___________________
A stało się w one dni, że Pan Bóg wybrał sobie proroka imieniem Balaam, syna Beora, męża wielce szanowanego wśród Moabitów, choć nieco zbyt przywiązanego do swego honorarium. Król Moabski, Balak, przestraszony liczebnością ludu Izraela, który wychodził z Egiptu niczym chmara szarańczy na diecie, posłał po Balaama posłańców z sakiewką pełną srebra i rzekł:
– Przyjdźże, proroku, i przeklnij mi ten lud, bo jest zbyt liczny i silny. Boję się, że zjedzą nas jak chleb powszedni!
Posłańcy przyszli do Balaama i powtórzyli słowa króla. Balaam był na tyle roztropny, że odrzekł:
– Nocujcie tu dzisiejszej nocy, a ja zapytam Pana, co mi powie.
I zapytał Balaam Pana, a Pan powiedział mu wyraźnie:
– Nie idź z nimi! Nie rzucisz przekleństwa na ten lud, bo błogosławiony jest (bo są w oczach Boga wybrani i piękni)!
Balaam posłusznie przekazał posłańcom:
– Wracajcie do pana swego, bo Pan nie pozwala mi iść z wami.
Balak jednak nie dał za wygraną – człowiek uparty jak... no właśnie. Posłał drugi raz posłańców, dostojniejszych i z większą sakiewką.
– Przyjdź koniecznie! – błagali. – Król ci hojnie zapłaci, damy ci, co tylko zechcesz!
Balaam znów zapytał Pana, a Pan, widząc upór proroka (i może chcąc go trochę nauczyć pokory), rzekł:
– Idźże z nimi, ale czyń tylko to, co ci powiem.
Balaam osiodłał więc swoją oślicę i ruszył w drogę z moabskimi książętami. Lecz gniew Pański zapłonął, bo wiedział, że Balaam w sercu swoim bardziej sakiewkę miłuje niż posłuszeństwo.
I oto Anioł Pański stanął na drodze z wyciągniętym mieczem, blokując przejście. Oślica ujrzała Anioła i zboczyła w pole.
Balaam uderzył ją kijem i rzekł gniewnie:
– Co ty wyprawiasz, głupie zwierzę! Wracaj na drogę!
Oślica wróciła, ale dalej na wąskiej ścieżynie między winnicami Anioł znów stanął. Oślica przywarła do muru, przygniatając nogę Balaama.
Prorok znów uderzył ją mocno:
– A żeby cię! Czyś oszalała dzisiaj? Chcesz, żebym cię zatłukł na śmierć?
Trzeci raz Anioł stanął w miejscu, gdzie nie było miejsca na zboczenie. Oślica położyła się pod Balaamem.
Balaam rozpalił się gniewem straszliwym i zaczął bić oślicę kijem ile sił, krzycząc:
– Ty uparte bydlę! Dlaczego mnie tak dręczysz? Gdybym miał miecz, już bym cię zarżnął!
Wtedy Pan otworzył usta oślicy, a ona rzekła ludzkim głosem (co było dość zaskakujące nawet jak na biblijne standardy):
– Co ci uczyniłam, że bijesz mnie już po raz trzeci? Czy nie jestem twoją oślicą, na której jeździłeś od lat? Czy kiedykolwiek tak cię potraktowałam?
Balaam, zamiast zdziwić się, że jego oślica nagle przemówiła (co byłoby reakcją normalnego człowieka), odrzekł całkiem spokojnie:
– Bo sobie drwisz ze mnie! Gdybym miał miecz w ręce, zaraz bym cię zabił!
Oślica na to (z wyraźną irytacją w głosie):
– No właśnie! A czy ja jestem w nastroju do żartów? Spójrz przed siebie, głupcze!
Wtedy Pan otworzył oczy Balaama i ujrzał Anioła Pańskiego z mieczem. Prorok padł na twarz i rzekł:
– Zgrzeszyłem! Nie wiedziałem, że to Ty stoisz na drodze. Jeśli to ci się nie podoba, wrócę.
Anioł odrzekł:
– Idź z tymi ludźmi, ale mów tylko to, co ci polecę.
I poszedł Balaam, i w końcu błogosławił Izraelowi zamiast przeklinać, ku wielkiej frustracji Balaka.
____________
Lecz historia ta nie kończy się na tych błogosławieństwach. Balaam, choć ustami mówił słowa Boże, w sercu nie porzucił chciwości. Nie mogąc przekląć Izraela bezpośrednio, doradził Balakowi podstęp: zachęcić Izraelitów do bałwochwalstwa i nierządu z kobietami moabskimi i midiańskimi (Lb 31:16; 25:1-9). Przez to wielu Izraelitów zgrzeszyło, sprowadzając na siebie plagę, w której zginęło dwadzieścia cztery tysiące ludzi.
Nowy Testament ostrzega przed Balaamem surowo: Piotr mówi o „drodze Balaama”, który „pokochał zapłatę za niesprawiedliwość” (2 P 2:15-16), Juda o „błędzie Balaama” popełnionym dla zysku (Jud 11), a Pan Jezus w liście do zboru w Pergamomie potępia „naukę Balaama”, który uczył Balaka, jak zwieść lud Boży do grzechu bałwochwalstwa i nierządu (Obj 2:14).
Ta historia pokazuje nam, jak niebezpieczna jest chciwość i kompromis z grzechem. Balaam wiedział o Bogu, słyszał Jego głos, nawet prorokował prawdę – lecz serce jego było podzielone. Kochał bardziej zapłatę niż posłuszeństwo. Bóg w swej suwerenności użył go, by błogosławić Izraelowi, ale Balaam ostatecznie zginął od miecza Izraelitów (Lb 31:8).
Strzeżmy serc swoich przed miłością do pieniędzy i wartości tego świata. Jak ostrzega Pismo: „Miłujący pieniądze nie nasycą się pieniędzmi” (Kazn 5:9), a „korzeniem wszelkiego zła jest miłość pieniędzy” (1 Tm 6:10).
Niech Balaam będzie dla nas przestrogą: zewnętrzne posłuszeństwo bez szczerego serca prowadzi do upadku.
Szukajmy i dążmy do tego, aby całe nasze serce było posłuszne Bogu, bo On bada serca i myśli (Ps 139:23-24).
Chwała Panu za Jego łaskę, która nas zbawia nie z uczynków, lecz z wiary w Chrystusa – jedynego, który doskonale był posłuszny aż do śmierci krzyżowej. Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz