From Drawing Near by John MacArthur
„Miłość wszystko znosi” (1 Kor 13:7).
Miłość nie udaje, że grzech nie istnieje. Miłość potrafi stanąć wobec grzechu w prawdzie, a jednocześnie chroni człowieka, który upadł.
W 1 Liście do Koryntian 13:7 apostoł Paweł mówi, że miłość „wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma”.
Nie oznacza to, że miłość bezkrytycznie akceptuje wszystko, co człowiek robi. Zaledwie kilka wersetów wcześniej Paweł mówi przecież, że miłość „nie zazdrości, nie przechwala się, nie nadyma się” i „nie raduje się z niesprawiedliwości, lecz raduje się z prawdy” (1 Kor 13:4–6).
Miłość nie nazywa zła dobrem. Nie usprawiedliwia grzechu. Ale kiedy grzech zostaje ujawniony, miłość nie szuka okazji, aby człowieka dodatkowo zranić.
Miłość zakrywa, zamiast odsłaniać
Żyjemy w świecie, który często czerpie przyjemność z cudzych upadków. Ludzie chętnie poznają cudze sekrety, porażki i skandale. Czasem łatwiej jest nam mówić o czyimś grzechu niż modlić się za osobę, która zgrzeszyła.
Biblia pokazuje jednak inną drogę:
„Nienawiść wznieca spory, lecz miłość zakrywa wszystkie występki” (Prz 10:12).
A Piotr pisze:
„Przede wszystkim miejcie gorącą miłość jedni ku drugim, gdyż miłość zakrywa mnóstwo grzechów” (1 P 4:8).
Zakrywanie grzechu nie oznacza ukrywania zła w taki sposób, aby człowiek nie poniósł odpowiedzialności. Nie oznacza również milczenia wtedy, gdy potrzebna jest ochrona innych, pomoc czy sprawiedliwa dyscyplina.
Oznacza natomiast, że nie czynimy z czyjegoś upadku widowiska.
Miłość nie rozpowszechnia cudzych słabości. Nie czerpie satysfakcji z czyjegoś wstydu. Nie dodaje bólu do bólu. Jeżeli trzeba powiedzieć prawdę, mówi ją z pokorą, troską i pragnieniem odnowienia człowieka.
Chrystus — doskonały obraz zakrywającej miłości
W Starym Testamencie znajdował się przebłagalny ołtarz, na którym dokonywano zadośćuczynienia za grzechy ludu. Krew ofiary wskazywała na rzeczywistość, która miała przyjść w Chrystusie.
Paweł mówi, że Bóg ustanowił Chrystusa „jako ofiarę przebłagalną przez wiarę, mocą jego krwi” (Rz 3:25).
Na krzyżu Jezus nie udawał, że grzech nie ma znaczenia. Przeciwnie — potraktował jego ciężar z największą powagą. Wziął na siebie to, czego sami nie mogliśmy udźwignąć.
Izajasz prorokował o Nim:
„On nasze choroby nosił, nasze cierpienia wziął na siebie” (Iz 53:4).
Chrystus poniósł nasz grzech, abyśmy mogli otrzymać przebaczenie. Jego miłość nie polegała na pobłażaniu złu, lecz na poniesieniu jego konsekwencji w naszym miejscu.
Dlatego człowiek, który należy do Chrystusa, nie musi żyć pod ciężarem wiecznego wstydu. Jego grzech może zostać wyznany, przebaczony i przykryty łaską Boga.
Jak reaguję na cudzy upadek?
To, jak reagujemy na cudzy grzech, wiele mówi o stanie naszego serca.
Kiedy dowiadujemy się o czyimś upadku, czy pierwszą myślą jest osąd? Czy pojawia się w nas poczucie wyższości? Czy zaczynamy opowiadać o tym innym?
A może rodzi się w nas pragnienie, aby człowiek został przyprowadzony do prawdy, przebaczenia i odnowienia?
Miłość potrafi powiedzieć: „To, co się stało, jest złe”, a jednocześnie: „Nie chcę, żeby ten człowiek został przez swój upadek zniszczony”.
Czasem miłość wymaga konfrontacji. Czasem wymaga postawienia granicy. Czasem trzeba szukać pomocy i ochrony dla tych, którzy zostali skrzywdzeni. Ale nawet wtedy naszym celem nie powinno być upokorzenie grzesznika, lecz prawda, sprawiedliwość i — jeśli to możliwe — jego odnowienie.
Miłość nie zakrywa grzechu przed Bogiem. Miłość zakrywa człowieka przed niepotrzebnym wstydem, plotką i dalszą krzywdą, prowadząc go jednocześnie ku światłu Bożej prawdy.
Zatrzymaj się i pomyśl
Czy potrafię zachować czyjąś słabość dla siebie, zamiast przekazywać ją dalej?
Czy kiedy słyszę o czyimś grzechu, pragnę jego upadku, czy jego odnowienia?
Czy jestem gotowy skonfrontować grzech w sposób pełen prawdy, ale pozbawiony pogardy?
Czy pamiętam, że sam żyję dzięki łasce Chrystusa?
Niech nasze reakcje na cudze upadki będą odbiciem tego, czego sami doświadczyliśmy od Boga. Skoro Chrystus zakrył nasze grzechy swoją krwią, uczmy się zakrywać cudzy wstyd miłością — nie po to, aby usprawiedliwiać zło, lecz aby pomagać człowiekowi powstać.
„Miłość wszystko znosi” (1 Kor 13:7).
Modlitwa
Panie, dziękuję Ci za to, że w Chrystusie zakryłeś moje grzechy i obdarzyłeś mnie przebaczeniem.
Naucz mnie patrzeć na innych Twoimi oczami. Zachowaj mnie od plotki, osądzania i czerpania satysfakcji z cudzych upadków. Daj mi odwagę, aby nazywać grzech grzechem, ale także łagodność, aby nie ranić człowieka bardziej, niż wymaga tego prawda.
Spraw, abym potrafił nosić ciężary innych, chronić tych, którzy zostali zranieni, i prowadzić ludzi ku Twojej łasce i odnowieniu.
Niech moje życie będzie świadectwem miłości, która nie ukrywa prawdy, ale też nie wystawia człowieka na niepotrzebny wstyd.
Amen.
Do dalszego rozważania
Przeczytaj Izajasza 53:3–12.
Jak prorok przedstawia Chrystusa?
Co Jezus wycierpiał za ciebie?
Jak Jego ofiara zmienia sposób, w jaki patrzysz na własny grzech?
Jak powinna zmienić sposób, w jaki patrzysz na grzech i upadki innych?

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz