Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbawienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zbawienie. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 kwietnia 2025

Tozer - Cena duszy

 



Mat.16  (24) Potem zwrócił się do uczniów: - Kto chce Mnie naśladować, niech zrezygnuje z siebie, weźmie swój krzyż i idzie za Mną. (25) Bo kto chce wygrać życie, przegra je. Ale kto przegra życie ze względu na Mnie, wygra je. (26) Co z tego, że ktoś zdobędzie cały świat, a przegra duszę? Bo co można dać w zamian za swoją duszę?


Na światowych rynkach coś, co nie ma żadnej wartości dla bezinteresownej osoby, może być uważane za bardzo wartościowe dla kogoś innego, kto tego pragnie i to kupuje. W tym sensie możemy dowiedzieć się, jak drodzy i cenni jesteśmy dla Chrystusa przez to, co On był gotów za nas dać!


Wielu chrześcijan ma pokusę, by zbytnio się poniżać. Nie sprzeciwiam się prawdziwej pokorze i moje słowo do ciebie jest następujące: Myśl o sobie tak mało, jak tylko chcesz, ale zawsze pamiętaj, że nasz Pan Jezus Chrystus myślał o tobie bardzo wysoko - na tyle, by oddać się za ciebie w ofierze, na śmierć!


Jeśli diabeł przychodzi do ciebie i szepcze, że nie jesteś dobry, nie kłóć się z nim. W rzeczywistości równie dobrze możesz to przyznać, ale potem przypomnij diabłu: „Niezależnie od tego, co o mnie mówisz, muszę ci powiedzieć, co Pan o mnie sądzi. Mówi mi, że jestem dla Niego tak cenny, że oddał się za mnie na krzyżu!”.


Tak więc wartość jest wyznaczana przez zapłaconą cenę - a w naszym przypadku zapłaconą ceną był sam nasz Pan, a celem, który Zbawiciel miał na myśli, było odkupienie nas od wszelkiej nieprawości, to znaczy od mocy i konsekwencji nieprawości.


Jeden z hymnów Wesleya mówi o „podwójnym lekarstwie” na grzech. Gniew Boży przeciwko grzechowi i moc grzechu w ludzkim życiu - oba te problemy zostały rozwiązane, gdy Chrystus oddał się za nas. Odkupił nas podwójnym lekarstwem!



Nie jest dzisiaj ani nowością ani rzadkością, żeby sprzewadać swoje organy wewnętrzne. Ale czy można sprzedać duszę?!

Można by pomyśleć, że sprzedanie duszy, jak Faust zaoferował swoją diabłu w Doktorze Fauście Goethego, jest tylko fikcją literacką. Jednakże, mimo że pachnie to średniowieczem, miało miejsce kilka przypadków sprzedania duszy.


Magazyn Wired doniósł, że 29-letniemu wykładowcy uniwersyteckiemu udało się sprzedać swoją nieśmiertelną duszę za 1325 dolarów. Powiedział: „W Ameryce możesz metaforycznie i dosłownie sprzedać swoją duszę i zostać za to nagrodzonym”. Można się zastanawiać, jak nabywca zamierzał odebrać swój zakup.


Dusza i duch są ze sobą połączone, ale rozdzielne (List do Hebrajczyków 4:12). Dusza jest esencją ludzkiej istoty; jest tym, kim jesteśmy. Duch jest aspektem człowieczeństwa, który łączy się z Bogiem. To nie ciało ma duszę ale dusza przez jakiś czas posiada ciało. Wystarczy powiedzieć, że nasza dusza ma najwyższą wartość ponieważ jest wieczna (inna rzecz, gdzie tą wieczność spędzi..).


Nie możemy dosłownie sprzedać naszej duszy, ale możemy ją stracić, aby zyskać coś innego. 


Jezus bardzo wyraźnie zadaje dwa dość proste, ale brzemienne w skutki pytania:


„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”.

„Co da człowiek w zamian za swoją duszę?”.


Nasz Pan nie odpowiada na te pytania, ponieważ odpowiedzi są oczywiste. Jednak wielu stara się „zdobyć cały świat”, a w tym procesie poświęca niewiele lub wcale uwagi swojej duszy. 


Wielu, którzy są uznawani za odnoszących sukcesy według standardów tego świata, ignoruje swoją duszę na własne wieczne nieszczęście. Wydaje nam się, że wydajemy pieniądze, poświęcamy czas dla korzyści naszej duszy. Ale z perspektywy wieczności, co można dać w zamian za naszą duszę, która ma wartość o wiele większą niż rzeczy i przeżycia?


Kiedy Jezus pyta: „Co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16,26) oznacza, że człowiek … już ją sprzedał, stracił, ...Pożądania, które nas zniewalają, i pragnienie nieokiełznanej przyjemności, sukcesu, zemsty lub rzeczy materialnych z pewnością nabrały dla wielu ludzi o wiele większego znaczenia niż jakiekolwiek rozważania o wieczności.


Komentator Matthew Henry stwierdza:  „Jak szczęście nieba z Chrystusem jest wystarczające, aby wynagrodzić utratę samego życia dla Niego, tak zysk całego świata w postaci grzechu, nie wynagrodzi zrujnowania duszy przez grzech. I nadchodzi dzień, w którym sprawa Chrystusa okaże się tak chwalebna, jak niektórzy teraz uważają ją za podłą i godną pogardy. Obyśmy myśleli o tym czasie i patrzyli na każdy ziemski przedmiot tak, jak będziemy to robić w tym wielkim dniu”.


W tym życiu jesteśmy tylko szafarzami powołanymi do zarządzania własnością i sprawami innych. Nasz skarb, czas i talenty (umiejętności zawodowe), a nawet nasze życie są darami od Boga. Kiedy wszystko się skończy po tej stronie, w pełni zdamy sobie sprawę, że „nic nie przynieśliśmy na ten świat i nic nie możemy z niego zabrać”.  Postanówmy żyć każdego dnia z tą otrzeźwiającą świadomością.


Nic na ziemi nie dorównuje darom Bożej miłości i przebaczenia. Jeśli przyjemności tego świata powstrzymują cię od zaufania Jezusowi Chrystusowi, proszę, pomyśl jeszcze raz. Nie jest to warte ceny twojej wiecznej duszy.



poniedziałek, 31 marca 2025

Tozer: ZBAWIENIE: WŁAŚCIWA RELACJA MIĘDZY BOGIEM A CZŁOWIEKIEM



Ef 1(13) Teraz jednak wy, niegdyś Bogu obcy, staliście się Mu bliscy dzięki przelanej krwi Chrystusa, do którego należycie. PSZ


Przyczyną wszystkich naszych ludzkich nieszczęść jest radykalna moralna dyslokacja, zaburzenie naszej relacji wobec Boga i siebie nawzajem.


Upadek człowieka, niezależnie od tego, czym był, z pewnością spowodował gwałtowną zmianę w relacji człowieka do jego Stwórcy. Przyjął on względem Boga zupełnie inną postawę, a czyniąc to, zniszczył właściwą relację Stwórca - stworzenie, w której, czego człowiek nie wiedział, leżało jego prawdziwe szczęście.


Zasadniczo zbawienie jest przywróceniem właściwej relacji między człowiekiem a jego Stwórcą, przywróceniem normalnej relacji Stwórca - stworzenie.


Zadowalające życie duchowe zaczyna się od całkowitej zmiany relacji między Bogiem a grzesznikiem; nie jest to jedynie zmiana prawna, ale świadoma i doświadczana (dająca się odczuć) zmiana wpływająca na całą naturę grzesznika.


Zadośćuczynienie we krwi Jezusa czyni taką zmianę prawnie możliwą, a działanie Ducha Świętego czyni ją emocjonalnie satysfakcjonującą. Historia syna marnotrawnego doskonale ilustruje tę późniejszą fazę.


Syn marnotrawny sprowadził na siebie wiele problemów, porzucając pozycję, którą zajmował jako syn swego ojca. W gruncie rzeczy jego powrót był niczym innym jak przywróceniem relacji ojciec-syn, która istniała od jego narodzin i została tymczasowo zmieniona przez jego akt grzesznego buntu. Historia ta pomija prawne aspekty odkupienia, ale pięknie ukazuje nam te bardziej praktyczne (doświadczalne) aspekty zbawienia.


Łk 15:11-32: 

11 Jezus opowiedział też następną historię: 

—Pewien człowiek miał dwóch synów. 12 Młodszy z nich powiedział: „Ojcze, daj mi już teraz przypadającą na mnie część majątku”. Ojciec zgodził się; podzielił majątek i przekazał synom. 13 Kilka dni później młodszy zabrał swoją część i udał się w podróż do dalekiego kraju. Niebawem, prowadząc rozwiązłe życie, roztrwonił cały majątek. 14 Po pewnym jednak czasie w kraju tym zapanował dotkliwy głód, który i jemu dał się we znaki. 15 Wtedy postarał się u miejscowego rolnika o pracę przy świniach. 16 Był tak bardzo wygłodniały, że chciał się żywić tym, co jadły świnie, ale nawet tego nikt mu nie dawał. 

17 Opamiętał się wtedy i powiedział sobie: „Zwykli robotnicy mojego ojca mają jedzenia pod dostatkiem, a ja tu przymieram głodem! 18 Wrócę do domu i powiem: ‚Ojcze, zgrzeszyłem wobec Boga i wobec ciebie. 19 Nie jestem już godny nazywać się twoim synem, ale przyjmij mnie, proszę, do pracy w twoim gospodarstwie’ ”. 


20 Wstał więc i wyruszył w drogę. Gdy był jeszcze daleko od domu, ojciec dostrzegł go i—ogarnięty współczuciem—wybiegł mu na spotkanie. Rzucił mu się na szyję i ucałował go. 

21 „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i przeciw tobie. Nie jestem już godny nazywać się twoim synem…”—zaczął. 

22 „Przynieście tu szybko najlepsze ubranie i przebierzcie go!”—rozkazał ojciec służbie. „Dajcie mu rodzinny pierścień na rękę i buty na nogi. 23 Zabijcie też najdorodniejsze cielę! Musimy to uczcić. 24 Mój syn był bowiem jak martwy, ale ożył; był zgubiony, ale się odnalazł!”. I rozpoczęła się uczta. 


25 Tymczasem starszy syn pracował w polu. Wracając do domu, usłyszał odgłosy muzyki i tańców. 26 Zawołał więc jednego ze służących i spytał, co się wydarzyło. 27 „Twój brat powrócił cały i zdrowy. A ojciec z radości kazał przygotować na przyjęcie najdorodniejsze cielę”. 28 Rozgniewało to starszego brata i nie chciał wejść do domu. Ojciec wyszedł więc do niego i prosił, aby jednak wszedł. 29 Syn zaczął wtedy narzekać: „Już tyle lat uczciwie dla ciebie pracuję i nigdy nie zlekceważyłem twojego polecenia! Ale ty nie dałeś mi nawet koźlęcia, abym mógł przygotować przyjęcie i zaprosić swoich przyjaciół. 

30 Gdy jednak wrócił ten wyrodny syn, który roztrwonił twoje pieniądze na prostytutki, ty przygotowałeś dla niego najdorodniejsze cielę!”. 

31 „Synku!”—rzekł ojciec. —„Ty zawsze jesteś ze mną i wszystko, co posiadam, należy już do ciebie. 32 Dzisiaj jednak mamy powód do radości, bo twój brat, który był jak martwy, ożył; był zgubiony, ale się odnalazł!”.


piątek, 21 marca 2025

032225 Majestatyczna uległość





PSZ

Przyszedł więc tam wraz z rzymskim oddziałem oraz strażą, wysłaną przez najwyższych kapłanów i faryzeuszy. Uzbrojeni, nieśli pochodnie i latarnie. Jezus wiedząc, co Go czeka, wyszedł im na spotkanie i zapytał: 

—Kogo szukacie? 

—Jezusa z Nazaretu—powiedzieli. 

—JA JESTEM—odrzekł Jezus.

 W tłumie stał również Judasz—zdrajca. 

A gdy Jezus powiedział: „JA JESTEM”, 

wszyscy cofnęli się i padli na ziemię.


Jana 18:3-6


Wszyscy autorzy Ewangelii opisują podobne wydarzenia z życia Jezusa, ale każdy z nich podkreśla specyficzne szczegóły i aspekty tożsamości Jezusa. Jedną z intencji Jana było podkreślenie wyższości i zwycięstwa Jezusa nad okolicznościami, które miały Go poniżyć i upokorzyć. 


Rozważmy aresztowanie Jezusa w ogrodzie Getsemane: poddał się dobrowolnie, z zachowaniem autorytetu, objawiając swój majestat jako Zbawiciel świata. Kiedyś ludzie próbowali narzucić Jezusowi koronę królewską, jednak On się wycofał, ponieważ wiedział, że doczesne królowanie nie było Jego przeznaczeniem (J 6:15). 


Tutaj, gdy żołnierze przyszli, by zmusić Go do ukrzyżowania, On wiedział, co się wydarzy. Z pewnością spodziewali się, że będą musieli prowadzić szeroko zakrojone poszukiwania tego osławionego galilejskiego cieśli. Zamiast tego On był tutaj, poddając się dobrowolnie, z pełnym majestatu głosem, pewnym spojrzeniem w oku i postawą, która przyczyniła się do doniosłości tej chwili. Nic dziwnego, że „cofnęli się i upadli na ziemię”.


Kiedy Jezus poddał się tym, którzy traktowali Go jak bluźniercę i przestępcę, nie zaprzeczył temu, kim był. W rzeczywistości użył języka, który komunikował Jego boską tożsamość i autorytet. Jezus użył wyrażenia „Ja jestem” nie tylko po to, aby powiedzieć żołnierzom, że jest Jezusem z Nazaretu, ale także po to, aby przedstawić się jako ten, który ukazał się Mojżeszowi przy płonącym krzaku (Wj 3:14). 


Była to ta sama fraza, która kilka miesięcy wcześniej sprawiła, że niemal Go ukamienowano (J 8:58-59… Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, pierwej niż Abraham był, Jam jest. 59 Wtedy porwali kamienie, aby rzucić na niego, lecz Jezus ukrył się i wyszedł ze świątyni.), ponieważ było to wyraźne twierdzenie, że jest samoistnym, żywym Bogiem.


Oto Bóg, który wkracza do akcji, aby powstrzymać swoich przyjaciół przed stawianiem oporu i pozwolić swoim wrogom na zabicie Go. Dlaczego? 


Kiedy Chrystus wystąpił w ogrodzie, nie tylko chronił swoich uczniów, ale także otaczał opieką swój lud. Wystąpił w zastępstwie grzesznych ludzi, jako spełnienie wszystkiego, co od dawna było oczekiwane. Wiedział dokładnie, do czego zmierza: „Chrystus raz za grzechy cierpiał, sprawiedliwy za niesprawiedliwych, aby nas przywieść do Boga” (1 Piotra 3:18).


W swoim połączeniu dobrowolnego poddania się i boskiego autorytetu Chrystus uczynił kolejny krok w kierunku krzyża, gdzie Jego ofiara przyniosła nam zbawienie. Nie uciekł od krzyża, nie był ofiarą losu albo ślepej przemocy ale zdecydowanie szedł w jego kierunku. I zrobił to dla ciebie.. w pełni swego majestatu. Tak oto dokonało się Jego Uwielbienie a dzięki Niemu i nasze.


To coś niebywałe najwspanialszego,

Nie zna świat nic równie cudownego

Że Syn Boży przyszedł z nieba wysokiego,

By umrzeć i zbawić człowieka podłego.

[tlm. w oparciu o: William W. How, “It Is a Thing Most Wonderful” (1872).]



___________

J 18:1-14: 

1 Potem Jezus udał się z uczniami do ogrodu, znajdującego się za potokiem Cedron. 2 Judasz, zdrajca, znał to miejsce, bo Jezus często odwiedzał je z uczniami. 3 Przyszedł więc tam wraz z rzymskim oddziałem oraz strażą, wysłaną przez najwyższych kapłanów i faryzeuszy. Uzbrojeni, nieśli pochodnie i latarnie. 


4 Jezus wiedząc, co Go czeka, wyszedł im na spotkanie i zapytał:

 —Kogo szukacie? 

—Jezusa z Nazaretu—powiedzieli. 

—JA JESTEM—odrzekł Jezus. 

W tłumie stał również Judasz—zdrajca. 


6 A gdy Jezus powiedział: 

„JA JESTEM”, wszyscy cofnęli się i padli na ziemię. 

7 —Kogo szukacie?—powtórzył Jezus. 

—Jezusa z Nazaretu—odpowiedzieli. 

8 —Mówię wam, że to Ja jestem —powiedział Jezus. 

—Skoro szukacie Mnie, pozwólcie reszcie odejść. 

9 Powiedział to, aby wypełniła się zapowiedź proroka: 

„Nie utraciłem ani jednego z tych, których Mi dałeś”. 


10 Wtedy Szymon Piotr wyjął miecz, zamachnął się i odciął prawe ucho słudze najwyższego kapłana, Malchusowi. 

11 —Schowaj miecz—rzekł do niego Jezus. 

—Czyż nie mam pić z kielicha, który podaje Mi Ojciec? 


12 Wtedy żołnierze, ich dowódca oraz strażnicy wysłani przez kapłanów złapali Jezusa, związali Go i zaprowadzili najpierw do Annasza, który był teściem Kajfasza, sprawującego tego roku urząd najwyższego kapłana. 14 To właśnie Kajfasz powiedział wcześniej żydowskim przywódcom, że lepiej będzie, aby jeden człowiek umarł za cały naród.



sobota, 18 stycznia 2025

01.19.25 ndz Nie ma innego imienia


(1) Gdy Piotr i Jan przemawiali do zgromadzonych, podeszli do nich kapłani, dowódca straży świątynnej i kilku saduceuszy. (2) Wzburzyli się słysząc, że nauczają oni lud i głoszą zmartwychwstanie w Jezusie. (3) Aresztowali ich, a ponieważ był już wieczór, zamknęli w więzieniu do następnego dnia. (4) Mimo to wielu słuchających ich świadectwa uwierzyło w Jezusa, zwiększając liczbę samych tylko wierzących mężczyzn do około pięciu tysięcy. 

(5) Następnego dnia zebrali się w Jerozolimie przywódcy, starsi i nauczyciele Pisma, (6) a wśród nich: arcykapłan Annasz, Kajfasz, Jan, Aleksander i wszyscy inni, spokrewnieni z arcykapłanem. (7) Postawili apostołów na środku i przesłuchiwali: - Jakim prawem i z czyjego polecenia to robiliście? 

(8) Wtedy Piotr, napełniony Duchem Świętym, odpowiedział: - Dostojna starszyzno naszego narodu! (9) Skoro przesłuchujecie nas dzisiaj z powodu dobrego czynu, dzięki któremu ten chory człowiek odzyskał zdrowie, (10) to wiedzcie - wy wszyscy i cały lud Izraela - że stoi on przed wami dzięki mocy Jezusa Chrystusa z Nazaretu. Wy Go ukrzyżowaliście, ale Bóg wskrzesił Go z martwych. (11) To On jest, jak mówi Pismo: "Kamieniem odrzuconym przez was, budujących, który stał się kamieniem narożnym, najważniejszym". (12) I w nikim innym nie ma zbawienia! Bo nie dano ludziom na ziemi żadnego innego imienia, przez które moglibyśmy uzyskać zbawienie. 

(13) Przywódcy zdumieli się na widok odwagi Piotra i Jana. Przypomnieli sobie, że są to ludzie prości i niewykształceni i rozpoznali, że to oni przebywali z Jezusem. (14) Jednak widok stojącego z nimi uzdrowionego człowieka zamknął im usta. 

(15) Polecili więc im opuścić salę obrad i naradzali się między sobą: 

(16) - Co tu z nimi zrobić? Nie możemy zaprzeczyć, że dokonali cudu. Już wszyscy mieszkańcy Jerozolimy o tym wiedzą. (17) Żeby jednak nie rozchodziło się to dalej, zabrońmy im rozmawiania z kimkolwiek o Jezusie. (18) Wezwali ich więc ponownie i zakazali im mówić i nauczać o Jezusie. 

(19) - Sami osądźcie, czy w oczach Boga powinniśmy słuchać was czy też Jego - odrzekli Piotr i Jan. (20) - My nie możemy przestać mówić o tym, co sami widzieliśmy i słyszeliśmy od Jezusa. 

(21) Ponawiając groźbę, przywódcy wypuścili ich. Nie potrafili bowiem znaleźć takiego powodu do ich ukarania, który by nie wzburzył ludu. Wszyscy bowiem chwalili Boga za to, co uczynił. (22) Bo tylko On mógł cudownie uzdrowić człowieka, który od ponad czterdziestu lat był kaleką.


Dzieje Apostolskie 4 sz


W pobliżu kampusu Northwestern University na przedmieściach Chicago znajduje się ogromna świątynia wzniesiona przez wyznawców Bahaizmu. Jest to wspaniała budowla z dziewięcioma portykami - po jednym dla każdej z dziewięciu głównych religii świata - wszystkie prowadzą do jednego centralnego audytorium. Architektura ma oznaczać wiele ścieżek prowadzących do „prawdy”, której według bahaitów nie można znaleźć w żadnym dogmacie, osobie czy podmiocie.


Ten sposób myślenia nie różni się zbytnio od środowiska kulturowego, w którym żył apostoł Paweł. Imperium Rzymskie było bardzo otwarte, bardzo skłonne do ekspansywnego myślenia i bardzo przygotowane do wchłaniania wszelkiego rodzaju religii. I rzeczywiście, Rzym posiadał w swoim panteonie ogromną kolekcję bożków i bogów, co potwierdzało jego wiarę w wiele dróg do prawdy.


Jak zatem tak pluralistyczna, otwarta i politeistyczna kultura mogła również karmić lwy chrześcijanami w Koloseum? Dlaczego cesarz Neron celował w wierzących, posuwając się nawet do używania ich ciał jako ludzkich pochodni do oświetlenia swoich przyjęć?


Odpowiedź leży w prostym fakcie: kultura rzymska nie mogła i nie chciała tolerować chrześcijaństwa, ponieważ chrześcijanie nie byli zbytnio skłonni by po prostu dodać Chrystusa do urojonego panteonu bóstw. Raczej - podobnie jak Piotr i Jan, którzy odważnie powiedzieli temu samemu żydowskiemu sądowi, który skazał Pana Jezusa na śmierć - trzymali się prawdy, że nie ma zbawienia w żadnym innym imieniu niż imię Jezusa. W kulturze rzymskiej pierwszego wieku, gdy tylko ludzie wyznawali tę wiarę, byli wyszydzani i wyśmiewani, a czasem nawet skazywani na śmierć.


Pluralizm nie może znieść - a nawet często jest bezlitośnie nietolerancyjny wobec tych, którzy odrzucają jego pogląd, że wszystkie ścieżki są równie ważne. Około 2000 lat później musimy przyznać, że żyjemy w środowisku nieporównywalnym z Imperium Rzymskim; na szczęście w naszym kraju nie ma tak brutalnych prześladowaniach. Niemniej jednak biblijne chrześcijaństwo, z Chrystusem, który przyjdzie ponownie w chwale, z nieomylną Biblią i Trójjedynym Bogiem - jest w dalszym ciągu obrazą dla pluralistycznego świata.


Jednak wbrew temu, w co może wierzyć otaczający nas świat, Jezus nie znajduje się na piedestale obok innych fałszywych bogów lub postaci religijnych. On jest czymś więcej niż tylko kolejną bramą prowadzącą do prawdy. 


Tak jak filistyński bóg Dagon upadł i został rozbity przed Arką Pana (1 Samuela 5:1-4), tak wszyscy inni okażą się niczym w porównaniu z Nim. To przesłanie nie jest popularne, ale pozostaje prawdziwe - i jest wspaniałe, ponieważ gdyby nie było ukrzyżowanego Zbawiciela, nie byłoby żadnej drogi do życia wiecznego, ponieważ wszystkie inne drogi prowadzą tylko do śmierci. 


Pewnego dnia Budda, Mahomet i każdy inny fałszywy prorok pokłonią się u stóp Jezusa i oświadczą, że On jest Panem, ku chwale Boga Ojca. 


Dopóki ten dzień nie nadejdzie, trzymaj się mocno prawdy i staraj się wskazywać ludziom Tego, który jest drogą, prawdą i życiem, którego wszyscy potrzebujemy (J 14:6). 


To chrześcijanie podążający za przykładem Jana i Piotra, którzy odmówili poddania się lub milczenia, zmienili Imperium Rzymskie; dzięki Bożej łasce możemy podobnie zmienić dzisiejszy świat, podążając ich śladami.