przycinał róże, a jego wnuk Michał siedział na murku z ponurą miną.
— Dziadku, czy można kłamać, nie mówiąc kłamstwa? — zapytał nagle.
Antoni odłożył sekator.
— To ciekawe pytanie. A czemu pytasz? Coś się stało?
Michał wzruszył ramionami.
— W szkole jeden chłopak powiedział nauczycielce coś, co było technicznie prawdą. Ale zrobił to tak, żeby wszyscy pomyśleli coś zupełnie innego.
Dziadek uśmiechnął się smutno.
— Ach. Czyli odkryłeś półprawdę.
— Półprawdę?
— Tak. Jedno z ulubionych narzędzi kłamstwa.
Usiadł obok wnuka.
— Wiesz, kiedy ludzie myślą o kłamstwie, zazwyczaj wyobrażają sobie zwykłe oszustwo. Ktoś mówi: „Nie zrobiłem tego”, choć to zrobił. Ale Biblia i mądrzy nauczyciele widzieli problem znacznie głębiej.
— Czyli...?
— Aż do serca.
Dziadek sięgnął po leżącą obok Biblię.
— Posłuchaj słów apostoła Pawła:
„Nie mówcie kłamstwa jeden drugiemu, skoro zewlekliście z siebie starego człowieka.”
— To brzmi prosto.
Michał zmarszczył brwi.
— Mocne.
— Bo to bardzo poważna sprawa. Pomyśl. Bóg dał człowiekowi mowę, aby wyrażał prawdę, miłość i chwałę Stwórcy. Kiedy używamy języka do oszustwa, wykorzystujemy Boży dar przeciwko jego przeznaczeniu.
Przez chwilę siedzieli w milczeniu.
— Ale przecież są różne rodzaje kłamstwa, prawda? — zapytał Michał.
— Właśnie. I niektóre są bardzo elegancko ubrane.
— Na przykład jakie?
Dziadek wyciągnął rękę i zaczął odliczać na palcach.
— Pierwsze to jawne kłamstwo. Najłatwiejsze do rozpoznania.
— Czyli zwykłe oszustwo?
— Tak. Ale potem przychodzi półprawda.
— To znaczy?
— Powiedzenie części prawdy po to, by ukryć resztę.
Michał pokiwał głową.
— Tak jak ten chłopak w szkole.
— Dokładnie. Szatan w Edenie też nie zaprzeczył wszystkiemu, co powiedział Bóg. Dodał trochę prawdy do wielkiego oszustwa.
— A co jeszcze?
— Pochlebstwo.
— Masz na myśli mówienie miłych rzeczy?!
— Niekoniecznie. Jeśli chwalę cię nie dlatego, że to prawda, ale dlatego, że chcę coś od ciebie uzyskać, moje słowa są przebranym kłamstwem.
Michał przypomniał sobie kolegę, który zawsze był niezwykle uprzejmy przed klasówkami.
— Aaa.. rozumiem...
— Potem jest obłuda.
— Czyli?
— Udawanie przed ludźmi kogoś, kim tak naprawdę nie jesteśmy.
Dziadek spojrzał na wnuka.
— Można mówić poprawne zdania, chodzić do kościoła, cytować Biblię, a jednocześnie nosić maskę.
— To też jest kłamstwo?
— Watson powiedziałby, że tak. Bo przedstawiasz światu fałszywy obraz siebie.
Michał aż się ożywił, ponieważ przypomniał sobie pewną panią z kościoła, która starała się robić wrażenie na wszystkich jaka to ona religijna ale była bardzo niemiła dla dzieci...
— A udawanie pobożności?
Dziadek westchnął.
— To chyba najbardziej niebezpieczne. Kiedy człowiek chce wyglądać na kogoś, kto żyje bliżej Boga bardziej niż rzeczywiście jest.
— Jak.. faryzeusze?
— Właśnie.
Przez chwilę słuchali śpiewu kosów.
W końcu Michał odezwał się cicho:
— Dziadku... chyba wszyscy trochę tak robimy.
Antoni spojrzał na niego z łagodnością.
— Dlatego ten temat jest tak ważny.
— Czyli wszyscy jesteśmy kłamcami?
— W większym stopniu, niż chcielibyśmy przyznać.
— To brzmi beznadziejnie.
Dziadek uśmiechnął się.
— Byłoby beznadziejnie, gdyby Biblia kończyła się na przykazaniach.
— A nie kończy się..?
— Nie. Biblia prowadzi nas do Chrystusa.
— Co to ma wspólnego z prawdą?
Antoni otworzył Ewangelię Jana.
— Posłuchaj: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem”.
— Nie powiedział tylko: „Ja mówię prawdę”.
— Właśnie. Powiedział: „Ja jestem prawdą”.
Dziadek zamknął Biblię.
— W świecie pełnym masek, pozorów, półprawd i udawania przyszedł Ktoś, w kim nie było najmniejszego fałszu. Nigdy nie manipulował. Nigdy nie pochlebiał nikomu. Nigdy nie udawał.
— To dlaczego ludzie Go nie lubili i odrzucili?
— Często tak jest. Prawda bywa niewygodna.
Michał długo siedział zamyślony.
— Czyli kiedy mówię prawdę, nawet jeśli jest trudna, jestem bardziej podobny do Boga?
— Tak... ale pamiętaj.. w miłości..
— A kiedy kłamię...
— Wtedy przypominasz kogoś innego.
Zapadła cisza.
To była jedna z tych odpowiedzi, które nie potrzebowały dalszych wyjaśnień.
W końcu dziadek wstał i wrócił do swoich róż.
A Michał jeszcze długo siedział na murku, myśląc o czymś, czego wcześniej nie rozumiał:
Każde kłamstwo jest czymś więcej niż przesadą, niedopowiedzeniem czy wpadką języka czyli przejęzyczeniem. Jest próbą ukrycia rzeczywistości moralnej i duchowej. Prawda natomiast jest zgodą na życie w świetle Boga — nawet wtedy, gdy to światło pokazuje rzeczy, które wolelibyśmy ukryć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz