czwartek, 23 kwietnia 2026

A.Pink - refleksja nad stworzeniem



Na początku Bóg stworzył…” (Rdz 1,1)


To pierwsze zdanie Biblii nie próbuje niczego udowadniać. Nie prowadzi filozoficznego sporu, nie buduje argumentacji krok po kroku. Ono po prostu ogłasza fakt: “Bóg jest” — i działa, pracuje. To uderzające, że Słowo Boże zaczyna się nie od pytania, lecz od pewności. Wiara biblijna nie rodzi się z ludzkich spekulacji, ale z Bożego objawienia.


To jedno zdanie podcina korzenie wielu ludzkich wyobrażeń o Bogu.


Najpierw odrzuca ateizm — bo jeśli „Bóg stworzył”, to znaczy, że istnieje niezależnie od świata i od naszego uznania. Człowiek może zaprzeczać Bogu, ale nie jest w stanie zmienić faktu Jego istnienia. Jak mówi Psalmista: „Głupi rzekł w sercu swoim: Nie ma Boga” (Ps 14,1). Biblia nie traktuje tego jako neutralnej opinii, lecz jako duchowe zaślepienie.


Następnie obala materializm — bo pokazuje wyraźną granicę między Stwórcą a stworzeniem. Bóg nie jest częścią wszechświata. Nie jest energią ani siłą natury. On “stworzył” niebo i ziemię, a więc istnieje ponad nimi. To prowadzi nas do pokory: świat nie jest ostateczną rzeczywistością — Bóg nią jest.


To zdanie sprzeciwia się także panteizmowi. Jeśli Bóg “stworzył”, to znaczy, że nie jest tym samym co stworzenie. Nie wszystko jest Bogiem. Drzewo nie jest Bogiem, człowiek nie jest Bogiem, wszechświat nie jest Bogiem. Bóg jest osobowy, odrębny, święty.


Ale tekst mówi jeszcze więcej. „Na początku Bóg…” — czyli zanim cokolwiek zaczęło istnieć, On już był. To objawia Jego wieczność. Bóg nie ma początku ani końca. Nie podlega czasowi. To my żyjemy w historii — On jest Panem historii.


I dalej: „Bóg stworzył…” — stworzenie jest działaniem. To znaczy, że Bóg nie jest bezosobową ideą ani „pierwszą przyczyną” w sensie filozoficznym. On działa, wybiera, postanawia. Jest Bogiem osobowym. Wchodzi w relację. Mówi. Objawia się.


Wreszcie: „stworzył niebo i ziemię” — czyli wszystko. To objawia Jego wszechmoc. Stworzenie z niczego (creatio ex nihilo) nie jest czymś, co może uczynić istota ograniczona. To dzieło Boga nieskończonego.


Jakie ma to znaczenie dla nas?


Po pierwsze — fundament wiary. Nasze życie nie opiera się na przypadku, lecz na Bogu, który istnieje, zanim wszystko się zaczęło. To daje stabilność. Jeśli On jest początkiem, to może być także naszym oparciem teraz.


Po drugie — właściwe miejsce człowieka. Nie jesteśmy centrum rzeczywistości. Nie jesteśmy twórcami sensu. Jesteśmy stworzeniem. To trudne dla naszego ego, ale wyzwalające dla duszy. Bo jeśli Bóg jest Bogiem, to nie my musimy nim być.


Po trzecie — nadzieja. Ten sam Bóg, który stworzył świat, podtrzymuje go i prowadzi. Nic nie wymknęło się Jego władzy. Nawet chaos, który widzimy, nie jest poza Jego kontrolą.


To zdanie przypomina nam o Bożej suwerenności. Wszystko zaczyna się od Boga — nie od człowieka. Zbawienie, historia, sens życia — wszystko ma swoje źródło w Nim.


Dlatego odpowiedzią nie jest tylko intelektualna zgoda, ale oddanie Mu czci i całkowite zaufanie.


Na początku Bóg stworzył…” — a więc dziś również “On jest”. I to wystarczy, aby Mu zaufać...


A to tym bardziej, gdy w Ew. Jana przeczytamy o Stwórcy, który staje się naszym Zbawicielem: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo”...  


Brak komentarzy: