sobota, 24 lutego 2018

Wzrost na skróty? R.C.Sproul




40,000 Thai monks in prayer - Dhammakaya Temple - Luke Duggleby
Nadal jestem zdumiony, gdy widzę naklejkę na zderzaku, która brzmi:

"Wizualizuj pokój na świecie".

Chodzi o to, że jeśli ja i inni ludzie stworzą właściwy, mentalny obraz pokoju, to on wkrótce nadejdzie. To zdumiewające, że niektórzy ludzie rzeczywiście wierzą, że głupia technika przyniesie tak pożądany cel.

 
Inny przykład, popularna naklejka na zderzak:

"Coexist".

Napisana jest symbolami różnych religii - islamski półksiężyc tworzący C, chrześcijański krzyż tworzący T, i tak dalej.

Pomysł wydaje się polegać na tym, że gdyby religijni ludzie przestali skupiać się na swoich różnicach, mogliby osiągnąć światową harmonię. Gdybyśmy zrozumieli, że nasze wierzenia są ostatecznie takie same, wszystkie problemy wojen i walk odeszłyby w niebyt.

Zabawne jest to, że odrzucamy takie sentymenty, gdy pojawią się na naklejce na zderzaku, ale akceptujemy je gdzie indziej. Ileż to seminariów biznesowych obiecuje większy zysk, jeśli skupimy się tylko na pozytywnym lub zwizualizujemy cel?

Wschodni mistycyzm, z którego znaczna część teologii naklejkowo-zderzakowej pochodzi, (o której tu mówimy), ubiera ją w bardziej akceptowalne praktyki religijne. Medytujcie regularnie, powtarzając mantrę i wyobrażając sobie jedność wszystkich rzeczy, a ludzkość będzie zmierzać ku jedności.

Ale jest też wersja sprzedawana nam, jako chrześcijański klucz do zwycięskiego życia. Wypowiedz swoje pragnienie. Powiedz na głos, że to jest twoje "w imieniu Jezusa". Wizualizuj, że to się wydarzy, a wtedy ono będzie twoje. Twoje uzdrowienie, bogactwo, sukces w związku, szczęśliwa rodzina, lepsze małżeństwo. To wszystko pojawi się, jak tylko to wypowiesz stanowczo i zażądasz tego, lub przećwiczysz moc pozytywnego myślenia.

Szukamy właściwej techniki, sekretu, który zamieni nasze życzenia w rzeczywistość. Śmiejemy się z duchowej magii świata, tylko po to, aby ją przechrzcić i praktykować "w imieniu Jezusa". Czytamy Pismo Święte, mając nadzieję, że znajdziemy skrót do duchowego rozwoju, podczas gdy rozmijamy się z prawdziwą, ale nie-idącą-na-skróty odpowiedzią - klucz nie znajduje się w Biblii; to jest Biblia, kluczem jest Słowo Boże.

Jednym z powodów, dla których szukamy duchowych skrótów, jest nasz współczesny wiek, który obfituje w skróty i szybkie wyniki. Możemy szybko złagodzić ból za pomocą leków, znaleźć drogę do restauracji za pomocą naszych smartfonów i uzyskać natychmiastowe odpowiedzi na nasze pytania online. Nie są to z natury złe rzeczy, ale mają tendencję do wzbudzania fałszywych oczekiwań. Jeśli technologia może złagodzić nasze choroby i ułatwić nam pracę, z pewnością może dać spokój naszej duszy, prawda?!

Zakładamy, że odpowiedź brzmi "tak", a na dodatek wyszukujemy całe mnóstwo "ekspertów", którzy będą zachęcać do takiego założenia i utwierdzać w nim. Wystarczy spojrzeć na sekcję "samopomocy" w lokalnej księgarni, a nawet w księgarniach chrześcijańskich. Książka po książce obiecuje dać klucz do naszego szczęścia w dwunastu krokach lub mniej. Fakt, że żadna z obietnic nie działa, nie zniechęca ludzi do kupowania tych książek lub nowych autorów, którzy udzielają tych samych, (w prawdzie w zmienionej szacie) aczkolwiek nieskutecznych odpowiedzi tyle, że w bardziej wyszukanych słowach.

Ale nie możemy zrzucać winy na nowoczesną technologię za niepowodzenie w naszych poszukiwaniach skrótów. Nasze wrodzone (od czasu upadku) pragnienie autonomii, bycia panami naszych własnych losów, skłania nas do poszukiwania techniki budowania duszy, techniki, która nas poprawi.

Postrzegamy naszą wiarę nie, jako cel sam w sobie, ale środek do większego spełnienia. Ewangeliści rutynowo proszą ludzi, aby przyszli do Chrystusa, mówiąc, że uczyni ich szczęśliwszymi, pewniejszymi siebie i bardziej duchowymi. Jezus staje się środkiem do polepszenia naszych małżeństw i finansów, uwalniając nas od wszelkiego rodzaju nałogów i negatywnych cech charakteru.

Czy Chrystus może zrobić te wszystkie rzeczy? Oczywiście, że może. Ale Jezus nie jest środkiem do innych celów - On jest spełnieniem, celem naszego życia. On nie przychodzi do naszego życia, aby dać nam specjalne techniki, które poprawią nasze życie; On działa w nas i przez nas, zmieniając nas ze względu na Swoją Chwałę. Nie daje on wierzącym żadnych mistycznych sekretów, aby zabrać ich na wyższy poziom duchowości. Nie ma ukrytej prawdy dostępnej tylko dla niewielu, nie ma żadnej metody, (o ile tylko ją opanujemy) która zagwarantowałaby nam szybką dojrzałość w Nim.

Jesteśmy zbawieni jedynie dzięki łasce i usprawiedliwieni tylko przez wiarę, ale będąc zbawieni, nie czekamy tylko na śmierć. Chrześcijaństwo jak najbardziej dotyczy rozwoju duchowego, a duchowy wzrost wymaga wysiłku – ciężkiej pracy uświęcenia. W oczywisty sposób nie zapracowujemy na naszą odnowę lub nasze usprawiedliwienie.

Oba powyższe akty są monergistyczne, dokonane tylko przez Boga. Tylko Duch Święty może zmienić nasze serca. Tylko sprawiedliwość Chrystusa, sprawiedliwość Syna Bożego, zapewniona przez Jego doskonałe posłuszeństwo Ojcu, może zabezpieczyć naszą prawą pozycję przed Bogiem. 

Uświęcenie obejmuje jednak nasz wysiłek.

Mówimy wtedy o synergii, ponieważ zarówno Bóg, jak i my coś robimy. Jednak nie jesteśmy równymi partnerami. Bóg decyduje i działa w nas zgodnie ze Swoim upodobaniem, abyśmy robili postępy w świętości (Flp 2: 12-13). Ale gdy Bóg działa w nas, my również pracujemy, podążając za Nim w modlitwie, opierając się na środkach łaski – na głoszonym Słowie i tzw. sakramentach, (czyli ustanowieniach chrztu i "wieczerzy") – dążąc do pojednania się z tymi, których uraziliśmy. 

Nie ma skrótu do uświęcenia. Jest to proces, który zbyt często wydaje się nadmiernie powolny, ale ten proces wymaga czasu.

Praca, którą Bóg ma do wykonania - jest dla Niego łatwa. On nie szuka skrótów, ponieważ nigdy się nie męczy. My jednak ulegamy zmęczeniu i frustracji. Kusi nas, by szukać łatwej ścieżki, szybkiej odpowiedzi, postępu bez wysiłku. Ale nie ma nic takiego. Uświęcenie wymaga pilnego zajęcia się środkami, które dał nam Bóg. Wzrost może być powolny, prawie niedostrzegalny, ale jest pewny.

Żadna technika diabła nie może powstrzymać procesu Chrystusa, który przeobraża nas na swój obraz. Tych, których On wzywa, On też uświęca.

Niedbałe podchodzenie do "sprawy Pańskiej" (Flp.2.30) nie spowoduje naszego wzrostu. Wizualizacja lub poszukiwanie tajnej formuły nie pomoże. Musimy wypracowywać nasze zbawienie z lękiem i drżeniem (Flp.2.13), wiedząc, że Chrystus przez Swego Ducha działa w nas.

Zrozumienie wolnej woli – R.C.Sproul



Rozważanie 22-02-18

Marcin Luter głęboko rozważał związek pomiędzy Bożą suwerennością a ludzką wolną wolą i grzechem.
Jedna z największych książek na ten temat, "Niewola Wolnej Woli" (O niewolnej woli), wyszła spod pióra Lutra.
Kiedy Luter rozważał ten problemem, szczególnie borykał się ze starotestamentowymi fragmentami, w których czytamy, że Bóg zatwardził serce faraona.

2 Moj. 4:21  PAN powiedział do Mojżesza: Gdy pójdziesz i wrócisz do Egiptu, dopilnuj, abyś wszystkich cudów, które dałem ci do ręki, dokonał przed faraonem. A ja zatwardzę jego serce, tak że nie wypuści ludu.

2 Moj. 7:3  A ja zatwardzę serce faraona i pomnożę moje znaki i cuda w ziemi Egiptu. 
2 Moj. 7:4  Faraon was nie posłucha, lecz ja położę moją rękę na Egipcie i wyprowadzę moje zastępy, mój lud, synów Izraela, z ziemi Egiptu przez wielkie sądy. 

2 Moj. 7:13  Serce faraona stało się jednak zatwardziałe i nie posłuchał ich, jak PAN zapowiedział.
2 Moj. 7:14  Potem PAN powiedział do Mojżesza: Serce faraona jest zatwardziałe, wzbrania się wypuścić lud. 

2 Moj. 7:22  Lecz egipscy czarownicy uczynili to samo swoimi czarami.
Pozostało więc zatwardziałe serce faraona i nie posłuchał ich, jak PAN zapowiedział. 
2 Moj. 7:23  Faraon odwrócił się i poszedł do swego domu, i tego również nie wziął sobie do serca. 

2 Moj. 8:15  Gdy faraon zauważył, że nadeszło wytchnienie, zatwardził swoje serce i nie posłuchał ich, jak PAN zapowiedział. 

2 Moj. 8:19  Wtedy czarownicy powiedzieli do faraona: To jest palec Boży.
Ale serce faraona pozostało zatwardziałe i nie posłuchał ich, jak PAN zapowiedział.

2 Moj. 8:30  Mojżesz wyszedł więc od faraona i wstawił się u PANA. 
2 Moj. 8:31  I PAN uczynił według słowa Mojżesza, i oddalił rozmaite muchy od faraona, od jego sług i od jego ludu. Nie została ani jedna. 
2 Moj. 8:32  Jednak faraon i tym razem zatwardził swe serce i nie wypuścił ludu. 

2 Moj. 9:27  Faraon kazał więc wezwać Mojżesza i Aarona i powiedział do nich: Tym razem zgrzeszyłem.
PAN jest sprawiedliwy, a ja i mój lud jesteśmy niegodziwi. 
2 Moj. 9:28  Wstawcie się u PANA, aby ustały Boże grzmoty i grad, bo już dość. Wypuszczę was i nie będziecie tu dłużej mieszkać. 
2 Moj. 9:29  Mojżesz powiedział do niego: Gdy wyjdę z miasta, wyciągnę ręce do PANA, a grzmoty ustaną i nie będzie więcej gradu, abyś wiedział, że ziemia należy do PANA. 
2 Moj. 9:30  Ale wiem, że ty i twoi słudzy jeszcze nie boicie się PANA Boga. 
2 Moj. 9:31  Len i jęczmień zostały zbite, bo jęczmień miał już kłosy, a len zakwitł. 
2 Moj. 9:32  Pszenica jednak i żyto nie zostały zbite, bo były późniejsze. 
2 Moj. 9:33  Mojżesz wyszedł więc od faraona za miasto i wyciągnął ręce do PANA. Ustały wtedy grzmoty i grad, a deszcz nie padał na ziemię. 
2 Moj. 9:34  Kiedy faraon zobaczył, że deszcz, grad i grzmoty ustały, jeszcze bardziej zgrzeszył i zatwardził serce, on i jego słudzy. 
2 Moj. 9:35  I serce faraona pozostało zatwardziałe i nie wypuścił synów Izraela, jak PAN zapowiedział przez Mojżesza. 
2 Moj. 10:1  Potem PAN powiedział do Mojżesza: Idź do faraona, bo zatwardziłem jego serce i serca jego sług, abym czynił te moje znaki wśród nich; 
2 Moj. 10:2  I abyś opowiadał do uszu swoich synów i wnuków, co uczyniłem w Egipcie i o moich znakach, których wśród nich dokonałem, abyście wiedzieli, że ja jestem PAN. 

2 Moj. 10:16  Dlatego faraon czym prędzej wezwał Mojżesza i Aarona i powiedział: Zgrzeszyłem przeciwko PANU, waszemu Bogu, i przeciwko wam. 
2 Moj. 10:17  Teraz więc wybaczcie, proszę, mój grzech jeszcze ten raz i wstawcie się u PANA, waszego Boga, aby tylko oddalił ode mnie tę śmierć. 
2 Moj. 10:18  I Mojżesz wyszedł od faraona i wstawił się u PANA. 
2 Moj. 10:19  A PAN odwrócił bardzo silny wiatr zachodni, który porwał szarańczę i wrzucił ją do Morza Czerwonego.
Nie została ani jedna szarańcza we wszystkich granicach Egiptu. 
2 Moj. 10:20  PAN jednak zatwardził serce faraona i ten nie wypuścił synów Izraela. 

2 Moj. 10:24  A faraon wezwał Mojżesza i powiedział: Idźcie, służcie PANU. Tylko niech wasze trzody i bydła zostaną i niech idą z wami wasze dzieci. 
2 Moj. 10:25  I Mojżesz odpowiedział: Dasz nam także ofiary i całopalenia, które złożymy w ofierze PANU, naszemu Bogu. 
2 Moj. 10:26  Pójdzie więc też z nami nasz dobytek, nie zostanie nawet kopyto.
Z niego bowiem weźmiemy, aby służyć PANU, naszemu Bogu, gdyż nie wiemy, czym mamy służyć PANU, dopóki tam nie przyjdziemy. 
2 Moj. 10:27  Lecz PAN zatwardził serce faraona i ten nie chciał ich wypuścić. 
2 Moj. 10:28  Faraon powiedział do Mojżesza: Idź ode mnie i strzeż się, abyś więcej nie widział mego oblicza.
Tego dnia bowiem, w którym zobaczysz moje oblicze, umrzesz. 

Czytając te fragmenty, można pomyśleć, że Bóg nie tylko działa poprzez pragnienia i działania ludzi, ale że faktycznie zmusza ludzi do zła!
Wszakże Biblia mówi, że Bóg zatwardził serce faraona!

Kiedy Luter omawia tą kwestię, zauważa, że kiedy Biblia mówi, że „Bóg zatwardził serce faraona”, to Bóg nie stwarza świeżego zła w sercu niewinnego człowieka.
Luter mówi, że Bóg nie zatwardza ludzi, wkładając zło w ich serca.

Wszystko, co Bóg musi uczynić, aby zatwardzić czyjeś serce, to powstrzymać Swoją łaskę.
Oznacza to, że On zdaje człowieka na samego siebie.

Ps. BEZ-BOŻNOŚĆ nie musi oznaczać, że ktoś jest degeneratem i kryminalistą - ale, że radzi sobie BEZ BOGA.

CoramDeo – przed obliczem Boga

Czy twoje serce jest otwarte na potrzeby innych?
Czy reaguje na sprawy duchowe?
Proś Boga, aby twoje serce było wrażliwe i giętkie względem Jego boskiej woli i celów.

Fragmenty do dalszego studiowania:

Psa 95:8  Nie zatwardzajcie waszych serc jak w Meriba, jak w czasie kuszenia na pustyni;

5 Moj 15:7  Jeśli będzie u ciebie jakiś ubogi spośród twoich braci w którymkolwiek z twoich miast w ziemi, którą ci daje PAN, twój Bóg, nie zatwardzaj swego serca ani nie zamykaj swej ręki przed swoim ubogim bratem; 

piątek, 12 stycznia 2018

Wiara & Opamiętanie


Wiara i Opamiętanie
 
[gr. matanoia – tlumaczone jest różnie: pokuta, skrucha, żal, nawrócenie]

Kiedy głoszona jest ewangelia, na pierwszy rzut oka wydaje się, że potrzebne są dwie odmienne, a nawet alternatywne odpowiedzi. 

Czasami wezwanie brzmi: "Opamiętajcie się!"
Tak więc przyszedł Jan Chrzciciel na pustynię w Judei i wołał: 
"Opamiętajcie się, królestwo niebieskie jest blisko" (Mt 3: 1-2).

Piotr wezwał słuchaczy, których sumienia zostały poruszone w dniu Pięćdziesiątnicy:
 "Opamiętajcie się i niechaj się każdy z was da ochrzcić w imię Jezusa Chrystusa" (Dz 2:38).

Później Paweł wezwał Ateńczyków do "opamiętania" w odpowiedzi na przesłanie o zmartwychwstałym Chrystusie (Dz 17:30).

Jednakże przy innych okazjach odpowiednia odpowiedź na ewangelię brzmi: "Uwierzcie!"
Kiedy strażnik z Filippi zapytał Pawła, co musi zrobić, aby zostać zbawionym, Apostoł powiedział mu:
"Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony.." (Dz 16:31).

Ale nie ma tu tajemnicy ani sprzeczności. Dalej w Dziejach Apostolskich 17 odkrywamy, że właśnie tam, gdzie wymagana była odpowiedź skruchy (opamiętania), ci, którzy nawrócili się, są określani jako wierzący (Dz. Ap. 17:30, 34).

Wszelkie zamieszanie z pewnością rozwiązuje fakt, że kiedy Jezus głosi "Ewangelię Bożą" w Galilei, wzywa On swoich słuchaczy: 

"Czas się wypełnił, a królestwo Boże jest blisko; 
Nawracajcie (opamiętajcie) się i wierzcie Ewangelii" (Mk 1:14-15). 

Tutaj opamiętanie i wiara należą do siebie. Oznaczają one dwa aspekty nawrócenia, które są równie istotne dla niego. Tak więc, każde ze sformułowań zakłada obecność drugiego, ponieważ każda rzeczywistość (opamiętanie lub wiara) jest warunkiem koniecznym drugiego.

W terminach gramatycznych oba słowa "opamiętać się" i "wierzyć" funkcjonują jako synekdocha - środek stylistyczny, w którym część jest używana dla całości. 
Tak więc  opamiętanie oznacza wiarę a wiara oznacza opamiętanie. 
Jedno bez drugiego nie może istnieć.

Ale które jest logicznie pierwsze? Opamiętanie, czy wiara? Czy też żadne nie ma absolutnego priorytetu? W myśli reformowanej od dawna trwają debaty. Każda z trzech możliwych odpowiedzi miała zwolenników:

W. G. T. Shedd podkreśla, że wiara musi poprzedzać opamiętanie w porządku natury: "Choć wiara i pokuta są nierozłączne i jednoczesne, to jednak w porządku natury wiara poprzedza opamiętanie" (teologia dogmatyczna, 2.536). 
Shedd opierał swoje argumenty na tym, że motywująca moc opamiętania leży w uścisku miłosierdzia Bożego. 
Gdyby opamiętanie miało poprzedzać wiarę, zarówno opamiętanie, jak i wiara miałyby prawny (legalistyczny) charakter i stałyby się warunkami wstępnymi łaski..

Wydaje się, że Louis Berkhof zajął odwrotne stanowisko: 
"Nie ulega wątpliwości, że logicznie, opamiętanie i poznanie grzechu poprzedzają wiarę, która ustępuje Chrystusowi w ufnej miłości" (systematyczna teologia, s. 492).

John Murray podkreśla, że kwestia ta rodzi niepotrzebne pytanie, a naleganie, że jedno jest przed drugim, jest daremne. Nie ma priorytetu. Wiara, która jest ku zbawieniu, jest wiarą płynącą z opamiętania, a opamiętanie, które prowadzi do życia, jest opamiętaniem płynącym z wiary... zbawienna wiara przesiąknięta jest opamiętaniem, a opamiętanie jest przesiąknięte zbawienną wiarą. (Odkupienie - Ukończone i Zastosowane, s. 113).

Z pewnością jest to bardziej biblijna perspektywa. Nie możemy oddzielić odwrócenia się od grzechu w opamiętaniu i przyjścia do Chrystusa w wierze. Opisują tę samą osobę, w tym samym działaniu, ale z różnych perspektyw.

W jednym przypadku (opamiętanie) osoba jest postrzegana w odniesieniu do grzechu; w drugim (wiara) osoba jest postrzegana w odniesieniu do Pana Jezusa. Ale człowiek, który ufa Chrystusowi, jednocześnie odwraca się od grzechu. Wierząc, opamiętuje się a w opamiętaniu wierzy. 

Być może R. L. Dabney wyraził to najlepiej, gdy nalegał, aby pokuta i wiara były "bliźniaczą" łaską (być może moglibyśmy powiedzieć "zrośnięte bliźnięta").

Ale powiedziawszy to, w żaden sposób nie powiedzieliśmy wszystkiego, co mamy do powiedzenia. Z teologią nawrócenia leży spleciona psychologia nawrócenia. 
W każdej konkretnej osobie, na poziomie świadomości, może brać górę albo poczucie opamiętania albo zaufania. To, co jest zunifikowane teologicznie, może być różnorodne psychologicznie. Zatem osoba głęboko przekonana o swojej winie i więzach grzechu może doświadczyć odwrócenia się od niej (opamiętanie) jako dominującej nuty w swoim nawróceniu. Inni, (których doświadczenie przekonania w wierze pogłębia się po nawróceniu) mogą mieć dominujące odczucie cudu miłości Chrystusa, z mniejszą agonią duszy na poziomie psychologicznym. Tutaj osoba jest bardziej świadoma zaufania złożonego w Chrystusie niż opamiętania z powodu grzechu. Ale w prawdziwym nawróceniu żadne z nich nie może istnieć bez drugiego.

Psychologiczne akompaniamenty nawrócenia są zatem różne, czasami zależą od dominującego nacisku ewangelii, który jest przedstawiony przed grzesznikiem (powaga grzechu lub wielkość łaski). Jest to całkiem spójne z przenikliwym komentarzem Westminster Divines co do tego, że wiara (tj. ufna reakcja jednostki na słowo Ewangelii) "działa różnie w zależności od tego, co zawiera każdy jej [Pisma] fragment" (WCF 16.2).

W żadnym wypadku jednak nie ma prawdziwego odrodzenia bez opamiętania jak i wiary, a zatem smutku i radości. "Nawrócenie (opamiętanie)" pozbawione wszelkiego smutku z powodu grzechu, które przyjmuje Słowo tylko z radością, będzie tymczasowe.



(PS. Od tłumacza. Zmieniłem oryginalne 'conversion' – nawrócenie na 'odrodzenie'. 
Staram się odróżniać nawrócenie – jako obowiązek człowieka od odrodzenia, które jest dziełem wyłącznie Boga.


Zarówno niewierzący jak i wierzący mają się nawracać ze swojego grzesznego i bezbożnego myślenia i postępowania. Głosząc Ewangelię zawsze powinniśmy apelować o opamiętanie.
Bezbożność nie koniecznie musi objawiać się totalną deprawacją moralną i obyczajową. 

Wystarczy, że poprzestajemy w swoim myśleniu na tym, że nie potrzebujemy (aż tak bardzo) Boga. Sami wiemy jak pokierować swoim życiem. 
Pobożność wtedy staje się prawie wyłącznie poglądem lub zwyczajem, obrządkiem.)

Przypowieść Jezusa o siewcy jest w tym temacie pouczająca. W jednym rodzaju gleby nasiona kiełkują szybko, ale nagle umierają. To oznacza "nawróconych", którzy "przyjmują słowo z radością" - ale nie mają odczucia ugoru serca, które potrzebuje rozbicia przez przekonanie o grzechu lub też nie odczuwa żadnego bólu i potrzeby odwrócenia się od grzechu (Mk 4: 5-6, 16-17). Z drugiej strony nawrócenie, które jest tylko smutkiem z powodu grzechu bez jakiejkolwiek radości z ułaskawienia, okaże się jedynie "światowym żalem", które "powoduje śmierć" (2 Kor 7:10). Na końcu nie dochodzi do niczego.

To jednak rodzi ostatnie pytanie: czy konieczność pokuty (opamiętania) w nawróceniu jest rodzajem pracy (uczynku, zasługi), która niweczy wiarę przychodzącą z pustymi rękami? Czy jest kompromisem wobec łaski?

Jednym słowem, nie. Grzesznicy zawsze muszą przychodzić z pustymi rękami. I o to właśnie chodzi. Z natury moje ręce są pełne (grzechu, siebie i moich własnych "dobrych uczynków"). Jednak ręce, które są pełne nie mogą trzymać się Chrystusa wiarą. Żeby się go chwycić i trzymać – muszą być puste. To, co powstrzymało nas od zaufania Mu, nieuchronnie upada na ziemię. Starego sposobu życia nie można zatrzymać w rękach, które chwytają się Zbawiciela.

Tak, opamiętanie i wiara są dwoma zasadniczymi elementami nawrócenia. Stanowią one
bliźniaczą łaskę, której nigdy nie można oddzielić. Jak dobrze przypomina nam Kalwin, jest to prawdą nie tylko początku, ale całego naszego chrześcijańskiego życia. Jesteśmy "wierzący opamiętani" i "opamiętani wierzący" aż do dnia chwały.

Sinclair Ferguson