Głos Prawdy
Rozdział 1: Pierwszy dzień
Kasia poprawiła plecak na ramieniu i weszła do sali wykładowej na Wydziale Dziennikarstwa. Była podekscytowana – to był jej pierwszy dzień na studiach, a w głowie miała wizję siebie jako reporterki, która tropi afery, odkrywa ukryte prawdy i zmienia świat swoimi artykułami. Usiadła w pierwszej ławce, rozkładając przed sobą nowy notatnik i długopis, gotowa chłonąć każde słowo wykładowcy.
Profesor Nowak, starszy mężczyzna z siwymi włosami i surowym spojrzeniem, wszedł do sali, poprawiając okulary. Sala ucichła, gdy zaczął mówić. „Jeśli chcecie odnieść sukces w dziennikarstwie, musicie nauczyć się pisać to, co ludzie chcą usłyszeć” – jego głos zawisł w powietrzu a dla Kasi zabrzmiał jak wyrok. Zamarła. „Co ludzie chcą usłyszeć?!” – powtórzyła w myślach. – „Przecież dziennikarstwo to szukanie prawdy, a nie pisanie tego, co ludzie chcą przeczytać!”
Po wykładzie Kasia szła przez kampus, czując, jak entuzjazm z początku dnia zamienia się w rozczarowanie. – To nie może tak wyglądać – mruknęła pod nosem, zaciskając pięści. – Chcę pisać o tym, co ważne, a nie o tym, co się klika.
W akademiku usiadła na łóżku i otworzyła laptop. Po krótkim namyśle wpisała w formularzu zmianę kierunku studiów na literaturę i filozofię. „Tam znajdę odpowiedzi” – pomyślała, klikając „zapisz zmiany”. – „Tam muszą być ludzie, którzy szukają prawdy, a nie tylko popularności.”
Rozdział 2: Fale wątpliwości
Literatura i filozofia okazały się trudniejsze, niż Kasia się spodziewała. Każda książka, którą czytała, była jak fala na wzburzonym morzu – gdy wydawało jej się, że zrozumiała jedną ideę, pojawiała się kolejna, jeszcze bardziej zagmatwana. Platon mówił o świecie idei, Nietzsche o woli mocy i ścieżce nadczłowieka, który nie klęczy przed bogami czy moralnością niewolników…, a współcześni filozofowie zdawali się tylko mnożyć pytania bez odpowiedzi. Kasia czuła, że tonie w gąszczu myśli.
Pewnego dnia na zajęciach z filozofii profesor zacytował fragment z Biblii: „Przyjdzie czas, gdy ludzie nie zniosą zdrowej nauki, ale według własnych pragnień będą sobie dobierać nauczycieli, by słuchać tego, co im schlebia” (2 Tm 4,3–4). Kasia zapisała te słowa w notatniku, a potem podniosła rękę.
– Przepraszam, panie profesorze – zaczęła nieśmiało. – Co to znaczy „zdrowa nauka”? I dlaczego ludzie mieliby odwracać się od prawdy?
Profesor uśmiechnął się. – Dobre pytanie, Kasiu. „Zdrowa nauka” to w tym kontekście prawda oparta na fundamencie, który nie ulega zmianom – w tym przypadku na Bogu i Jego słowie. Ludzie czasem wolą mity, bo prawda bywa trudna. Wymaga od nas zmiany, a to nie zawsze jest wygodne.
Kasia kiwnęła głową, ale w głowie miała chaos. „Czy ja też szukam tylko tego, co mi pasuje?” – zastanawiała się, idąc na kolejne zajęcia. Wieczorem, przeglądając notatki, wróciła do tego cytatu. Coś w nim ją poruszyło, ale nie potrafiła jeszcze powiedzieć co.
Rozdział 3: Kotwica
Kilka tygodni później Kasia zauważyła plakat na kampusie: „Spotkania grupy biblijnej – przyjdź, pytaj, odkrywaj!”. Zaintrygowana, choć nieco sceptyczna, postanowiła pójść. Nie była pewna, czego się spodziewać – nigdy nie uważała się za religijną. Ale może tam znajdzie odpowiedzi na pytania, które nie dawały jej spokoju?
Na spotkaniu w małej salce w akademiku zebrała się garstka studentów. Prowadzący, Bartek, student ostatniego roku, przywitał wszystkich z uśmiechem. – Cześć, Kasia, dobrze, że jesteś! – powiedział, podając jej kubek z herbatą. – Dziś rozmawiamy o tym, co to znaczy trzymać się prawdy w świecie pełnym chaosu.
Kasia usiadła z boku, słuchając, jak grupa dyskutuje o fragmencie z Listu do Efezjan: „Abyśmy już nie byli dziećmi, miotanymi falami i unoszonymi powiewem wszelkiej nauki” (Ef 4,14). Bartek wyjaśnił, że prawda, o której mówi Biblia, jest jak kotwica, która trzyma nas w miejscu, nawet gdy świat wokół szaleje.
– Ale jak odróżnić prawdę od kłamstwa? – zapytała Kasia, podnosząc rękę. – W dzisiejszych czasach każdy mówi, że ma rację.
Bartek spojrzał na nią z uznaniem. – Dobre pytanie. Biblia mówi, że prawda jest w Jezusie – On jest fundamentem, który się nie zmienia. To nie oznacza, że nie możemy pytać czy wątpić. Wręcz przeciwnie, Bóg zaprasza nas do zadawania pytań, ale daje nam też kotwicę – Jego słowo.
Po spotkaniu Kasia została chwilę dłużej. – Bartek, jak to jest, że ty jesteś taki… pewny? – zapytała. – Skąd wiesz, że to, w co wierzysz, jest prawdziwe?
– Nie zawsze byłem pewny – przyznał Bartek, siadając naprzeciwko niej. – Ale im więcej czytam Biblię, tym bardziej widzę, że to nie tylko zbiór zasad. To historia o Bogu, który chce, żebyśmy Go poznali. I to mnie trzyma, nawet kiedy wszystko inne się sypie.
Rozdział 4: Głos, który rozpala
Kasia zaczęła regularnie uczestniczyć w spotkaniach grupy. Z każdym tygodniem czuła, że coś w niej się zmienia. Czytała Biblię z ciekawością, jakiej wcześniej nie znała. Zafascynowały ją historie ludzi, którzy, tak jak ona, mieli pytania i wątpliwości, ale znajdowali odpowiedzi w Bogu. Co nie oznacza, że zawsze dostawali odpowiedź na każde pytanie, ale że Bóg był dla nich odpowiedzią. Nabierali zaufania, co do Jego zarówno suwerenności jak i dobroci. Szczególnie poruszył ją fragment z Ewangelii Łukasza, w którym uczniowie po śmierci Jezusa szli drogą do Emaus i rozmawiali o tym, co powiedział im tajemniczy towarzysz podróży: „Czyż serce nasze nie pałało w nas, gdy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?” (Łk 24,32).
– Bartek, co to znaczy, że ich serca pałały? – zapytała na kolejnym spotkaniu, trzymając otwartą Biblię.
Bartek uśmiechnął się. – To uczucie, kiedy słyszysz coś tak prawdziwego, że nie możesz zostać obojętnym. To jak ogień, który rozpala w tobie pragnienie, żeby wiedzieć więcej, żyć inaczej. Jeśli chodzi o mnie, to się dzieje tak zawsze, kiedy czytam o Jezusie – o tym, kim On jest i co dla nas zrobił.
Kasia kiwnęła głową, czując, że coś w niej drgnęło. Zaczęła rozumieć, że prawda, której szukała, to nie tylko suche fakty czy filozoficzne teorie. To historia, która żyje, która zaprasza do relacji z Bogiem i z innymi ludźmi.
Rozdział 5: Nowa droga
Minął rok. Kasia nie wróciła na dziennikarstwo, ale znalazła nowy sposób, by opowiadać historie. Założyła bloga, na którym pisała o swoich poszukiwaniach prawdy, o wierze, o pytaniach, które wciąż ją nurtowały. Nie bała się pisać o swoich wątpliwościach, ale też dzieliła się tym, co odkryła – że prawda jest jak lampa w ciemności, jak kotwica w burzy.
Pewnego dnia otrzymała wiadomość od czytelniczki, Ani: „Kasia, dzięki twoim tekstom zaczęłam czytać Biblię. Nie wiem, czy w to wierzę, ale czuję, że coś w tym jest. Dzięki, że piszesz szczerze.”
Kasia uśmiechnęła się, czytając te słowa. – To nie ja, Aniu – mruknęła do siebie. – To On.
Jej blog zyskał popularność wśród młodych ludzi. Niektóre komentarze były krytyczne, ale wiele osób pisało, że jej teksty pomogły im zadać własne pytania i szukać odpowiedzi we właściwym miejscu. Kasia czuła, że znalazła swoje miejsce – nie jako reporterka na pierwszej linii frontu, ale jako ktoś, kto wskazuje drogę do Prawdy, która nie zmienia się wśród fal chaosu.
– Bartek, myślisz, że to, co robię, ma sens? – zapytała pewnego dnia, siedząc z nim w kawiarni.
– Kasia, jeśli twoje słowa pomagają choć jednej osobie zbliżyć się do prawdy, to już jest więcej, niż możesz sobie wyobrazić – odpowiedział, popijając kawę. – Prawda zawsze znajdzie drogę, jeśli tylko będziesz ją głosić.
Kasia uśmiechnęła się. W głębi serca czuła, że jej droga dopiero się zaczyna.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz