
KAPŁANI „ROZUMU” MIELI ULUBIONĄ WYSPĘ!
W lutym 2002 roku prywatny odrzutowiec Jeffreya Epsteina poleciał z lotniska JFK do Monterey w Kalifornii, wioząc pasażerów na konferencję TED. Na pokładzie byli Richard Dawkins, Daniel Dennett i Steven Pinker. Trzy z najwybitniejszych głosów tak zwanego „nowego ateizmu”, przenoszone przez niebo hojną ręką mężczyzny, który później został skazany za nakłanianie nieletniej do prostytucji i oskarżony o handel ludźmi w celach seksualnych.
Mężczyźni, którzy głośno wmawiali nam, że Bóg jest urojeniem, a religia zatruwa wszystko, podróżowali prywatnym odrzutowcem pedofila, by wygłaszać wykłady o rozumie i oświeceniu. Niewielu nie potrafiłoby napisać satyry, która trafia w sedno.
Dennett później potwierdził lot na Twitterze, nazywając go „bezproblemowym”. No cóż, wystarczy.
Francis Schaeffer ostrzegał nas 50 lat temu, że kiedy autonomiczny człowiek odcina się (lub przynajmniej udaje) od nieskończenie-osobowego Boga, nie wznosi się ku oświeceniu. On schodzi w dół. Najpierw w filozoficzny absurd, potem w moralny chaos, a w końcu w rodzaj deprawacji typu laissez-faire (zob.poniżej), która uczestniczy w kolacjach koktajlowych na prywatnych wyspach i nie zadaje trudnych pytań o młode dziewczyny w pokoju.
Schaeffer prześledził linię od wyższych sfer współczesnej myśli, gdzie znaczenie i moralność są ze sobą powiązane, ale pozostają nieukotwiczone, aż po nieuniknione konsekwencje kulturowe. Akta Epsteina to te konsekwencje, które stały się ciałem. I, czy nam się to podoba, czy nie, wszyscy jesteśmy świadkami tej katastrofy.
Laissez-faire depravity
(wymowa: lese-fer deprawiti) to termin, który można przetłumaczyć jako „deprawacja leseferystyczna” lub „zepsucie wynikające z zasady laissez-faire”. Jest to pojęcie z zakresu socjologii, ekonomii i etyki.
Szczegółowe wyjaśnienie:
1. Co to jest? (Znaczenie)
Termin ten odnosi się do sytuacji, w której brak interwencji państwa (laissez-faire) w gospodarkę lub społeczeństwo prowadzi do moralnego zepsucia, nieludzkiego traktowania ludzi, wyzysku lub katastrofalnych warunków życia.
Laissez-faire (fr. "pozwólcie czynić") – oznacza wolny rynek, brak ingerencji rządu.
Depravity (ang. deprawacja) – zepsucie, moralna zgnilizna.
W kontekście historycznym, termin ten był używany przez krytyków kapitalizmu XIX-wiecznego, wskazujących, że całkowicie wolny rynek pozwala pracodawcom na tak drastyczny wyzysk pracowników (np. dzieci, w niebezpiecznych warunkach), że staje się to moralną deprawacją.
---
Lawrence Krauss, fizyk teoretyczny, który napisał książkę „Wszechświat z niczego” i z nadętą piersią ogłosił się „antyteistą”, wymienił z Epsteinem ponad 60 e-maili. Zorganizował konferencję fizyczną finansowaną przez fundację Epsteina na Wyspach Dziewiczych Stanów Zjednoczonych, zabrał kolegów naukowców na kolacje na prywatną wyspę Epsteina, a nawet przyjął 250 000 dolarów od Epsteina w ramach swojego projektu Origins na Uniwersytecie Stanowym Arizony. Publicznie bronił skazanego przestępcę seksualnego, zapewniając nas wszystkich, jako naukowiec, że młode kobiety z otoczenia Epsteina miały „od 19 do 23 lat”. Codziennie internet zanieczyszczają przeczące temu dowody, a miliony e-maili i zdjęć zalewają nasze ekrany.
Dokładne słowa Kraussa o jego relacji ze skazanym pedofilem? „Nie czuję się w żaden sposób zbrukany moją relacją z Jeffreyem; czuję się przez nią wychowany”.
Wychowany przez nią. Niech to dotrze do was.
Kiedy sam Krauss stanął w obliczu licznych oskarżeń o molestowanie seksualne, obmacywanie i niechciane zaloty na przestrzeni dekady, do kogo zwrócił się po radę?
Do Jeffreya Epsteina. A rada Epsteina? Zdyskredytować kobiety. Przedstawić je jako niezrównoważone, irracjonalne i oportunistyczne. Wyjść z dumą na moralnym gruncie, jakby prześladowanie bezbronnych kobiet nie było wystarczającą formą przemocy, a ich życie zostało zrujnowane przez skutki dobrze zaplanowanych kampanii oszczerstw.
W jednej z korespondencji e-mailowych para żartowała, że organizuje „konferencję mężczyzn świata”. Krauss uprzejmie zaproponował uczestników: Kevina Spaceya, Billa Clintona i Ala Frankena. Ptaki jednego pióra, jak to się mówi (ludzie o podobnych charakterach, zainteresowaniach...). Każdy mężczyzna z tej listy publicznie oskarżony o molestowanie seksualne.
W 2014 roku Krauss, Pinker i Epstein zostali sfotografowani razem podczas gali rocznicowej Origins Project, sześć lat po skazaniu Epsteina. Pinker, który również przyczynił się do obrony prawnej Epsteina w 2007 roku, obecnie twierdzi, że został jedynie „niechcący umieszczony obok” Epsteina na zdjęciu. Do jakiego poziomu idiotyzmu ci łotrzykowie uważają, że wszyscy się zniżyliśmy?
Dawkins, Dennett i Pinker byli klientami agenta literackiego Johna Brockmana, którego fundacja Edge otrzymała ponad pół miliona dolarów od organizacji charytatywnych Epsteina i funkcjonowała jako intelektualny kanał dostarczający błyskotliwe umysły na stół drapieżnika.
---
Oto coś, czego nikt w laickim świecie nie chce głośno powiedzieć. To nie jest błąd. TO JEST CECHA CHARAKTERYSTYCZNA.
Odejście kultury od chrześcijańskiego światopoglądu nie następuje od razu. Odbywa się to etapami. Najpierw filozofowie porzucają pojęcie prawdy absolutnej (jedynej prawdy, co do której pozostają absolutnie pewni). Następnie artyści wyrażają wynikającą z tego rozpacz. W końcu kultura absorbuje to, włączając w swoje struktury. W końcu człowiek, który przekonał sam siebie, że nie ma transcendentnego prawa moralnego, odkrywa, że w jego systemie nie ma nic, co podpowiedziałoby mu, które zaproszenie na kolację odrzucić.
Odrzucając Boga, który przemawia, nie zyskujesz lepszej etyki. Nie masz żadnej etyki, tylko preferencje ubrane w akademicki język. „Moralność” staje się tym, co człowiek potrafi racjonalnie uzasadnić między mównicą konferencyjną a Karaibami. Subiektywna moralność nie jest stanowiskiem filozoficznym. To wypalone sumienie z przyzwoleniem na wszystko.
Ci ludzie przez dziesięciolecia pouczali chrześcijan, że nie potrzebujemy Boga, aby być dobrymi, że moralność jest po prostu kwestią ewoluujących instynktów społecznych i racjonalnego konsensusu, że Biblia jest barbarzyńska, a religia wszystko zatruwa. Dokąd więc zaprowadził ich bezbożny kompas moralny? Prosto do prywatnego odrzutowca i prywatnej wyspy handlarza dziećmi wykorzystywanymi seksualnie.
Spurgeon ujął to jasno: „Jedynym prawdziwym argumentem przeciwko Biblii jest niegodziwe życie. Kiedy ktoś sprzeciwia się Słowu Bożemu, idź za nim do domu i spróbuj odkryć przyczynę jego wrogości wobec Słowa Pana. Leży ona w jakimś grzechu” (Spurgeon at His Best, Baker Publishing, 1988).
Tak, rzeczywiście głupiec powiedział w swoim sercu: „Nie ma Boga”. Są zepsuci, dopuszczają się ohydnych czynów, nie ma nikogo, kto czyniłby dobro.
A teraz widzimy, co ten głupiec robi swoimi rękami.
---
Ci mężczyźni stali przed kamerami i w salach konferencyjnych, wyśmiewając wiarę raz na zawsze przekazaną świętym, szydząc z Boga, który grzmi z Synaju: „Nie cudzołóż”. W międzyczasie wsiadali do samolotu drapieżnika, uczestniczyli w jego kolacjach, brali jego pieniądze i doradzali sobie nawzajem w sprawie zarzutów o niewłaściwe zachowanie.
Frances Schaeffer spędził życie w L'Abri, zadając szczerym poszukiwaczom jedno druzgocące pytanie: jeśli twój światopogląd jest prawdziwy, czy potrafisz żyć z jego konsekwencjami? Akta Epsteina odpowiedziały na to pytanie za nowych ateistów. Nie potrafią. Podobnie jak ich ofiary.
Świat mówił nam, że ci Nowi Ateiści to dorośli w pokoju.
Okazało się, że dorośli byli w samolocie Epsteina. I tylko oni byli „pełnoletni”.
„Niegodziwi swobodnie przechadzają się,
gdy to, co podłe, cieszy się szacunkiem wśród ludzi”.
Powiedzmy jasno, co się stało. Ludzie, którzy mówili całemu pokoleniu, że nie ma Boga ani transcendentnego prawa moralnego, zostali przyłapani na kontaktach z handlarzem dziećmi, przyjmowali od niego pieniądze, latali jego odrzutowcem i doradzali sobie nawzajem w sprawach własnych skandali. A społeczeństwo pozwoliło im nas pouczać. Chrystus, którym gardzili, nigdy się nie zmienił. Prawo, które odrzucili, nigdy się nie zmieniło. Moralność nie jest ludzkim wynalazkiem. Opiera się ona na świętości wiecznego Boga. Akta Epsteina nie obaliły tego. Potwierdziły to.
„Bojaźń Pańska jest początkiem mądrości”. A brak tej bojaźni? Akta mówią same za siebie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz