Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dusza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dusza. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 kwietnia 2025

Tozer - Cena duszy

 



Mat.16  (24) Potem zwrócił się do uczniów: - Kto chce Mnie naśladować, niech zrezygnuje z siebie, weźmie swój krzyż i idzie za Mną. (25) Bo kto chce wygrać życie, przegra je. Ale kto przegra życie ze względu na Mnie, wygra je. (26) Co z tego, że ktoś zdobędzie cały świat, a przegra duszę? Bo co można dać w zamian za swoją duszę?


Na światowych rynkach coś, co nie ma żadnej wartości dla bezinteresownej osoby, może być uważane za bardzo wartościowe dla kogoś innego, kto tego pragnie i to kupuje. W tym sensie możemy dowiedzieć się, jak drodzy i cenni jesteśmy dla Chrystusa przez to, co On był gotów za nas dać!


Wielu chrześcijan ma pokusę, by zbytnio się poniżać. Nie sprzeciwiam się prawdziwej pokorze i moje słowo do ciebie jest następujące: Myśl o sobie tak mało, jak tylko chcesz, ale zawsze pamiętaj, że nasz Pan Jezus Chrystus myślał o tobie bardzo wysoko - na tyle, by oddać się za ciebie w ofierze, na śmierć!


Jeśli diabeł przychodzi do ciebie i szepcze, że nie jesteś dobry, nie kłóć się z nim. W rzeczywistości równie dobrze możesz to przyznać, ale potem przypomnij diabłu: „Niezależnie od tego, co o mnie mówisz, muszę ci powiedzieć, co Pan o mnie sądzi. Mówi mi, że jestem dla Niego tak cenny, że oddał się za mnie na krzyżu!”.


Tak więc wartość jest wyznaczana przez zapłaconą cenę - a w naszym przypadku zapłaconą ceną był sam nasz Pan, a celem, który Zbawiciel miał na myśli, było odkupienie nas od wszelkiej nieprawości, to znaczy od mocy i konsekwencji nieprawości.


Jeden z hymnów Wesleya mówi o „podwójnym lekarstwie” na grzech. Gniew Boży przeciwko grzechowi i moc grzechu w ludzkim życiu - oba te problemy zostały rozwiązane, gdy Chrystus oddał się za nas. Odkupił nas podwójnym lekarstwem!



Nie jest dzisiaj ani nowością ani rzadkością, żeby sprzewadać swoje organy wewnętrzne. Ale czy można sprzedać duszę?!

Można by pomyśleć, że sprzedanie duszy, jak Faust zaoferował swoją diabłu w Doktorze Fauście Goethego, jest tylko fikcją literacką. Jednakże, mimo że pachnie to średniowieczem, miało miejsce kilka przypadków sprzedania duszy.


Magazyn Wired doniósł, że 29-letniemu wykładowcy uniwersyteckiemu udało się sprzedać swoją nieśmiertelną duszę za 1325 dolarów. Powiedział: „W Ameryce możesz metaforycznie i dosłownie sprzedać swoją duszę i zostać za to nagrodzonym”. Można się zastanawiać, jak nabywca zamierzał odebrać swój zakup.


Dusza i duch są ze sobą połączone, ale rozdzielne (List do Hebrajczyków 4:12). Dusza jest esencją ludzkiej istoty; jest tym, kim jesteśmy. Duch jest aspektem człowieczeństwa, który łączy się z Bogiem. To nie ciało ma duszę ale dusza przez jakiś czas posiada ciało. Wystarczy powiedzieć, że nasza dusza ma najwyższą wartość ponieważ jest wieczna (inna rzecz, gdzie tą wieczność spędzi..).


Nie możemy dosłownie sprzedać naszej duszy, ale możemy ją stracić, aby zyskać coś innego. 


Jezus bardzo wyraźnie zadaje dwa dość proste, ale brzemienne w skutki pytania:


„Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”.

„Co da człowiek w zamian za swoją duszę?”.


Nasz Pan nie odpowiada na te pytania, ponieważ odpowiedzi są oczywiste. Jednak wielu stara się „zdobyć cały świat”, a w tym procesie poświęca niewiele lub wcale uwagi swojej duszy. 


Wielu, którzy są uznawani za odnoszących sukcesy według standardów tego świata, ignoruje swoją duszę na własne wieczne nieszczęście. Wydaje nam się, że wydajemy pieniądze, poświęcamy czas dla korzyści naszej duszy. Ale z perspektywy wieczności, co można dać w zamian za naszą duszę, która ma wartość o wiele większą niż rzeczy i przeżycia?


Kiedy Jezus pyta: „Co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16,26) oznacza, że człowiek … już ją sprzedał, stracił, ...Pożądania, które nas zniewalają, i pragnienie nieokiełznanej przyjemności, sukcesu, zemsty lub rzeczy materialnych z pewnością nabrały dla wielu ludzi o wiele większego znaczenia niż jakiekolwiek rozważania o wieczności.


Komentator Matthew Henry stwierdza:  „Jak szczęście nieba z Chrystusem jest wystarczające, aby wynagrodzić utratę samego życia dla Niego, tak zysk całego świata w postaci grzechu, nie wynagrodzi zrujnowania duszy przez grzech. I nadchodzi dzień, w którym sprawa Chrystusa okaże się tak chwalebna, jak niektórzy teraz uważają ją za podłą i godną pogardy. Obyśmy myśleli o tym czasie i patrzyli na każdy ziemski przedmiot tak, jak będziemy to robić w tym wielkim dniu”.


W tym życiu jesteśmy tylko szafarzami powołanymi do zarządzania własnością i sprawami innych. Nasz skarb, czas i talenty (umiejętności zawodowe), a nawet nasze życie są darami od Boga. Kiedy wszystko się skończy po tej stronie, w pełni zdamy sobie sprawę, że „nic nie przynieśliśmy na ten świat i nic nie możemy z niego zabrać”.  Postanówmy żyć każdego dnia z tą otrzeźwiającą świadomością.


Nic na ziemi nie dorównuje darom Bożej miłości i przebaczenia. Jeśli przyjemności tego świata powstrzymują cię od zaufania Jezusowi Chrystusowi, proszę, pomyśl jeszcze raz. Nie jest to warte ceny twojej wiecznej duszy.



środa, 12 lipca 2023

A.Begg 14 lipca Jedyne lekarstwo dla duszy / Naaman

14 lipca

Jedyne lekarstwo dla duszy







"Naaman, dowódca wojsk króla Aramu, cieszył się wielkim szacunkiem u swego pana i miał niemałą władzę. To właśnie dzięki niemu Jahwe uratował Aramejczyków. 

Lecz mąż ten, bardzo odważny i dzielny, był trędowaty". 2 Królewska 5:1 bwp


Wyglądało na to, że Naamanowi się szczęściło pod każdym względem.


Naaman był mieszkańcem wielkiego syryjskiego miasta Damaszku. Dwie rzeki, które miały swój początek w górach Libanu, płynęły z nieskazitelnym pięknem do żyznej oazy, w której zbudowano to miasto. Było to miejsce bogactwa i wypoczynku, zapewniające atrakcje kulturalne w postaci sztuki, muzyki i rekreacji. Jako odnoszący sukcesy dowódca armii syryjskiej, Naaman miał godną pozazdroszczenia pozycję władzy i prestiżu, i był wysoko ceniony, w tym przez swojego króla. Bez wątpienia wraz z jego władzą i prestiżem szedł wielki majątek.


Innymi słowy, oto człowiek, któremu wszystko układało się po jego myśli. Poza jedną rzeczą.


Istniał jeden wymiar życia Naamana, który rzucał długi cień na wszystko inne, czym się cieszył. Jego wiele dumnych osiągnięć zostało przyćmionych i zdominowanych przez to jedno zdanie: "Lecz.. był trędowaty". Wszystko, czym się cieszył - jego liczne możliwości i majątek - nie mogły nawet w przybliżeniu przynieść rozwiązania jego problemu. Nie był w stanie nic zrobić... a trąd rujnował jego życie.


Stan fizyczny, który dręczył Naamana, jest obrazem stanu duchowego, na który cierpi każdy z nas. Jego trąd był chorobą szpecącą, zaraźliwą i odrażającą. Jest to klasyczny biblijny obraz ludzkiej natury, która jest skażona grzechem.


Kiedy opisujemy siebie i nasz kontekst innym, możemy wymieniać, kogo znamy, miejsca, w których byliśmy i wszystko, co osiągnęliśmy. Jednak na końcu tego wszystkiego, bez Chrystusa, nieuchronnie zmierzamy do tego samego małego słowa, co Naaman: ale... 


Tak jak trąd nie miał względu na status Naamana, tak grzech nie ma względu na nasz. "Wszyscy zgrzeszyli i brak im chwały Bożej" (Rzymian 3:23), a "wszyscy" naprawdę oznacza "wszyscy". Nie ma mężczyzny ani kobiety, którzy byliby pominięci w tym wszechobejmującym stwierdzeniu. 


Nie ma takiego bogactwa, 

które mogłoby wykupić nas z mocy i konsekwencji grzechu, 

ani dobroci, która mogłaby go przykryć i zamaskować.


Wszyscy cierpimy na trąd naszych dusz, na który nie ma lekarstwa poza Chrystusem. Tylko wtedy, gdy przyznamy, że nasz status i majątek nie są w stanie poradzić sobie z naszym największym problemem, możemy zwrócić się do Jezusa, naszego Wielkiego Lekarza, który wziął na siebie nasz "krytyczny stan", abyśmy mogli zostać uzdrowieni. 


Tak jak był gotów wyciągnąć rękę i dotknąć trędowatego, (czyniąc siebie nieczystym, ale całkowicie uzdrawiając człowieka), tak na krzyżu "stał się grzechem" (czyli ofiarą zagrzeszną), abyśmy mogli stać się sprawiedliwymi w oczach Boga (2 Koryntian 5:21).


Dziś jesteś otoczony przez Naamanów: ludzi, którzy cieszą się prestiżem, władzą i majątkiem - ludzi, którym się udało, ale którzy są zepsuci przez grzech i stoją w obliczu sądu. 


Oto prawda, która podważa naszą zazdrość wobec innych i zamiast tego wzbudza współczucie. Tak jak Naaman potrzebował lekarstwa na swój trąd, tak każdy człowiek z twojego otoczenia potrzebuje lekarstwa na grzech - a ty znasz to lekarstwo.


Łukasza 5:12-32

sz

Będąc w pewnym miasteczku, Jezus spotkał człowieka od stóp do głów pokrytego trądem. Gdy ten Go zobaczył, padł przed Nim na twarz i błagał: - Panie! Jeśli tylko zechcesz, możesz mnie uzdrowić! Jezus wyciągnął rękę, dotknął chorego i rzekł: - Chcę, bądź zdrowy! Natychmiast z jego ciała zniknęły ślady trądu. Jezus nakazał mu, aby nikomu o tym nie mówił. I dodał: - Idź do świątyni, niech obejrzy cię kapłan. Złóż też ofiarę, jaką Mojżesz w Prawie nakazał przynosić trędowatym, którzy doznali oczyszczenia. To będzie świadectwo, że zostałeś uzdrowiony. Jednak wieść o tym rozniosła się bardzo szybko i zaczęły do Jezusa ściągać nieprzebrane tłumy, aby Go słuchać i doznawać uzdrowienia ze swoich chorób. Dlatego często usuwał się On na pustynię, aby móc się spokojnie modlić. 


Pewnego dnia, gdy nauczał, usiedli w pobliżu Niego bardzo religijni faryzeusze i nauczyciele Prawa. Przyszli z wielu miejscowości w Galilei i Judei, a także z Jerozolimy. Właśnie wtedy Jezus ukazywał Bożą moc ku uzdrawianiu. W pewnej chwili nadeszło kilku mężczyzn, którzy nieśli na macie sparaliżowanego człowieka. Usiłowali przecisnąć się przez tłum, by dotrzeć do Jezusa, ale bezskutecznie. Weszli więc na tarasowy dach, rozebrali jego fragment i opuścili chorego w dół, tuż przed Jezusa. Widząc ich wiarę, Jezus rzekł do chorego: - Przyjacielu, twoje grzechy są odpuszczone. 

"Za kogóż on się uważa?!" - oburzali się w myślach siedzący tam faryzeusze i nauczyciele Prawa. "Przecież to jawne bluźnierstwo! Nikt nie może odpuszczać grzechów oprócz samego Boga!" - szeptali. 


Ponieważ Jezus wiedział, o czym myślą, odpowiedział: - Dlaczego tak sądzicie? Co łatwiej powiedzieć do sparaliżowanego: "Twoje grzechy są odpuszczone", czy też: "Wstań i chodź"? Udowodnię wam, że jako Syn Człowieczy mam tu i teraz prawo odpuszczania grzechów. Po czym zwrócił się do sparaliżowanego: - Wstań, zabierz swą matę i idź do domu. W obecności wszystkich chory natychmiast wstał, zabrał matę i poszedł do domu, wielbiąc Boga. Zgromadzonych przejął strach i podziw. Wielbili Boga i nieustannie powtarzali: "Zobaczyliśmy dziś coś niezwykłego!" 


Idąc drogą, Jezus spotkał przy pracy Lewiego Mateusza, poborcę podatkowego. Powiedział do niego: - Chodź, zostań moim uczniem. Na te słowa Mateusz zostawił wszystko i poszedł za Nim. Wkrótce potem wydał przyjęcie na cześć Jezusa. Wśród gości było wielu poborców podatkowych, jego znajomych. 


Faryzeusze i nauczyciele Prawa czynili wyrzuty uczniom Jezusa, mówiąc: - Dlaczego zasiadacie przy jednym stole z grzesznikami? - Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale chorzy - odpowiedział im Jezus. - Nie przyszedłem wzywać do opamiętania się tych, którzy uważają się za sprawiedliwych, ale grzeszników. 


czwartek, 30 marca 2023

Begg 30 marca Zysk i strata - ma maxa, bez limitów

 Begg 30 marca

Zysk i strata - ma maxa, bez limitów



"Kto by chciał zachować swoje życie, straci je, ale kto straci swoje życie ze względu na mnie, znajdzie je. Bo cóż za korzyść odniesie człowiek, jeśli zdobędzie cały świat, a utraci duszę swoją?" Mateusz 16:25-26


Jezus był ekspertem w zadawaniu pytań - zwłaszcza takich, które sprawiały, że ludzie zatrzymywali się w miejscu i skupiali swoją uwagę. Kiedy stajemy w obliczu pytań Jezusa, tak jak uczniowie tutaj, musimy być ostrożni, aby nie przegapić ich zamierzonego efektu.


Na pierwszy rzut oka pytanie Jezusa dotyczące materialnego zysku kosztem naszej duszy może być rozumiane przede wszystkim jako ostrzeżenie przed zbliżającą się karą na egoistyczną jednostkę. Kusi nas, aby odczytać pytanie Jezusa w sposób porównujący Go do matki, która mówi do swojego dziecka: "A teraz, jeśli nie podzielisz się z siostrą, wiesz, co się stanie!". Ale to konkretne pytanie ma raczej charakter obserwacji. 


Jezus wskazuje na to, co się dzieje, gdy ukierunkowujemy nasze życie i decyzje wokół naszych własnych (z natury grzesznych) ciągot i tęsknot - wokół naszego posiadania, naszych osiągnięć, naszej pożądanej, wymarzonej tożsamości. Mówi, że żyjąc w ten sposób, tracimy swoje życie.


Utrata życia, o której mówi tu Jezus, jest więc czymś, co skutkuje zarówno na teraz, jak i na wieczność. Jeśli traktujemy życie tylko jako to, co możemy z niego wyciągnąć dla siebie, to w rzeczywistości tracimy jego największe radości; w końcu po prostu egzystujemy, a nie żyjemy. 


Co więcej, kiedy umieszczamy siebie na tronie naszego życia, usuwamy Jezusa z Jego prawowitego miejsca i potwierdzamy rzeczywistość, w której z natury wolimy zabiegać o sprawy tego świata, niż porzucić nasze pragnienia na rzecz Chrystusa. Jeśli nadal będziemy postępować w ten sposób, stracimy dar życia wiecznego, który On uwielbia dawać swoim poddanym.


Jak więc mamy walczyć z ziemskimi pragnieniami tu i teraz? 


Po pierwsze, musimy uznać, że - jak to ujął siedemnastowieczny matematyk i teolog Blaise Pascal - na najgłębszym poziomie naszej istoty mamy dziurę w kształcie Boga i nic nie może wypełnić tej pustki poza samym Bogiem. Istniejemy nie po to, by zabiegać o przelotne przyjemności, ale by cieszyć się relacją z żywym Bogiem. 


Po drugie, musimy nieustannie zastanawiać się nad wartością naszej duszy, czego dowodem jest okrutna scena poza Jerozolimą, gdzie bezgrzeszny Chrystus zawisł na krzyżu - wzgardzony, odrzucony, przebity, okaleczony i wyszydzony - abyśmy mogli zostać doprowadzeni do właściwej relacji z Bogiem i za darmo otrzymać życie o wiecznej wartości. Ofiara Jezusa ujawnia, jak bardzo liczy się dla Boga wieczny los naszej duszy.


Podążanie za Jezusem jako swoim wybawcą i królem oraz uznanie Jego wartości ponad wszelkie ziemskie skarby nie jest tylko “chwilówką”, krótkoterminową decyzją, ale zobowiązaniem na całe życie, które jest przeżywane każdego dnia. 


Jeśli jesteś przygotowany, by codziennie przychodzić pod Jego krzyż, pokornie wyznawać, kim On jest, i rezygnować ze swojego życia - swoich preferencji, komfortu, bogactwa - wtedy twój zysk nie będzie miał końca, zarówno teraz, jak i przez całą wieczność. 


Powinniśmy zrobić o wiele więcej.. ale warto zacząć każdy dzień od pytania, które Jezus zadał swoim uczniom na drodze tamtego dnia: Co mi z tego przyjdzie, że zdobędę cały świat (na chwilkę), a utracę swoją duszę (na zawsze)?


Mateusza 16,13-27 

BW

(13) A gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał uczniów swoich, mówiąc: 

Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego? 

(14) A oni rzekli: Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków. 


(15) On im mówi: A wy za kogo mnie uważacie? 

(16) A odpowiadając Szymon Piotr rzekł: Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego. 


(17) A Jezus odpowiadając, rzekł mu: Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jonasza, bo nie ciało i krew objawiły ci to, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. 

(18) A ja ci powiadam, że ty jesteś Piotr, i na tej opoce zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne nie przemogą go. 

(19) I dam ci klucze Królestwa Niebios; i cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane i w niebie, a cokolwiek rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane i w niebie. 


(20) Wtedy przykazał uczniom swoim, aby nikomu nie mówili, że On jest Mesjaszem. 

(21) Od tej pory zaczął Jezus Chrystus tłumaczyć uczniom swoim, że musi pójść do Jerozolimy, wiele wycierpieć od starszych arcykapłanów i uczonych w Piśmie, że musi być zabity i trzeciego dnia wzbudzony z martwych. 


(22) A Piotr, wziąwszy go na stronę, począł go upominać, mówiąc: Miej litość nad sobą, Panie! Nie przyjdzie to na ciebie. 

(23) A On, obróciwszy się, rzekł Piotrowi: Idź precz ode mnie, szatanie! Jesteś mi zgorszeniem, bo nie myślisz o tym, co Boskie, lecz o tym, co ludzkie. 

(24) Wtedy Jezus rzekł do uczniów swoich: 


Jeśli kto chce pójść za mną, 

niech się zaprze samego siebie 

i weźmie krzyż swój, 

i niech idzie za mną. 


(25) Bo kto by chciał życie swoje zachować, utraci je, 

a kto by utracił życie swoje dla mnie, odnajdzie je. 

(26) Albowiem cóż pomoże człowiekowi, 

choćby cały świat pozyskał, a na duszy swej szkodę poniósł? 

Albo co da człowiek w zamian za duszę swoją? 


(27) Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego z aniołami swymi, i wtedy odda każdemu według uczynków jego. 


SZ:

(13) Po przybyciu na tereny Cezarei Filipowej Jezus zadał uczniom następujące pytanie: - Kim jest według ludzi Syn Człowieczy? 

(14) - Jedni uważają Cię za Jana Chrzciciela - odpowiedzieli - inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo innego proroka. 


(15) - A kim jestem według was? - zapytał. (16) - Jesteś Mesjaszem, Synem żyjącego Boga - odpowiedział Szymon Piotr. 

(17) - Błogosławiony jesteś Szymonie, synu Jana - odrzekł mu Jezus - bo nie doszedłeś do tego ludzkim rozumowaniem, ale objawił ci to mój Ojciec w niebie. 

(18) Dlatego mówię ci: Ty jesteś Piotr - skała - i na tej skale zbuduję mój Kościół. A bramy piekła (czyli jego włodarze) nie powstrzymają go. 

(19) I dam ci klucze do królestwa niebios: Cokolwiek postanowisz na ziemi, będzie postanowione w niebie. A co na ziemi rozstrzygniesz, i w niebie będzie rozstrzygnięte! 

(20) Nakazał jednak uczniom, by nikomu nie mówili, że jest Mesjaszem. 


(21) Od tego czasu Jezus zaczął im wyraźnie mówić, że ma pójść do Jerozolimy, że wiele wycierpi z rąk przywódców, arcykapłanów i nauczycieli Pisma, że zostanie zabity, lecz trzeciego dnia zmartwychwstanie. 


(22) Wtedy Piotr wziął Go na stronę i zaczął napominać: - Ależ Panie! Nie może Cię to spotkać! 

(23) - Idź precz, szatanie! - odrzekł Jezus, odwracając się do Piotra. - Przeszkadzasz mi, bo nie myślisz po Bożemu, ale tylko po ludzku. 


(24) Potem zwrócił się do uczniów: 

- Kto chce Mnie naśladować, niech zrezygnuje z siebie, weźmie swój krzyż i idzie za Mną. 

(25) Bo kto chce wygrać życie, przegra je. 

Ale kto przegra życie ze względu na Mnie, wygra je. 

(26) Co z tego, że ktoś zdobędzie cały świat, a przegra duszę? 

Bo co można dać w zastaw za swoją duszę? 


(27) Syn Człowieczy powróci bowiem kiedyś z aniołami, otoczony chwałą Ojca, i osądzi każdego na podstawie jego czynów. 


MSG:

24 Następnie Jezus zabrał się do pracy nad swoimi uczniami. 

"Każdy, kto zamierza pójść ze mną, musi pozwolić mi się prowadzić. 

Nie ty siedzisz na miejscu kierowcy; Ja nim jestem. 

Nie uciekamy przed każdym bólem, cierpieniem i przeciwnościami; przyjmujemy je. 

Pójdź za mną, a pokażę ci jak. 

Samopomoc - to żadna pomoc. 

Samopoświęcenie - to jest droga, moja droga, do odnalezienia siebie, swojego prawdziwego ja. 


Co to za interes dostać wszystko, czego się chce, ale zgubić i zatracić siebie?! 

Na co mógłbyś kiedykolwiek przehandlować swoją duszę? ... 


27 "Nie spiesz się tak bardzo z robieniem interesów dla siebie. Zanim się zorientujesz, Syn Człowieczy przybędzie z całym splendorem swego Ojca, w towarzystwie armii aniołów. Dostaniesz to wszystko, co do ciebie należy, jako osobisty dar. To nie są “obiecanki cacanki” i “do widzenia”. Niektórzy z was, stojących tutaj, zobaczą, jak to się odbywa, zobaczą Syna Człowieczego w królewskiej chwale."