Jan Chrzciciel – ostatni prorok
Co Bóg ma na myśli, kiedy desygnuje kogoś, jako WIELKIEGO?
W popularnej kulturze, wielkość jest zwykle definiowana w kategoriach przywileju, osiągnięć, pieniędzy i władzy prowadzącej do sławy. Prawdziwsze widzenie wielkości, choć mniej popularne, koncentruje się na czyimś trwałym znaczeniu dla zapewnienia daleko idących korzyści dla ludzi, a nie tylko statusu osobistego gwiazdy; wynosi tych, którzy wpływają na świat w istotny i pozytywny sposób. Ale, bez względu na to czy mierzymy wielkość z punktu widzenia popularności czy ludzkich osiągnięć, obie definicje wypadają jako katastrofalnie wybrakowane z Bożej perspektywy.
Używając którekolwiek z tych kryteriów wielkości, Jan Chrzciciel, nie powinien być uznawany za wielkiego. Nie urodził się w zamożnej i wpływowej rodzinie. Jego rodzice, Zachariasz i Elżbieta, byli oboje z kapłańskiego pokolenia Lewiego. Jednakże, w Izraelu, w tym czasie było wielu Lewitów – tak wiele, że rodzina Jana nie miała żadnego specjalnego statusu społecznego.
Jeszcze jako nastolatek Jan porzucił udogodnienia cywilizowanego społeczeństwa i wyprowadził się na pustynię Judzką, zostając pustelnikiem, bezdomnym, pustynnym kaznodzieją. Według Mateusza 3:4, "Jeszcze jako nastolatek Jan porzucił udogodnienia cywilizowanego społeczeństwa i wyprowadził się na pustynię Judzką, zostając pustelnikiem, bezdomnym, pustynnym kaznodzieją. Według Mateusza 3:4, "..sam Jan miał odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder; a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny". Kwestie dotyczące jego rodu, jego odmiennych zachowań społecznych, jego wyglądu zewnętrznego czy też jego diety – nie sugerowały, że należało go traktować za kogoś więcej niż dziwaka.
Został odcięty od formalnego wykształcenia, żyjąc w odosobnieniu, na pustyni. Choć pochodził z rodu kapłańskiego, nie wiązał się z kapłaństwem. Nie był związany ani z bogactwem, ani z żadną rodziną królewską. Nie zajął się żadną społeczną, polityczną czy religijną działalnością.
Chociaż ludzi pociągało jego przesłanie nadejściu Mesjasza, władze (takie jak faryzeusze i uczeni w Piśmie) sprzeciwiali mu się gwałtownie. On z kolei, gromił ich i przestrzegał, że Boski sąd dopadnie ich jak rodzinę węży złapaną w szalejącym pożarze lasu. Tylko niewielka grupka uczniów podążała za nim przez jakiś czas.
Jego służba była stosunkowo krótka. Zginął okrutnie z rąk marionetkowego władcy imieniem Herod, który został uwiedziony przez tańczącą sprośnie młodą dziewczynę. Gdy Herod powiedział jej, że da jej wszystko, co zechce, ona naradziła się z matką, żoną Heroda. Ta namówiła córeczkę, żeby poprosiła o głowę Jana na srebrnej tacy. Nic w życiu Jana nie pasuje do modelu związanego z wielkością.
Pomimo tego wszystkiego, był tym, o kim anioł Gabriel powiedział, że będzie "wielki w oczach Pana" (Łk.1:15). Niewiarygodne, Pan nie tylko oznajmił o nim, że był wielkim człowiekiem, ale największym człowiekiem, który kiedykolwiek żył. Deklaracja ta pochodzi z ust samego Jezusa Chrystusa: "" (Łk.1:15). Niewiarygodne, Pan nie tylko oznajmił o nim, że był wielkim człowiekiem, ale największym człowiekiem, który kiedykolwiek żył. Deklaracja ta pochodzi z ust samego Jezusa Chrystusa: "Zapewniam was: Między narodzonymi z niewiast nie powstał nikt większy od Jana Chrzciciela" (Mt.11:11). "Narodzony z kobiety" – było powszechnym wyrażeniem odnoszącym się do człowieczeństwa w ogóle. W ten sposób Jezus mówił w istocie, "Żadnej większej ludzkiej istoty – nigdy nie było".
Sam Mesjasz stwierdził, że Jan Chrzciciel był większy niż jakikolwiek inny święty Starego Testamentu! Był większy od Enocha, Abrahama, Mojżesza, Samsona, Dawida, czy któregokolwiek z proroków. Był większy niż wszyscy wymienieni w Liście do Hebrajczyków 11. Ci wszyscy monumentalni bohaterowie wiary. Żaden król, żaden dowódca wojskowy, ani filozof – nie był większy od Jana. Był największą osobą, jaka kiedykolwiek żyła aż do tego czasu, zarówno w zakresie zadań jak i uprawnień.
To było jasne od początku jego historii.
Przełamując ciszę
Przed Janem Chrzcicielem, nie było proroka w Izraelu przez ponad cztery wieki. Od czasów Malachiasza, żadne nowe słowo objawienia nie przyszło z nieba. Ani anioł nie ukazał się ludziom od czasów proroka Zachariasza, (pięćset lat wcześniej). Ale ta długa cisza miała zostać przerwana.
Był rok: około 5 pne; miejsce: Jerozolima. Starszy wiekiem acz zwyczajny kapłan, imieniem Zachariasz (nazwany na cześć proroka Starego Testamentu) był pełen oczekiwania, kiedy zbliżał się do świętego miejsca świątyni. Po wejściu do środka, miał zaszczyt złożyć kadziło na świętym ołtarzu. To wydarzenie miało zaznaczyć największy moment jego kapłańskiej kariery, a Zachariasz gorąco chciał rozkoszować się każdą chwilą. Ale nawet jego najbardziej śmiałe oczekiwania nie mogły przygotować go na to, co miał doświadczyć.
Zachariasz był kapłanem w zmianie Abiasza, jednej z dwudziestu czterech zmian w żydowskim kapłaństwie (kapłaństwo było zagwarantowane dla wnuków Aarona). Każda zmiana kapłańska była odpowiedzialna za służenie przez dwa oddzielne tygodnie w ciągu roku w świątyni w Jerozolimie. Kiedy nadszedł czas, kapłani ze zmiany Abiasza, w tym Zachariasz, podróżowali do stolicy Izraela, aby wypełnić swoje święte obowiązki.
Do kapłańskich obowiązków należało między innymi to, że jeden z kapłanów spalał kadzidło codziennie rano i co wieczór wewnątrz świętego miejsca świątyni (por. 2Moj.30:7-8). Jako, że kapłan udał się do ołtarza kadzenia samotnie, reszta zmiany, wraz z wszystkimi ludźmi, stała na zewnątrz i modliła się. Czekając aż kadzidło pojawi się nad ołtarzem jako pachnący symbol modlitwy narodu do Boga.
Ponieważ było wielu kapłanów, a tylko jeden mógł zaoferować kadzidło każdego ranka i każdego wieczoru, większość nigdy nie uczestniczyła w tym świętym zadaniu. Uprzywilejowany kapłan był wybierany przez rzucanie losów, a kiedy już raz został wybrany, nie mógł być wybrany ponownie. Tak więc złożenie kadzidła w świętym miejscu było jednorazowym doświadczeniem życia. Gdy stary Zachariasz został wybrany, po latach wiernej służby, z ledwością umiał opanować swoje podniecenie.
Przerażające spotkanie
Pomimo radosnego spełnienia jego marzenia – Zachariasz, kiedy wszedł do świętego miejsca, nie miał zamiaru pozostawać tam zbyt długo. Wszystko było zwyczajne i rutynowe aż do momentu, kiedy nastąpiło coś niezwykłego i.. Zachariasz nie był już sam. Nagle anioł z nieba pojawił się i stanął razem z nim obok ołtarza.
Zaskoczony kapłan był wstrząśnięty i przerażony. Łukasz oddaje to w powściągliwych słowach 1:12, "Zaskoczony kapłan był wstrząśnięty i przerażony. Łukasz oddaje to w powściągliwych słowach 1:12, "Zachariasz był zakłopotany, kiedy zobaczył anioła, i ścisnął go strach". Konkretnie? – Zachariasz był niemal śmiertelnie przerażony.
Oto i on – w świętym miejscu. Bliżej obecności Boga Wszechmogącego, niż był kiedykolwiek wcześniej w swoim życiu. Ma świadomość, że inni kapłani w historii Izraela zostali osądzeni za oferowanie niedopuszczalnego kadzidła przed Panem (por. 3Mojz.10:1-2). Zachariasz z miejsca musiał się zastanawiać, czy aby nie zrobił czegoś, co mogło urazić Boga – a anioł przybył, aby ogłosić swój wyrok. Ale to nie o to chodziło.
Anioł Gabriel znalazł się tam przy nim, aby przynieść najbardziej cudowną wiadomość jaką ktokolwiek mógł usłyszeć w tym czasie – wieść dotyczącą nadejścia Mesjasza. Zaczęło się tymi słowami: "Anioł Gabriel znalazł się tam przy nim, aby przynieść najbardziej cudowną wiadomość jaką ktokolwiek mógł usłyszeć w tym czasie – wieść dotyczącą nadejścia Mesjasza. Zaczęło się tymi słowami: "Nie bój się, Zachariaszu, twoja modlitwa została wysłuchana, a twoja żona Elżbieta urodzi ci syna i dasz mu imię Jan" (Łk.1:13).
Realność takiej obietnicy była prawie tak zdumiewająca, jak nagłe pojawienie się anioła. Zachariasz i jego żona Elżbieta byli starzy, przynajmniej w swoich latach sześćdziesiątych a być może nawet w siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych. Byli boleśnie bezdzietni, a Elżbieta już dawno przekroczyła wiek kiedy można było zajść w ciążę. Ale Bóg chciał zrobić dla Elżbiety to, co uczynił wieki temu i Sarze i Annie – otworzył jej łono i dał jej syna. Bezpłodność, powód do potępienia w starożytnym Izraelu, miała być nadnaturalnie usunięta. Łono, które długo było puste, teraz cudownie miało otrzymać syna. A imię Jan, co oznacza "Bóg jest łaskawy", na zawsze już będzie przypominać im o szczególnej łasce, którą ich Bóg obdarzył.
Zachariasz starał się odzyskać równowagę po swoim początkowym szoku, nie mógł uwierzyć w to, co Anioł mówił. Ale niesamowite przesłanie Gabriela nie zostało jeszcze zakończone. Nie tylko jego żona urodzi syna dzięki nadprzyrodzonym okolicznościom, ale tenże ich syn stanie się, pod wieloma względami, najbardziej wyjątkowym prorokiem jaki kiedykolwiek żył. Oto jak anioł wyjaśniał to zdumionemu kapłanowi:
Łuk. 1:14-17
I będziesz miał radość i wesele, Będzie bowiem wielki przed Panem; i wina, i napoju mocnego pić nie będzie, Wielu też spośród synów izraelskich nawróci do Pana, Boga ich.On to pójdzie przed nim w duchu i mocy Eliaszowej, by zwrócić serca ojców ku dzieciom, a nieposłusznych ku rozwadze sprawiedliwych, przygotowując Panu lud prawy.Po czterystu latach ciszy, ten prorok miał ogłosić nadejście Mesjasza. Ten syn Zachariasza miał być heroldem Mesjasza!
Ta informacja była tak niewiarygodna, że Zachariasz... nie uwierzył. W odpowiedzi na jego wątpliwości oraz możliwe do przewidzenia dalsze spekulacje i domysły, co do wszystkich słów anioła, Gabriel dał mu znak: "Ta informacja była tak niewiarygodna, że Zachariasz... nie uwierzył. W odpowiedzi na jego wątpliwości oraz możliwe do przewidzenia dalsze spekulacje i domysły, co do wszystkich słów anioła, Gabriel dał mu znak: "Oto zaniemówisz i nie będziesz mógł mówić aż do dnia, kiedy się to stanie, bo nie uwierzyłeś słowom moim, które się wypełnią w swoim czasie”. (BW). Skoro Zachariasz użył swojego głosu, aby wyrazić grzeszną wątpliwość, od tego momentu nie użyje go ponownie, aż do narodzin swojego syna. Ale też, w odwrotny sposób, jego milczenie będzie potwierdzeniem nadprzyrodzonego spotkania.
To stało się jasne, kiedy w końcu wyszedł z Miejsca Świętego i był witany przez zdezorientowane spojrzenia i zapytania Żydów zgromadzonych w świątyni. Co zajęło mu tak długo? I dlaczego ma taki oniemiały wyraz twarzy? Ku jeszcze większemu zaskoczeniu, Zachariasz nie był w stanie zaoferować żadnego werbalnego wyjaśnienie swojej zwłoki. W końcu, po rozszyfrowaniu ruchu jego rąk, “To stało się jasne, kiedy w końcu wyszedł z Miejsca Świętego i był witany przez zdezorientowane spojrzenia i zapytania Żydów zgromadzonych w świątyni. Co zajęło mu tak długo? I dlaczego ma taki oniemiały wyraz twarzy? Ku jeszcze większemu zaskoczeniu, Zachariasz nie był w stanie zaoferować żadnego werbalnego wyjaśnienie swojej zwłoki. W końcu, po rozszyfrowaniu ruchu jego rąk, “zdali sobie sprawę, że miał widzenie w świątyni; mógł jedynie dawać im znaki pozostając niemym" (w. 22). Jego frustrująca cisza była dowodem boskiego objawienia.
Wypełnienie obietnicy
Kiedy Zachariasz dokonał swoich obowiązków w Jerozolimie ruszył z powrotem do domu, do Elżbiety. Jego umysł musiał się błąkać po wszystkich możliwych scenariuszach. Jakiś czas później, jego cokolwiek „starszawa” żona poczęła; a dziewięć miesięcy później urodziło się dziecko o imieniu Jan. Ale jeszcze zanim się urodził, dziecko zostało napełnione Duchem Świętym w łonie swojej matki (w. 15). Stało się tak, kiedy kuzynka Elżbiety, Maria, matka Jezusa, przyszła z wizytą i pozdrowiła Elżbietę – aż „podskoczył” w jej łonie (w. 41).
Zachariasz nie wypowiedział ani słowa aż do urodzenia Jana. Przez prawie rok, wiedział o największej nowinie w historii świata, ale nie mógł o tym mówić. Kiedy zobaczył swojego nowonarodzonego syna po raz pierwszy, jego język został natychmiast uwolniony. Możemy tylko wyobrażać sobie, jak musiał wybuchnąć pełnią głosu, żeby wypowiedzieć to wszystko, o czym rozmyślał w czasie wszystkich tych miesięcy. Po oddaniu chwały Panu za Jego wierność przymierzu z Izraelem, dumny ojciec pobłogosławił swojego nowonarodzonego syna w natchnionych słowach:
Łuk. 1:76-79
A ty, dziecię, prorokiem Najwyższego nazwane będziesz, bo poprzedzać będziesz Pana, aby przygotować drogi jego,aby dać ludowi jego poznanie zbawienia przez odpuszczenie grzechów ich, przez wielkie zmiłowanie Boga naszego, dzięki któremu nawiedzi nas światłość z wysokości, by objawić się tym, którzy są w ciemności i siedzą w mrokach śmierci, aby skierować nogi nasze na drogę pokoju.
Te słowa miały nadać radykalny charakter służbie tego niezwykłego proroka. Kiedy ludzie przychodzili do Jezusa mówili: Jan. 10:41-42
“...Jan wprawdzie żadnego cudu nie uczynił,
ale wszystko, cokolwiek Jan o nim (Jezusie) powiedział, było prawdą.
I wielu tam w niego (w Jezusa) uwierzyło.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz