Chip Ingram
Prawdziwej radości nauczyłem się w jednym z najtrudniejszych okresów mojego życia. Przez długi czas zmagałem się z silnym bólem kręgosłupa. Operacje, leczenie, rehabilitacja i niezliczone godziny spędzone na leżeniu sprawiały, że czułem się wyczerpany, zniechęcony i bezsilny. Każdy dzień wydawał się podobny do poprzedniego. Patrzyłem na innych, którzy mogli normalnie pracować, podróżować i cieszyć się życiem, podczas gdy ja walczyłem z bólem.
W takich chwilach łatwo uwierzyć, że radość jest czymś, co przyjdzie dopiero wtedy, gdy problemy znikną. Myślimy:
„Będę szczęśliwy, kiedy wyzdrowieję.”
„Będę miał pokój, kiedy skończą się moje kłopoty.”
„Będę wdzięczny, kiedy Bóg odpowie na moje modlitwy.”
Właśnie wtedy Bóg skierował moją uwagę na słowa apostoła Pawła:
„Radujcie się w Panu zawsze; powtarzam, radujcie się” (Flp 4:4).
oraz:
„Nauczyłem się poprzestawać na tym, co mam” (Flp 4:11).
Te wersety nabrały dla mnie zupełnie nowego znaczenia. Paweł nie pisał ich z wygodnego domu ani podczas spokojnego urlopu. Pisał je jako więzień. Był człowiekiem, który znał cierpienie, odrzucenie, prześladowania, głód i niepewność jutra. A jednak mówił o radości.
Zrozumiałem wtedy coś niezwykle ważnego: radość nie jest nagrodą za dobre okoliczności. Radość jest owocem zaufania Bogu pośród trudnych okoliczności.
Świat mówi: „Jeśli zmienią się warunki, będziesz miał radość.”
Biblia mówi: „Jeśli poznasz Boga, możesz mieć radość niezależnie od warunków.”
Wielu ludzi żyje w ciągłym oczekiwaniu na lepsze jutro:
kiedy ustanie ból,
kiedy skończą się problemy finansowe,
kiedy poprawi się małżeństwo,
kiedy dzieci wrócą do Boga,
kiedy pojawi się poczucie bezpieczeństwa.
Tymczasem życie nieustannie przynosi nowe wyzwania. Jeśli nasza radość zależy od okoliczności, będziemy nieustannie rzucani przez fale wydarzeń.
Biblijna radość ma jednak inne źródło. Nie opiera się na zdrowiu, stanie konta, opinii ludzi ani na wiadomościach, które oglądamy każdego dnia. Jej fundamentem jest niezmienna miłość Boga.
Chrześcijanin może płakać i jednocześnie mieć radość.
Może cierpieć i jednocześnie ufać.
Może przechodzić przez ciemną dolinę i jednocześnie wiedzieć, że nie jest sam.
To dlatego Habakuk mógł powiedzieć:
„Choćby figowiec nie zakwitł i nie było plonu na winoroślach (...), jednak ja będę radował się w Panu” (Hab. 3:17-18).
Zwróćmy uwagę: prorok nie cieszył się z utraty plonów. Cieszył się Bogiem. Jego radość nie była zakorzeniona w tym, co posiadał, lecz w Tym Kimś, do którego należał.
Prawdziwa radość pojawia się wtedy, gdy przestajemy pytać: „Dlaczego moje życie nie jest łatwiejsze?”, a zaczynamy pytać: „Jak mogę uwielbić Boga w tym, przez co teraz przechodzę?”
Nie oznacza to udawania, że ból nie istnieje. Chrześcijańska radość nie jest sztucznym uśmiechem. Jezus płakał przy grobie Łazarza. Paweł mówił o smutku. Psalmista wielokrotnie wołał do Boga ze łzami. Jednak pośród tych wszystkich doświadczeń pozostawała pewność, że Boża miłość nie zawodzi.
I to jest modlitwa dla każdego z nas: nie tylko o to, by Bóg zmienił nasze okoliczności, ale aby dał nam łaskę odkrycia radości pośród nich.
Być może dziś niesiesz ciężar, którego nikt nie rozumie. Być może czekasz na odpowiedź od Boga od miesięcy lub lat. Pamiętaj jednak: Boża miłość wobec ciebie nie osłabła ani trochę. Krzyż Chrystusa jest niepodważalnym dowodem, że Bóg nie przestał cię kochać.
Może nie wszystko zmieni się jutro. Może ból jeszcze pozostanie. Może droga nadal będzie trudna. Ale możesz już dziś wybrać radość — nie dlatego, że wszystko jest dobrze, lecz dlatego, że Bóg jest dobry.
A skoro Jego miłość jest niezmienna, to fundament twojej radości również może pozostać niewzruszony.
Ty dziwisz się jak mogę śmiać się poprzez łzy?
Skąd moja pieśń gdy serce w piersi z bólu drży?
Więc powiem ci, to tylko Bożej łaski cud,
że w sercu mym pieśń ciągle brzmi.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz