sobota, 31 stycznia 2026

Chodzenie w wierze Tim Keesee Jana 4:48–50





Jana 4:48–50

W rozdziałach 3–4 Ewangelii Jana Jezus podróżuje z Jerozolimy przez Samarię do Galilei. Każde z tych miejsc naznaczone jest spotkaniem, które pozwala nam lepiej poznać Jego osobę i moc: spotkanie z żydowskim przywódcą Nikodemem, wielokrotnie zamężną Samarytanką i zdesperowanym ojcem.

W rozdziale 4 Ewangelii Jana Jezus spotyka szlachcica z Kafarnaum. Będąc urzędnikiem w małym galilejskim miasteczku, szlachcic ten z pewnością słyszał o tym, jak Jezus zamienił wodę w wino podczas wesela w Kanie. Teraz jednak wino i wesela były ostatnią rzeczą, o której myślał ten człowiek. Jego syn był bliski śmierci, więc ojciec błagał Jezusa, aby szybko przyszedł i uratował jego dziecko.


Wiele lat temu mój syn prawie umarł. Byłem przy nim na oddziale ratunkowym przez cały ten bolesny czas. Sekundy wydawały się minutami, a minuty upływały jak godziny, zanim udało mu się przeżyć. Dlatego doskonale rozumiem instynktowną, desperacką i niecierpliwą prośbę, z jaką ten ojciec zwrócił się do Jezusa.

Jezus rzekł do niego: „Jeśli nie ujrzysz znaków i cudów, nie uwierzysz”. Urzędnik odpowiedział: „Panie, przyjdź, zanim umrze moje dziecko”. Jezus rzekł do niego: „Idź, syn twój będzie żył”. Człowiek uwierzył słowu, które Jezus mu powiedział, i poszedł swoją drogą (wersety 48–50).


Szlachcic nie mógł zadzwonić do domu i sprawdzić, jak czuje się jego syn, i nie widział żadnej zmiany sytuacji; musiał działać w oparciu o wiarę, a nie o to, co widział. Ojciec dwukrotnie prosił Jezusa, aby poszedł z nim do jego domu, ale Pan nie zrobił tego, o co go proszono. Zrobił jednak coś znacznie lepszego. 

Szlachcic wkrótce przekonał się, że autorytet i miłosierdzie Jezusa nie są ograniczone przestrzenią ani czasem, co skłoniło go nie tylko do uwierzenia, że Jezus uzdrowi jego syna, ale także do uwierzenia w Jezusa: „On sam uwierzył, i cała jego rodzina” (w. 53). Chociaż Chrystus nie przyszedł fizycznie do jego domu, mężczyzna był posłuszny słowu Jezusa, widział Jego dzieło i czuł Jego obecność. To zmieniło go na zawsze.


Świadomość, że Bóg jest Bogiem, a my nie, daje nam zarówno poczucie komfortu, jak i pewności w modlitwie. Gdyby Bóg po prostu zawsze odpowiadał na nasze modlitwy zgodnie z naszymi upodobaniami i w wybranym przez nas czasie, byłby jedynie bogiem stworzonym na nasze podobieństwo. 

Jednak suwerenna moc i czas Boga oraz Jego niezachwiana miłość idą w parze z otwartym zaproszeniem dla Jego dzieci, aby Go wzywały. Nawet w trudnych okolicznościach i bolesnej ciszy możemy wierzyć Jego słowom i podążać swoją drogą, ufając Temu, „który nie oszczędził własnego Syna, ale Go za nas wszystkich wydał”, ponieważ „jakże miałby nam wraz z Nim nie darować wszystkiego?”. (Rz 8:32). 

Ta perspektywa skoncentrowana na krzyżu sprawiła, że pionier misjonarski Hudson Taylor mógł przypominać swoim współpracownikom w obliczu wszelkiego rodzaju prób: „Tak często byliśmy rozczarowani, że nie możemy być pewni niczego, z wyjątkiem pomocy i obecności Boga, których On nigdy nam nie odmówi”.


czwartek, 29 stycznia 2026

Hebr 10:1-4 |. Czego krew zwierząt nie mogła osiągnąć


 Czego krew zwierząt nie mogła osiągnąć 

BW, Hebr 10:1-4

Albowiem zakon, zawierając w sobie tylko cień przyszłych dóbr, a nie sam obraz rzeczy, nie może w żadnym razie przez te same ofiary, nieprzerwanie składane rok w rok, przywieść do doskonałości tych, którzy z nimi przychodzą. Bo czyż nie zaprzestanoby ich składać, gdyby ci, co je składają, nie mieli już żadnej świadomości grzechów, gdy raz zostali oczyszczeni? Przeciwnie, one właśnie przywodzą na pamięć grzechy co roku. Jest bowiem rzeczą niemożliwą, aby krew wołów i kozłów mogła gładzić grzechy.


PSZ, Hbr 10:1-4

Prawo Mojżesza jest tylko zapowiedzią nadchodzącej rzeczywistości. Dlatego składane co roku ofiary nigdy nie będą w stanie w doskonały sposób oczyścić tych, którzy je przynoszą. Gdyby to było możliwe, ludzie przestaliby je składać, bowiem przynosząc jedną ofiarę, raz na zawsze oczyściliby się z grzechów i nie mieliby już poczucia winy. Jest jednak zupełnie inaczej—coroczne ofiary przypominają ludziom o popełnionych grzechach. Niemożliwe jest bowiem, aby krew zwierząt ofiarnych mogła oczyścić ludzi z win.


SNP'18, Hbr 10:1-4

Prawo, jako zawierające w sobie cień przyszłych przywilejów,[14] a nie sam obraz rzeczy, przez te same ofiary, składane stale rok w rok, w ogóle nie może doprowadzić do doskonałości tych, którzy z nimi przychodzą. Czyż nie zaprzestano by ich przynoszenia, gdyby raz oczyszczone sumienie tych, którzy je składają, pozostawało już wolne od jakiegokolwiek grzechu? A tymczasem ofiary te, co roku ponawiane, właśnie przypominają o grzechach. Bo jest niemożliwe, aby krew cielców i kozłów zmazywała grzechy.

Gdyby pierwotni odbiorcy Listu do Hebrajczyków myśleli o powrocie do systemu religijnego, który mógłby urzeczywistnić to, co przedstawiał, ich pokusa porzucenia Chrystusa na rzecz religii Starego Przymierza mogłaby być uzasadniona. 

Jednak, jak autor Listu do Hebrajczyków wielokrotnie powtarzał, lewicki system kapłaństwa i ofiar był gorszy od tego, który jest obecnie dostępny w Jezusie (np. Hbr 7,23–25; 8,6; 9,13–14). Dzisiejszy fragment kontynuuje tę argumentację, wyjaśniając, dlaczego system mojżeszowy nie jest już uzasadniony.

List do Hebrajczyków 10:1–4 zakłada nauczanie podobne do tego, które znajdujemy w wersecie 7:19, że „Prawo niczego nie uczyniło doskonałym”. 

Dzisiejszy fragment opiera się na tym stwierdzeniu, rozwijając je, podając dowody na niedoskonałość Prawa i dwa powody jego niewystarczalności. 

Po pierwsze, w wersetach 10:2–3 zauważa się, że Prawo Mojżeszowe i jego system kapłański okazały się niewystarczające ze względu na konieczność powtarzania ofiar. 

Przecież gdyby ofiary zapewniały przebaczenie i oczyszczenie wymagane przez Boga, nie trzeba by ich było składać wielokrotnie. 

Fakt, że tak było, jak stwierdzają wersety 2–3, dowodzi nie tylko tego, że ofiary nie dopełniły obowiązku oczyszczenia, ale także sprawia, że ​​istota tych rytuałów, zwłaszcza po odłączeniu od Chrystusa, przypomina, że ​​grzechy Izraela pozostały i że potrzeba czegoś większego, aby rozwiązać problem niegodziwości.

Z kolei powtarzanie ofiar wskazuje na rzeczywistość Prawa Mojżeszowego jako „cienia przyszłych dóbr zamiast prawdziwego obrazu tych rzeczywistości” (w. 1). 

Prawo Mojżeszowe nigdy nie miało być trwałym rozwiązaniem dla ludzkiego grzechu i naszego oddzielenia od Boga. 

Oczywiście prawo naucza wielu trwałych prawd, ale system jako całość istniał tylko po to, by wskazywać nam na większą rzeczywistość, tak jak cień wskazuje nam prawdziwy obiekt rzucający cień. 

Cień był dobry na swój czas, budząc w ludziach nadzieję na pełne i ostateczne przebaczenie, które nadejdzie wraz z przyjściem Chrystusa, co było celem systemu mojżeszowego (zob. Ga 3,15–29). Ale lepiej jest mieć prawdziwą rzecz, która rzuca cień, niż sam cień. W Chrystusie prawdziwa rzecz nadeszła.

List do Hebrajczyków 10:4 mówi, że kapłaństwo lewickie i system mojżeszowy nie mogły przynieść prawdziwego przebaczenia, ponieważ krew byków i kozłów nie może zgładzić grzechów. Nie może ona naprawdę zastąpić grzesznych ludzi, ponieważ nie jest to krew ludzka. 

Tylko krew innego człowieka – Boga-człowieka Jezusa Chrystusa – może zająć nasze miejsce.

___________

Jan Kalwin zauważa, że stary system przymierza nie był bezużyteczny. „Żydzi mieli w nim symbol i znak prawdziwego oczyszczenia, ale odnosiło się ono do czegoś innego, tak jak krew cielęcia symbolizowała krew Chrystusa”. 

Wszystko to było częścią mądrego planu Boga, aby przygotować ludzi na przyjście Chrystusa. Dziękujmy Panu za Jego mądry plan, który wskazuje nam Jego suwerenność i pociesza nas świadomością, że On ma kontrolę nad wszystkim.

Do dalszego studiowania

ZACHARIASZA 14

EFEZJAN 3:1–14


środa, 28 stycznia 2026

Hbr 9:27-28 | Powrót Chrystusa



 Powrót Chrystusa

PSZ, Hbr 9:27-28

Człowiek umiera tylko raz, a potem czeka go Boży sąd. Podobnie Chrystus, tylko raz ofiarował się za grzechy wielu ludzi. Drugi raz pojawi się natomiast nie w związku z ich grzechem, ale przynosząc zbawienie tym, którzy Go oczekują.


Religie Wschodu zazwyczaj nauczają cyklicznej wizji historii, w której wydarzenia nie zmierzają do punktu kulminacyjnego. Niektórzy hindusi, na przykład, wierzą, że cykl historii biegnie od stworzenia, przez kontynuację, aż do zniszczenia. Po zniszczeniu cykl zaczyna się od nowa i dzieje się to w nieskończonej pętli tworzenia, zniszczenia i ponownego stworzenia, która nigdy się nie kończy.


Religia biblijna jest zupełnie inna, ponieważ naucza, że ​​wszystko zmierza do ostatecznego punktu kulminacyjnego, w którym Chrystus odda królestwo Bogu Ojcu i zamieszka ze swoim ludem na wieki (1 Kor 15:20–28; Ap 21). 


Historia nie będzie się powtarzać w nieskończoność. Nieodłącznym elementem tego kulminacyjnego momentu jest śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, które zabezpieczają Jego królestwo i umożliwiają mężczyznom i kobietom stanie się jego obywatelami. 


Istnieje jednak czasowy rozdział między wydarzeniami śmierci i zmartwychwstania Chrystusa a pełnym nadejściem królestwa Bożego. 


Świadczą o tym teksty takie jak List do Hebrajczyków 9:26–28. List do Hebrajczyków 9:26 informuje nas, że Chrystus pojawia się u kresu wieków, aby złożyć swoją ofiarę, a jednak jest jasne, że ma nadejść jeszcze więcej. 


Jak widzimy w dzisiejszym fragmencie, Jezus powraca, „aby zbawić tych, którzy Go oczekują” (ww. 27–28).


Biblia mówi o tym również w ten sposób, że przyjście Jezusa zapoczątkowało dni ostatnie, ostatnią erę dziejów ludzkości, w której Bóg wypełni wszystkie swoje zbawcze obietnice (Dz 2,14–26). 


Zbawienie jest wszechstronnym aktem Boga, który Chrystus zapewnia w swoim odkupieniu, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu, a następnie stosuje przez swojego Ducha do swojego ludu, osiągając punkt kulminacyjny w jego uwielbieniu. 


Ponieważ Jezus przyszedł i dokonał dzieła niezbędnego do naszego zbawienia, zbawienie Jego ludu jest absolutnie pewne. 


Czekamy jednak na zmartwychwstanie i nowe niebo i nową ziemię, kiedy wszystkie korzyści płynące z dzieła Chrystusa staną się rzeczywistością w naszym doświadczeniu (Obj. 21). 


A te korzyści na pewno nadejdą. Tak jak pewne jest, że ludzie raz umierają, a potem stają przed sądem Bożym, tak pewne jest, że Jezus powróci, aby dokończyć to, co rozpoczął. 


Z utęsknieniem wyczekujemy tego powrotu, wiedząc, że wszystkie korzyści naszego odkupienia zostaną wtedy dopełnione (Hbr 9:27–28).


Ze względu na wyższość kapłaństwa Chrystusa, wyjaśnioną w Liście do Hebrajczyków 7–10, te korzyści nie mogą nie nadejść. 


Wiedząc o tym, ufność w drugie przyjście może utwierdzić nasze dusze w wszelkich próbach. 


_________


John Owen, w swoim komentarzu do dzisiejszego fragmentu, mówi, że drugie przyjście jest fundamentalną zasadą naszej wiary i że wiara w to przyjście wystarczy, aby nas ustabilizować we wszystkich życiowych burzach. 


Drugie przyjście nie jest jedynie dodatkiem pozbawionym praktycznego znaczenia. Pamiętanie o jego nadejściu zachęca nas do wytrwania w próbach i pokusach, wiedząc, że możemy przetrwać najgorsze, ponieważ najlepsze dopiero przed nami.


Do dalszego studiowania

HABAKUKA 2:3

SOFONIASZA 3:14–20

MATEUSZA 28:18–20

OBJAWIENIE 22:20


opowiadanie: 

https://open.spotify.com/episode/3ewAbvRBg5SC6iy0fjxngZ?si=cBMqe9ADSVq_BFcqLjxRyA




wtorek, 27 stycznia 2026

Hbr 9:22-26 Chrystus pojawił się tylko raz


 

Chrystus pojawił się tylko raz 


Hbr 9:22-26: 


W ramach dawnego przymierza, prawie każde oczyszczenie dokonywało się poprzez krew. Przebaczenie grzechów jest bowiem niemożliwe bez przelania krwi. 

 Dlatego właśnie rzeczy będące kopią niebiańskiej rzeczywistości musiały zostać oczyszczane w taki sposób. Sama niebiańska rzeczywistość wymagała jednak doskonalszych ofiar. Z tego powodu Chrystus wstąpił nie do świątyni zbudowanej przez ludzi według niebiańskiego wzoru, ale do samego nieba, aby stać się naszym reprezentantem przed Bogiem. 

 Każdy najwyższy kapłan co roku wchodzi do świątyni z krwią zwierząt ofiarnych. Chrystus zaś nie musiał wielokrotnie składać się w ofierze i wiele razy—od początku istnienia świata—umierać. On pojawił się tylko raz, przy końcu czasów, składając w ofierze siebie samego. 

W ten sposób uratował nas od kary za grzechy.


Rozdział 9 Listu do Hebrajczyków prowadzi nas tam i z powrotem między ziemskim przybytkiem/świątynią Izraela a niebiańską świątynią, aby wyjaśnić skuteczność, ostateczność i wyższość kapłaństwa Chrystusa. 

Wersety 21–22 zgłębiają prawdę, że ziemska świątynia musiała być regularnie oczyszczana poprzez pokropienie krwią ofiarną, co stanowi podstawę dzisiejszego fragmentu, który przenosi nas z powrotem do niebiańskiego przybytku.

Argumentując od mniejszego do większego, autor dowodzi, że skoro ziemski przybytek musiał zostać oczyszczony krwią ofiar zwierzęcych, konieczne jest, aby niebiański przybytek został oczyszczony przez ofiarę wyższą (w. 23). 

Może to brzmieć dla nas nieco dziwnie, ponieważ skoro Bóg mieszka w niebie w „niedostępnej światłości” (1 Tm 6,16), niebo i jego świątynia nie mają żadnego skażenia grzechem, które wymagałoby oczyszczenia. Autor jednak posługuje się tu jedynie ogólnymi sformułowaniami, aby podkreślić wielkość dzieła Jezusa. 

Różne oczyszczenia i obmycia dokonywane w ziemskim przybytku miały różne cele i niekoniecznie istnieje dokładny odpowiednik wszystkiego, czego Chrystus dokonał w świątyni niebiańskiej. 

Co więcej, wiele sformułowań dotyczących oczyszczenia i uświęcenia użytych w Piśmie Świętym dotyczy oddzielenia czegoś do świętego użytku, więc prawdopodobnie to właśnie ma na myśli autor Listu do Hebrajczyków 9:23.

Wchodząc do niebiańskiego przybytku, jak widzimy w wersecie 24, Jezus wszedł do obecności samego Boga. Nasz Stwórca rzeczywiście objawił swoją obecność w ziemskiej świątyni w Miejscu Najświętszym (Wj 25:22), ale nawet wtedy była to obecność pośrednia, w której Pan musiał w pewnym stopniu zasłonić się przed arcykapłanem lewickim, aby arcykapłan nie zobaczył Go bezpośrednio i nie umarł (33:20). 

Ale Chrystus, Bóg-człowiek, wszedł w bezpośrednią obecność naszego Stwórcy po swoim wniebowstąpieniu, będąc doskonale bezgrzesznym, a nawet prawdziwym Bogiem prawdziwego Boga, jak również prawdziwym człowiekiem prawdziwego człowieka.

W Liście do Hebrajczyków 9:25 czytamy, że w przeciwieństwie do arcykapłanów Starego Przymierza, którzy musieli składać coroczne ofiary, aby wejść do Miejsca Najświętszego w Dniu Przebłagania (Kpł 16), Jezus musiał złożyć ofiarę tylko raz, aby zapewnić sobie dostęp do niebiańskiego Miejsca Najświętszego. 


To ukazuje wyższość dzieła Jezusa. Jego śmierć przeniosła Go na zawsze do niebiańskiego Miejsca Najświętszego. Był to szczytowy moment w historii ludzkości, kiedy Chrystus zainaugurował swoje królestwo (Hbr 9:26).

_____________


Tylko biblijne chrześcijaństwo przewiduje ostateczną ofiarę za grzech. Inne religie nakazują rytuały, pielgrzymki i inne rzeczy, które należy powtarzać w nadziei, że pewnego dnia przyniosą skutek. Ale Chrystus złożył ofiarę raz i nie mamy nic do dodania do Jego ofiary. 


Czasami kusi nas, by wierzyć, że musimy zrobić coś więcej, aby zostać przyjęci przez Boga, ale Jezus uczynił wszystko, co konieczne, aby pojednać nas z naszym Stwórcą. 


Do dalszego studiowania

EZDR. 5:13–17

GAL. 4:1–7

HEBRAJCZYKÓW 10:11–14

1 Jana 2:1–2



niedziela, 25 stycznia 2026

Hebr 9:15-17 | Testator - Pośrednik Nowego Przymierza

Zachowek, co to jest i o czym musi pamiętać testator - rp.pl


 Hebr 9:15-17

I dlatego jest On pośrednikiem nowego przymierza, ażeby gdy poniesiona została śmierć dla odkupienia przestępstw popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są powołani, otrzymali obiecane dziedzictwo wieczne. 

Gdzie bowiem jest testament, tam musi być stwierdzona śmierć tego, który go sporządził; Bo testament jest prawomocny z chwilą śmierci, a nie ma nigdy ważności, dopóki żyje ten, kto go sporządził.


PSZ, Hbr 9:15-17

Chrystus dlatego stał się pośrednikiem nowego przymierza, aby wszyscy, których Bóg do tego powołał, otrzymali obiecany przez Niego wieczny dar. Jezus umarł bowiem po to, aby uratować ich od kary za grzechy, które popełnili w czasie dawnego przymierza. 

Aby jakikolwiek testament zaczął obowiązywać, najpierw musi umrzeć ten, kto go sporządził. Dokument ten nabiera bowiem mocy dopiero po jego śmierci—jeśli zaś ten, kto go spisał, żyje, postanowienia testamentu nie obowiązują.


SNP'18, Hbr 9:15-17

Po to też jest On pośrednikiem Nowego Przymierza, aby — gdy została poniesiona śmierć dla odkupienia wykroczeń popełnionych za pierwszego przymierza — ci, którzy zostali zaproszeni, dostąpili spełnienia obietnicy wiecznego dziedzictwa. Tam, gdzie ma funkcjonować przymierze, musi dokonać się śmierć tego, który je ustanawia, [tak jak w przypadku testamentu]. Przymierze staje się prawomocne z chwilą śmierci sporządzającego. Dopóki on żyje, przymierze nie obowiązuje.




Kiedy Jezus umarł na krzyżu, przelał jedyną krew, która może oczyścić nasze sumienia – swoją własną (Hbr 9:14). 


Śmierć Chrystusa usuwa naszą winę, tak że teraz jesteśmy uznani za sprawiedliwych w Nim i gotowi stanąć w obecności Boga (Rz 3:21–4,25; 2 Kor 5:21). 


PSZ, 2Kor 5:21

Chrystus nigdy nie zgrzeszył, ale Bóg obciążył Go karą za nasze grzechy, abyśmy dzięki Niemu mogli zostać uniewinnieni przez Boga.


Oczyszcza nas również z nieczystości, jaką grzech sprowadza na nasze dusze i ciała, stopniowo w naszym uświęceniu, a następnie w pełni i ostatecznie w naszym uwielbieniu (Rz 6–8). 


Jednak to nie wszystko, co osiąga śmierć Chrystusa. List do Hebrajczyków 9:15 mówi nam, że ponieważ ostatecznie i skutecznie przelał swoją krew za grzeszników, został ustanowiony „pośrednikiem nowego przymierza”. 


Widzieliśmy już w Liście do Hebrajczyków 7–8, że Jezus jest Pośrednikiem nowego przymierza, ale dzisiejszy fragment wyraźnie wyjaśnia sposób, w jaki został ustanowiony tym Pośrednikiem. 


Dzięki temu nowemu przymierzu „ci, którzy są powołani […], otrzymują obiecane dziedzictwo wieczne” (Hbr 9:15). 


Dziedzictwo to to wieczne, zmartwychwstałe i uwielbione życie w obecności Boga w nowym niebie i nowej ziemi, co stanowi najpełniejsze urzeczywistnienie obietnic złożonych Abrahamowi tysiące lat temu (Obj 21; zob. Rdz 12:1–3; 17:7–8; 22:15–18). 


Wielu nauczycieli religijnych głosiło wiele różnych sposobów powrotu do Boga, ale jedyną drogą do wiecznego błogosławieństwa jest śmierć Syna Bożego, który ofiarował siebie Ojcu przez Ducha Świętego dla naszego przebaczenia (Hbr 9,14). 


Słusznie jest mówić o błogosławieństwach, które otrzymujemy w Chrystusie, jako o dziedzictwie, ponieważ przychodzą one do nas tylko przez Jego śmierć. 


Mówiąc o tych błogosławieństwach jako o dziedzictwie, autor Listu do Hebrajczyków posługuje się analogią ze świata ludzkiego, ponieważ mówimy o darze przekazanym innym przez daną osobę po jej śmierci jako o dziedzictwie. 


Zazwyczaj dziedzictwo to jest zapisane w testamencie, którego postanowienia nie mogą wejść w życie przed śmiercią osoby, która je sporządziła. 


Posługując się tą ilustracją w Liście do Hebrajczyków 9:16–17, autor Listu do Hebrajczyków mówi nam, że ustanowienie nowego przymierza i jego błogosławieństw jest podobne do ustanowienia postanowień testamentu, ponieważ w obu przypadkach wymagana jest śmierć tego, który sporządził testament. 


Testator to osoba fizyczna posiadająca pełną zdolność do czynności prawnych, która sporządziła testament, rozporządzając swoim majątkiem na wypadek śmierci. Określany również jako spadkodawca, testator może w dokumencie wskazać spadkobierców…


Prawdopodobnie używa tej analogii, ponieważ w języku greckim słowo „przymierze” – diathēkē – jest używane również w odniesieniu do „testamentu”. 


Przymierza, testamenty i śmierć testatorów są ze sobą powiązane. Tak jak postanowienia testamentu muszą zostać spełnione po śmierci testatora, tak i dziedzictwo musi trafić do tych, za których Chrystus umarł, aby ustanowić nowe przymierze. 



Do dalszego studiowania

PSALM 106:4–5

MATEUSZA 26:26–28

EFEZJAN 1:3–23

EFEZJAN 2:11–22


____________


Po tej stronie chwały możemy ponieść wielkie straty pod względem zdrowia, majątku i nie tylko. Chociaż są to tragiczne wydarzenia i nie powinniśmy minimalizować bólu, jaki powodują, musimy również pamiętać, że jeśli jesteśmy w Chrystusie, otrzymamy dziedzictwo, które znacznie przewyższy wszelkie inne błogosławieństwa, jakie moglibyśmy otrzymać. 


W chwilach straty pamięć o wielkim dziedzictwie, które ma nadejść, może pomóc nam przetrwać ból tragedii.