środa, 3 czerwca 2026

John Owen „Najpierw uwierzył kłamstwu”



(Cykl ostatnich rozważań, opowiadań i bajki o kłamstwie zrodził się z Ps.119:29.. oddal ode mnie drogę kłamstwa..)

John Owen (1616-1683) największy reformator XVII w., „książę purytanów”, doktor teologii, pastor, wicekanclerz Uniwersytetu w Oksfordzie, kapelan Olivera Cromwella...

„Najpierw uwierzył kłamstwu”

Wieczór był już późny. Adam siedział sam w samochodzie na pustym parkingu przed supermarketem. Silnik był włączony, ale on wciąż nie wracał do domu.

Kilka godzin wcześniej powiedział żonie nieprawdę.

Nie było to wielkie oszustwo. Nie chodziło o zdradę, kradzież ani przestępstwo.

Powiedział tylko:

— Nie, nie kupiłem tego.

A kupił.

Kilkaset złotych wydanych na coś, o czym wcześniej rozmawiali i wspólnie uznali, że jest niepotrzebne. Teraz próbował uspokoić sumienie: "Przecież to drobiazg..." "Nie chciałem kłótni." "Najważniejsze, że nikomu nie stała się krzywda."

Ale gdzieś głęboko wiedział, że problem zaczął się znacznie wcześniej niż wtedy, gdy otworzył usta.

Bo zanim skłamał żonie, najpierw uwierzył w to, co chciał żeby było prawdą... czyli skłamał samemu sobie.


Kłamstwo nie zaczyna się na języku

Większość ludzi myśli o kłamstwie jako o czymś, co dzieje się w chwili wypowiadania słów.

Biblia prowadzi nas jednak głębiej.

Pan Jezus powiedział:

„Z obfitości bowiem serca mówią usta.” (Mt 12:34)

Słowa są owocem. Korzeniem jest serce.

To dlatego John Owen, wielki purytański teolog, analizując naturę grzechu, zwracał uwagę, że żaden grzech nie pojawia się nagle, znikąd. To, co wychodzi przez usta, wcześniej zamieszkiwało w sercu.

Kłamstwo nie rodzi się na języku. Rodzi się znacznie wcześniej. Najpierw pojawia się pragnienie (pożądliwość). Potem usprawiedliwianie i wewnętrzna narracja. A dopiero na końcu słowa.

Język często tylko ogłasza światu to, co serce postanowiło już wcześniej.


Pierwsze kłamstwo, któremu uwierzyliśmy

W ogrodzie Eden szatan nie zaczął od nakłaniania Ewy do morderstwa czy bałwochwalstwa.

Zaczął od kłamstwa.

„Czy rzeczywiście Bóg powiedział...?” (Rdz 3:1)

A chwilę później:

„Na pewno nie umrzecie.” (Rdz 3:4)

Zanim Ewa zerwała owoc, najpierw uwierzyła alternatywnej interpretacji rzeczywistości.

Bóg mówił jedno. Wąż mówił drugie.

Grzech pojawia się wtedy, gdy człowiek uznaje, że jego własny osąd jest bardziej wiarygodny niż słowo Boga.

Owen powiedziałby, że każdy późniejszy grzech działa podobnie.

Człowiek najpierw wierzy jakiemuś kłamstwu. Potem postępuje zgodnie z tym, w co wierzy i mu pasuje.

Kłamstwo może brzmieć różnie: "Bóg nie widzi, nie zwraca uwagi na takie drobiazgi..." "To nie jest aż takie złe... są gorsze grzechy." "Nikt przecież na tym nie ucierpi." "Potrzebuję tego bardziej niż... posłuszeństwa." "Potrafię sam decydować o tym, co jest dla mnie dobre."

Każde z tych zdań jest próbą zbudowania świata innego niż ten, który opisał Bóg.


Alternatywna rzeczywistość

Jednym z najbardziej przenikliwych spostrzeżeń Owena jest to, że grzech próbuje stworzyć alternatywną rzeczywistość.

Człowiek nie chce przyjąć świata takim, jakim określił go Bóg.

Próbuje stworzyć własny. Własną wersję prawdy. Własną wersję dobra, moralności... Własną wersję historii (źródło powstania życia, świata, człowieka i jego problemów oraz rozwiązań.. a wreszcie na temat samego Boga jako Stwórcy i Zbawiciela).

Dlatego kłamca nie tylko wypowiada fałszywe zdania.

On próbuje sprawić, by inni uwierzyli w świat, który on wymyślił, świat, który nie istnieje (ale jemu pasuje do jego moralności). A często wcześniej sam próbuje uwierzyć w ten świat.

Prorok Jeremiasz pisał:

„Podstępne jest serce bardziej niż wszystko inne i zepsute; 

któż może je poznać?” (Jr 17:9)

A najtrudniejszym człowiekiem do przejrzenia bywa czasami ten, którego widzimy codziennie w lustrze.


Autonomia serca

W samym centrum każdego kłamstwa znajduje się coś jeszcze. Bunt. Nie zawsze głośny. Nie zawsze świadomy. Ale prawdziwy.

Człowiek mówi: "Ja zdecyduję, jaka wersja rzeczywistości będzie obowiązywała."

To właśnie jest istota autonomii serca. To pragnienie życia niezależnie od Boga.

Pragnienie bycia własnym sędzią. Własnym prawodawcą i interpretatorem świata.

A przecież Pismo mówi:

„Każde słowo Boga jest czyste (prawdziwe).” (Prz 30:5)

oraz

„Bóg nie jest człowiekiem, aby miał kłamać.” (Lb 23:19)

Każde kłamstwo jest więc próbą postawienia własnego słowa obok słowa Boga. A czasami nawet ponad nim.


Chrystus i prawda

Na szczęście historia nie kończy się na diagnozie.

Przyszedł bowiem Ten, który powiedział:

„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” (J 14:6)

Powtórzmy to: Jezus nie mówi jedynie, że zna prawdę. Nie mówi nawet, że naucza prawdy. Mówi:  „Ja jestem prawdą.”

Tam, gdzie Adam uwierzył kłamstwu, Chrystus pozostał wierny Ojcu i Jego Słowu.

Tam, gdzie my budujemy alternatywne rzeczywistości, Chrystus prowadzi nas z powrotem do rzeczywistości Boga.

Tam, gdzie oszukujemy innych i samych siebie, On odsłania nasze serca, ale nie po to, by nas zniszczyć, lecz aby nas uleczyć.

Bo największym problemem człowieka nie jest to, że czasem mówi nieprawdę.

Największym problemem jest to, że zbyt często wierzy nieprawdzie: O sobie. O szczęściu. O grzechu. O Bogu. 

Dlatego prawdziwe nawrócenie zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje spierać się z Bogiem o to, jaka jest rzeczywistość.

I ostatecznie zgadza się z Nim. Choćby było to bolesne. Choćby oznaczało przyznanie się do winy. Choćby wymagało porzucenia wielu ukochanych złudzeń.

Bo wolność nie rodzi się wtedy, gdy człowiek tworzy własną prawdę.

Wolność rodzi się wtedy, gdy spotyka Tego, który powiedział:

„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.” (J 8:32)

Innymi słowy: gdy poznasz Jezusa - poznasz Prawdę (o Bogu, o sobie, o zwodzicielu i Zbawicielu) - i dopiero ta Prawda daje wolność.


Brak komentarzy: