wtorek, 24 marca 2020

Od czego zależne jest spełnienie obietnicy?

23 marca

Jeremiasza 32


(16) A gdy wręczyłem akt kupna Baruchowi, synowi Neriasza, 
modliłem się do Pana tak: (17) 


Ach, Wszechmocny Panie! 
Oto Ty uczyniłeś niebo i ziemię wielką swoją mocą 
i swoim wyciągniętym ramieniem; 
nie ma nic niemożliwego dla ciebie. 


(18) Wyświadczasz łaskę tysiącom, 
lecz za winę ojców odpłacasz na łono ich synów, którzy po nich przychodzą. 
Boże wielki i potężny, którego imię jest Pan Zastępów, 
(19) wielki w radzie i możny w wykonaniu, 
którego oczy są otwarte na wszystkie drogi ludzkie, 
aby oddać każdemu według jego dróg i według owoców jego uczynków. 


(20) Który czyniłeś znaki i cuda w ziemi egipskiej, 
pamiętne aż po dzień dzisiejszy zarówno w Izraelu, jak wśród ludzi, 
i uczyniłeś swoje imię sławne, jak to jest po dzień dzisiejszy. 


(21) I twój lud, Izraela, wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wśród znaków i cudów, 
ręką mocną i ramieniem wyciągniętym, i z wielkim przestrachem. 


(22) I dałeś im tę ziemię, którą pod przysięgą obiecałeś dać ich ojcom, 
ziemię opływającą w mleko i miód. 


(23) A gdy weszli i posiedli ją, 
nie słuchali twojego głosu i nie postępowali według twojego zakonu, 
nie czynili tego wszystkiego, co poleciłeś im czynić; 
dlatego sprawiłeś, że spotkało ich całe to nieszczęście. 


(24) Oto wały dosięgły już miasta, aby je zdobyto, 
a miasto jako ofiara miecza, głodu i zarazy będzie wydane w ręce Chaldejczyków, 
którzy walczą przeciwko niemu, 
a co zapowiedziałeś, to się spełnia, jak to sam widzisz. 


(25) A jednak Ty, Wszechmocny Panie, powiedziałeś do mnie: 
Kup sobie pole za pieniądze i potwierdź to przez świadków; 
a przecież miasto jest już wydane w ręce Chaldejczyków. 


(26) I doszło Jeremiasza słowo Pana tej treści: 
(27) Oto Ja jestem Pan, Bóg wszelkiego ciała: 
Czy jest dla mnie coś niemożliwego?
______________________________________________________

Od czego zależne jest spełnienie obietnicy? 



Akt wiary nie sprowadza się do odwagi i szaleńczych aktów. Np. jak inwestować w kryzysie…, albo: jak chodzić po wodzie..

Niektóre Boże obietnice spełniają się bez względu na wszystko, prawie zawsze 
- np. pory roku... Owocowanie… Grawitacja…Narodziny... Śmierć..
Ale niektóre, są ściśle zależne od stopnia Jego władzy w twoim życiu.

Czy można świętować obietnice bez darczyńcy? Da się. 
Można uznawać i pragnąć ich piękna. Można się nawet domagać ich spełnienia.  
Spełnienie obietnic nie zależy od siły i intensywności twojej wiary - ale od siły i woli rządzącego. Od Tego, który daje obietnice. 
Dopiero potem.. od tego, na ile Mu ufasz (co nie jest równoznaczne z otrzymaniem wszystkiego, co chcesz i kiedy chcesz). 

Co musiało wydarzyć się historycznie, aby mógł narodzić się Zbawiciel? 
..żeby prorocy, Maria i Józef, uczniowie i faryzeusze, Judasz i Piłat, 
i… żeby Jezus mógł dokonać wszystkiego z taką precyzją...? 
- kto ma nad tym panowanie?

Jaki jest warunek sięgania po Boże obietnice? 
- musisz uznać panowanie Tego, który ma moc te obietnice doprowadzić do spełnienia.. 
i zaufać Mu, że wszystko dobrze i we właściwym czasie uczyni.

W wielu kwestiach możesz mieć nadzieję, że ty sam czy też twoi kochani zapewnią ci coś wartościowego… i do jakiegoś stopnia tak może być.. 
Ale nikt i nic nie zapewni ci spełnienia obietnicy Życia wiecznego, “życia wymarzonego”. 



wtorek, 17 marca 2020

Zbawienie jest suwerennym dziełem Boga

Niegocin 16-03-2020

Dlaczego Bóg w ogóle ratuje człowieka?


Czy dlatego, że jest on grzesznikiem? 
W takim wypadku, musiałby zbawić wszystkich ludzi,
ponieważ wszyscy są grzesznikami. 

Czy dlatego, że przychodzi on do Chrystusa? 
Żaden człowiek nie może przyjść do Niego
z wyjątkiem tych, których Ojciec pociągnie. 

Czy dlatego, że pokutuje? 
To Bóg daje opamiętanie, które prowadzi do życia.

Czy dlatego, że wierzy? 
Nikt nie może uwierzyć z wyjątkiem tych, którym jest to dane z góry. 

A może z tego powodu, że wytrwa on wiernie aż do końca? 
Czyżbyśmy byli zachowani w wierze przez własne wysiłki, a nie moc Boga? 

A może dostępujemy zbawienia z powodu chrztu? 
Nie - wielu zostaje zbawionych bez niego i wielu jest zgubionych będąc ochrzczonymi. 

Nie następuje to również z powodu odnowy życia - gdyby tak było, nowonarodzenie byłoby powinnością możliwą do spełnienia przez nasze wysiłki i wolę. 

Dzięki moralności? 
Przyjrzyj się dobrze - dla człowieka moralnego jest ono za trudne do osiągnięcia, 
a wielu skrajnie zdemoralizowanych ludzi zostaje zbawionych. 

Podstawą do obdarzenia wyróżniającą łaską jest suwerenność Boga: 

"Właśnie tak Ojcze, gdyż tak się tobie upodobało" 
Mat.11:26.



Czy Bóg jest stronniczy? 

Odpowiadam: czy nie ma On do tego prawa? 


Znowu zacytuję fragment z kazania Spurgeona p.t. "Królewski przywilej":

Pod względem duchowym również, przywilej ten należy do Boga. 
Z natury znajdujemy się pod potępieniem Prawa z powodu naszych grzechów. 

Jesteśmy jak przestępcy, którym udowodniono winę, osądzono i skazano, 
którym nie pozostaje już nic innego jak tylko śmierć. 
Do Boga jako Wielkiego Sędziego należy dopilnowanie, 
aby wyrok został wykonany lub aby zastosowane zostało prawo łaski,
w zależności od tego jak On zechce; 
i On chce abyśmy wiedzieli, 
że ta sprawa zależy od Jego ostatecznego upodobania. 

Już słyszę grzmot tego wyroku ponad głowami świata grzeszników. 

‘Mówi bowiem do Mojżesza: 
Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję, 
a zlituję się, nad kim się zlituję’
(Rzym. 9:15). 


Jesteśmy ludźmi zamkniętymi w więzieniu, oczekującymi na śmierć z powodu swoich grzechów. 

Zależy wyłącznie od Boga, komu przebaczy, kogo zechce On do tego przeznaczyć. 
Nikt nie ma żadnego prawa, by żądać Jego łaski,
która musi być okazana jedynie na zasadzie przywileju,
ponieważ On jest Panem Bogiem miłosiernym i łaskawym
i ma upodobanie w usuwaniu przestępstwa i grzechu.

"Do Pana, Boga, należy uwolnienie od śmierci." (Ps.68:21)

Jest to doktryna, uważana przez Humanizm za niesmaczną,
niemniej jednak, ma być zachowana i nauczana,
że Bóg jest całkowicie suwerenny i działa tak jak chce. 

Nie można pozwolić, aby te słowa Apostoła Pawła zostały zapomniane: 

Człowieku! Nie mów w ten sposób! 
Kim jesteś, żeby krytykować Boga? 
Czy gliniany garnek może powiedzieć garncarzowi: 
Dlaczego mnie takim ulepiłeś?
(Rzym. 9:20). 

Pan nie może zrobić czegoś źle, Jego doskonała natura jest doskonała sama w sobie. 

W Jego przypadku: rex is lex - Król jest prawem".



Czy Bóg jest stronniczy? Z całą pewnością tak. 
Czy nie ma On do tego prawa? 

Czyż nie On będzie rozporządzał swoimi łaskami tak jak chce
i udzielał swoich darów tym, w których ma upodobanie? 

Czy jest rozsądne przypuszczać że Bóg,
który jest miłością, stworzył miliony stworzeń po to, 
aby były zgubione? 

Ale czyż nie jest napisane,
że Jego wybrani tworzą "resztkę" i jest ich "niewielu" 
w porównaniu z wielkimi tłumami, które umierają niezbawione. 

Odpowiadam: TO nie jest kwestia rozsądku, lecz objawienia. 


W Piśmie Świętym jest wiele rzeczy objawionych, które są przeciwne rozsądkowi. 

Czy myślenie, że Bóg miałby dać swego jednorodzonego Syna, 
aby umarł za grzeszników jest rozsądne? 

Rozsądek jest tutaj całkowicie wykluczony. 

I podobnie jest w wielu innych sprawach. 

Gdyby to od ciebie zależało, to czy pozwoliłbyś, 
aby twój najgorszy przeciwnik cierpiał całą wieczność? 
Jeżeli jesteś uczciwy, to szybko odpowiesz: Nie! 

Lecz Bóg postąpi tak ze swymi wrogami, i ten wyrok będzie sprawiedliwy 
bez względu na to, czy potrafimy rozpoznać Jego sprawiedliwość czy nie. 
Sędzia całej ziemi będzie czynił to, co w Jego oczach jest słuszne. 

Jak więc bardzo różni się cielesne rozumowanie od nauczania Pisma Świętego,
dotyczącego wiecznego potępienia! 


Jeszcze raz: Czy ktoś "śmiałby się" i "szydził" ze swojego najgorszego wroga,
gdyby ten, był surowo ukarany i stał przed nim całkowicie bezsilny, nie mogąc uciec przed karą? 

A jednak Pismo Święte dobitnie zapowiada,
że Bóg będzie "śmiał się" z klęski swych wrogów
i "drwił wtedy gdy ogarnie ich strach"
(Ps. 2:4, Przyp. 1:26). 

Czy twój rozum może pogodzić to z twoim poznaniem Boga? 

Znowu mówię: jeśli jesteś szczerym, musisz odpowiedzieć: Nie! 

Dlaczego więc paple się tak głośno i krzykliwie
o bezsensowności Odrzucenia (grzesznika) i Bożej absolutnej Suwerenności w zbawianiu? 

Doprawdy, Boże drogi bardzo różnią się od naszych. 
Rozpoznaj zatem całkowitą głupotę człowieka, 
który próbuje wypowiadać się odnośnie rozsądku lub braku rozsądku, 
czynów i sposobów postępowania Boga Najwyższego.


A.Pink (fragment z Świętość Boga - skrót mój)

poniedziałek, 13 stycznia 2020

Zakon i Łaska

Można by powiedzieć, że 
kiedy Bóg użył Mojżesza, aby wyzwolić lud z Egiptu, 
a potem przez Mojżesza dał Prawo/Zakon, 

to wyrwał ich.. z jednej niewoli w drugą. 

Mówi się: 
„Prawo i Łaska są sobie przeciwne!”

ale psalmista oświadcza, że 
Prawo i Łaska działają razem w jego życiu.

..okaż mi łaskę poprzez Twoje Prawo! (119:29). 

Goethe napisał: 
„Wszystko, co wyzwala naszego ducha, 
nie dając nam samokontroli, 
jest katastrofalne”. 

Prawo i łaska nie są wrogami, ponieważ 
Prawo wyznacza standardy, 
a Łaska pozwala nam je spełniać.

Rzymian 8:1-4 (parafraza)

Teraz żadne potępienie (ze strony Prawa) 
nie grozi już tym, którzy należą do Chrystusa Jezusa. 
Prawo Ducha, prowadzące do życia 
i darowane mi przez Jezusa, 
wyzwoliło mnie z bezradności 
wobec prawa grzechu i śmierci. 

Właśnie tę nieskuteczność Prawa, 
wypływającą ze słabości ciała, pokonał Bóg. 

(Prawo miało mnie naprawić, 
ale moja cielesne apetyty były niezaspokojone).

(Dlatego) Posłał On własnego Syna, 
podobnego do grzesznego człowieka, 
i położył kres panowaniu grzechu. 

W ten sposób możemy być posłuszni nakazom Prawa, 
bo poddajemy się Duchowi Świętemu, 
nie zaś bezsilnemu ciału.

sobota, 16 listopada 2019

Muzyka Boska?




Article by 

Można pomylić uczucia wytwarzane przez muzykę z uczuciami wytwarzanymi przez prawdę. 
Jakieś szesnaście wieków temu Augustyn był brutalnie szczery w tej walce w swoich Wyznaniach. Uznawał korzyści płynące ze śpiewania i słuchania śpiewu innych osób i powiedział, że mogą nawet wzbudzić uczucie oddania w słabszych duszach. 
Ale potem przyznał: 

„Kiedy zauważam, że sam śpiew jest bardziej poruszający niż prawda, którą przekazuje, wyznaję, że jest to ciężki grzech, i wtedy wolałbym nie słyszeć piosenkarza”.

“Udzielając lekcji na temat śpiewu”, Paweł powiedział: 
„Niech słowo Chrystusa mieszka w was bogato/obficie” (Kolosan 3:16). 

Nie możemy pozwolić, aby to muzyczne doświadczenia zamieszkiwały w nas bardziej niż treść. Nie technologiczna kreatywność, natężenie dźwięku, umiejętności solistów, wyborność koncertu czy „atmosfera”. 
Musimy pozwolić, aby słowo Chrystusa mieszkało w "nas bogato". 

„Słowo Chrystusa” to przesłanie o Nim, które często nazywamy „Ewangelią”. 
To dobra wiadomość, że Jezus Chrystus przyjął ciało, aby mógł ponieść nasze grzechy i karę, aby usprawiedliwić nas przed Bogiem i wprowadzić nas do swojej rodziny. 
Te prawdy mają mieszkać w “nas bogato”, gdy śpiewamy. 

Dlaczego Jezus jest lepszy?


Szczerze mówiąc, muzyczne dźwięki mogą z łatwością zepchnąć Słowo Chrystusa na zewnętrzne granice naszych serc.
A kiedy to robią, prezent staje się bożkiem. 

Skąd wiemy, kiedy tak się dzieje?
Oto kilka wskaówek z mojego doświadczenia:
  • Zazwyczaj reagujemy emocjonalnie bardziej na aranżacje i instrumenty niż na treść.
  • Śpiewanie w niedziele często jest nudne.
  • Bardziej zależy nam na tym, jak się czujemy przez piosenki, niż na tym, co mówią.
  • Właściwie, nie myślimy dużo o tym, co śpiewamy. (..kiedyś podczas śpiewu w kościele nagle postawiła mnie na nogi myśl: tak sobie śpiewasz czy naprawde masz to na myśli?! przyp.tłum.)
  • Trudno jest nam połączyć się z Bogiem poza muzyką. Zwłaszcza muzyką, którą lubimy.
Jeśli jedno lub więcej z tych stwierdzeń dotyczy ciebie, mam dobrą wiadomość: 
muzyka jest wspaniała, ale Jezus jest wspanialszy. 
Rozważ pięć powodów.

1. Dawca jest lepszy niż jakikolwiek prezent.


Pewnego Bożego Narodzenia zaskoczyłem moją żonę dużym stołem w jadalni. 
Kiedy to zobaczyła - nigdy nie zapomnę jej odpowiedzi - podbiegła do stołu i zaczęła go tulić, pieścić, całować, powtarzać w kółko: „Och, stół, kocham cię. Kocham Cię."

Żartowała. Ale ona mi to naprawdę zrobiła! Niemądrze jest tak cenić muzykę, że tracimy z oczu Jezusa. Paweł mówi, że powinniśmy „wszystko zaliczać jako stratę w zestawieniu z nadzwyczajną wartością jaką ma poznanie Chrystusa Jezusa, naszego Pana” (Filipian 3:8). Musimy postrzegać muzykę jako śmieci (lub gorzej) w porównaniu z Jezusem.

Poznanie i kochanie Darczyńcy jest o wiele lepsze niż dar.

2. Wieczny komfort (pociecha) jest lepszy niż tymczasowy.


Któż nie zwraca się do swojej ulubionej listy odtwarzania, wykonawcy lub piosenki, aby znaleźć zachętę (pociechę, komfort duszy) w czasie trudności, smutku lub straty?

Ale muzyka to nie Jezus. Tylko On może dać trwały, głęboki, przemieniający życie komfort. W 2 Liście do Tesaloniczan 2:16–17 Paweł modli się: 

„Niech teraz nasz Pan Jezus Chrystus i Bóg, nasz Ojciec, 
który nas umiłował i dał nam wieczną pociechę i dobrą nadzieję poprzez łaskę, 
pocieszą wasze serca i utwierdzą was w każdym dobrym dziele i słowie”.

Kto nas pociesza? Jezus Chrystus. 

Jakim sposobem? Wieczna pociecha i dobra nadzieja dzięki łasce. 

Jeśli śpiewanie lub słuchanie muzyki chrześcijańskiej nie prowadzi nas do wyraźniejszego, głębszego i bardziej prawdziwego związku z Jezusem, wprowadza nas w błąd.

3. Prawda jest lepsza, niż palec który na nią wskazuje.


Harmonie, rytmy, melodie, aranżacje, dynamika, tekstury i dźwięki muzyki mogą nas inspirować i poruszać. Mogą zmotywować nas do większego wysiłku lub uspokoić nas w niespokojnych czasach. 

Ale sama muzyka nie jest w stanie wyrazić zdumiewającej wiadomości: 

„Ponieważ umarł bezgrzeszny Zbawiciel, moja grzeszna dusza jest liczona jako wolna”. Same melodie nie mogą też prowadzić do zrozumienia, że „Nie pozwoli, aby moja dusza zaginęła; Jego obietnice będą trwać.” (treści pieśni ang)

Muzyka sama w sobie nigdy nie zastąpi niepodważalnych faktów i wiecznych rzeczywistości, w których pokładamy naszą wiarę. 
Można je znaleźć tylko w Jezusie, żywym Słowie.

4. Rzeczywista jedność jest lepsza niż poczucie jedności.


Śpiew (do granic możliwości naszych płuc) w tłumie, to potężne doświadczenie. 
Wszyscy znają tekst, nikt nie jest rozproszony, a poczucie jedności jest przytłaczające. 
Ale w przeciwieństwie do muzyki, Jezus faktycznie czyni nas jednym. 
A nasz śpiew wyraża tę jedność, którą Jezus w sposób decydujący umożliwił przez krzyż (Efezjan 2:14–15).

A tak przy okazji, śpiewanie razem z innymi wierzącymi znacznie różni się od śpiewania na koncercie rockowym, imprezie sportowej lub imprezie karaoke. 
I jeśli nie widzimy różnicy, prawdopodobnie cenimy muzykę bardziej niż Jezusa.

5. Tylko Jezus może uratować od świętego gniewu Boga.


Muzyka nie może zapłacić za nasze grzechy i pojednać nas z Bogiem. Jezus może.

Muzyka nie może nas wzbudzić z martwych. Jezus może.

Muzyka nie może pokonać szatana. Jezus może.

Muzyka nie może nas doprowadzić do obecności Boga. Jezus może.

Muzyka nie może zmienić naszych serc. Jezus może.

Muzyka nie może przywrócić naszych strat. Jezus może.

Muzyka nie może zagwarantować, że na zawsze będziemy cieszyć się przyjemnością zasiadania po prawej stronie Boga. Jezus może - i ma.

Kusi nas, aby widzieć muzykę większą niż Jezus, ponieważ nie zdajemy sobie sprawy, jak wielki naprawdę jest Jezus.

“Czerpać pełną radość” 


Jakie zatem kroki możemy podjąć, aby pielęgnować miłość do Jezusa, 
która jest większa niż nasza miłość do muzyki?

Możemy bardziej celowo skupić się na tekstach, które śpiewamy, niż na akompaniamencie. Kiedy czujemy się zniechęceni lub zaniepokojeni, możemy zagłębić się w słowa biblijnego psalmu przed założeniem słuchawek. 
Możemy próbować nie słuchać muzyki podczas jazdy i po prostu modlić się lub recytować Pismo Święte.

Cokolwiek robimy, warto walczyć. Jonathan Edwards zachęca nas tymi słowami:

Jeśli wybieramy Chrystusa jako naszego przyjaciela i przeznaczenie, będziemy odtąd tak samo przyjmowani przez Niego. Nie będzie odtąd nic, co mogłoby przeszkadzać pełnemu zadowoleniu z Niego; tylko On potrafi zaspokoić najwyższe pragnienia naszych dusz. Możemy czerpać pełną radość z zaspokajania duchowego apetytu w tych świętych przyjemnościach. Chrystus powie następnie, tak jak w [Pieśni nad pieśniami] 5:1: 
„Jedzcie, moi przyjaciele, pijcie i upijcie się miłością!” 
I to będzie nasza rozrywka na całą wieczność! Nigdy nie będzie końca tego szczęścia ani niczego, co mogłoby zakłócić naszą radość z tego.

Nie jesteśmy w stanie przepełnić się (ponad miarę) chwałą Chrystusa, nawet w wieczności. Czy jesteś gotowy, aby “czerpać pełną radość”, zadowolenie z Jezusa? 
Zatem zachęcam cię, abyś pozwolił muzyce zająć należne jej miejsce, jako dar od Boga, tak, jak to miało być. 
Skosztuj i przekonaj się, że Pan jest dobry (Psalm 34:8) - lepszy nawet niż najlepszy z jego darów. 

Psalm 37:4 Rozkoszuj się Panem, A da ci, czego życzy sobie serce twoje! 

(..nie muzyką, choć, owszem, czasem za pośrednictwem dobrej muzyki)..

piątek, 18 października 2019

Słuchajcie bacznie, lecz nie rozumiejcie

Bóg powiedział do Izajasza: 


„..Idź i mów do tego ludu: 



Słuchajcie bacznie, lecz nie rozumiejcie, 
i patrzcie uważnie, lecz nie poznawajcie! 

Znieczul serce tego ludu i dotknij jego uszy głuchotą, 
a jego oczy ślepotą, 
aby nie widział swoimi oczami i nie słyszał swoimi uszami, 
i nie rozumiał swoim sercem, 
żeby się nie nawrócił i nie ozdrowiał!” 
(Iz. 6: 9–10, BW).


Tego rodzaju sąd jest wyrażony przez Pawła w Liście do Rzymian 1: 


„Ponieważ ludzie nie chcieli otaczać Boga należnym Mu szacunkiem, 
On dopuścił, aby czynili wszystko, co tylko ich nikczemne umysły mogły wymyślić”. 
(w. 28, SZ).


Najgorsza kara, jaka może nas spotkać, jest wtedy, gdy Bóg wydaje nas na pastwę grzechu lub porzuca w tymże grzechu. To antycypuje werdykt Boga w sądzie ostatecznym: 


„Kto czyni nieprawość, niech nadal czyni nieprawość, 
a kto brudny, niech nadal się brudzi, 
lecz kto sprawiedliwy, niech nadal czyni sprawiedliwość, 
a kto święty, niech nadal się uświęca” 
(Obj. 22:11, BW).


Za każdym razem, gdy głoszone jest Słowo Boże, ono zmienia wszystkich słyszących. Każdy zostaje w jakiś sposób dotknięty. Ci, którzy pozytywnie reagują na to, co słyszą, rosną w łasce. Tym, którzy go odrzucają lub są obojętni, ich dusze i serca stają się coraz bardziej sparciałe, odrętwiałe, nieczułe... Oko staje się coraz ciemniejsze, ucho coraz bardziej ociężałe, a tajemnica królestwa coraz bardziej niejasna. 


Kto ma uszy do słuchania, niech słucha.

sobota, 5 października 2019



Plamy, których nikt nie widzi:   
Jak Jezus usuwa nasz wstyd


W 1966 roku Anglia okryła się chwałą, wygrywając mistrzostwa świata w piłce nożnej. Kapitan, Bobby Moore, otrzymał zaszczyt wejścia po schodach stadionu Wembley i odebrania trofeum od królowej.

Zapytany później, jak się czuł w tym historycznym momencie, Moore przyznał, że był przerażony. Zauważył, że królowa ma na sobie nieskazitelnie białe rękawiczki. Jego ręce były zabrudzone po meczu.. a teraz będzie musiał uścisnąć jej dłoń. I tak, wchodząc po schodach, gorączkowo próbował wytrzeć ręce do czysta.


Większość z nas doświadczyła uczucia brudu, nieczystości. Ale oczywiście jest więcej niż jeden rodzaj bycia brudnym. Możemy również czuć się desperacko nieczyści wewnątrz.
Odczucie wstydu

Ewangelia Marka przedstawia nam kogoś, kto aż nazbyt dobrze wiedział, co to znaczy czuć się nieczystym. W Ew. Marka 1: 40–45 Jezus spotyka trędowatego, kogoś, kto ze względu na stan skóry był ceremonialnie uznany nieczystym, zgodnie z prawem starotestamentowym. Trąd był szczególnie okrutnym schorzeniem. Uznano to za nieuleczalne i wysoce zaraźliwe. Osoby dotknięte tą chorobą cierpiały zarówno fizyczny dyskomfort, jak i izolację społeczną. Było to coś, czego nie zrobiły ani nie sprowadziły na siebie. Uważano je za zarazę zarówno duchową, jak i fizyczną.

Może tak się czujesz: toksyczny, radioaktywny - zarażony.

Przyczyną może być coś, co zrobiłeś. W sztuce Szekspira, Lady Makbet była współwinna morderstwa króla Duncana i tak mocno to na niej ciążyło, że usilnie próbuje ocierać krew z rąk podczas snu. „Czy te ręce nigdy nie będą czyste!”, Krzyczy. Okazuje się, że Szekspir miał niesamowity wgląd w funkcjonowanie winnej podświadomości.

Wstyd być napadniętym [ofiarą]

Jednak nie tylko nasze własne działania mogą sprawić, że czujemy się nieczyści. Być może znalazłeś się w zaułku ludzkiego skrajnego zła i to sprawiło, że poczułeś się nieczysty. Jedna z ofiar napaści na tle seksualnym opisuje, dlaczego nigdy się nie otwierała przez tak wiele lat:

Nikomu nie powiedziałam. W moim umyśle nie był to przykład męskiej agresji na dziewczynę w celu wykorzystania seksualnego. W moim umyśle był to przykład tego, jak niepożądana [nieprzyjemna] byłam. Był to dowód na to, że nie byłam dziewczyną, którą zaprasza się na przyjęcia, ani dziewczyną, którą chce się poznać. Byłam dziewczyną, którą zabiera się na opuszczony parking i próbuje zmusić do seksu. Mówienie o tym komuś nie ujawnia tego, co ON zrobił; ujawnia, jak bardzo JA zasługiwałam na tego rodzaju traktowanie.

W jej umyśle napaść ta nie pozostawiała w niej poczucia brudu napastnika; sprawiała, że ona sama czuła się brudna.
‘..możesz mnie oczyścić’

A zatem, musimy zwrócić szczególną uwagę na to spotkanie w ew.Marka.

Przyszedł do niego trędowaty, błagając go na kolanach: „Jeśli (tylko) zechcesz, możesz mnie oczyścić” (Marka 1:40)

Jeszcze raz, jego trąd, o ile wiemy, nie był wynikiem popełnionego przez niego grzechu, ale zgodnie z prawem nie miał do nikogo się zbliżać. Wie jednak, że Jezus ma wyjątkową moc - moc, aby go odnowić, oczyścić. „Jeśli chcesz”, może oznaczać, że wie, że nie ma prawa do takiego uzdrowienia. Nie zakłada, że na to zasługuje.

Jezus jest głęboko poruszony trudną sytuacją tego człowieka. On nie jest obojętny. Jezus nie wycofuje się z wstrętem. Wczuwa się w tego człowieka. Jezus go dotyka. Być może po raz pierwszy od lat ktoś dotknął tego człowieka.

Tak właśnie postępuje Jezus z nieczystością tych, którzy przychodzą do niego. Tak jak z tym trędowatym. Zamiast wycofywać się z obrzydzeniem, zbliża się i wyciąga do nas rękę. Rusza w naszą stronę, a nie od nas. „Poruszony litością, wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział mu: „Chcę; bądź czysty” (Mar. 1:41). Jezus jest chętny. A efekt jest natychmiastowy i dramatyczny. „Natychmiast opuścił go trąd i został oczyszczony” (Mar. 1:42).

Ile łaski jest w Chrystusie

Trędowaci mieli być oddzieleni od ludzi, ponieważ byli postrzegani jako niebezpieczeństwo, zanieczyszczenie. Jeśli jednak chodzi o Jezusa, okazuje się, że to trąd był zagrożony.

Czystość Jezusa jest o wiele silniejszą “zarazą” niż jakikolwiek brud, z którym możemy do Niego przynieść. Zawsze w Jezusie jest więcej czegoś dobrego ponad wszelkie zło, które jest w nas. Więcej w Nim łaski - niż przestępstw w nas. Więcej w Nim przebaczenia - niż grzechu w nas. To, co najgorsze w nas nie może konkurować z najlepszym w Chrystusie. Nie jesteśmy w stanie Go skalać. Ani przerazić ilością brudu, która by Go zhańbiła. On tylko może nas oczyścić. Bez względu na to, jak głęboki jest nasz bałagan, jego świętość sięga głębiej. Nigdy jej nie wyczerpiemy.

Niełatwo mi w to uwierzyć. Myślę, że muszę być wyjątkiem - że moja toksyczność jest zbyt duża, aby Jezus mógł ją powstrzymać. Czasami takie myślenie wygląda na deprecjonację [pomniejszanie własnych zasług]. Ludzie mylą to z pokorą. W rzeczywistości jest to forma dumy - jestem tak znaczący, że nawet Jezus nie może sobie ze mną poradzić. Zatem, nie pozostaje mi nic innego, muszę uwierzyć w to, co widzę w ew. Marka.

Wszelki nasz grzech i wstyd

Po uzdrowieniu, oczyszczonemu mężczyźnie powiedziane jest bardzo dobitnie, żeby nikomu nic nie mówił (z wyjątkiem kapłana, aby móc otrzymać zaświadczenie, że jest ceremonialnie czysty i może ponownie dołączyć do społeczeństwa). Jezus nie chce, aby to upublicznić. A jednak ten robi dokładnie odwrotnie, a wiadomości szybko się roznoszą. Wynik?

Lecz on odszedł i zaczął bardzo to rozpowiadać i rozgłaszać, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, ale przebywał na zewnątrz, w miejscach odludnych. A ludzie zewsząd schodzili się do niego. (Marka 1:45)

W pewnym sensie, obaj zamienili się miejscami. Wcześniej trędowaty nie mógł wchodzić do miasta i musiał żyć na pustkowiu. Teraz powrócił do wspólnoty a Jezus zostaje zmuszony do pozostania na opuszczonym miejscu. Osoba z zewnątrz i z wewnątrz - odwrócone role. Można powiedzieć, że Jezus został zanieczyszczony przez tego człowieka. I to jest klucz dla, albo raczej do nas wszystkich.

Jak Chrystus usuwa wstyd

Skąd mam wiedzieć, że naprawdę mam oczyszczenie w Chrystusie od wszystkich grzechów i wstydu? Ponieważ na krzyżu wziął w siebie pełny zakres mojej (i twojej) nieczystości. Każdy grzech, każdą ranę, każdy kawałek złamania i wstydu.

Jezus przeszedł ostateczne wykluczenie - nie tylko od ludzi, ale od swego Ojca (Marka 15:34). On stał się toksyczny i śmierdzący, żebym mógł stać się przyjemny i pachnący. On został odcięty, odstawiony, odrzucony, żebym ja mógł zostać wezwany i przyjęty. To nie znaczy, że już nigdy nie poczuję się nieczysty. Trwa atak oskarżyciela. Szatan będzie Szatanem. Ale ja mam gdzie uciekać przeciwko grzechowi i wstydowi.

Bobby Moore, jedyne co mu pozostało w tamtym momencie, to nieskutecznie otrzeć ręce o spodenki, ale Chrystus całkowicie nas ociera ze wszystkiego, co nas najbardziej zabrudziło.