Gene Veith
Faszyzm dawniej i dziś — dlaczego warto rozumieć jego prawdziwe korzenie?
Słowo „faszysta” stało się jednym z najczęściej używanych politycznych epitetów naszych czasów. Bardzo często służy ono jako obraźliwe określenie przeciwnika, synonim skrajnej prawicy albo każdego autorytarnego przywódcy. Jednak takie użycie zaciera historyczną rzeczywistość. Faszyzm nie był jedynie obelgą ani ogólnym określeniem dyktatury. Był spójną ideologią posiadającą własną filozofię, wizję człowieka, ekonomię, moralność i religijny światopogląd.
Zrozumienie tych korzeni jest niezwykle ważne, ponieważ wiele elementów tej ideologii może pojawiać się ponownie w nowych, często nieoczekiwanych formach.
Faszyzm nie był ruchem konserwatywnym
W powszechnej świadomości faszyzm bywa utożsamiany z konserwatyzmem. Historia pokazuje jednak coś zupełnie innego.
Ruchy faszystowskie przedstawiały siebie jako rewolucję, która miała zerwać z dotychczasowym porządkiem. Ich celem nie było zachowanie tradycji, lecz stworzenie „nowego człowieka” i „nowego społeczeństwa”. Fascynowały wielu artystów awangardowych, intelektualistów i ludzi nauki, którzy wierzyli, że stary świat należy całkowicie przebudować.
Benito Mussolini określał faszyzm jako połączenie nacjonalizmu i socjalizmu. Od marksizmu różnił się głównie tym, że zamiast walki klas akcentował konflikt między narodami, rasami czy innymi grupami społecznymi.
W obu systemach wspólne pozostawało jednak przekonanie, że jednostka powinna zostać podporządkowana większej całości.
Wojna z chrześcijańskim obrazem świata
Jednym z mniej znanych aspektów faszyzmu jest jego głęboka niechęć wobec biblijnego światopoglądu.
Nazistowscy ideologowie odrzucali nie tylko Żydów jako naród, ale także to, co uważali za ich duchowe dziedzictwo. Ich zdaniem Biblia przyniosła światu idee, które osłabiają naturalną walkę o przetrwanie.
Do takich “niepożądanych” wartości zaliczali:
- istnienie jednego transcendentnego Boga,
- obiektywną moralność,
- godność każdej osoby,
- współczucie wobec słabych,
- troskę o chorych i niepełnosprawnych,
- wartość jednostki.
Zamiast tego fascynowali się filozofią Friedrich Nietzsche, szczególnie jego ideą „woli mocy”. Choć sam Nietzsche nie stworzył faszyzmu ani nie ponosi odpowiedzialności za późniejsze nadużycia swoich myśli, część nazistowskich ideologów wybiórczo wykorzystywała jego pisma do uzasadniania własnej wizji świata.
W praktyce oznaczało to odrzucenie przekonania, że istnieje dobro i zło ustanowione przez Boga. Moralność miała być tworzona przez człowieka, a o słuszności decydowała siła.
Relatywizm zamiast prawdy
Mussolini otwarcie deklarował:
Jeśli relatywizm oznacza pogardę dla niezmiennych prawd i obiektywnej moralności, to nic nie jest bardziej relatywistyczne niż faszyzm.
To niezwykle ważna obserwacja.
Jeżeli nie istnieje żadna prawda ponad człowiekiem, wówczas każda grupa może stworzyć własną moralność i narzucić ją innym siłą. W takim świecie prawo nie chroni już człowieka, lecz staje się narzędziem zdobywania i utrzymywania władzy.
Kiedy człowiek przestaje być osobą
Jedną z najbardziej tragicznych konsekwencji takiego myślenia było odebranie człowiekowi jego niezbywalnej wartości.
Jeżeli nie jesteśmy stworzeni na obraz Boga (Rdz 1:27), lecz jesteśmy jedynie elementem większego organizmu społecznego, wtedy ludzi można oceniać wyłącznie pod kątem ich użyteczności.
To właśnie z tego sposobu myślenia narodził się nazistowski program eutanazji osób określanych jako żyjące „życiem niewartym życia”. Później ta sama logika doprowadziła do przemysłowej zagłady milionów ludzi.
Historia pokazuje, że ludobójstwo nie zaczyna się od komór gazowych.
Zaczyna się od zmiany sposobu myślenia o człowieku.
Czy podobne tendencje mogą pojawiać się dzisiaj?
Niektórzy współcześni autorzy zwracają uwagę, że pewne cechy klasycznego faszyzmu mogą pojawiać się również we współczesnych ruchach politycznych — zarówno prawicowych, jak i lewicowych.
Do takich cech należą między innymi:
- przekonanie, że cel uświęca środki,
- podporządkowanie prawa interesom ideologicznym,
- odrzucenie obiektywnej moralności,
- traktowanie przeciwników nie jako osób, lecz jako przeszkód do usunięcia,
- zastępowanie dyskusji przemocą, przymusem lub wykluczaniem,
- absolutyzowanie państwa, narodu, rasy, klasy społecznej lub innej zbiorowości.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy współczesny ruch polityczny posiadający którąś z tych cech jest faszystowski. Historia jest bardziej złożona niż proste etykiety. Warto jednak rozpoznawać mechanizmy prowadzące do totalitaryzmu niezależnie od tego, po której stronie sceny politycznej się pojawiają.
Biblia jako przeciwieństwo totalitaryzmu
Z perspektywy biblijnej źródłem ludzkiej godności nie jest państwo ani społeczeństwo.
Człowiek posiada wartość dlatego, że został stworzony przez Boga.
„Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz…” (Rdz 1:27).
Dlatego życie słabego dziecka, osoby niepełnosprawnej, starca czy człowieka ciężko chorego ma dokładnie taką samą wartość jak życie człowieka silnego.
Biblia uczy również, że istnieje prawo wyższe od państwa.
Apostołowie powiedzieli:
„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.” (Dz 5:29)
Żaden rząd, żadna ideologia ani żaden przywódca nie posiadają prawa do zajęcia miejsca Boga.
Obiektywna prawda chroni wolność
Chrześcijaństwo stoi na fundamencie przekonania, że prawda nie jest tworzona przez większość, przez władzę ani przez najsilniejszych.
Sam Jezus powiedział:
„Ja jestem drogą i prawdą, i życiem.” (J 14:6)
A następnie:
„Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.” (J 8:32)
To właśnie istnienie prawdy niezależnej od człowieka ogranicza władzę każdego państwa. Jeżeli istnieje Bóg, któremu wszyscy podlegamy, wówczas żaden człowiek nie może stać się absolutnym panem drugiego człowieka.
Wnioski
Historia XX wieku pokazuje, że totalitaryzm może przybierać różne barwy polityczne. Może odwoływać się do nacjonalizmu lub internacjonalizmu, do prawicy albo lewicy. Wspólnym mianownikiem pozostaje jednak odrzucenie Bożego autorytetu, relatywizacja moralności, ubóstwienie państwa, ideologii lub przywódcy oraz podporządkowanie jednostki celom zbiorowości.
Dla chrześcijan odpowiedzią nie jest przeciwstawienie jednej ideologii drugiej, lecz powrót do biblijnego objawienia. To właśnie Pismo Święte przypomina, że każdy człowiek nosi obraz Boga, istnieje niezmienna prawda i moralność zakorzeniona w charakterze Stwórcy, a jedynym absolutnym Królem jest Jezus Chrystus.
Tam, gdzie uznawany jest Boży autorytet, człowiek nie staje się jedynie narzędziem państwa czy ideologii. Tam, gdzie odrzuca się Boga, historia wielokrotnie pokazała, że wcześniej czy później ktoś inny próbuje zająć Jego miejsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz