środa, 11 marca 2026

Christopher Yuan - cz.1 Modlitwa matki



 Christopher Yuan, były wykładowca Moody Bible Institute i autor książek takich jak Holy Sexuality and the Gospel, często w swoich naukach podkreśla, że prawdziwa tożsamość człowieka nie leży w seksualności, pragnieniach czy orientacji, lecz wyłącznie w Chrystusie. 


=========================================

Historia matki Christophera Yuan jest jedną z najbardziej poruszających części jego świadectwa. Sam Yuan często mówi, że jego nawrócenie nie zaczęła się od więzienia, ale od kolan jego matki.


Christopher był synem chińskich imigrantów i dorastał w chrześcijańskim domu. Jego ojciec był pastorem. Wydawało się, że jego życie ma jasny kierunek: dom, wiara, kościół. Jednak jako młody człowiek odrzucił wszystko, w czym został wychowany. Zaczął prowadzić podwójne życie. Z czasem wciągnął się w świat narkotyków i przestępczości, aż w końcu sam stał się dealerem.


Jego życie zaczęło się rozpadać kawałek po kawałku. Uzależnienie od heroiny, handel narkotykami, środowisko przestępcze – wszystko to coraz mocniej go pochłaniało. W końcu przyszło to, co musiało przyjść: został aresztowany i skazany na kilka lat w federalnym więzieniu w Stanach Zjednoczonych.


Dla jego rodziców był to wstrząs. Ich syn, wychowany w chrześcijańskim domu, znalazł się za kratami.


Jego matka mogła zareagować na wiele sposobów. Mogła pogrążyć się w rozpaczy. Mogła obwiniać syna. Mogła się od niego odwrócić. Zamiast tego zrobiła coś innego.


Postanowiła modlić się.


Nie była to jednak modlitwa okazjonalna czy wypowiadana w chwilach szczególnego wzruszenia. Podjęła bardzo konkretną decyzję: zaczęła pościć w każdy poniedziałek i poświęcać ten dzień na modlitwę za swojego syna.


Robiła to przez siedem lat.


Każdy poniedziałek był dniem modlitwy. Dniem wołania do Boga. Dniem oddawania swojego syna w ręce Pana.


Jej modlitwa była prosta, ale niezwykle odważna:


„Boże, zrób wszystko, co trzeba, żeby mój syn Cię poznał.”


Była to modlitwa niebezpieczna. Oznaczała bowiem gotowość oddania syna całkowicie w ręce Boga – nawet jeśli droga do jego nawrócenia miałaby być bolesna.


W tym samym czasie, daleko od domu, za więziennymi murami, w życiu Christophera zaczęło dziać się coś nieoczekiwanego.


W swojej celi znalazł Biblię.


Na początku czytał ją tylko dlatego, że nie miał nic innego do roboty. Dni w więzieniu są długie i monotonne, a książka była jedną z niewielu rzeczy, które mogły zabić czas.


Jednak z czasem słowa Pisma zaczęły do niego przemawiać. Fragment po fragmencie konfrontowały go z prawdą o nim samym. Pewnego dnia czytał o świętości Boga i o grzechu człowieka – i nagle zrozumiał coś, czego wcześniej nie chciał przyjąć.


Jego problem nie polegał tylko na narkotykach. Nie polegał tylko na jego stylu życia.


Jego problemem był bunt przeciwko Bogu.


Tam, w więziennej celi, Christopher Yuan oddał swoje życie Chrystusowi.


Kiedy później zadzwonił do rodziców i powiedział im, że nawrócił się do Jezusa, jego matka zaczęła płakać. Ale nie ze zdziwienia.


Powiedziała spokojnie:


„Wiedziałam, że Bóg odpowie.”


Dziś Yuan często mówi, że jego historia nie jest przede wszystkim historią więzienia ani nawet historią nawrócenia. Jest przede wszystkim historią wytrwałej modlitwy jego matki.


Lubi powtarzać zdanie, które najlepiej oddaje to, czego się nauczył:


„Modlitwa matki jest potężniejsza niż więzienne kraty.”


A kiedy zwraca się do rodziców, którzy martwią się o swoje dzieci, mówi im coś jeszcze:


„Nigdy nie lekceważ mocy wiernej modlitwy.”


I dodaje:


„Moja matka nie mogła zmienić mojego serca.

Ale znała Tego, który mógł.”



Brak komentarzy: