Pocałunek, który buduje serce
Sześcioletni Antoś biegał po podwórku i zaliczył klasyczny upadek na chodnik. Efekt? Otarte, lekko krwawiące kolano i głośny płacz na całe osiedle.
Mama natychmiast podbiegła, ukucnęła przy synu i zastosowała niezawodną metodę wszystkich rodziców na świecie. Przytuliła go, dmuchnęła na ranę i dała mocnego, głośnego „magicznego całusa” prosto w otarcie, mówiąc:
– Już, kochanie, mama pocałowała, zaraz przestanie boleć!
Antoś natychmiast przestał płakać. Przez chwilę wpatrywał się w swoje kolano z głębokim zachwytem, po czym nagle znowu wpadł w totalną histerię, rycząc jeszcze głośniej niż wcześniej.
Zdezorientowana mama pyta:
– Synku, ale o co chodzi? Przecież przed chwilą daliśmy magicznego całusa!
Chłopiec, zanosząc się łzami, wykrztusił:
– No właśnie, mamusiu! Ale ty pocałowałaś tak mocno, że ta cała magia przeszła przez kolano i teraz strasznie boli mnie w środku w nodze! Musisz mnie teraz pocałować w stopę, żeby to wypchnąć z powrotem!
Mama musiała zdjąć mu buta i skarpetkę, żeby dokończyć tę skomplikowaną procedurę medyczną.
__________________
Wyobraź sobie niemowlę wtulone w ramiona matki. Jeszcze nie rozumie słów. Nie zna pojęć, nie potrafi czytać ani mówić. A jednak wie coś bardzo ważnego. Wie, że jest kochane.
Skąd to wie?
Z ciepła ramion. Z głosu rodzica. Z delikatnego pocałunku na czole przed snem.
Współczesna nauka odkrywa to, co Bóg wpisał w stworzenie od początku. Badania pokazują, że czuły dotyk i pocałunki pomagają dziecku rozwijać poczucie bezpieczeństwa, budują więź i wpływają na rozwój emocjonalny. Gdy rodzic przytula dziecko, jego organizm reaguje uspokajająco. Serce zwalnia. Lęk maleje. Dziecko uczy się ufać.
Dla chrześcijanina nie jest to zaskoczeniem.
Bóg stworzył człowieka nie jako samotną wyspę, ale jako istotę relacyjną. Już w ogrodzie Eden powiedział: „Nie jest dobrze człowiekowi być samemu” (Rdz 2:18). Rodzina nie jest ludzkim pomysłem. Jest Bożym darem. A czułość rodziców wobec dzieci jest jednym z narzędzi, przez które Stwórca troszczy się o swoje stworzenie.
Ojciec, który nosi swoje dzieci
Pismo Święte często opisuje Boga językiem rodzicielskiej troski.
Mojżesz przypomina Izraelowi:
„..Pan, twój Bóg, nosił cię, jak człowiek nosi swego syna..” (Pwt 1:31).
Prorok Izajasz zapisuje słowa Boga:
„Jak kogo pociesza własna matka, tak Ja was będę pocieszał” (Iz 66:13).
Oczywiście Bóg nie jest człowiekiem i nie posiada ludzkiego ciała. Jednak używa takich obrazów, abyśmy mogli zrozumieć głębię Jego miłości. Każde dobre ojcowskie objęcie, każdy pocałunek matki na czole dziecka jest jedynie bladym odbiciem większej rzeczywistości — troski samego Boga.
Jan Kalwin pisał, że Bóg w Piśmie „zniża się do naszego poziomu”, przemawiając językiem, który możemy pojąć. Rodzicielska czułość jest więc jak małe okno, przez które możemy dostrzec coś z Bożego serca.
Jezus błogosławił dzieci
W Ewangelii Marka czytamy, że ludzie przynosili dzieci do Jezusa.
Uczniowie uznali to za stratę czasu. Mistrz miał przecież ważniejsze sprawy.
Ale Jezus zareagował inaczej.
„Objął je, kładł na nie ręce i błogosławił je” (Mk 10:16).
To niezwykle poruszający obraz. Syn Boży nie ograniczył się do słów. Dotknął dzieci. Przytulił je. Okazał im czułość.
W świecie, który często mierzy wartość człowieka jego osiągnięciami, Jezus pokazuje, że dzieci są godne uwagi, miłości i bliskości. Biblia przypomina, że dzieci wierzących należą do wspólnoty przymierza i są szczególnym przedmiotem Bożej troski. Dlatego rodzice mają nie tylko karmić ich ciała, ale także otaczać je miłością, która odzwierciedla charakter Boga.
Pocałunek nie zbawia
Musimy jednak pamiętać o ważnej prawdzie.
Największym problemem człowieka nie jest brak przytulenia, lecz grzech.
Najbardziej kochane dziecko na świecie nadal potrzebuje nowego narodzenia. Potrzebuje Chrystusa. Potrzebuje Ewangelii.
Pocałunki nie mogą zmienić kamiennego serca w serce mięsiste. Tylko Duch Święty może tego dokonać.
Ale Bóg często działa przez zwyczajne środki łaski. Tak jak używa słów rodziców do nauczania prawdy, tak używa ich czułości do budowania atmosfery bezpieczeństwa, w której dziecko łatwiej uczy się ufać.
Dziecko, które doświadcza wiernej, cierpliwej miłości rodziców, otrzymuje pewien obraz rzeczywistości. Nie jest to jeszcze zbawcza wiara, ale przygotowanie gruntu, na którym może zostać zasiane ziarno Ewangelii.
Czego uczą dzieci pocałunki?
Każdy pocałunek rodzica mówi dziecku coś bardzo ważnego:
„Nie musisz zasłużyć na moją miłość.”
„Jesteś dla mnie cenny.”
„Jestem przy tobie.”
„Nie jesteś sam.”
Czy nie właśnie takie prawdy słyszy wierzący od swojego niebiańskiego Ojca?
Ewangelia mówi nam, że zostaliśmy przyjęci nie dlatego, że byliśmy godni miłości, ale dlatego, że Chrystus umiłował nas pierwszy.
Gdy rodzic pochyla się nad łóżeczkiem i całuje dziecko na dobranoc, dokonuje się coś więcej niż piękny rodzinny gest. Jest to mały obraz większej historii — historii Boga, który w Chrystusie przybliżył się do swoich dzieci.
Zastosowanie
Może wieczorem, gdy będziesz żegnał swoje dziecko przed snem, zatrzymaj się na chwilę.
Nie traktuj przytulenia jako dodatku do wychowania.
Nie traktuj pocałunku jako drobiazgu.
To jeden z Bożych darów dla rodziny.
Przytul swoje dziecko. Pobłogosław je. Pomódl się nad nim.
A potem przypomnij sobie, że nawet najczulszy pocałunek ojca czy matki jest tylko cieniem miłości większej od wszystkich ludzkich uczuć — miłości objawionej w Jezusie Chrystusie.
Bo ostatecznie świat nie potrzebuje jedynie dzieci silnych i pewnych siebie.
Potrzebuje dzieci, które poznają miłość Boga i nauczą się mówić wraz z apostołem Janem:
„My miłujemy, gdyż On nas pierwszy umiłował” (1 J 4:19).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz