środa, 11 lutego 2026

Hebr. 10:19-22 | "Na litość Boską,... no wejdź..."



Hebr. 10:19-22  

Mając więc, bracia, ufność, iż przez krew Jezusa mamy wstęp do świątyni 

drogą nową i żywą, którą otworzył dla nas poprzez zasłonę, 

to jest przez ciało swoje, 

oraz kapłana wielkiego nad domem Bożym, 

wejdźmy na nią ze szczerym sercem, 

w pełni wiary, 

oczyszczeni w sercach od złego sumienia 

i obmyci na ciele wodą czystą;


Wyobraź sobie drzwi, które od zawsze były zamknięte. Są takie chwile, gdy człowiek chciałby podejść do świętości Boga… ale się waha. Nie tylko dlatego, że Bóg zdaje się być daleki, ale dlatego, że człowiek był nieczysty. 

Nie dlatego, że w Boga nie wierzy.

Raczej dlatego, że zbyt dobrze zna siebie.

Hebrajczycy znali ten obraz aż za dobrze: Zasłona. Gruba. Ciężka. Milcząca granica między „świętym” a „najświętszym”. Między ludem a Bogiem.

Znali Boga. Znali Pisma. Znali świątynię. Znali cenę.
Ale teraz stali na rozdrożu: czy Jezus naprawdę wystarczy?

Autor Listu do Hebrajczyków nie zaczyna od zastraszania.
Zaczyna od zaproszenia.


Mówi coś, co brzmi jak duchowe trzęsienie ziemi:

„Mając więc, bracia, ufność…”

Nie ostrożne krążenie po dziedzińcach. Nie lęk. Nie dystans.

Ale ufność. Śmiałość. Duchową pewność.

Ale coś się zmieniło...

Ufność, tak — ale nie w sobie

To słowo nie oznacza: „jestem duchowo w formie”.
Oznacza: „krew Jezusa wystarcza”.

Droga do Boga nie została odrestaurowana. Ona została otwarta na nowo — droga „nowa i żywa”. Żywa, bo nie prowadzi przez martwe ceremonie, ale przez żyjącego Chrystusa. Ta Droga, to nie jakaś idea, to nie system religijny ani emocje, lecz Osoba.

Nie masz wstępu do Boga:

  • przez swoją dojrzałość,

  • przez staż chrześcijański,

  • przez moralną passę bez porażek.

Gdy ciało Jezusa zostało rozdarte na Golgocie, zasłona w świątyni pękła od góry do dołu. Jakby sam Bóg powiedział:

„… masz wstęp do świątyni przez krew Jezusa.”

Ale czy naprawdę mogę wejść?

Przecież to jest świętokradztwo, to skandal... tak. Ale skandal łaski.

Tam, gdzie kiedyś był mur nie do przebycia: tylko jeden człowiek, raz w roku, z drżeniem serca - dziś jest wejście

W starej świątyni zasłona znała tylko zakaz:
„Nie podchodź.” — a dziś, wielki napis, zaproszenie: wejdź...

Zasłona oddzielała Boga od ludzi - tak jak na początku Adam i Ewa zostali oddzieleni od bliskości Boga.

A teraz?

Tu dotykamy sedna. Bo autor Listu do Hebrajczyków wie, że największą przeszkodą nie jest już brak dostępu, lecz… złe sumienie.

Ten cichy głos odzywa się w nas:

– „Nie teraz.”

– „Najpierw się popraw.”

– „Bóg jest święty, a ty… wiesz, jaki jesteś.”

Dlatego słyszymy wezwanie:

„Wejdźmy ze szczerym sercem, w pełni wiary, oczyszczeni w sercach od złego sumienia…”

Nie chodzi o twoją doskonałość. Chodzi o oczyszczenie, które On zapewnia.

Nie chodzi o udawanie świętości. Chodzi o wiarę w Krew, która naprawdę oczyszcza.

Gdy Jego ciało zostało rozdarte na krzyżu, zasłona w świątyni pękła.

Nie od dołu — od góry.

To Bóg sam ją rozdarł.

Uświęcenie — nie jest pokazem religijnej czy moralnej poprawności. 

To dzieło Ducha Świętego w tych, którzy już przyszli do Chrystusa. Jak zauważa Kalwin: to nie parada ceremonii, lecz czyste sumienie, serce przemieniane przez Ducha.

Co więc mamy zrobić?

Autor nie kończy wykładu. On rzuca wezwanie:

„Wejdźmy.”

Czy nadal stoisz, jakby zasłona wciąż wisiała?

Nie stój tak. Nie chodzi o zerkanie za zasłonę. 

Nie cofaj się z powodu braku pewności. 

Hebrajczycy myśleli:
„Może da się wrócić do Boga… bez tego wszystkiego?”

Autor mówi jasno: nie.

Nie ma Boga Izraela bez Mesjasza.
Nie ma Ojca bez Syna.
Nie ma innej drogi, jeśli odrzucisz Tego, który jest Drogą...

Nie można mieć Boga bez Jezusa — to niemożliwe.

Nie pozwól, by grzech niewiary (braku zaufania) odciągał cię od Boga, skoro Chrystus umarł właśnie za grzeszników. 

Nie uciekaj od Boga z powodu grzechu. 

Uciekaj do Boga przez Chrystusa.

To nie był tylko problem I wieku.
Dziś miliony ludzi mówią:

„Wierzę w Boga, ale nie w Jezusa”

„Duchowość — tak, krzyż — niekoniecznie”.

__________

Tak, po tej stronie chwały nigdy nie będziemy doskonali. Ale jeśli jesteś w Chrystusie, już zostałeś oddzielony dla Boga. Świętość nie jest biletem wstępu — jest owocem wejścia.

Dlatego dziś nie usłyszysz: „napraw się i przyjdź”.

Słyszysz: „przyjdź — bo On już zapłacił”.

To czasownik ruchu.
To wezwanie do decyzji.

Ale jak?

- ze szczerym sercem — bez udawania przed Bogiem,

- w pełni wiary — opierając się na Chrystusie, nie na sobie,

- z oczyszczonym sumieniem — nie dlatego, że jesteśmy bez winy, ale dlatego, że On ją zabrał.

A co z grzechem?

Tu wielu się zatrzymuje.

„Najpierw muszę się ogarnąć.”
„Najpierw muszę się poprawić.”
„Najpierw skończyć filozofię, teologię i…”

Nie.
Najpierw — Chrystus.

To nie zaproszenie dla doskonałych.
To zaproszenie dla obmytych.

Po tej stronie chwały nie będziesz doskonały.
Ale jeśli wierzysz w Chrystusa, już należysz do Boga.

Drzwi są otwarte.
Zasłona rozdarta.
Kapłan żyje.

Nie stój w progu. Wejdź.


Brak komentarzy: