Młoda kobieta stoi na skraju peronu. Mgła jest tak gęsta, że pochłania nawet jej własny oddech.
Światło latarni drży jak gasnąca świeca.
Pociągu nie widać.
Nie słychać turkotu kół, nie czuć wibracji szyn.
Cisza jest lepka, ciężka, jakby czas się zakrztusił.
W lewej dłoni ściska bilet – jedyny dowód, że kiedykolwiek coś obiecano.
Palce jej drżą, ale nie od zimna.
W głowie różne głosy przekrzykują się nawzajem…: „Przyjedzie wreszcie czy nie..? Kiedy to czekanie się skończy? A może przegapiłam jakiś komunikat?!
A jednak nie odchodzi.
Nie odwraca się.
Stojąc na krawędzi, patrzy w biel, która pożera wszystko – i szepcze do mgły jedno słowo, prawie bez tchu:
„Przyrzekłeś.”
I w tej jednej sekundzie, w której serce mogłoby pęknąć – ona wciąż czeka.
Bo wiara to nie pewność, że pociąg jest.
To decyzja, że nie odejdzie, nawet jeśli nigdy nie przyjedzie.
Dlaczego? Bo ufa rozkładowi jazdy i słowu przewoźnika.
Tak właśnie działa wiara. Nie jest patrzeniem — jest zaufaniem Temu, który obiecał.
Autor Listu do Hebrajczyków pisze:
„A wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy, przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy. Przez nią bowiem przodkowie otrzymali świadectwo.” (Hbr 11,1–2)
Wiara patrzy dalej niż oczy
Najpierw druga część definicji:
„…przeświadczeniem o tym, czego nie widzimy.”
Wiara dotyczy rzeczy niewidzialnych. Nie oglądamy dziś na własne oczy Chrystusa siedzącego po prawicy Ojca.
Nie widzimy jeszcze nowego nieba i nowej ziemi. Nie widzimy pełni naszego uwielbienia.
A jednak Słowo mówi:
„Umiłowani, teraz dziećmi Bożymi jesteśmy, ale jeszcze się nie objawiło, czym będziemy. Wiemy, że gdy się objawi, będziemy do Niego podobni, bo ujrzymy Go takim, jakim jest.” (1 J 3,2)
Teraz żyjemy w napięciu między „już” a „jeszcze nie”. Pewnego dnia zobaczymy. Ale dziś wierzymy.
Czy wiara to ślepy skok w ciemność? Dla większości ludzi, tak. Ale sama wiara nie tworzy rzeczywistości. Biblijna wiara, to oparcie się na charakterze Boga. To pewność, że to, czego jeszcze nie widać, jest tak samo realne jak to, co widzialne. Jak pisał apostoł Paweł:
„Sądzę bowiem, że utrapienia teraźniejszego czasu nic nie znaczą w porównaniu z chwałą, która ma się w nas objawić.” (Rz 8,18)
Wiara przykłada większą wagę do przyszłości niż do teraźniejszości.
Wiara nadaje „substancję” nadziei
=>Wiara nadaje realność temu, czego się spodziewamy.
• Wiara urzeczywistnia nadzieję.
• Wiara czyni nadzieję konkretną / pewną.
Autor mówi także:
„Wiara jest pewnością tego, czego się spodziewamy…”
Słowo przetłumaczone jako „pewność” można oddać jako „substancja” albo „podstawa, gwarancja, poręka nadziei”.
Wiara sprawia, że przyszła rzeczywistość zaczyna kształtować nasze obecne życie.
Jeśli naprawdę wierzysz, że Chrystus wróci — żyjesz inaczej.
Jeśli naprawdę wierzysz, że będzie sąd — podejmujesz decyzje inaczej.
Jeśli naprawdę wierzysz, że twoje życie jest ukryte w Chrystusie — cierpisz inaczej.
Jezus powiedział:
„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.” (J 3,16)
Wiara łączy nas z Chrystusem. A przez to daje udział w życiu wiecznym już teraz — choć jego pełnia dopiero przed nami.
Wiara jest źródłem tego, co Bogu się podoba
„Przez nią przodkowie otrzymali świadectwo.” (Hbr 11,2)
Ich czyny były wielkie — ale ich wartość nie tkwiła w samych czynach. Źródłem ich posłuszeństwa była wiara, zaufanie Bogu i Jego dziełu zbawienia w Chrystusie.
Można czynić wiele dobra… z ambicji, z lęku, z potrzeby uznania. Ale Bóg patrzy głębiej. On widzi serce.
Autor wcześniej ostrzegał:
„Sprawiedliwy mój z wiary żyć będzie.” (Hbr 10,38)
Nie z perfekcji (moralnej). Nie z osiągnięć i zasług… . Z wiary.
Wiara nie jest zasługą, która kupuje zbawienie. Jest ręką, która przyjmuje dar.
A kiedy przyjmujemy Chrystusa przez wiarę, nawet nasze niedoskonałe uczynki stają się miłe Bogu — bo wypływają z ufności wobec Niego.
Praktyczne zastosowanie
Gdy nie widzisz efektów swojej modlitwy — nie poddawaj się, wierz dalej.
To, że nie widzisz odpowiedzi, nie znaczy, że Bóg nie działa.Gdy cierpisz — patrz dalej niż teraźniejszość.
Przyszła chwała jest bardziej realna niż obecny ból.Gdy służysz i widzisz swoją niedoskonałość — nie uciekaj.
Jeśli twoja służba wypływa z wiary w Chrystusa, Bóg ją przyjmuje.Codziennie karm wiarę Słowem.
Wiara nie rośnie przez patrzenie na okoliczności, ale przez słuchanie obietnic.
Na końcu wróćmy na peron. Mgła może być gęsta. Okoliczności mogą być niejasne. Ale jeśli Bóg powiedział, że pociąg przyjedzie — przyjedzie.
Wiara to stanie spokojnie z biletem w ręku — bo znasz Tego, który obiecał. Nawet nie musisz stać na skraju peronu. Usiądź i cierpliwie czekaj.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz