Nie negocjuj z grzechem
Czyli o pobłażliwości i pożądliwości
Psychologowie zauważyli, że jeśli rodzice ustąpią dziecku podczas napadu złości zaledwie kilka razy, takie zachowanie szybko się utrwala. Dziecko uczy się prostego równania: „Jeśli będę wystarczająco długo krzyczeć, dostanę to, czego chcę”.
Dlaczego tak trudno rodzicom wytrwać? Ponieważ płacz, krzyk i bunt wywołują dyskomfort. Ustąpienie przynosi natychmiastową ulgę. Problem polega na tym, że ta ulga jest krótkotrwała. Rodzic nie kupuje pokoju. Kupuje kolejny konflikt.
Mama i Jasiu są w sklepie…
— Mamo, proszę! Tylko jeszcze pięć minut na komórce!
— Powiedziałam już, że czas minął, Jasiu.
Chłopiec marszczy brwi. Najpierw prosi. Potem podnosi głos.
— To niesprawiedliwe!
Mama wciąż pozostaje spokojna i nieugięta.
— Rozumiem, że jesteś rozczarowany, ale odpowiedź brzmi: nie.
Nagle wybucha burza. Jaś rzuca się na podłogę, krzyczy, kopie nogami. Kilku klientów w sklepie odwraca głowy. Mama czuje na sobie ich spojrzenia. Twarz robi się gorąca. Chciałaby, żeby ten hałas natychmiast się skończył.
W końcu sięga po komórkę i podaje ją synowi.
— Dobrze. Jeszcze pięć minut.
Płacz urywa się natychmiast.
Jaś się uśmiecha.
Mama myśli, że właśnie odzyskała spokój.
Ale tak naprawdę nauczyła syna ważnej lekcji:
„Jeśli będę protestował wystarczająco długo, dostanę to, czego chcę”.
Kilka dni później scena się powtórzy. Tylko że tym razem krzyk zacznie się szybciej i będzie trwać dłużej.
Tak samo działa grzech. Rzadko żąda od nas wielkich kompromisów od razu. Najpierw prosi o małe ustępstwo. Potem kolejne. A każde ustępstwo uczy nasze serce niebezpiecznej lekcji: „Jeśli będę wystarczająco długo słuchał pokusy (rozważał, negocjował), w końcu jej ulegnę”.
Dlatego Biblia nie uczy nas negocjować z grzechem. Uczy nas umartwiać go.
Grzech nie przychodzi do nas od razu jako tyran. Najpierw proponuje negocjacje. „Tylko ten jeden raz”. „To nic takiego …to nie jest takie poważne”. „Przecież wszyscy tak robią”. „Bóg zrozumie”. Kiedy ustępujemy, serce uczy się nowego równania: pożądanie + wytrwałość = satysfakcja.
Biblia nie wzywa wierzących do negocjowania z grzechem.
Nie mówi: „Ustal z nim rozsądny kompromis”. Apostoł Paweł pisze:
„Nie troszczcie się o ciało, by zaspokajać jego pożądliwości” (Rz 13:14).
Grzech jest złym negocjatorem. Każde nasze ustępstwo zachęca go do kolejnych żądań. To dlatego biblijna rada mówi o konieczności „umartwiania grzechu”. I nie chodzi tylko o poprawienie starej natury, ale o bezwzględne odrzucenie jej roszczeń.
Szczególnie trafnie ujął to John Owen:
„Zabijaj grzech, albo grzech będzie zabijał ciebie”.
Kiedy wierzący zaczyna walczyć z określonym grzechem, często doświadcza czegoś, co przypomina dziecięcy napad złości. Pokusa nie staje się słabsza, lecz silniejsza. Stara natura krzyczy głośniej niż wcześniej. Człowiek może nawet dojść do wniosku, że walka nie działa.
Tymczasem właśnie wtedy często rozpoczyna się prawdziwe zwycięstwo.
Gdy odmawiasz swej pożądliwości tego, czego się domaga, serce buntuje się. Ciało protestuje. Stare przyzwyczajenia walczą o przetrwanie. Jednak wierzący nie jest wezwany do negocjowania z tym buntem. Jest wezwany do trwania w posłuszeństwie.
Bóg postępuje z nami podobnie jak mądry ojciec z dzieckiem. Nie ustępuje naszym (grzesznym) żądaniom tylko dlatego, że są głośne. Nie zmienia swoich standardów dlatego, że płaczemy. Nie obniża poziomu swojej świętości, abyśmy czuli się bardziej komfortowo.
To nie jest okrucieństwo. To jest właśnie miłość.
Hebrajczyków 12 przypomina, że Ojciec dyscyplinuje tych, których kocha. Pozwala nam odczuć ból walki, abyśmy nauczyli się chodzić drogą sprawiedliwości. Boża miłość nie polega na pobłażliwości. Polega na świętej konsekwencji.
W świecie wychowania mówi się czasem: „Jasność (wyrazistość) jest życzliwością”. Podobnie jest w Bożym Królestwie. Bóg jest dla swoich dzieci nieskończenie łaskawy, ale nigdy nie jest niekonsekwentny. Jego przykazania są jasne. Jego standard jest niezmienny. Jego obietnice są pewne.
Dlatego, gdy grzech puka do drzwi twojego serca, nie siadaj z nim do stołu negocjacyjnego. Nie próbuj zawierać kompromisów. Nie szukaj wyjątków.
Chrystus nie umarł po to, abyśmy nauczyli się zarządzać grzechem. Umarł i zmartwychwstał po to, abyśmy zostali od niego uwolnieni.
A Duch Święty daje wierzącym moc, by powiedzieć nie.
Może przez pewien czas walka stanie się trudniejsza. Może pokusa będzie krzyczeć głośniej niż wcześniej. Ale wytrwaj. Nie negocjuj. Nie ustępuj.
Po drugiej stronie posłuszeństwa znajduje się pokój, którego żaden kompromis nigdy nie może dać.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz