sobota, 25 kwietnia 2026

A.Pink | Kryzys w miłości małżeńskiej i małe kroki wiary….


Kryzys w miłości małżeńskiej bardzo często boli nie tylko dlatego, że coś się psuje — ale dlatego, że przestajemy widzieć drogę naprzód. Nie widzimy wyjścia, a “nadzieja umiera”... Chcielibyśmy wiedzieć: czy to się jeszcze naprawi? jak to będzie wyglądało za rok? czy znów będziemy sobie bliscy?


I właśnie w to napięcie uderzają słowa Arthur W. Pink:


 „Bóg prowadzi swoje sługi krok po kroku… nie objawia całej drogi, ale daje światło tylko na jeden krok, abyśmy pozostawali w ciągłej zależności od Niego.”


 1. Problem: chcemy widzieć całą drogę


W kryzysie (szczeg. małżeńskim) naturalne jest pragnienie kontroli.

Chcemy „zobaczyć” przyszłość, zanim zrobimy kolejny krok:


 Czy mój współmałżonek się zmieni?

 Czy moje starania mają sens?

 Czy to małżeństwo ma jeszcze przyszłość?


Ale to jest właśnie życie „z widzenia”, a nie z wiary.


A Biblia mówi jasno:


 „Albowiem w wierze, a nie w oglądaniu pielgrzymujemy” (2 Kor 5:7)

NLT:

Właśnie dlatego żyjemy w tak radosnym nastroju. 

Nie zobaczysz, żebyśmy zwieszali głowy czy szli ociężale! 

Ciężkie warunki życia tutaj nie przygnębiają nas. 



Bóg bardzo często nie daje odpowiedzi na wszystkie pytania, bo chce dać coś głębszego: zależność od siebie.


 2. Bóg ma swój ulubiony sposób na życie wiary: jeden krok, nie cała mapa


Bóg nie prowadzi małżeństw przez pokazanie im całej przyszłości.

Prowadzi je przez bardzo konkretne, małe kroki:


- dziś przebacz, nawet jeśli nie czujesz tego...

- dziś powstrzymaj ostre słowo...choć cię świerzbi język

- dziś wybierz rozmowę zamiast milczenia (karania milczeniem)

- dziś módl się, choć wydaje się to bez sensu 


To nie wygląda spektakularnie. Ale tak dokładnie wygląda droga wiary.


Jak to jest powiedziane w Psalmie (Ps 119:105) (BW):

 „Słowo twoje jest pochodnią nogom moim 

I światłością ścieżkom moim.” 

MSG:

Dzięki twoim słowom widzę, dokąd zmierzam;

    rzucają one promień światła na moją ciemną ścieżkę.


Nie mamy reflektora na kilka kilometrów. (Choć dane nam jest poznać, że na końcu czeka radość..) Mamy lampę na każdy krok.


 3. Dlaczego to takie trudne?


Pink trafnie to ujął: „nasza cielesność nie znosi tego”.


Dlaczego? Bo jesteśmy ograniczeni, ułomni... a mamy w sobie pilną potrzebę kontroli, nosimy w sobie lęk przed zranieniem i w naturalny sposób chcemy się zabezpieczyć przed odrzuceniem, poniżeniem...


Dlatego często mówimy:

 „Gdy zmienią się okoliczności — wtedy będę kochać”

 „Kiedy zobaczę poprawę — wtedy się otworzę”


Ale Bóg odwraca tę kolejność: najpierw posłuszeństwo, potem światło.


 4. Miłość w małżeństwie to nie tylko uczucie — to decyzja, to czyn..


W kryzysie wiary miłość bardzo często przestaje być spontaniczna...

Ale właśnie wtedy staje się… prawdziwa.


Dlaczego? Bo zaczyna przypominać miłość Chrystusa:


„Bóg okazuje swoją miłość ku nam przez to, że gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, Chrystus za nas umarł” (Rz 5:8)


To nie była reakcja na „łatwego, przystępnego...” człowieka.

To była decyzja wbrew temu, co widzialne.


 5. A jak może wyglądać ten „jeden krok” dzisiaj?


Zamiast pytać: co będzie z naszym małżeństwem... za 5 lat, spróbuj zapytać:


Jaki jest mój następny krok posłuszeństwa wobec Boga — dziś?


Może to jest:


- szczera, spokojna rozmowa

- przyznanie się do winy, słabości, upadku bez usprawiedliwień i tłumaczenia się...

- modlitwa za współmałżonka, o dobro, o błogosławieństwo a nie przeciwko niemu...

- okazanie dobra, które nie zostanie odwzajemnione


To są małe rzeczy. Te małe drobne rzeczy mogą zarówno niszczyć jak i budować.. Jak to mówi zakochany Salomon: Połapcie nam lisy, małe liski, które psują winnice, a winnice nasze zakwitają" (Pieśń nad Pieśniami 2:15). Małe gesty... ale to jest właśnie droga, na której Bóg odbudowuje miłość.


 6. Nadzieja: Bóg działa w ukryciu


Najtrudniejsze jest to, że często nie widzimy efektów od razu.

Ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje.

Bóg bardzo często: zmienia serce najpierw jednego z małżonków, pracuje w ciszy, zanim pojawi się przełom, buduje coś głębszego niż wcześniejsze emocje...


 Podsumowanie


Kryzys małżeństwa to nie tylko czas bólu.

To bardzo często moment, w którym Bóg uczy:

- rezygnacji z kontroli

- życia w wierze czyli pełnym zaufaniu Bogu

- miłości, która nie opiera się na uczuciach


Nie dostaniesz dziś całej odpowiedzi o przyszłości.

Ale możesz dostać światło na jeden krok.


I to wystarczy, żeby iść dalej.



Brak komentarzy: