Sąd zamiast ratunku
Hebrajczyków 10:26–27
„Jeśli bowiem dobrowolnie grzeszymy
po otrzymaniu pełnego poznania prawdy,
to już nie ma dla nas ofiary przebłagalnej za grzechy,
ale jedynie jakieś przerażające oczekiwanie sądu i żar ognia, który ma trawić przeciwników.”. PSZ
To jedne z najbardziej wstrząsających słów w całym Liście do Hebrajczyków. Autor wcześniej prowadzi nas ku zachwytowi nad doskonałą, ostateczną i skuteczną ofiarą Chrystusa (Hbr 10,1–25).
Mówi: zbliżajcie się do Boga, trzymajcie się wyznania, nie opuszczajcie wspólnych zgromadzeń.
A potem ostrzega: jest możliwe wymienić ofiarę na sąd.
Nie chodzi o każdy grzech
To nie jest fragment o codziennych upadkach. Gdyby tak było, nikt z nas nie miałby nadziei. Nawet apostołowie upadali. Piotr Apostoł zaparł się Jezusa – a jednak został przywrócony.
Autor mówi o czymś innym: o apostazji, o świadomym, zatwardziałym odrzuceniu Chrystusa po tym, jak poznało się prawdę. O porzuceniu Kościoła, zerwaniu tej szczególnej wspólnoty z Chrystusem i Jego Ciałem, o odwróceniu się od Ewangelii bez opamiętania.
Jan Kalwin:
Nie chodzi tu o „to czy tamto potknięcie”,
lecz o tych, którzy „całkowicie odrywają się od Chrystusa i wspólnoty Kościoła”.
To nie chwilowe potknięcie, lecz trwałe odstępstwo.
Różnica jest ogromna:
- upadek - po nim przychodzi skrucha,
- zatwardziałość mówi: „Nie potrzebuję tej ofiary”.
John Piper często podkreśla, że krzyż Chrystusa jest jak szczyt góry – nie da się stać wobec niego obojętnie. Jeśli nie idziesz w górę, zsuwasz się w dół. Nie ma czegoś takiego jak neutralność. Nie da się wymówić, wmawiając sobie i innym, że jest się agnostykiem.
Ten tekst mówi: nie istnieje „chrześcijaństwo bez wytrwania”. Jeśli ktoś świadomie i uparcie odrzuca jedyną ofiarę, nie pozostaje mu żadna alternatywa. Nie dlatego, że ofiara jest niewystarczająca – ale dlatego, że odrzucił jedyne lekarstwo.
Piper powiedziałby: największym zagrożeniem nie jest to, że jesteś słaby, lecz że przestajesz walczyć o radość w Chrystusie. Apostazja zaczyna się często od małych kroków: zaniedbanej modlitwy, opuszczonej wspólnoty, karmienia się grzechem bez skruchy. Serce stygnie powoli.
Timothy Keller zwraca uwagę, że można znać prawdę intelektualnie, a nigdy nie opierać na niej serca. Można funkcjonować w Kościele, a nigdy nie przyjąć łaski.
Autor Listu do Hebrajczyków mówi o tych, którzy „otrzymali poznanie prawdy”. To mocne wyrażenie. Oni słyszeli, rozumieli, być może nawet służyli. A jednak w końcu powiedzieli: „Nie”.
Keller przypominał: Ewangelia to nie tylko informacja, to fundament tożsamości. Jeśli twoją prawdziwą nadzieją jest reputacja, bezpieczeństwo, relacja czy moralna poprawność – w chwili próby możesz wymienić krzyż na coś „bezpieczniejszego”.
Apostazja to ostateczne powiedzenie: „Zdam się na coś innego niż Chrystus”.
Wyobraź sobie człowieka, który stoi w burzy gradu, a obok niego jest otwarte schronienie. Drzwi są szeroko otwarte. Wystarczy wejść.
A on mówi: „Nie potrzebuję tego. Sam sobie poradzę”.
To nie brak zaproszenia jest problemem. Problemem jest zatwardziałe serce.
Jeśli boisz się, że odpadłeś – to znak, że twoje serce jeszcze żyje.
Apostata nie drży. Apostata nie pyta. Apostata nie żałuje.
Ten fragment mówi o „żarze ognia”. Jest Ogień, który oczyszcza i ogień, który trawi.
Biblia zna dwa rodzaje ognia:
- ogień oczyszczający dla Bożych dzieci,
- i ogień sądu dla tych, którzy odrzucają łaskę.
Różnica nie tkwi w intensywności ognia pochodzącego od Boga, lecz w relacji do ofiary.
Bez przyjęcia przez wiarę ofiary Chrystusa – pozostaje sąd.
1 J 4:10 mówi jak Jezus odwrócił od nas gniew Świętego Boga:
W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga,
ale że On sam nas umiłował
i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy.
________
John Owen pisał, że chodzi tu o grzech popełniany „uparcie, z wyboru, bez przymusu”. To nie chwilowy kryzys. To decyzja serca.
Dlatego pytania dla nas są poważne:
- Czy są w moim życiu obszary, w których świadomie trwam w grzechu bez opamiętania?
- Czy oddalam się od wspólnoty wierzących?
- Czy moja wiara jest żywą relacją, czy tylko wspomnieniem dawnego poruszenia?
- Czy naprawdę polegam wyłącznie na Chrystusie?
Jeśli Duch Święty obnaża dziś twoje serce – to nie jest znak odrzucenia. To znak łaski.
Bo ostrzeżenia Biblii są jak barierki nad przepaścią. Nie po to, by cię odepchnąć, ale by cię zatrzymać.
Nie wymieniaj ofiary na sąd.
Nie zamieniaj krzyża na iluzję samowystarczalności.
Dopóki słyszysz Jego głos, drzwi są otwarte.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz