Noc była zimna i bezlitosna. Mała łódź rybacka miotała się na wzburzonym morzu. Fale uderzały z taką siłą, że każdy kolejny moment wydawał się ostatnim. Na pokładzie był młody chłopak — pierwszy raz wypłynął tak daleko. W pewnym momencie zobaczył w oddali światło latarni.
To światło było słabe. Raz znikało za ścianą wody, raz pojawiało się na sekundę.
Chłopak krzyknął do starego rybaka:
— To światełko jest za słabe! Nie damy rady według tego płynąć!
Stary człowiek spojrzał spokojnie i odpowiedział:
— To światło nie ma być wygodne. Ma być prawdziwe. Jeśli będziemy się go trzymać — doprowadzi nas do brzegu.
I wtedy zapadła decyzja: albo zaufają temu światłu… albo zginą.
Tak właśnie wygląda wiara, o której czytamy w Liście do Hebrajczyków.
Wiara, która patrzy dalej niż teraźniejszość
Autor pisze:
Wszyscy oni, choć wierzyli, nie doczekali spełnienia obietnic.
Bóg zaplanował bowiem coś jeszcze lepszego i nie chciał, aby tylko oni—bez nas—osiągnęli ten cel. (Hbr 11:39–40)
Ludzie opisani w tym rozdziale żyli dokładnie tak — trzymali się „światła”, które często było słabe i odległe.
- Abraham poszedł, nie wiedząc dokąd.
- Mojżesz wybrał cierpienie zamiast komfortu.
- inni cierpieli, byli prześladowani, odrzuceni.
I najważniejsze: oni nie zobaczyli spełnienia obietnicy.
„Coś lepszego” — centrum całej historii
A jednak nie szli na próżno.
„…jedną ofiarą uczynił na zawsze doskonałymi tych, którzy są uświęceni” (Hbr 10:14)
To „coś lepszego” to Jezus Chrystus.
Oni widzieli tylko światło w oddali.
My widzimy już krzyż.
Oni wierzyli w zapowiedź.
My znamy wypełnienie.
Nie możesz cofnąć się „do prostszej wiary”
Pierwsi czytelnicy chcieli zawrócić — uciec od trudności.
Ale to byłoby jak na tym morzu:
zignorować światło i zdać się na własne wyczucie.
To nie prowadzi do bezpieczeństwa.
To prowadzi do katastrofy.
Powrót do starego systemu bez Chrystusa to nie powrót do wiary —
to odejście od jedynej nadziei.
My jesteśmy w lepszej sytuacji
Jak? - my mamy więcej światła niż oni.
Jak pisał Jan Kalwin:
„Jeśli oni, którzy mieli mniej światła, wytrwali — o ileż bardziej powinniśmy my.”
A jednak wciąż płyniemy przez noc
Bo prawda jest taka:
- morze nadal jest wzburzone.
- życie nadal trudne.
- wiara nadal wystawiona na próbę.
„…oczekujemy nowych niebios i nowej ziemi, w których mieszka sprawiedliwość” (2 P 3:13)
Jeszcze nie dopłynęliśmy.
Ale światło świeci wyraźniej niż kiedykolwiek.
Praktyczne zakończenie: decyzja należy do ciebie
Każdy z nas jest jak ten chłopak na łodzi. Masz przed sobą wybór:
- zaufać światłu — nawet jeśli nie jest wygodne
- albo szukać własnej drogi w ciemności
Dlatego zapytaj siebie:
- Czy naprawdę trzymam się Chrystusa, czy tylko religii?
- Czy nie próbuję „uciec” od trudnej, wymagającej wiary?
- Czy pamiętam, jak wielkie światło zostało mi dane?
Nie ignoruj światła.
Nie szukaj łatwiejszej drogi.
Nie cofaj się.
Trzymaj kurs.
Bo to światło — nawet jeśli czasem wydaje się odległe — prowadzi do jednego miejsca: do „czegoś lepszego”, którego imieniem jest Chrystus.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz