Lekcje z przypowieści o miłosiernym Samarytaninie
Tekst: Ewangelia Łukasza 10,25–37
W dziesiątym rozdziale Ewangelii Łukasza pojawia się uczony w Prawie, który „wystawił Jezusa na próbę” (w. 25). Nie był to laik. Uczeni w Piśmie – wykształceni w szkołach rabinicznych – byli ekspertami od interpretacji Prawa. Jezus nie miał ich formalnych kwalifikacji. A jednak tłumy były zdumione, bo – jak czytamy w Ewangelia Mateusza 7,28–29 – nauczał „jak ten, który ma władzę”.
Nic dziwnego, że pojawia się konfrontacja.
Pada pytanie:
„Co mam czynić, aby odziedziczyć życie wieczne?”
To pytanie odsłania serce religijnego myślenia: co mam zrobić? Jaką listę spełnić? Jak wysoki standard osiągnąć?
Jezus odpowiada pytaniem:
„Co jest napisane w Prawie? Jak czytasz?” (Łk 10,26).
Innymi słowy: jak rozumiesz wymagania Boga?
Uczony odpowiada poprawnie: miłość do Boga całym sercem oraz miłość do bliźniego jak do siebie samego (por. Ewangelia Mateusza 22,34–40; Ewangelia Marka 12,28–31).
Jezus mówi: „Czyń to, a będziesz żył”.
I tu pojawia się napięcie.
Bo jeśli ktoś naprawdę wypełniłby Prawo doskonale – w myślach, słowach i czynach – rzeczywiście zasłużyłby na życie wieczne. Problem w tym, że nikt tego nie uczynił – oprócz Chrystusa.
To jest klucz rozróżnienia pomiędzy zakonem a ewangelią:
Prawo pokazuje standard. Ewangelia wskazuje Tego, który go wypełnił za nas.
Uczony jednak nie pyta: „Jak mogę zostać zbawiony z łaski?”, lecz:
„Kto jest moim bliźnim?”
Chce zawęzić definicję. Ograniczyć zakres miłości. Zmniejszyć wymagania.
Wtedy Jezus opowiada przypowieść o miłosiernym Samarytaninie.
Trzy lekcje
1. Nie można kochać Boga, ignorując człowieka
Miłość do Boga zawsze objawia się w miłości do bliźniego.
1 List Jana 4,20 mówi wprost:
„Jeśli ktoś mówi: «Miłuję Boga», a brata swego nienawidzi, jest kłamcą”.
Reformowana teologia podkreśla jedność Prawa. Nie ma duchowej pobożności oderwanej od relacji. Prawdziwe usprawiedliwienie rodzi realne uświęcenie.
Zastosowanie:
- Czy moja „miłość do Boga” jest widoczna w cierpliwości wobec trudnych ludzi?
- Czy moja ortodoksja prowadzi do miłosierdzia?
- Czy moja teologia przekłada się na sposób, w jaki traktuję słabszych?
2. Samarytanin jako obraz Ewangelii
Człowiek pobity przez zbójców jest bezradny. Nie negocjuje. Nie współpracuje. Nie rokuje.
Samarytanin przychodzi pierwszy.
To obraz Ewangelii.
My byliśmy „umarli w upadkach” (Ef 2,1). Chrystus nie przyszedł do ludzi rokujących – przyszedł do martwych duchowo. Nie dlatego, że zasługiwaliśmy, lecz dlatego, że jest miłosierny.
Biblijne spojrzenie widzi tu cień zastępczego działania Chrystusa:
On podnosi, opatruje rany, bierze koszt na siebie.
Zastosowanie:
- Czy pamiętam, że moje zbawienie to czysta łaska?
- Czy moja służba wypływa z wdzięczności, czy z potrzeby zasłużenia?
- Czy widzę siebie bardziej jako ocalonego grzesznika czy moralnego bohatera?
3. Nowe serce rodzi nową perspektywę
Samarytanin przekracza bariery etniczne i religijne.
Nowe życie w Chrystusie zmienia sposób patrzenia.
Nie widzimy już „obcych”, lecz bliźnich.
Nie widzimy „kategorii”, lecz obraz Boga.
To nie miłość zbawia.
Ale zbawiony człowiek kocha.
Jakub powie: wiara bez uczynków jest martwa (Jk 2,17).
Zastosowanie:
- Gdzie twoja kultura utrudnia ci kochać?
- Kogo omijasz „po drugiej stronie drogi”?
- Jak wyglądałoby twoje życie, gdybyś traktował każdą osobę jako bliźniego danego ci przez Boga?
Ilustracja z małżeństwa
Wyobraź sobie małżeństwo.
Mąż mówi: „Kocham Boga. Modlę się. Studiuję Biblię”.
Ale w domu jest chłodny, krytyczny, nieobecny emocjonalnie.
Żona modli się żarliwie, ale traktuje męża z pogardą i sarkazmem.
To przypomina kapłana i lewitę – religijnie poprawni, lecz mijający potrzebującego.
W małżeństwie „bliźnim” jest przede wszystkim współmałżonek.
Miłość bliźniego zaczyna się przy stole, w kuchni, w rozmowie po trudnym dniu.
Praktyczne kroki:
- Zamiast wygrać argument – okaż łaskę.
- Zamiast wyliczać winy – przebacz (Ef 4,32).
- Zamiast się wycofać – zaangażuj się.
Pytanie nie brzmi: „Czy mój współmałżonek zasługuje?”
Pytanie brzmi: „Jak Chrystus potraktował mnie, gdy na nic nie zasługiwałem?”
Miłość małżeńska staje się laboratorium Ewangelii.
Ostateczne napięcie przypowieści
Jezus kończy pytaniem:
„Który z tych trzech okazał się bliźnim?”
Nie: „kto nim był”, lecz „kto nim się stał”.
Chrześcijaństwo nie polega na zawężaniu definicji bliźniego.
Polega na przemienionym sercu, które staje się bliźnim.
Biblijna duchowość nie zatrzymuje się na moralnym wezwaniu: „Idź i czyń podobnie”.
Najpierw prowadzi do Chrystusa, który uczynił to dla nas.
A potem – z wdzięczności, w mocy Ducha – idziemy i czynimy podobnie.
Pytania do refleksji
- Czy próbuję odziedziczyć życie przez własne uczynki?
- Czy naprawdę wierzę, że zostałem uratowany całkowicie z łaski?
- Jak ta łaska zmienia mój dom – szczególnie moje małżeństwo?
- Kogo dziś Bóg kładzie na mojej drodze jako „bliźniego”?
Bo prawdziwie zrozumiana Ewangelia zawsze prowadzi z drogi teologicznej debaty na drogę miłosierdzia.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz