(na Spotify opowiadanie)
Człowiek zawsze żyje dla jakiejś przyszłości. Pytanie brzmi: czy żyje dla kilku najbliższych lat, czy dla wieczności.
Zapomnieliśmy o wieczności
„Jeśli więc zostaliście wzbudzeni z Chrystusem, szukajcie tego, co w górze, gdzie Chrystus siedzi po prawicy Boga. Myślcie o tym, co w górze, nie o tym, co na ziemi.” (Kolosan 3:1-2)
Jest pewna duchowa choroba, która dotyka wielu wierzących. Nie polega ona na tym, że człowiek przestaje wierzyć w niebo. Polega na tym, że zaczyna żyć tak, jakby ono nie miało żadnego znaczenia.
Można bez problemu wyznać w niedzielę: „Wierzę w życie wieczne”, a już w poniedziałek podejmować wszystkie decyzje tak, jakby liczyło się wyłącznie to, co wydarzy się do końca tygodnia.
To właśnie można nazwać amnezją wieczności.
Łaska na dziś wypływa z obietnicy jutra
Jednym z najpiękniejszych aspektów Ewangelii jest to, że obietnica przyszłej chwały nie jest jedynie pocieszeniem na godzinę śmierci. Jest źródłem siły na dzisiejszy dzień.
Apostoł Paweł nie oddziela teraźniejszości od przyszłości. Wręcz przeciwnie. To właśnie dlatego, że wie, dokąd zmierza, potrafi cierpieć, przebaczać, służyć i zachować pokój.
Dlatego pisze:
„Sądzę bowiem, że cierpienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się nam objawić.” (Rzymian 8:18)
Zauważmy, że Paweł nie umniejsza cierpieniu. Nie mówi, że ból jest złudzeniem ani że wierzący nie cierpią. On po prostu zestawia teraźniejszość z wiecznością.
To, co dziś wydaje się ogromną górą, w świetle nieskończonej chwały okazuje się chwilowym ciężarem.
Jak napisał również:
„Nasz chwilowy i lekki ucisk przynosi nam przeogromną obfitość wiecznej chwały.” (2 Koryntian 4:17)
Dopóki patrzymy tylko na "teraz", ciężar wydaje się nie do uniesienia. Gdy jednak patrzymy na "na zawsze", wszystko nabiera właściwych proporcji.
Problem nie polega na tym, że nie wierzymy w niebo
Większość chrześcijan odpowie poprawnie na pytanie:
— Czy wierzysz w życie wieczne?
Odpowiedź brzmi: oczywiście.
Jednak znacznie ważniejsze pytanie brzmi:
Czy twoje codzienne decyzje pokazują, że naprawdę wierzysz w wieczność?
To właśnie tutaj objawia się nasze serce.
Pan Jezus powiedział:
„Bo gdzie jest wasz skarb, tam będzie i wasze serce.” (Mateusza 6:21)
Jeżeli największym skarbem staje się sukces zawodowy, idealna rodzina, zdrowie, wygoda czy bezpieczeństwo finansowe, wtedy każda strata wydaje się katastrofą.
Dlaczego?
Bo całe nasze serce zostało zainwestowane w świat, który przemija.
Gdy zapominamy o wieczności...
Biblia pokazuje, że wszystkie nasze bałwochwalstwa rodzą się z niewłaściwie ulokowanej nadziei.
Kiedy tracimy perspektywę wieczności:
oczekujemy, że współmałżonek uczyni nas całkowicie szczęśliwymi;
dzieci mają stać się dowodem naszego sukcesu;
pieniądze mają zagwarantować nam bezpieczeństwo;
zakupy mają uleczyć pustkę;
rozrywka ma uciszyć sumienie;
jedzenie, alkohol, pornografia czy media społecznościowe mają zagłuszyć ból.
Problem nigdy nie tkwi w samych tych rzeczach.
Problem polega na tym, że próbujemy znaleźć w doczesności to, co Bóg obiecał dopiero w wieczności.
Żaden człowiek nie został stworzony po to, by być naszym zbawicielem.
Żadna ilość pieniędzy nie zapewni pokoju.
Żadne wakacje nie uleczą serca.
Żadna kariera nie usunie lęku przed śmiercią.
Świat nie potrafi dać tego, czego sam nie posiada.
Abraham patrzył dalej
Jednym z najpiękniejszych przykładów jest Abraham.
Autor Listu do Hebrajczyków mówi, że mieszkał w namiotach jako obcy, ponieważ:
„Oczekiwał miasta mającego fundamenty, którego budowniczym i twórcą jest Bóg.” (Hebrajczyków 11:10)
Nie oznaczało to, że gardził ziemią.
Oznaczało, że wiedział, iż Kanaan nie jest jego ostatecznym domem.
Podobnie Mojżesz.
Odrzucił bogactwa Egiptu,
„bo patrzył na zapłatę.” (Hebrajczyków 11:26)
Wiara zawsze patrzy dalej niż teraźniejszość.
Chrystus również patrzył na wieczność
Najdoskonalszym przykładem jest sam Jezus.
Autor Listu do Hebrajczyków pisze:
„Który dla wystawionej sobie radości przecierpiał krzyż.” (Hebrajczyków 12:2)
Nasz Zbawiciel nie był skupiony wyłącznie na cierpieniu Wielkiego Piątku.
Patrzył na chwałę zmartwychwstania.
Patrzył na odkupiony lud.
Patrzył na wieczne Królestwo.
To nie umniejszało bólu.
To dawało Mu siłę, aby go wytrwać.
Świat uczy "teraz"
Cała współczesna kultura mówi jednym głosem:
"Żyj chwilą."
"Spełniaj marzenia."
"Masz tylko jedno życie."
"Nie odkładaj szczęścia."
To brzmi atrakcyjnie.
Problem w tym, że jest całkowicie sprzeczne z Ewangelią.
Chrześcijanin nie żyje tak, jakby miał tylko jedno krótkie życie.
On żyje dlatego, że otrzymał życie wieczne.
Nowy Testament nieustannie przypomina:
„Nasza ojczyzna jest w niebie.” (Filipian 3:20)
Piotr nazywa wierzących:
„przybyszami i pielgrzymami.” (1 Piotra 2:11)
Nie jesteśmy u siebie.
To zmienia wszystko.
Wieczność nie odbiera radości z teraźniejszości
Niektórzy myślą, że życie z perspektywą wieczności oznacza lekceważenie świata.
Biblia uczy czegoś dokładnie odwrotnego.
Kiedy wiem, że moje szczęście jest zabezpieczone w Chrystusie na wieki, przestaję rozpaczliwie domagać się doskonałości od ludzi i okoliczności.
Mogę cieszyć się rodziną, ale nie czynię z niej bożka.
Mogę dziękować za pracę, ale nie buduję na niej swojej wartości.
Mogę posiadać majątek, ale nie pokładam w nim nadziei.
Mogę cierpieć, ale wiem, że cierpienie nie jest ostatnim rozdziałem mojej historii.
Zakończenie
Dla wierzącego wieczność nie jest jedynie odległą doktryną.
Jest codzienną rzeczywistością.
To ona pozwala przebaczać.
Pozwala cierpliwie znosić cierpienie.
Pozwala hojnie dawać.
Pozwala odważnie głosić Ewangelię.
Pozwala umierać z pokojem.
A przede wszystkim pozwala żyć z nadzieją.
Bo nasze życie nie kończy się na ostatnim oddechu.
Chrystus umarł i zmartwychwstał, aby ci, którzy do Niego należą, mogli powiedzieć wraz z apostołem Pawłem:
„Dla mnie bowiem żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk.” (Filipian 1:21)
Kiedy patrzymy na życie oczami wieczności, teraźniejszość przestaje być naszym wszystkim. Staje się drogą prowadzącą do domu. A każda obietnica przyszłej chwały staje się źródłem łaski potrzebnej na dzisiejszy dzień.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz