poniedziałek, 19 stycznia 2026

Hebr. 8:11-12 | Nowe przymierze dla podzielonego świata

Jak wyrazić miłość po hebrajsku? - Język hebrajski i kultura żydowska


Wyobraź sobie… Bóg daje ludziom super ważne zasady – coś jak konstytucję albo regulamin życia. Nazywało się to „stare przymierze”. Problem w tym, że ludzie czytają te zasady, kiwają głową „okej”, ale w środku serca i tak robią po swojemu. Efekt? Totalna porażka. Serca pozostają zimne, puste, pełne buntu.


I wtedy Bóg mówi przez proroka Jeremiasza (ok. 600 lat przed Jezusem):  

„Pewnego dnia zrobię z wami coś zupełnie nowego. Nie będę już dawał wam zasad na kamiennych tablicach. Wpiszę je prosto do waszych serc. Będziecie Mnie naprawdę znać i będziecie chętnie Mi posłuszni – nie z przymusu, ale dlatego, że naprawdę Mnie pokochacie.”


Ewangelia to nie zestaw reguł ani rytuałów – to radykalna operacja na sercu, która dotyka naszych najgłębszych dysfunkcji. W naszym współczesnym świecie – ludzie gonią za sukcesem, statusem i samorealizacją, jakby te elementy były jakimiś bogami. Ale te bożki pozostawiają nas na wygnaniu... w naszym własnym życiu: wypalonych, samotnych, niespełnionych. 


W naszych czasach, gdy kryzysy zdrowia psychicznego narastają, a kultura terapii obiecuje wewnętrzny pokój przez samorozwój, widzimy odbicie porażki starego przymierza: zewnętrzne rozwiązania nie potrafią uleczyć, naprawić rozdziału naszego zbuntowanego czy obojętnego serca od Świętego Boga.


Wizja Jeremiasza przecina ten zgiełk, obiecując nie lepsze programy poprawy zachowania, lecz boską przemianę: „Złożę moje prawo w ich wnętrzu i wypiszę je na ich sercach” (Jr 31:33). 


Kto ma zrealizować tę śmiałą obietnicę? Tylko Jezus. Ostateczny Pośrednik między Bogiem i człowiekiem; Jego krew przypieczętowuje przymierze, które nie wymaga od nas doskonałości, lecz udziela nam jej przez Swojego Ducha. 


I wiecie co? To już się stało!  

Autor Listu do Hebrajczyków mówi: „To wszystko wypełnił Jezus. On jest tym nowym, lepszym przymierzem”. Jest uosobieniem tego przymierza..


A teraz najważniejsza część, która brzmi mega aktualnie dla nas dzisiaj:


„Już nikt nie będzie musiał mówić drugiemu: ‘Hej, poznaj Pana!’  

Bo wszyscy Mnie poznają – od najmniejszego do największego.” (Hbr 8,11) To trochę tak, jakby ktoś mówił mężowi z wieloletnim doświadczeniem: poznaj swoją żonę… absurdalne. 


Co to w praktyce oznacza?


1. Nie musisz być geniuszem, żeby znać Boga  

   Nie trzeba mieć dyplomu z teologii, nie trzeba być pastorem, influencerem chrześcijańskim ani jeździć na każdą konferencję chrześcijańską.  

   Bóg mówi: „Ja sam dam ci poznać Siebie – nawet jeśli jesteś cichy, nieśmiały, masz słabe oceny z religii albo masz mnóstwo pytań do Boga.”


2. To jest dla WSZYSTKICH – serio, wszystkich  

   Dla dziewczyny z osiedla, która paraduje wypacykowana o 1 w nocy.  

   Dla chłopaka, który słabo gra i czuje się totalnie niewidzialny.  

   Dla osoby, która właśnie rozwaliła swój kolejny związek i myśli, że już nikt jej nie chce.  

   Dla tego, kto ma milion i dla tego, kto ma zero.  

   Od „najmniejszego” (tego, którego nikt nie zauważa) do „największego” (tego, którego wszyscy znają).


3. To jest też dla ludzi z każdego kraju i koloru skóry  

   Nie ma podziału na „Polska dla Polaków”, „tylko nasi”, „tylko ci, którzy myślą tak jak my”.  

   Jezus przyszedł po wszystkich – po Ukraińców, Białorusinów, Syryjczyków, Afgańczyków, po ludzi z Afryki, Azji, Ameryki… po każdego, kto powie: „Jezu, potrzebuję Cię”.



Dlatego dzisiaj pytanie brzmi bardzo prosto:


Czy naprawdę wierzę, że Jezus jest dla każdego?  

Bo jeśli tak – to będę rozmawiał o Nim z ludźmi, którzy:

- wyglądają inaczej niż ja  

- słuchają innej muzyki  

- mają inne poglądy polityczne  

- pochodzą z innej dzielnicy, miasta, kraju  

- są dużo lepsi w szkole albo dużo gorsi  

- są mega popularni albo totalnie niewidzialni


Życie przed obliczem Boga oznacza wcielanie tej prawdy. Jeśli naprawdę pojmiemy łaskę nowego przymierza, będziemy dzielić się nią bez względu na różnice. Nie jako zdobywcy narzucający swoją kulturę, lecz jako żebracy pokazujący innym, gdzie znaleźć chleb. 


To nie znaczy, że muszę być nachalny i każdemu wciskać Biblię...  

To nie oznacza, że muszę każdego lubić...

To znaczy, że nie boję się pokazać, że Jezus jest dla mnie ważny – nawet jeśli rozmawiam z kimś, kto wydaje mi się „z innej bajki”.


Bo nowe przymierze to nie jest klub dla wybranych.  

To jest zaproszenie na największą imprezę świata – i miejsce jest dla każdego, kto tylko zechce przyjść.


Nowe przymierze to nie tylko wzniosła i zagmatwana teologia – to wezwanie do działania w zmęczonym świecie, wezwanie wskazujące na Jezusa, w którym wszyscy znajdują schronienie.


Brak komentarzy: