Choć bardzo cenię sobie Psalm 73:25-26, słowa psalmisty budzą we mnie głęboki niepokój. Pisze bardzo dobitnie:
„Kogo mam w niebie oprócz Ciebie? I nie ma na ziemi niczego, czego bym pragnął poza Tobą. Moje ciało i serce mogą zawieść, ale Bóg jest siłą mojego serca i moim udziałem na zawsze”.
Są to słowa napisane przez kogoś, kto poznał sekret zadowolenia, i żałuję, że to nie ja jestem autorem tego psalmu. Ale szczerze mówiąc, są dni, kiedy pragnę wielu rzeczy poza Panem. Dlaczego? Ponieważ grzech wywiera trzy rodzaje wpływu na moje serce i wiem, że nie jestem w tym osamotniony.
1. Właściciel zamiast szafarza
Wyobraź sobie dozorcę muzeum, któremu powierzono opiekę nad bezcenną galerią obrazów. Jego zadaniem jest troszczyć się o eksponaty, pilnować porządku i pomagać zwiedzającym. Pewnego dnia zaczyna jednak myśleć:
– Dlaczego ja mam tylko pilnować tego miejsca? Przecież codziennie tu jestem. To właściwie moje muzeum.
Najpierw przestawia obrazy tak, jak mu się podoba. Potem zdejmuje niektóre ze ścian i zabiera do swojego mieszkania. W końcu zaczyna pobierać opłaty od zwiedzających do własnej kieszeni.
Problem polega na tym, że nigdy nie był właścicielem. Był tylko zarządcą. Im bardziej zachowuje się jak właściciel, tym większy chaos wprowadza i tym bardziej niszczy to, co zostało mu powierzone.
Tak właśnie działa grzech. Bóg powierzył nam życie, czas, ciało, rodzinę, pieniądze i zdolności, abyśmy nimi zarządzali dla Jego chwały. Grzech szepcze mi jednak:
– To twoje życie.
– Twoje pieniądze.
– Twój czas.
– Twoje ciało.
– Rób z nimi, co chcesz.
Wtedy przestaję być szafarzem, a zaczynam udawać właściciela. Zamiast pytać: „Panie, czego Ty chcesz?”, pytam: „Co będzie najlepsze dla mnie?”. Zamiast podporządkowywać świat Bogu, próbuję podporządkować Boga, ludzi i okoliczności sobie.
To właśnie było istotą pierwszego grzechu w Edenie. Adam i Ewa nie chcieli już żyć jako stworzenia zależne od Stwórcy. Chcieli sami decydować, co jest dobre, a co złe. Chcieli zasiąść na tronie, który należy wyłącznie do Boga. A każdy nasz grzech jest w gruncie rzeczy kolejną próbą zajęcia tego samego tronu.
2. Poziomo zamiast pionowo
Spróbuj wyobrazić sobie człowieka umierającego z pragnienia nad brzegiem morza.
Wcześniej, jako rozbitek przez wiele dni dryfował po oceanie. Słońce paliło niemiłosiernie, a jego gardło było wyschnięte. Wokół widział tylko wodę – tysiące litrów wody.
– Jeśli napiję się jeszcze trochę, poczuję ulgę – myślał.
Zaczyna więc pić wodę morską. I rzeczywiście, przez chwilę wydaje mu się, że pragnienie słabnie. Ale im więcej pije, tym bardziej jest spragniony. Sól tylko pogarsza jego stan. To, czego rozpaczliwie potrzebuje, było tuż obok niego, w małym źródełku, w niewielkiej odległości – ale nie w tej słonej wodzie. Potrzebował słodkiej, świeżej wody, której morze nie mogło mu dać.
Tak działa grzech. Odczuwam głód sensu, miłości, pokoju, bezpieczeństwa i wieczności. Są to prawdziwe potrzeby. Problem NIE polega na tym, że ich szukam, lecz na tym, GDZIE ich szukam.
Mówię sobie:
„Jeśli znajdę odpowiednią osobę, będę szczęśliwy.”
„Jeśli zdobędę więcej pieniędzy, będę spokojny.”
„Jeśli ludzie będą mnie podziwiać, będę kimś.”
„Jeśli osiągnę sukces, moje życie nabierze sensu.”
I przez chwilę wydaje mi się, że znalazłem ukojenie. Ale po pewnym czasie wraca to samo pragnienie. Dlaczego? Ponieważ nie zostałem zaprojektowany do noszenia ciężaru, który może udźwignąć tylko Bóg.
Jak powiedział Augustyn:
„Stworzyłeś nas dla siebie, a niespokojne jest serce nasze, dopóki nie spocznie w Tobie.”
Grzech sprawia, że szukam w wymiarze poziomym – w ludziach, rzeczach, osiągnięciach i przyjemnościach – tego, co można znaleźć jedynie w wymiarze pionowym, w pojednaniu i społeczności z Bogiem. To tak, jakby próbować nakarmić się zapachem chleba albo ogrzać się obrazkiem ognia. Można się zachwycić, można na chwilę odwrócić uwagę od głodu, ale tylko prawdziwy chleb nasyca, a tylko prawdziwy ogień daje ciepło.
Dlatego Jezus NIE powiedział: „Dam wam trochę więcej szczęścia”, lecz:
„Ja jestem chlebem życia” (J 6:35),
„Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do Mnie i pije” (J 7:37).
To, czego dusza szuka w tysiącu miejsc, ostatecznie znajduje tylko w Nim.
3. Porównywanie zamiast miłości
Znowu... wyobraź sobie dwóch sąsiadów mieszkających obok siebie. Każdy z nich ma własny ogród. Każdy codziennie otrzymuje od króla wodę, nasiona i narzędzia. Wszystko, czego potrzebują, by jego ogród kwitł. Ale jeden z nich zamiast cieszyć się tym, co dostał, nieustannie zagląda przez płot.
– Dlaczego jego ogród jest większy?
– Dlaczego ma więcej róż?
– Dlaczego jego drzewa są wyższe?
Każdy poranek zaczyna od porównywania. Każdy wieczór kończy narzekaniem. Z czasem przestaje nawet zauważać dary, które codziennie dostarcza mu król. Nie patrzy już na rękę Dawcy. Patrzy tylko na ogród sąsiada.
W końcu jego własny ogród zaczyna zarastać chwastami, bo więcej czasu poświęca na ocenianie innych niż na pielęgnowanie tego, co sam otrzymał.
Tak działa grzech. Kiedy ja jestem w centrum mojego świata, życie staje się nieustannym konkursem. Nie pytam już: „Jak dobry był Bóg dla mnie?”. Pytam: „Czy dostałem tyle co inni?”. Nie liczę błogosławieństw, lecz różnice. Nie jestem wdzięcznym dzieckiem Ojca, lecz zazdrosnym sędzią porównującym swoje życie z życiem innych.
A jednak lekarstwo nie polega przede wszystkim na większym wysiłku. Psalmista nie mówi: „Sam zmusiłem swoje serce do zadowolenia”. Raczej odkrywa na nowo piękno Boga:
„Kogo innego mam w niebie, jeśli nie Ciebie? I na ziemi w nikim innym nie mam upodobania. (...) Bóg jest opoką serca mego i działem moim na wieki” (Ps 73:25-26).
Dlatego odpowiedzią jest codzienna łaska.
To trochę jak manna na pustyni. Bóg nie dał Izraelowi zapasu na czterdzieści lat. Każdego ranka musieli wyjść i zbierać świeży pokarm. Tak samo ty i ja nie żyjemy wczorajszą łaską. Każdego dnia na nowo przychodzimy do Boga i mówimy:
„Panie, dzisiaj moje oczy znów będą patrzyły przez płot. Dzisiaj znów będę skłonny porównywać się z innymi. Daj mi dzisiaj łaskę, bym bardziej cieszył się Tobą niż tym, co mają inni. Spraw, byś Ty był moim udziałem.”
Im częściej patrzę na Króla, tym mniej czasu spędzam na liczeniu róż w cudzych ogrodach. A człowiek zachwycony Bogiem przestaje zazdrościć innym, ponieważ odkrywa, że w Chrystusie otrzymał skarb większy niż wszystko, co mógłby posiadać.
Każdego dnia musisz pokornie przyznać, że masz skłonność do skupiania się na sobie. Każdego dnia musisz pokornie przyznać, że twoje pragnienia często dotyczą bardziej świata stworzonego niż Pana. Każdego dnia musisz pokornie przyznać, że masz skłonność do porównywania się z bliźnim, zamiast go kochać.
Biblia obiecuje, że Bóg udzieli łaski pokornym (List św. Jakuba 4:6 i 1 List św. Piotra 5:5: Bóg przeciwstawia się ludziom pysznym i zarozumiałym, a pokornym okazuje swą łaskę). Kiedy poprosisz o pomoc, On ci ją udzieli, a ty będziesz coraz bardziej uwolniony od żarłocznego dążenia, które jest przygnębiającą rzeczywistością tak wielu ludzi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz