Margaret Wilson i Margaret MacLachlan poniosły śmierć w lodowatych wodach Solway Firth 11 maja 1685 roku. Ich niezłomna postawa stała się kamieniem milowym na drodze do wolności sumienia. (Solway Firth to estuarium (zatoka morska) na zachodnim wybrzeżu Wielkiej Brytanii, która tworzy naturalną granicę między Anglią a Szkocją)
Próba ognia i wody
Wiatr od zatoki Solway Firth niósł zapach soli i nadchodzącej śmierci. Dwa drewniane pale, wbite głęboko w zdradliwe błoto estuarium, czekały. Starsza kobieta, 63-letnia Margaret MacLachlan, została przywiązana dalej w głąb morza. Osiemnastoletnia Margaret Wilson stała bliżej brzegu. Oprawcy zrobili to celowo: młoda dziewczyna miała patrzeć na powolne tonięcie swojej mentorki, by strach złamał jej opór.
Major Windram, dowodzący żołnierzami, podszedł do nastolatki. W dłoni trzymał dokument – Przysięgę Wyrzeczenia (Abjuration Oath).
– Spójrz na nią, dziewczyno! – krzyknął Windram, wskazując na fale, które sięgały już piersi wdowy. – Po co umierać za coś, co można zbyć kilkoma słowami? Przysięgnij, że król Jakub jest najwyższą głową Kościoła, a wrócisz dziś do domu.
Młoda Margaret, choć drżała z zimna, spojrzała mu prosto w oczy.
– Król Jakub ma swoją koronę na ziemi, panie. Ale korona Kościoła należy wyłącznie do Chrystusa. Nie oddam cesarzowi tego, co boskie.
W tym samym czasie woda zalała twarz starszej Margaret. Ktoś z tłumu gapiów krzyknął z przerażeniem: „Spójrz, Wilson! Widzisz, co dzieje się z twoją przyjaciółką?”
Dziewczyna skinęła głową, a na jej twarzy pojawił się nieziemski spokój.
– Co tam widzę? – odpowiedziała czystym, donośnym głosem. – Widzę Chrystusa, który cierpi w jednym ze swoich członków. Myślicie, że jesteśmy tu same? On cierpi razem z nami.
Pieśń pośród fal
Przypływ nieubłaganie parł naprzód. Zimna woda dotknęła ramion młodej dziewczyny. Margaret zamknęła oczy i zamiast krzyku, z jej piersi wydobył się śpiew. Wybrała starodawny, szkocki przekład Psalmu 25:
„Grzechów mej młodości i moich przewinień*
nie pamiętaj mi, o Panie!*
Wspomnij na mnie w swoim miłosierdziu*
ze względu na dobroć Twoją…”
Żołnierze byli wstrząśnięci. Kiedy woda zaczęła zalewać jej usta, Windram wydał rozkaz. Podbiegli do niej, odwiązali ją na chwilę z pala i brutalnie wyciągnęli na brzeg, pozwalając jej wykrztusić morską wodę.
– Powiedz: „Boże chroń króla!” – błagali ją płaczący sąsiedzi, chcąc uratować jej życie.
– Życzę mu zbawienia z całego serca – odpowiedziała ledwo słyszalnym, ale stanowczym głosem. – Niech Bóg go zbawi, jeśli taka Jego wola.
– Skoro tak, podpisz przysięgę i uznaj jego władzę nad Kościołem! – naciskał Windram.
Margaret spojrzała na oficera.
– Nie. Jestem dzieckiem Chrystusa. Pozwólcie mi odejść.
Rozwścieczony Windram skinął na żołnierzy. Dziewczyna została ponownie zepchnięta w głąb lodowatej toni. Zanim morze uciszyło jej głos na zawsze, zdołała jeszcze wyrecytować słowa z Ósmego Rozdziału Listu do Rzymian:
„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Czy utrapienie, ucisk czy prześladowanie…?”
Obie kobiety odeszły, znosząc męczeństwo z godnością, która na zawsze zmieniła Szkocję.
Biblijna refleksja nad ofiarą
Tragedia w Wigtown rzuca głębokie światło na biblijne pojmowanie wierności i suwerenności sumienia. Postawa dwóch Margaretek odzwierciedla słowa z Księgi Dziejów Apostolskich 5,29: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Władza ziemska, choć ustanowiona do utrzymywania porządku, staje się tyranią, gdy próbuje zająć miejsce Boga w ludzkim sercu.
Wydarzenie to ilustruje również głęboką prawdę z Księgi Objawienia 2,10: „Bądź wierny aż do śmierci, a dam ci koronę życia”. Ich śmierć nie była klęską. Z perspektywy wiary było to duchowe zwycięstwo. Jak pisał wczesnochrześcijański pisarz Tertulian: „Krew męczenników jest posiewem Kościoła”. Katowanie ciał nie zdołało zabić ich wewnętrznej wolności.
Od morskich fal do wolności sumienia
Śmierć kobiet z Wigtown i setek innych Przymierzycieli lub Kowenanterów (Covenanters) w czasie „The Killing Times (czasy zabijania)” nie poszła na marne. Stała się katalizatorem ogromnych zmian społecznych i politycznych:
- Chwalebna Rewolucja (1688): Zaledwie trzy lata po egzekucji kobiet, despotyczny król Jakub VII (II w Anglii) został odsunięty od władzy. Nowy monarcha, Wilhelm III Orański, przyniósł kres krwawym prześladowaniom.
- Akt Tolerancyjny (1689): Nowe prawo dało wolność wyznania większości nonkonformistów protestanckich, co było milowym krokiem w odchodzeniu od państwowego przymusu religijnego.
- Ustanowienie wolności sumienia: Heroizm takich osób jak Margaret Wilson uświadomił rządzącym, że sumienie obywatela jest sferą nienaruszalną. To właśnie te tragiczne wydarzenia w Szkocji i Anglii położyły fundament pod nowoczesne koncepcje praw człowieka oraz rozdziału Kościoła od państwa, które dziś stanowią filar zachodnich demokracji.
Dzisiaj w Wigtown, w miejscu, gdzie niegdyś morze zabrało dwie wierne kobiety, stoi pamiątkowy głaz. Ich niezłomność wciąż przypomina światu jak wysoką cenę ma wolność.
Cena dzisiejszego chrześcijaństwa: Dr Augustin Sam'an i Koptowie w Egipcie
Historia zatacza koło. Choć od egzekucji na szkockim wybrzeżu minęły stulecia, współcześni chrześcijanie na całym świecie wciąż stają przed dramatycznym wyborem między kompromisem a wiernością własnemu sumieniu. Dzisiejsze areny prześladowań przeniosły się jednak z morskich estuariów do sal sądowych i przestrzeni internetowej. Świadczą o tym dramatyczne wydarzenia z przełomu 2025 i 2026 roku.
Współczesne „The Killing Times” w Egipcie
W październiku 2025 roku dr Augustin Sam'an, szanowany chrześcijański uczony i apologeta, został nagle aresztowany. Powodem były treści teologiczne, które udostępniał na swoim kanale w serwisie YouTube. Władze zarzuciły mu „znieważenie islamu”.
Machina państwowa zadziałała bezwzględnie:
- Tajny proces: Postępowanie sądowe utajniono. Rodzina oraz obrońcy dr. Augustina nie zostali oficjalnie powiadomieni o rozprawie.
- Dramatyczny wyrok: 3 stycznia 2026 roku uczony został skazany na pięć lat ciężkich robót.
- Łamanie procedur: Odmówiono mu elementarnego prawa do obrony. Dopiero 11 lutego jego prawnicy zdołali wywalczyć dostęp do akt sprawy.
24 kwietnia 2026 roku obrona złożyła oficjalną apelację, wskazując na rażące wady proceduralne. Organizacja Coptic Solidarity, walcząca o prawa Koptów w Egipcie, skomentowała sprawę jednoznacznie: „To nie było legalne postępowanie sądowe”. Niestety, przypadek dr. Sam'ana to wierzchołek góry lodowej. Od sierpnia 2025 roku egipskie służby masowo aresztują przedstawicieli mniejszości religijnych za ich działalność w sieci.
Duchowa ciągłość – od Margaret do Augustina
Gdy zestawimy historię 18-letniej Margaret Wilson z losem dr. Augustina Sam'ana, uderza uderzające podobieństwo ich duchowej walki.
- Paragraf zamiast pala: W XVII wieku narzędziem opresji był państwowy dekret królewski i fizyczny pal wbity w dno rzeki. Dziś są to niejasne przepisy o „bluźnierstwie” i wyroki ciężkich robót. Cel pozostaje ten sam: uciszyć głos, który nie chce podporządkować się państwowej ideologii.
- Internet jako współczesne conventicle: Margaret Wilson śpiewała psalmy na nielegalnych zgromadzeniach pod gołym niebem. Dr Sam'an głosił Ewangelię na cyfrowym placu miejskim – na YouTube. W obu przypadkach władza uznała niezależne głoszenie wiary za zagrożenie dla porządku publicznego.
Biblijne wezwanie do modlitwy i solidarności
Współczesny Kościół w obliczu takich kryzysów jest wezwany do działania opartego na Piśmie Świętym. List do Hebrajczyków 13,3 przypomina: „Pamiętajcie o więźniach, jakbyście byli razem z nimi uwięzieni”.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz