piątek, 31 lipca 2026

Zło dobrem zwyciężaj cz.5 Nasze bożki ... jak je pokonać

 

9. To słowo jest trudne, bo uderza w nasze bożki

Dlaczego tak trudno przyjąć Rzymian 12:21?
Bo ono uderza w rzeczy, które bardzo kochamy.

Uderza w naszą potrzebę bycia uznanym za tego, który ma rację.
W naszą dumę narodową, osobistą, rodzinną.
Uderza w nasze przekonanie, że mamy prawo odpłacić.
Uderza w naszą chęć kontrolowania tego, jak i kiedy drugi człowiek ma okazać skruchę. No i też w nasze przywiązanie do własnej krzywdy jako do części tożsamości.

Czasem człowiek tak długo nosi w sobie urazę, że już nie wie, kim byłby bez niej. Tak długo opowiada sobie (i innym) własną historię zranienia, że nie umie żyć inaczej niż w pozycji oskarżyciela. Tak długo wraca do tego, co zrobiono jemu albo „jego ludziom”, że przestaje umieć spojrzeć na drugiego człowieka jak na człowieka.

A Ewangelia przychodzi i mówi:
„Oddaj Mi również to. Oddaj Mi swój gniew. Oddaj Mi swoje prawo do odwetu. Oddaj Mi swój ból, swoją rację. Zaufaj Mi bardziej niż sobie.”

To boli. Bo krzyż zawsze boli. Ale właśnie tak Chrystus wyzwala nas z niewoli własnego serca.


10. Jak więc praktycznie „zło dobrem zwyciężać”?

Po pierwsze: pilnuj języka

Nie karm w sobie pogardy.
Nie mów o ludziach jak o masie, jak o etykiecie, jak o wrogu bez twarzy.
Nie powtarzaj słów, które rozpalają nienawiść.
Nie dokładaj drewna do ognia.

Po drugie: oddaj Bogu swój gniew

Nazwij przed Panem swoją krzywdę.
Nie udawaj, że nie boli.
Ale módl się:
„Panie, nie chcę brać Twojego miejsca. Osądź sprawiedliwie. Zachowaj mnie od grzechu.”

Po trzecie: czyń konkretne dobro

Dobro nie jest teorią.
To może być słowo, pomoc, życzliwość, odmowa uczestnictwa w nagonce, okazanie szacunku, uczciwe potraktowanie człowieka, którego łatwo byłoby odrzucić.

Po czwarte: pamiętaj Ewangelię

Kiedy trudno ci przebaczyć, wróć pod krzyż.
Przypomnij sobie, jak wiele przebaczono tobie.
Nie po to, by unieważnić ból, ale po to, by twoje serce zmiękło pod ciężarem łaski.

Po piąte: módl się o serce Chrystusa

Nie tylko o zmianę sytuacji.
Nie tylko o to, by „tamci się opamiętali”.
Módl się, by Pan ustrzegł twoje serce od zatrucia.


Zakończenie

Może nie zmienimy wielkiej historii.
Może nie zatrzymamy wszystkich sporów.
Może nie uzdrowimy ran narodów jednym słowem.
Ale każdy z nas staje codziennie przed tym samym pytaniem:

Czy zło, które przyszło do mnie z zewnątrz, znajdzie we mnie nowego sługę?
Czy też zatrzyma się na progu serca, które należy do Chrystusa?

Apostoł nie mówi:
„Spróbuj, jeśli będą sprzyjające okoliczności...”
Nie mówi:
„Zło dobrem zwyciężaj, jeśli.. druga strona najpierw przeprosi.”
Nie mówi też:
„Czyń dobro, jeśli.. to zostanie docenione.”

Mówi po prostu:

„Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj.”

To jest droga trudna, to wąska ścieżka.
To jest droga sprzeczna z naszym pierwotnym odruchem cielesnej natury i z duchem tego świata. Ale to jest właśnie droga Chrystusa.

I właśnie dlatego jest to droga zwycięstwa.

Bo prawdziwe zwycięstwo nie polega na tym, że przeciwnik upadnie.
Prawdziwe zwycięstwo polega na tym, że w świecie pełnym gniewu, pamiętliwości i odwetu, łaska Chrystusa uczyni cię człowiekiem, który nie oddaje złem za zło.
Człowiekiem, który ufa Bożemu sądowi, który pamięta krzyż.
Człowiekiem, który umie płakać nad złem, ale nie chce go rozmnażać.
Człowiekiem, który nie daje się zwyciężyć złu.

I jeśli tacy ludzie jeszcze są, to nie dlatego, że świat stał się lepszy.
Ale dlatego, że Chrystus nadal zbawia grzeszników i przemienia ich serca.









Brak komentarzy: