piątek, 17 lipca 2026

Chodzenie w prawdzie — bez względu na cenę | Jana 14:6

 


 

„Ja jestem drogą, prawdą i życiem.” (Jana 14,6)

Wyobraź sobie człowieka stojącego na rozdrożu.

Przed nim dwie drogi.

Pierwsza jest szeroka, wygodna i pełna ludzi. Nie trzeba na niej niczego tłumaczyć ani bronić. Wystarczy milczeć, gdy inni kłamią. Wystarczy nie mówić całej prawdy. Wystarczy od czasu do czasu przymknąć oko na zło. Jest spokojnie. Bezpiecznie. Nikt nie będzie cię krytykował.

Druga droga jest węższa.

Prowadzi przez miejsca, gdzie trzeba czasem powiedzieć „nie”, gdy wszyscy mówią „tak”. Trzeba stanąć po stronie prawdy, gdy inni wybierają wygodę. Trzeba przyznać się do Chrystusa, gdy świat się z Niego śmieje.

Na tej drodze można stracić popularność, stanowisko, przyjaciół, a czasem nawet wolność i życie.

Którą drogę wybierzesz?



Kamienie uderzały jeden po drugim.

Tłum był rozwścieczony. Twarze pełne gniewu. Zaciśnięte pięści. Krzyki zagłuszały wszystko.

Pośrodku stał Szczepan.

Nie bronił się. Nie odwoływał swoich słów. Nie próbował ratować życia za cenę kompromisu.

Przed chwilą ogłosił prawdę o Chrystusie. Powiedział swoim słuchaczom, że odrzucili Mesjasza, którego posłał Bóg. To była prawda, której nie chcieli słyszeć.

Wtedy spojrzał ku niebu.

„Oto widzę niebiosa otwarte i Syna Człowieczego stojącego po prawicy Boga.” (Dz 7:56)

To wystarczyło. Kamienie posypały się jeszcze gwałtowniej.

A jednak ostatnie słowa Szczepana nie były słowami strachu. Nie były słowami żalu.

Były modlitwą:

„Panie Jezu, przyjmij ducha mego.”

„Panie, nie poczytaj im tego grzechu.” (Dz 7:59-60)

Tak umiera człowiek, który bardziej kocha prawdę niż własne życie.


A.W. Tozer napisał kiedyś, że każdy, kto chce uniknąć ceny, jaką świat nakłada na ludzi sprawiedliwych, musi zawrzeć jakiś kompromis z błędem.


Gdyby Szczepan chciał ocalić życie, wystarczyłoby jedno ustępstwo. Jedno wycofanie się. Jedno przemilczenie niewygodnej prawdy.

Lecz on wiedział coś, o czym współczesny człowiek często zapomina:

prawda jest warta więcej niż bezpieczeństwo.



Dlaczego prawda kosztuje?

Prorok Izajasz napisał:

„Kto odstępuje od zła, staje się łupem.” (Iz 59:15) [BW: ten, który unika złego, bywa plądrowany..]

Jakże trafne są te słowa.

Nie dlatego cierpimy za prawdę, że prawda jest słaba, że sobie nie radzi... Cierpimy dlatego, że świat pokochał ciemność bardziej niż światłość.

Gdy człowiek zaczyna żyć uczciwie, jego życie staje się milczącym oskarżeniem dla tych, którzy żyją inaczej.

Przypomnijmy sobie historię Abla. Dlaczego Kain go zabił? Czy Abel zrobił mu krzywdę? Nie. Abel po prostu żył przed Bogiem w wierze. A światłość sprawiedliwego człowieka gniotła i prowokowała sumienie Kaina.

Podobnie było z prorokami. Podobnie było z Janem Chrzcicielem. Podobnie było z apostołami. I przede wszystkim tak było z Jezusem.

Chrystus nie został ukrzyżowany za czynienie zła. Został ukrzyżowany za prawdę.

Powiedział Piłatowi:

„Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie.” (J 18:37)

Świat odpowiedział krzyżem.


Miłość do kłamstwa

Tozer zauważa coś bardzo bolesnego. Mimo dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa natura człowieka niewiele się zmieniła. Ludzie nadal kochają kłamstwo. Nie zawsze wielkie kłamstwa. Często te małe.

Takie, które chronią reputację.

Takie, które pomagają zachować twarz.

Takie, które pozwalają uniknąć konfliktu.

Takie, które dają korzyść.

Serce człowieka jest zdumiewająco kreatywne w usprawiedliwianiu nieprawdy.

W Edenie szatan nie przyszedł z mieczem. Przyszedł z kłamstwem.

I od tamtej chwili cała historia ludzkości jest historią walki między prawdą Boga a kłamstwem grzechu.

Dlatego Jezus powiedział o diable:

„Gdy mówi kłamstwo, mówi od siebie, bo jest kłamcą i ojcem kłamstwa.” (J 8:44)

Nie ma neutralnego gruntu.

Każdego dnia wybieramy, czy będziemy słuchać głosu Boga czy głosu kłamstwa.


Prawda jest królewska

Tozer pisze, że prawda jest tak szlachetnym panem, iż należy ją objąć bez względu na koszt.

Jakże odmienne jest to od sposobu myślenia współczesnego człowieka.

Zazwyczaj pytamy:

  • Co mi to da?

  • Czy warto?

  • Jakie będą konsekwencje?

  • Co stracę?

Tymczasem człowiek Boży najpierw pyta:

„Czy to jest prawda?”

A dopiero potem wszystko inne.

Wyobraźmy sobie Daniela w Babilonie. Król nakazuje oddawać cześć posągowi. Daniel mógł kalkulować: „Mam wpływowe stanowisko. Mogę służyć Bogu po cichu. Jeden ukłon nic nie zmieni.” 

Ale Daniel nie pytał: „Ile/Co mnie to będzie kosztować?”

Pytał: „Co jest właściwe przed Bogiem?”

Dlatego trafił do jaskini lwów. Ale właśnie tam Bóg objawił swoją chwałę.


Lekcja od Sokratesa

Tozer przypomina słowa starożytnego filozofa Sokratesa.

Gdy sądzono go na śmierć, powiedział:

„Nie pytaj, czy przeżyjesz. Pytaj, czy postępujesz właściwie.”

Jakże niezwykłe. Człowiek bez znajomości Ewangelii rozumiał coś, czego wielu chrześcijan nie rozumie dzisiaj. Najważniejszym pytaniem nie jest: „Czy będę bezpieczny?”

Najważniejszym pytaniem jest: „Czy jestem wierny prawdzie?”

Ileż razy wierzący milczą, gdy powinni mówić.

Ileż razy ustępują, gdy powinni stać.

Ileż razy zmieniają przekonania nie dlatego, że Biblia się zmieniła, ale dlatego, że zmieniła się opinia tłumu.


Prawda ma twarz

Dla chrześcijanina prawda nie jest tylko zbiorem doktryn.

Prawda ma imię.

Prawda ma twarz.

Prawda jest Osobą.

Jezus NIE powiedział: „Pokazuję wam prawdę.”

Powiedział: „Ja jestem prawdą.”

Kochać prawdę oznacza więc kochać Chrystusa.

Odrzucać prawdę oznacza odrzucać Chrystusa.

Dlatego stawką nie jest wygranie teologicznej dyskusji.

Stawką jest wierność Królowi.

Gdy apostołowie stanęli przed Sanhedrynem i zakazano im głoszenia Ewangelii, odpowiedzieli:

„Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi.” (Dz 5,29)

To jest język ludzi chodzących w prawdzie.


Prawdziwy uczeń Chrystusa nie pyta:

„Jeśli przyjmę tę prawdę, co mnie to będzie kosztować?”

Pyta raczej:

„Jeżeli to jest prawda, jak mógłbym jej nie przyjąć?”


Nie pyta: „Czy będzie łatwo?”

Pyta: „Czy to podoba się Bogu?”

Nie pyta: „Co pomyślą ludzie?”

Pyta: „Co mówi Pan?”

Tak żyli prorocy. Tak żyli apostołowie. Tak żył sam Chrystus.


Pewnego dnia każdy z nas stanie przed Bogiem.

Wtedy nie będzie miało znaczenia, ilu ludzi nas popierało.

Nie będzie miało znaczenia, czy byliśmy popularni.

Nie będzie miało znaczenia, czy uniknęliśmy konfliktów.

Pozostanie jedno pytanie:

Czy chodziliśmy w prawdzie?

A więc módlmy się słowami godnymi ucznia Chrystusa:

„Panie, jeśli to jest Twoja prawda, pomóż mi w niej chodzić. Choćby kosztowała mnie wygodę, uznanie ludzi, a nawet wszystko, co posiadam. Ty jesteś Prawdą. Wolę stracić świat, niż utracić Ciebie.”

Bo człowiek, który trzyma się prawdy, może czasem zostać odrzucony przez ludzi.

Ale nigdy nie zostanie odrzucony przez Boga.


Dzieje Apostolskie 20:24 (Paweł) Lecz o życiu moim mówić nie warto i nie przywiązuję do niego wagi, bylebym tylko dokonał biegu mego i służby, którą przyjąłem od Pana Jezusa, żeby składać świadectwo o ewangelii łaski Bożej.

Mateusza 10:39 (Jezus) Kto stara się zachować życie swoje, straci je, a kto straci życie swoje dla mnie, znajdzie je.




Brak komentarzy: