Pragnienie śmierci...
Cierpienie nie dopada nas tylko na końcu życia, nie dotyczy tylko ludzi starych i obłożnie chorych... czy nie jest tak, że niejednemu w jakimś nieoczekiwanym momencie przychodzi do głowy myśl, żeby zakończyć swoją udrękę...
______________
Thomas Hobbes, angielski filozof i sceptyk przed śmiercią w 1679 roku, wypowiedział słynne słowa: „Wyruszam w moją ostatnią podróż, wielki skok w ciemność” (ang. Now I am about to take my last voyage, a great leap in the dark).
Ta krótka wypowiedź idealnie odzwierciedlała jego racjonalno-materialistyczne podejście do życia... Słowa te wskazują, że śmierć była dla niego całkowitą niewiadomą, „skokiem” w nieznaną przestrzeń.
Niektóre źródła podają również warianty w podobnym tonie, np. słowa zapisane przez jego biografów: „Byłbym rad znaleźć jakąś dziurę, by wymknąć się z tego świata”.
_____________
Wyobraź sobie...
Tej samej nocy, w tym samym szpitalu, na tym samym oddziale umierają dwaj ludzie.
Za jednymi drzwiami leży człowiek, który przez wiele miesięcy walczył z chorobą. Ból odebrał mu siły, sen i nadzieję. Każdy oddech jest wysiłkiem. Każdy dzień wydaje się cięższy od poprzedniego. Kiedy odwiedzają go bliscy, powtarza jedno zdanie:
— Już nie mogę. Chcię tylko, żeby to się skończyło.
Nie mówi o Bogu. Nie myśli o wieczności. Nie czeka na spotkanie z Chrystusem. Chce tylko, aby ustał ból.
Kilka sal dalej leży inny człowiek.
Również cierpi. Jego ciało jest wyniszczone. Lekarze nie mają już dla niego lekarstwa. Wie, że jego godziny są policzone.
Ale kiedy odwiedza go rodzina, na jego twarzy oprócz grymasu bólu jest autentyczny pokój.
Mówi:
— Chyba będzie mi was trochę brakowało. Chyba.., bo przecież zobaczymy się wkrótce.. Dziękuję Bogu za wspólne lata z wami na tym ziemskim padole. Ale wiecie... coraz bardziej myślę tylko o tym, że już niedługo zobaczę mojego Pana...
Nie mówi tak dlatego, że kocha śmierć.
Ani dlatego, że cierpienie przestało mieć znaczenie.
Mówi tak dlatego, że kocha Chrystusa bardziej niż życie.
Obaj pragną odejść.
Obaj wiedzą, że ich ziemska droga dobiega końca.
Obaj patrzą w stronę śmierci.
Ale ich serca patrzą w dwóch zupełnie różnych kierunkach.
Jeden chce uciec od cierpienia a nadzieją jest grób..
Drugi chce spotkać Zbawiciela a jego nadzieją jest niebo..
Jeden mówi: „Nie chcę już tego bólu”.
Drugi mówi: „Chcę już być z moim Panem”.
Z zewnątrz może to wyglądać podobnie. Jednak w oczach Boga jest to różnica tak wielka jak różnica między nocą a dniem.
Istnieje radykalna różnica między pragnieniem uwolnienia od cierpienia a pragnieniem bycia z Chrystusem. Człowiek niewierzący może pragnąć śmierci, bo ma dosyć życia. Chrześcijanin pragnie nieba, ponieważ jego największym skarbem jest Chrystus.
To właśnie dlatego apostoł Paweł nie napisał: „Pragnę umrzeć, bo jestem zmęczony i mam wszystkiego dosyć..!”.
Napisał:
„Mam bowiem pragnienie rozstać się z życiem i być z Chrystusem, bo to daleko lepiej” (Flp 1:23).
Niebo było dla Pawła cenne nie dlatego, że kończyło cierpienie.
Niebo było cenne dlatego, że prowadziło do Chrystusa.
I dlatego każdy z nas powinien zadać sobie pytanie:
Gdybym dziś stanął u kresu życia, czego pragnąłbym najbardziej? Końca tylko bólu czy spotkania z Jezusem?
Od odpowiedzi na to pytanie zależy więcej, niż nam się wydaje. Ono odsłania bowiem nie tylko nasze poglądy na temat nieba, ale przede wszystkim stan naszego serca.
T.Hobbes: Piekło, to prawda odkryta za późno... (Hell is Truth seen too late)
A Eutanazja? Czy wcześniejsze odejście jest złym rozwiązaniem?
Żyjemy w czasach, gdy coraz częściej słyszymy o eutanazji. Przedstawia się ją jako akt współczucia, sposób zakończenia bólu, odzyskania kontroli nad własnym losem i uniknięcia upokorzenia chorobą.
Warto zauważyć, że argumenty za eutanazją niemal zawsze koncentrują się na jednym pytaniu:
„Jak uwolnić człowieka od cierpienia?”
Biblia stawia inne pytanie:
„Jak człowiek może uwielbić Boga aż do końca swojej drogi?”
Do Piotra Jezus wręcz powie o jego starości i odejściu: “..gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz”. To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. (J 21:19)
To ogromna różnica.
Chrześcijanin nie szuka śmierci jako rozwiązania problemów. Nie traktuje śmierci jako lekarstwa na ból. Wie, że jego życie należy do Boga od pierwszego do ostatniego oddechu.
Paweł, choć pragnął być z Chrystusem, nie próbował przyspieszać swojego odejścia. Wręcz przeciwnie.
Napisał:
„Pozostawać zaś w ciele to dla was rzecz potrzebniejsza” (Flp 1:24).
Innymi słowy:
„Chciałbym być już z Panem, ale jeśli Pan chce, abym jeszcze tutaj służył, pozostanę.”
To jest postawa wiary.
To nie jest bunt przeciwko życiu i Dawcy życia..
Nie jest to też kurczowe trzymanie się życia.
Ale oddanie swojego życia Bogu.
Chrześcijanin mówi:
„Panie, Ty wyznaczyłeś dzień moich narodzin i dzień mojej śmierci. Dopóki mnie tutaj chcesz, chcę być wierny. A gdy zechcesz mnie odwołać, pójdę do Ciebie z radością.”
Takie podejście jest zupełnie inne niż współczesne myślenie, które często widzi wartość człowieka przez pryzmat jego sprawności, przydatności, samodzielności czy jakości życia.
Bóg widzi wartość człowieka nawet wtedy, gdy leży bezsilny na łożu choroby.
Niejedno świadectwo cierpliwości, ufności i pokoju w ostatnich dniach życia przyniosło więcej chwały Bogu niż dziesiątki lat aktywnej służby.
Jak wygląda piękne odejście człowieka Bożego?
Jednym z najpiękniejszych obrazów w Biblii jest śmierć starego Symeona.
Przez całe życie oczekiwał Mesjasza.
Pewnego dnia do świątyni przyniesiono małego Jezusa. Symeon wziął Go na ręce i powiedział:
„Teraz puszczasz sługę swego, Panie, według słowa swego w pokoju; gdyż oczy moje widziały zbawienie twoje” (Łk 2:29–30).
Nie słyszymy tutaj zmęczonego starca, który mówi:
„Nareszcie koniec.”
Nie słyszymy człowieka rozgoryczonego życiem.
Nie słyszymy kogoś, kto chce uciec od problemów.
Symeon mówi:
„Widziałem Chrystusa. Zobaczyłem na własne oczy obiecanego Mesjasza. Ratunek mojej duszy. Teraz jestem gotowy odejść.”
Jego oczy nie były skierowane na grób jako nadzieję szczęśliwego zakończenia..
Jego oczy były skierowane na Zbawiciela, który pokona grób, pokona śmierć..
To jest biblijna sztuka umierania.
Nie kochamy śmierci ani umierania..
Kochamy Chrystusa, jedynego który ma władzę nad śmiercią..
Nie tęsknimy za końcem życia.
Tęsknimy za spotkaniem z Panem.
Jakub umierający w wierze
Podobny obraz widzimy u patriarchy Jakuba.
Po burzliwym życiu pełnym błędów, strat, cierpień i Bożych interwencji dochodzi do kresu swojej drogi.
Autor Listu do Hebrajczyków wspomina go w niezwykły sposób:
„Przez wiarę Jakub, umierając, błogosławił każdego z synów Józefa i oddał pokłon (Bogu), opierając się o wierzch swojej laski” (Hbr 11:21).
Umierający człowiek wiary nie skupiają się na sobie.
Nie rozpaczaja.
Nie walczy desperacko o jeszcze kilka dni.
Jakub oddaje cześć Bogu.
Jego ostatnie chwile stają się aktem wiary.
Najwspanialszy przykład
Najpełniejszym wzorem pozostaje sam Chrystus.
Jezus nie szukał śmierci, ale gdy nadeszła godzina wyznaczona przez Ojca, przyjął ją dobrowolnie.
Nie uciekał od cierpienia za wszelką cenę.
Nie przyspieszał wydarzeń.
Nie skracał swojej drogi.
Powiedział:
„Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego” (Łk 23:46).
Tak umiera człowiek doskonale ufający Bogu.
Nie wybiera sam chwili odejścia. Powierzaja ją Ojcu.
Dlatego chrześcijańska nadzieja jest czymś znacznie głębszym niż pragnienie zakończenia bólu.
Świat mówi:
„Usuńmy cierpienie, nawet jeśli trzeba usunąć cierpiącego.”
Ewangelia mówi:
„Przejdźmy przez cierpienie z Chrystusem, aż On sam otworzy nam bramę do domu.”
My nie szukamy śmierci. Ale też się jej nie boimy..
Czekamy na naszego Pana.
I gdy nadejdzie wyznaczona przez Niego godzina, chcemy umieć powiedzieć wraz z Symeonem:
„Teraz puszczasz sługę swego w pokoju...”
Bo największym pragnieniem wierzącego nie jest tylko uwolnienie od cierpienia.
Największym pragnieniem wierzącego jest być z Chrystusem, bo to jest o niebo lepiej. (Flp 1:23)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz