Lekcja biblijna: Jezus, który woła – i przemienia
(Marka 3:13–21)
- Jezus wybiera, bo zna
Bóg zawsze działa pierwszy.
Tekst zaczyna się od słów:
„Jezus wezwał tych, których sam chciał”.
To znaczy: bycie uczniem nie zaczyna się od naszego wysiłku, ale od Jego zaproszenia.
Dla nastolatka może to brzmieć tak: w świecie, w którym ciągle musisz zdobywać uwagę innych, Jezus patrzy pierwszy, woła pierwszy i zna cię lepiej niż ktokolwiek.
- Uczeń to ktoś, kto jest z Jezusem
Zanim Jezus wysłał uczniów, „powołał ich, żeby z Nim byli”.
Sam Doherty uczył młodych, że chrześcijaństwo to przede wszystkim relacja, nie zadania.
Być z Jezusem znaczy: słuchać Go, znać Go, ufać Mu. Dopiero z tej bliskości wypływa misja.
Możesz robić rzeczy dla Boga, ale bez bycia blisko Boga szybko się wypalisz.
- Jezus daje siłę do misji, której sami nie wykonalibyśmy
Uczniowie dostali misję głoszenia i wypędzania demonów – coś absolutnie ponad ich naturalne możliwości.
To ważne: Jezus nie powołuje superbohaterów.
On przemienia zwykłych ludzi tak, by robili rzeczy, które przekraczają ich naturalne możliwości.
Dziś to może znaczyć:
- odwaga, której sam nie masz;
- wytrwałość, której nie potrafisz utrzymać;
- miłość tam, gdzie wcześniej była obojętność.
- Jezus zna nasze słabości – i mimo to wzywa
Lista uczniów to mieszanka charakterów, temperamentów i problemów.
Wśród nich:
– Piotr, impulsywny i często mówiący bez zastanowienia
– Jan i Jakub – „Synowie Gromu”, emocjonalni, wybuchowi
– Mateusz, były kolaborant
– Judasz, który Go zdradzi
Kościół Jezusa zawsze był miejscem ludzi złamanych, nie idealnych. To nie przeszkadza Jezusowi – On właśnie takich powołuje.
- Czasem pójście za Jezusem będzie kosztować niezrozumienie
Gdy Jezus zaczął działać intensywnie, „krewni mówili, że odszedł od zmysłów”.
To doświadczenie wielu młodych: presja rodziny, rówieśników, komentarze typu „po co ci ta wiara?”.
Ten fragment pokazuje: nawet Jezus doświadczył niezrozumienia najbliższych. Więc kiedy ty też tego doświadczasz, nie jesteś sam.
- Najważniejsze przesłanie:
-Tu widzimy suwerennego Boga, który powołuje do swojej misji.
-Uczniostwo zaczyna się od relacji „być z Nim”.
-Ewangelia zmienia tożsamość – nie musisz zasłużyć, bo Jezus pierwszy cię wybiera i uzdalnia.
To prowadzi do jednego zdania, które możesz zapamiętać:
Jezus woła, przemienia i posyła tych, których kocha
– nawet jeśli inni tego nie rozumieją.
___________________
Opowiadanie dla małych dzieci:
W małej salce Kids Club’u siedziała grupa dzieci. Na dworze padał deszcz, a krople stukały w okno jak małe paluszki.
Dzieci siedziały w kółku. Jedne trzymały kubeczki z wodą, inne zajadały się snakami, które przygotowali rodzice.
— Mam do was pytanie — powiedziała ciocia Marysia, siadając na krześle. — Czy zdarza się wam, że coś w życiu idzie nie tak?
Chłopiec w czerwonej bluzie natychmiast podniósł rękę.
— Mnie! Wczoraj zbudowałem wieżę z klocków lego… mnóstwo roboty... a moja młodsza siostra ją rozwaliła!
Kilkoro dzieci aż westchnęło... też znali to doświadczenie.
— A ja zgubiłam ulubioną gumkę do włosów — powiedziała dziewczynka z warkoczami. — I szukałam jej wszędzie.
— A ja pokłóciłem się z kolegą — dodał ktoś z tyłu.
Nauczycielka skinęła głową.
— Czasem życie wygląda jak bałagan, prawda?
Dzieci pokiwały głowami.
Ciocia wzięła kilka klocków i położyła je na stole.
— Zobaczcie — powiedziała. — Jeśli patrzymy tylko na jeden klocek, nie wiemy, co z tego powstanie.
Po chwili zaczęła budować coś z klocków.
Dzieci nachyliły się bliżej.
— O! Zamek! — krzyknął jeden z chłopców.
— Właśnie — uśmiechnęła się nauczycielka. — Ja znałam cały plan. Wy widzieliście tylko pojedyncze klocki.
Dziewczynka z warkoczami zamyśliła się.
— Czy z Bogiem jest podobnie?
— Dokładnie tak — odpowiedziała ciocia Marysia. — My widzimy tylko małe kawałki naszego życia. Ale Bóg widzi całą historię.
Chłopiec w zielonej koszulce zmarszczył czoło.
— Nawet kiedy coś się psuje?
— Nawet wtedy.
Nauczycielka na chwilę zamilkła.
— Wiecie, kiedyś wydarzyło się coś bardzo smutnego. Jezus został przybity do krzyża.
Dzieci spoważniały.
— Wtedy wielu ludzi myślało, że wszystko się skończyło. Ale Bóg zrobił coś niesamowitego. Trzeciego dnia Jezus zmartwychwstał!
— Czyli wygrał!? — powiedział ktoś z radością.
— Tak — uśmiechnęła się ciocia. — Bóg potrafi zamienić coś bardzo smutnego w coś bardzo dobrego.
Chłopiec w niebieskim sweterku spojrzał na dziurę w swoich ulubionych dżinsach zamyślił się i powiedział:
— Czyli… kiedy mój dzień jest zły… Bóg nadal wie, co robi?
— Tak.
— I nadal mnie kocha?
— Zawsze.
Dzieci siedziały chwilę cicho.
Potem dziewczynka z warkoczami powiedziała:
— To trochę jak historia, którą Bóg pisze.
Nauczycielka uśmiechnęła się szeroko.
— Dokładnie tak. A najlepsze jest to, że Bóg nigdy nie przestaje pisać.
Za oknem deszcz powoli przestał padać, a w salce zrobiło się bardzo ciepło.
I dzieci zaczęły rozumieć coś ważnego:
Bóg widzi całą historię —
i troszczy się o każdy mały fragment ich życia.
_________________________
Opowiadanie dla nastolatków:
Pewnego wieczoru grupa nastolatków siedziała w małej salce przy kościele. Na zewnątrz padał deszcz, a krople bębniły o parapet. W środku panował półmrok i zapach gorącej herbaty.
— Dobra — powiedział prowadzący, siadając na krześle naprzeciw nich. — Mam pytanie. Czy ktoś z was ma czasem wrażenie, że życie jest… trochę chaotyczne?
Kilka osób prychnęło śmiechem.
— Trochę? — odezwał się chłopak w bluzie z kapturem. — Wczoraj oblałem kartkówkę z matematyki, pokłóciłem się z rodzicami i jeszcze kolega przestał się do mnie odzywać. Jeśli to nie chaos, to nie wiem co.
Dziewczyna siedząca obok pokiwała głową.
— A ja się zastanawiam — powiedziała cicho — czy Bóg w ogóle ma nad tym wszystkim kontrolę. Bo czasem tak nie wygląda.
W sali zrobiło się ciszej.
Prowadzący uśmiechnął się lekko.
— Wiecie, Biblia mówi coś bardzo odważnego. Mówi, że Bóg nie tylko czasem ma kontrolę. Ona mówi, że Bóg rządzi wszystkim.
— Nawet kartkówką z matmy? — zapytał ktoś z tyłu.
— Nawet kartkówką z matmy — odpowiedział spokojnie. — I waszymi problemami. I waszymi pytaniami.
Chłopak w kapturze zmarszczył brwi.
— Ale jeśli Bóg rządzi wszystkim… to dlaczego tyle rzeczy idzie źle?
Prowadzący oparł się o stół.
— Wyobraźcie sobie film — powiedział. — Kiedy oglądacie go w połowie, często wygląda jak totalna katastrofa. Bohater przegrywa. Wszystko się sypie. Ale reżyser zna zakończenie.
— No tak — powiedziała dziewczyna. — My widzimy tylko fragment.
— Dokładnie. My widzimy jedną scenę. Bóg widzi całą historię.
Przez chwilę wszyscy milczeli.
— Ale to nie wszystko — dodał prowadzący. — Najważniejsza scena w tej historii już się wydarzyła.
— Jaka? — zapytał ktoś.
— Krzyż.
Kilka osób spojrzało po sobie.
— Pomyślcie — mówił dalej. — W dniu, kiedy Jezus został ukrzyżowany, wyglądało to jak największa porażka w historii. Niewinny człowiek zabity. Uczniowie uciekli. Nadzieja zniknęła.
— Brzmi jak koniec filmu — mruknął chłopak.
— Właśnie. A to był początek zwycięstwa. Bóg użył najgorszego momentu w historii, żeby przynieść największe dobro.
Dziewczyna podniosła wzrok.
— Czyli… jeśli Bóg potrafił zrobić coś takiego z krzyżem…
— …to potrafi też działać w twoim życiu — dokończył prowadzący. — Nawet jeśli teraz tego nie widzisz.
Chłopak w kapturze przez chwilę bawił się sznurkiem od bluzy.
— Czyli moje życie nie jest przypadkiem?
— Nie.
— Nawet kiedy wszystko się sypie?
— Wtedy też nie.
Znów zapadła cisza, ale tym razem była inna. Spokojniejsza.
— To co mamy zrobić? — zapytała dziewczyna.
Prowadzący uśmiechnął się.
— Zrobić to, do czego zaprasza nas Ewangelia. Zaufać Bogu, który naprawdę rządzi światem — i który naprawdę nas kocha.
Chłopak w kapturze westchnął.
— Wiesz co… jeśli to prawda… to trochę zmienia wszystko.
— Właśnie o to chodzi — powiedział prowadzący.
Za oknem deszcz powoli przestawał padać. A w małej salce kilka nastoletnich serc zaczynało rozumieć coś bardzo ważnego:
że ich historia nie jest przypadkowa —
i że Bóg wciąż pisze jej kolejne rozdziały.












Brak komentarzy:
Prześlij komentarz