Bajka o Leśnych Przyjaciołach i kłamstwie, które ma krótkie nogi
W zaczarowanym lesie mieszkała czwórka wesołych przyjaciół: nieśmiała Borsuczka Łatka, ostrożny Jeżyk Igiełka, puszysty Zajączek Puszek i szalony Wiewiór Rysio. Wszyscy codziennie chodzili do szkoły i uczyli się ważnych rzeczy, a ich przygody pełne były śmiechu, łez i przytulasów. Rodzice kochali ich mocno i uczyli się razem z nimi.
Pewnego razu na polanie pojawił się pan Lis.
Nie był mieszkańcem lasu. Miał elegancki kapelusz, błyszczące buty i bardzo miły uśmiech.
— Dzień dobry, mali przyjaciele! — zawołał. — Słyszałem, że jesteście najmądrzejszymi dziećmi w całym lesie!
Rysio aż wyprostował ogon z dumy.
— Naprawdę?
— Oczywiście! — odpowiedział lis. — Zwłaszcza ty. Nigdy nie widziałem tak szybkiej i sprytnej wiewiórki.
Rysio zarumienił się z zadowolenia.
Łatka spojrzała niepewnie na Igiełkę.
— Trochę dziwne... — szepnęła.
Ale lis mówił dalej:
— Mam dla was konkurs. Kto znajdzie najwięcej orzechów, dostanie ode mnie złoty medal.
— Medal?! — zapiszczał Puszek.
— Prawdziwy! — kiwnął głową lis.
Przyjaciele rozbiegli się po lesie.
Po godzinie wrócili.
Puszek miał sześć orzechów.
Łatka osiem.
Igiełka dziewięć.
A Rysio... tylko cztery.
Spojrzał na stosik Igiełki i poczuł ukłucie zazdrości.
"Przecież zwykle jestem najlepszy..." — pomyślał.
Pan Lis zaczął liczyć.
— Dziewięć orzechów. Wygrywa Jeżyk Igiełka!
Wtedy Rysio nagle powiedział:
— To niemożliwe!
— Dlaczego? — zapytał Igiełka.
— Bo... bo widziałem, jak dwa orzechy wziąłeś z mojego koszyka!
W lesie zrobiło się cicho.
Igiełka aż otworzył szeroko oczy.
— Co?!
— Widziałem! — powiedział Rysio, choć serce zaczęło mu bić bardzo szybko.
To nie była prawda.
Ale kiedy wypowiedział te słowa, było już za późno.
Łatka spojrzała smutno na Igiełkę.
Puszek spuścił uszy.
A Jeżykowi zrobiło się bardzo przykro.
— Nigdy bym tego nie zrobił — wyszeptał.
Pan Lis zmarszczył brwi.
— No cóż... skoro są wątpliwości, konkurs trzeba unieważnić.
Po czym założył kapelusz i odszedł.
Przyjaciele wracali do domów w milczeniu.
Przez kilka następnych dni coś się zmieniło.
Kiedy Igiełka coś mówił, Łatka nie była już taka pewna.
Kiedy proponował zabawę, Puszek się wahał.
A Rysio czuł w brzuchu coraz większy ciężar.
Nie potrafił się już cieszyć.
Nawet znalezione orzechy nie smakowały jak dawniej.
W końcu pewnego wieczoru usiadł obok swojego taty na gałęzi starego dębu.
— Tato...
— Tak, synku?
— Co się dzieje, kiedy ktoś skłamie?
Tata spojrzał na niego uważnie.
— Zależy.
— Od czego?
— Od tego, czy będzie udawał dalej, czy odważy się powiedzieć prawdę.
Rysio spuścił głowę.
Po chwili wszystko opowiedział.
Tata słuchał spokojnie.
— Synku — powiedział łagodnie. — Kłamstwo przypomina małą iskierkę. Człowiek myśli, że jest malutka. Ale potem nagle płonie cały las.
— Ja nie chciałem nikogo skrzywdzić.
— Wierzę. Ale kłamstwo i tak rani.
— Co mam zrobić?
— Powiedzieć prawdę.
— Boję się.
— Prawda czasem kosztuje. Ale odzyskuje to, co kłamstwo niszczy.
Następnego dnia Rysio poprosił przyjaciół o spotkanie na polanie.
Długo milczał.
Aż w końcu powiedział:
— Skłamałem.
Igiełka spojrzał na niego.
— Co?
— Nie zabrałeś żadnych orzechów.
— Wiem.
Rysiowi zaszkliły się oczy.
— Byłem zazdrosny, że wygrałeś.
Łatka przytuliła łapki do siebie.
Puszek patrzył zaskoczony.
— Przepraszam — wyszeptał Rysio. — Bardzo przepraszam.
Przez chwilę nikt nic nie mówił.
W końcu Igiełka podszedł bliżej.
— Bardzo mnie to zabolało.
— Wiem.
— Myślałem, że mi nie ufasz.
— To nie była twoja wina.
Jeżyk westchnął.
— Dobrze, że powiedziałeś prawdę.
— Nie jesteś zły?
— Trochę jestem.
Rysio spuścił uszy.
Ale Igiełka uśmiechnął się lekko.
— Jednak bardziej cieszę się, że znowu jesteś szczery.
Po chwili przyjaciele przytulili się wszyscy razem.
Wieczorem mama Łatki powiedziała:
— Widzicie, dzieci, dlaczego mówi się, że kłamstwo ma krótkie nogi?
— Bo szybko zostaje złapane? — zgadł Puszek.
— Czasem tak. Ale nie tylko.
— A jak jeszcze? — zapytała Łatka.
Mama uśmiechnęła się.
— Kłamstwo nie potrafi daleko dojść. Prędzej czy później przewraca się o prawdę.
— A zaufanie? — spytał Igiełka.
— Zaufanie chodzi powoli — odpowiedziała mama. — Buduje się je długo. Czasem przez wiele miesięcy. Ale jest bardzo cenne.
Rysio pokiwał głową.
Już dobrze to rozumiał.
Tego wieczoru, gdy przyjaciele zasypiali w swoich domkach, wiedzieli coś ważnego:
Prawda czasem jest trudna do powiedzenia, ale pomaga przyjaciołom być blisko siebie. Kłamstwo może wydawać się wygodne przez chwilę, lecz zawsze zostawia po sobie smutek. A zaufanie jest jak piękne drzewo — rośnie długo, ale daje cień i schronienie na całe życie. 🌳❤️

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz