Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ewangelizacja. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 listopada 2024

330 Filadelfia | Otwarte drzwi



Duński filozof, Søren Kierkegaard (1813-1855), napisał: 

„Gdybym miał czegokolwiek sobie życzyć, nie pragnąłbym ani bogactwa, ani władzy, lecz … oczu, które zawsze młode i żarliwe, widzą to, co możliwe”.


PSZ, Ap 3:7-13

Aniołowi kościoła w Filadelfii napisz tak: 

To mówi Święty i Prawdziwy (Niezawodny), który posiada klucz króla Dawida (Izaj.22:22): jeśli otworzy drzwi, nikt nie może zamknąć; a jeśli je zamknie, nikt nie może ich otworzyć.

(Do dzisiaj mamy przy różnych okazjach symboliczne przekazywanie kluczy do jakiegoś miasta - kto ma klucz ma nieograniczony dostęp, a nawet władzę.). 


Znam twoje czyny (wiem czego dokonałeś). 

Wiem, że nie posiadasz wielkiej mocy (wpływy), a jednak trzymałeś się mojego słowa i nie zaparłeś się Mnie. 


Dlatego otworzyłem przed tobą drzwi, których nikt nie może zamknąć. 

Sprawię, że ci, którzy podają się za pobożnych Żydów, choć w rzeczywistości należą do szatana, przyjdą i padną u twoich stóp, i zrozumieją, że cię kocham. 

Ponieważ wytrwale trzymałeś się mojego słowa, ochronię cię w czasie próby, której poddany zostanie cały świat i wszyscy jego mieszkańcy. Już wkrótce powrócę! Pilnuj więc tego, co masz, aby nikt nie odebrał ci czekającego na ciebie wieńca. 


Zwycięzcę uczynię filarem w świątyni mojego Boga i nikt nie będzie w stanie go z niej usunąć. Wypiszę na nim imię mojego Boga oraz nazwę Jego miasta—nowej Jerozolimy, zstępującej z nieba, od mojego Boga. Wypiszę na nim również moje nowe imię! Kto ma uszy do słuchania, niech uważnie słucha tego, co Duch mówi do kościołów!


________________

W Księdze Objawienia klucz jest symbolem autorytetu Chrystusa, a drzwi są symbolem okazji. Tak więc, pisząc do kościoła w Filadelfii, Jezus ogłasza, że ​​jest posiadaczem klucza, który otwiera drzwi do zbawienia i otwiera drzwi na zewnątrz do służby. Innymi słowy, gdy przejdziemy przez ciasną bramę, która prowadzi do życia, odkrywamy, że to życie jest życiem służby.


Mieszkańcy Filadelfii weszli przez drzwi do zbawienia, ale teraz stanęli w obliczu opozycji i groźby nadchodzącego ucisku. Jak dotąd „nie zaparli się imienia [Chrystusa]” - nie wahali się głosić prawdy o swoim Panu i Zbawicielu w mieście, w którym ich umieścił. Jednak zdając sobie sprawę, że teraz zbierają się chmury burzowe, mogli ulec pokusie, by po prostu zawrócić z drogi, ogłosić odwrót i zdecydować, że nie jest to dobry czas na ewangelizację. Biorąc pod uwagę wszystko, co ich spotkało, mogli łatwo dojść do wniosku, że takie życie w służbie będzie musiało poczekać na bardziej odpowiedni moment.

 

Chrystus jednak zachęcał ich, by nie odwracali się od swojego powołania. Drzwi były otwarte; teraz musieli przez nie przejść! Chociaż cierpienie nie zostanie im oszczędzone, obiecał, że będzie ich wspierał, gdy będą musieli stawić mu czoła. Powiedział tym ciężko doświadczonym wierzącym, że jeśli odważnie przejdą przez drzwi i będą wierni swojemu powołaniu, zobaczą nawróconych spośród tych, którzy im się sprzeciwiali (Objawienie 3:9).


A co z nami? 

Czy jesteśmy gotowi przejść przez drzwi możliwości, wiedząc, że Jezus wzywa ludzi do zbawczej wiary używając prostego zwiastowania słowa tych, którzy odmawiają zaparcia się Jego imienia? 


Czy jesteśmy gotowi powiedzieć: „Panie Jezu Chryste, czuję, że mam mało siły, ale gdziekolwiek, kiedykolwiek, komukolwiek, jestem gotów mówić”?


Módl się, abyś w chwili nadarzającej się okazji potrafił coś powiedzieć i zrobić. Módl się, abyś był pomysłowy i kreatywny, jedną nogą w Biblii, a drugą w otaczającej cię kulturze, abyś mówił prawdę o Jezusie w sposób odważny i zrozumiały dla tych, którzy słuchają. Jeśli nie będziesz się cofać, ale raczej nadal będziesz dzielić się ewangelią w sposób pomysłowy, pokorny, wrażliwy i twórczy, to dzięki mocy Jego Ducha i mocy Jego słowa, ci, którzy dziś postrzegają cię jako wroga, mogą pewnego dnia stać się twoimi braćmi i siostrami.


____________
Apostoł Paweł dostrzegał wielkie możliwości misyjne w swoich życiowych sytuacjach. Wykorzystywał otwarte drzwi dane mu od Boga, by świadczyć o Chrystusie. 
-Gdy został aresztowany w Jerozolimie i stanął przed namiestnikiem Feliksem, wykorzystał okazję by głosić ewangelię (Dzieje Apostolskie 24:24). 
-Gdy wraz z Sylasem znalazł się w więzieniu, dzielił się ewangelią ze strażnikiem więzienia w Filipii (Dzieje Apostolskie 16:25-34). 
-Potem zaś, przy okazji uwięzienia w Rzymie, zachęcał chrześcijan w Filipii by trwali w wierze (Filipian 1:12-18).

-Pisząc do zboru w Koryncie, apostoł powiedział wierzącym, że chce ich odwiedzić i spędzić z nimi czas, lecz musi pozostać w Efezie, gdyż nadarzyła się okazja do służby: „W Efezie pozostanę aż do Zielonych Świąt; albowiem otwarły  się przede mną szeroko wrota dla owocnej działalności mojej” (1 Koryntian 16:8-9). 

-Paweł angażował również innych, prosząc ich by modlili się o otwarte drzwi, aby mógł wyraźnie mówić o Chrystusie (Kolosan 4:3).


Poproś Boga, by wskazał ci otwarte drzwi do służby.  Możesz się zdziwić, co zobaczysz.


poniedziałek, 28 października 2024

302 Kościół Ewangelii



Gdy wsiadał do łodzi, człowiek opętany przez demony błagał go, aby mógł być z nim. A On nie pozwolił mu na to, lecz powiedział mu: „Idź do domu, do swoich przyjaciół i powiedz im, jak wiele Pan dla ciebie uczynił i jak się nad tobą zmiłował”.

Marka 5:18-19

Co to znaczy być „kościołem ewangelii”? Do czego Chrystus wzywa swój kościół? I jak możemy upewnić się, by nasz kościół żył zgodnie z tym powołaniem i nie dał się od niego odwieść?

Kiedy kościół dryfuje, zwykle dopiero wtedy, gdy spojrzy wstecz przez ramię, zdaje sobie sprawę, że często mimowolnie stracił koncentrację na ewangelii. Z biegiem czasu, czasem szybciej, a czasem wolniej… niezauważalnie, kościół zaczyna odwracać się od tego, czym był lub do czego został powołany. 

Zgromadzenie staje się kwestią wygody. Nie smucą nas puste miejsca na nabożeństwach. Cieszymy się z miejsc, które są pełne ale… nie z właściwych powodów. Jest bardzo możliwe, że kościół zaczyna powoli dryfować.. gdy staje się zadowolony z siebie.. no i ostatecznie gubi drogę.

Poszczególne kościoły pozostaną oddane swojej misji tylko wtedy, gdy ich członkowie będą stale spoglądać na zewnątrz. Możemy tu wyobrazić sobie bazę ratowników górskich, którzy skupili się na ciepełku i wystroju bazy zamiast na ratowaniu zagubionych. 

Do jakiego sposobu myślenia zachęca Jezus po uzdrowieniu człowieka opętanego przez demony w Ewangelii Marka 5? 

Kiedy ten człowiek zapytał Jezusa, czy może z Nim zostać, Jezus powiedział mu „nie” - co może być zaskoczeniem, biorąc pod uwagę, że jedne z pierwszych słów Jezusa w Ewangelii Marka brzmiały: „Pójdź za Mną” (Mk 1:17). Ale Jezus powiedział temu człowiekowi, że podążanie za Nim wiązało się z pójściem do swojego domu, do przyjaciół i rodziny i powiedzeniem im „jak wiele Pan dla niego uczynił”. 

Jezus nie chciał, by ten człowiek zadowolił się wiedzą o Chrystusie, którą otrzymał. Chciał, by głosił dobrą nowinę o Chrystusie tym, którzy go otaczają.

Podobnie jak w przypadku tego człowieka, kiedy Bóg wzywa nas do swojego Syna, wzywa nas, abyśmy byli Jego naśladowcami Jego Syna - a to wymaga od nas wyjścia i rozpowszechniania przesłania o osobie i dziele Jego Syna. 

Jezus nigdy nie wzywa nikogo do pójścia za Nim bez uczynienia go „rybakiem ludzi” (Mk 1:17). Jeśli naprawdę przyszliśmy do Niego, to musimy iść i dzielić się Nim.

Mężczyzny z Mk.5 już nigdy więcej nie widzimy, ale zauważamy coś intrygującego. Najpierw, ludzie z okolicy bojaźliwie proszą Jezusa, aby „usunął się z ich granic” (w. 17). Następnym razem, gdy tam wrócił, zgromadziły się wielkie tłumy (8:1). Czyżby przyszły, ponieważ Jezus wysłał do nich tego człowieka? Czyżby ten, który był opętany, stał się pierwszym misjonarzem skutecznie opowiadającym o zbawiającej mocy Jezusa?

Nigdy się tego nie dowiemy po tej stronie nieba, ale jedno jest pewne: kiedy Bóg uwalnia nas, abyśmy Mu służyli, jest w stanie przemienić nawet najgorszą przeszłość w przesłanie Bożej nadziei i miłości.

Na krzyżu Jezus oświadczył: „Wykonało się” (J 19:30). Dzieło odkupienia jest rzeczywiście dziełem skończonym, które było i pozostaje dokonane przez samego Chrystusa. 

Jednak Chrystus włącza swoich naśladowców w swoje niedokończone dzieło głoszenia światu wieści o tej niesamowitej i wspaniałej historii. 

Eugene Darryl był legendą amerykańskiego baseballa, który niemal zniszczył swoje życie narkotykami. Jezus jednak całkowicie go uwolnił. Dziś pomaga innym ludziom, zmagającym się z nałogiem, i wskazuje im na Boga. Gdy patrzy wstecz, stwierdza, że Bóg zamienił jego bagno w posłannictwo.

Dla Boga nic nie jest zbyt trudne.

Istnieje wiele ważnych elementów życia kościelnego, które nigdy nie powinny być ignorowane, ale kiedy zaniedbujemy ewangelizację, dążenie do tych innych rzeczy staje się jak… przestawianie mebli w płonącym domu lub ustawianie krzeseł na tonącym Titanicu.

Czy otrzymałeś miłosierdzie, które można znaleźć tylko w Chrystusie? 

Czy znasz innych, którzy jeszcze nie uwierzyli w ewangelię? W takim razie Chrystus wzywa również ciebie, abyś „poszedł do domu do swoich przyjaciół i powiedział im, jak wiele Pan dla ciebie uczynił”. 

Wzywa twój kościół, aby był miejscem, które wita każdego i wszystkich, którzy chcą w pokorze poznać człowieka, który tak bardzo zmienił twoje życie i życie innych w twoim kościele. 


poniedziałek, 16 września 2024

260 wt Płacz, błaganie i przemawianie



Następnie Estera ponownie przemówiła do króla. Upadła do jego stóp, płakała i błagała go, aby odwrócił zły plan Hamana Agagity i spisek, który obmyślił przeciwko Żydom.

Estera 8:3


Dbanie wyłącznie o własny interes 

- nigdy nie będzie akceptowalne dla dziecka Bożego.


Gdyby Estera była zainteresowana jedynie upewnieniem się, że Haman otrzymał należną mu odpłatę, że jej własne życie zostało ocalone, a jej własny wywyższony status zabezpieczony - wówczas jej cel zostałby osiągnięty wraz ze śmiercią Hamana. 


Jej cel obejmował jednak nie tylko ukaranie Hamana i jej własne bezpieczeństwo, ale także zbawienie całego narodu żydowskiego. Dla Estery uratowanie samej siebie nie było wystarczające, dopóki jej ludowi wciąż groziła zagłada.


Gdy Estera „ponownie przemawiała do króla”, minęło zaledwie kilka godzin, odkąd Haman leżał u stóp Estery, przejmując się tylko swoim losem (Estera 7: 7-8). Ona natomiast upadła u stóp króla, przejmując się tylko losem swojego ludu. Nie potrafiła pogodzić się z ich zagładą.


Wieki później inny Żyd, Paweł z Tarsu, kiedy jego życie zostało radykalnie zawładnięte przez Boga, powiedział: „Mam wielki smutek i nieustanną udrękę w sercu. Chciałbym bowiem być przeklęty i odcięty od Chrystusa przez wzgląd na moich braci, moich krewnych według ciała. Oni są Izraelitami i do nich należy przybranie za synów, chwała, przymierza, nadanie prawa, cześć i obietnice” (Rz 9:2-4). 


Apostoł Paweł nie zadowolił faktem, że tylko on spotkał Jezusa na drodze do Damaszku. Pragnął zobaczyć, jak jego rodacy dochodzą do zbawczego poznania Chrystusa. 


W tym podążał za swoim Panem i Zbawicielem, który zstąpił z niebiańskiego tronu do nędznej stajni, aby wydobyć swój lud z błotnistego dołu i zabrać go do wiecznego raju. 


Sam Pan Jezus płakał nad tymi, którzy nie chcieli dostrzec, że w Jego przyjściu Bóg oferuje im pokój zamiast konfliktu i ratunek zamiast sądu (Łk 19:41-44).


Kiedy człowiek poznaje Chrystusowe zbawienie, nie tylko nawiązuje właściwą relację z Bogiem, ale także uświadamia sobie, że ci, którzy nie są nawróceni, pozostają w złej relacji z Bogiem i czeka ich sąd oraz wieczność poza Jego miłującą obecnością.


Nigdy nie powinniśmy być jak Haman, troszcząc się tylko o siebie. Bóg wybacza nam, gdy tacy jesteśmy. Powinniśmy płakać, gdy zdajemy sobie sprawę z nieszczęścia, jakie grozi ludziom, jeśli nie znajdą schronienia w Chrystusie - włączając w to naszą rodzinę, przyjaciół i sąsiadów. 


Podobnie jak Paweł, powinniśmy zatroszczyć się także o ich zbawienie, nie mniej niż o własne. Ale też, podobnie jak Paweł, możemy zrobić więcej niż płakać, ponieważ naszym łzom mogą towarzyszyć modlitwy, aby ci, których kochamy, zwrócili się do Jezusa i przyjęli Go jako swojego Mesjasza, oraz głoszenie ewangelii w nadziei, że Pan użyje nas, aby odwrócić ich drogę od śmierci do życia, tak jak użył Estery, aby uratować Żydów. 


Nad kim będziesz płakać, o kogo będziesz się modlić i do kogo będziesz starał się przemówić?


Dzisiejsze rozważanie może popsuć humor. Ale Bogu nie tak bardzo zależy na naszym samopoczuciu jak na zbawieniu. Naszym i naszych bliskich. Można kogoś jednocześnie lubić i nienawidzić. Jak?! Nienawiść, to nie tylko silne negatywne uczucia ale także.. obojętność. Boże, chroń nas od obojętności. 


wtorek, 10 września 2024

254 sr Co mam zrobić ze swoim życiem



PSZ, Łk 8:26-39

Tak przybyli do krainy Gerazeńczyków, leżącej po drugiej stronie jeziora, naprzeciw Galilei. Gdy Jezus schodził na brzeg, podbiegł do Niego człowiek, mieszkaniec pobliskiego miasta, opanowany przez złego ducha. Już od dłuższego czasu chodził nago i nie mieszkał w swoim domu, ale w cmentarnych grobowcach. 

Gdy tylko zobaczył Jezusa, upadł przed Nim na ziemię i głośno krzyknął: —Czego ode mnie chcesz, Jezusie, Synu Najwyższego Boga? Błagam, nie męcz mnie! 


Jezus rozkazał bowiem złemu duchowi wyjść z tego człowieka. Wcześniej mężczyzna ten wiele razy tracił panowanie nad sobą i choć zakuwano jego ręce i nogi w kajdany, pod wpływem tego ducha, rozrywał je i uciekał na pustynię. 


—Jak ci na imię?—spytał Jezus. —Legion—odparł zły duch, gdyż w człowieka tego weszło wiele duchów. 


Demony błagały Jezusa, aby nie odsyłał ich do otchłani. A na pobliskim wzgórzu, nad jeziorem, pasło się właśnie wielkie stado świń. Złe duchy prosiły więc, aby pozwolił im w nie wejść. A gdy Jezus zgodził się, duchy opuściły człowieka i weszły w świnie, po czym całe stado rzuciło się pędem ze stromego zbocza wprost do jeziora i utonęło. 


Widząc to, pasterze stada uciekli do pobliskiego miasta i okolicznych wiosek z wieścią o tym, co się stało. Ludzie wyszli z domów, aby to zobaczyć, i wkrótce wokół Jezusa zgromadził się spory tłum. A gdy dostrzegli szaleńca, który siedział teraz przy Jezusie—ubrany, spokojny i w pełni władz umysłowych, przestraszyli się. 


Naoczni świadkowie opowiedzieli przybyłym, w jaki sposób został uzdrowiony. Wówczas tłum Gerazeńczyków zaczął błagać Jezusa, żeby opuścił ich okolicę, ludzie byli bowiem przerażeni. 


Jezus wszedł więc do łodzi, a wtedy podszedł do Niego uzdrowiony z pytaniem, czy może z Nim pozostać. 

Jezus jednak odmówił: —Wracaj do domu—powiedział—i opowiedz innym, co zrobił dla ciebie Bóg. Poszedł więc i opowiadał w mieście o tym, co Jezus dla niego uczynił.

___________________________________________________

Jeśli uważamy, że warto wysyłać misjonarzy do obcych środowisk i jeśli chwalimy tych, którzy podejmują decyzję o opuszczeniu swojej ojczyzny i udaniu się za granicę, to musimy zmierzyć się z pytaniem: „Co ja robię, by mówić innym o Jezusie? Co robię na mojej ulicy, w moim miejscu pracy i w moich własnych strefach wpływów? Czy odważnie głoszę wolność i życie obiecane przez Chrystusa?”.


Nasze chrześcijaństwo może stać się zbyt wygodne. 

Możemy myśleć: „Jestem całkiem przyzwoitym człowiekiem. Chodzę do kościoła w każdą niedzielę. Znajduję inspirację w Biblii. Dbam o swoją rodzinę”. Ale to nie jest opis przemienionego życia, do którego wezwał nas Chrystus, gdy powiedział nam, abyśmy szli i czynili uczniów (Mt 28:18-19). Taki styl życia nie jest tym, co nawracało niewierzących na całym świecie na przestrzeni dziejów. Tego rodzaju przekonanie postrzega wiarę po prostu jako dodatek, decyzję podjętą po drodze, tak jak ktoś, kto decyduje się zapisać na siłownię tylko dlatego, że wie, że jest to dla niego dobre.


Podobnie jak z człowiekiem opętanym przez demona w Ewangelii, zanim będziemy mogli z pasją głosić Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, musimy najpierw uświadomić sobie, jak bardzo jesteśmy bezradni: zniewoleni przez nasz grzech, wędrujący po krainie śmierci. 


Tylko wtedy możemy w pełni uświadomić sobie wolność, radość i życie, do których Jezus Chrystus nas wyzwolił. Jeśli zrozumiemy, co Chrystus dla nas uczynił, nie trzeba nam będzie mówić, że tak miłosiernego wyzwolenia nie powinniśmy zatrzymywać dla siebie, ale dzielić się nim z innymi, czy to z tymi na krańcach ziemi, czy po prostu z tymi, którzy są bezpośrednio wokół nas.


Nie musisz czytać książek ani uczęszczać na zajęcia, aby dzielić się Jezusem. Możesz po prostu opowiedzieć innym o tym, jak Chrystus przemienił cię na lepsze. Jezus kazał człowiekowi z Ewangelii Marka 5 zacząć od jego rodziny i przyjaciół. 


Jego plan, aby ewangelia rozprzestrzeniła się w tym regionie, rozpoczął się od jednego przemienionego życia. Możesz więc nie być w stanie odpowiedzieć na wszystkie pytania swoich przyjaciół. Możesz nie wiedzieć wszystkiego o doktrynie Trójcy Świętej. Ale jeśli jesteś w Chrystusie, wiesz, że choć kiedyś byłeś ślepy, teraz widzisz.


Kościół nie jest przystanią wycieczkową, ale stacją ratunkową. 

Naszym obowiązkiem i przywilejem jest czynić to, co uczynił ten uratowany człowiek: wypłynąć na swoje morze życia, aby...


Ratować ginących, opiekować się umierającymi,

Wyrwać ich w litości z grzechu i grobu;

Opłakiwać błądzących, podnosić upadłych,

Mówić im o Jezusie potężnym, ku zbawieniu 

[Fanny Crosby, “Rescue the Perishing” (1869).].


Do kogo Jezus wzywa cię dzisiaj?




niedziela, 18 sierpnia 2024

231 pn Zobaczyć Chrystusa i podzielić się Nim



Wtedy otworzyły się ich oczy i poznali go. Lecz On znikł sprzed ich oczu. 

I rzekli do siebie: Czyż serce nasze nie pałało w nas, gdy mówił do nas w drodze i Pisma przed nami otwierał? 

I wstawszy tejże godziny, powrócili do Jerozolimy i znaleźli zgromadzonych jedenastu i tych, którzy z nimi byli, mówiących: 

Wstał Pan prawdziwie i ukazał się Szymonowi.

Łukasza 24:31,33


Dobrą nowiną trzeba się dzielić.


Czasami, gdy mamy w domu gości, których dobrze znamy, a zwłaszcza jeśli są braćmi lub siostrami w rodzinie wiary, możemy poprosić ich o modlitwę przed wspólnym posiłkiem. Jest to prośba mająca na celu uhonorowanie gościa przy naszym stole. 


Ewangelia Łukasza przedstawia nam podobną scenę, choć tutaj wydaje się, że gość przejął inicjatywę w podjęciu decyzji o modlitwie. Po spotkaniu Jezusa z dwoma uczniami na drodze z Jerozolimy do Emaus, "Gdy doszli do Emaus, Jezus dał do zrozumienia, że idzie dalej. Oni jednak nalegali: - Zostań z nami na noc. Jest już późno i robi się ciemno. Wszedł więc z nimi do domu" (Łk 24:29), a "gdy zasiedli do kolacji, Jezus wziął chleb, podziękował za niego Bogu, połamał i podał im." (w. 30).


Wcześniej, podczas długiej wędrówki z Jerozolimy, kiedy spotkali Jezusa, "ich oczy były zasłonięte, tak że Go nie mogli rozpoznać" (Łk 24:16). Ale teraz, gdy Jezus pobłogosławił posiłek, mogli Go zobaczyć. Bóg wybrał ten moment, aby objawić im, że znajdują się w obecności zmartwychwstałego Pana Jezusa Chrystusa.


Tak jak Bóg poprzez Swojego Ducha otworzył oczy tych uczniów, aby ujrzeli prawdę o zmartwychwstałym Chrystusie, tak też użył Swojego słowa, aby rozpalić w ich sercach pasję do tego, kim Jezus był i jest. Gdy tylko rozpoznali Jezusa, a nawet po Jego zniknięciu, "mówili do siebie nawzajem: 'Czyż nie pałało w nas serce, gdy rozmawiał z nami w drodze i gdy otwierał przed nami Pisma?'". (Łukasza 24:32).


Godzina była późna, przeszli długą drogę i właśnie zasiedli do posiłku, a mimo to nie mogli zrobić nic innego, jak tylko wstać i wrócić do Jerozolimy, aby podzielić się niesamowitą wiadomością z jedenastoma uczniami. Cóż to musiała być za noc!


Ich entuzjazm przypomina nam, że wiadomość o tym, że Jezus żyje, nie była tylko ich wiadomością, ani wiadomością Jedenastu. Jest to wiadomość, którą należy się dzielić i którą najlepiej jest się cieszyć w towarzystwie innych, którzy rozumieją jej chwalebne implikacje. 


Należy ona do wszystkich, którzy należą do Pana. I bez względu na to, w jakim języku mówimy, jaki kraj odwiedzamy lub jaką podróż odbywamy, nie jesteśmy daleko od innych wierzących, z którymi możemy wspólnie radować się żywą nadzieją daną nam przez zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa (1 Piotra 1: 3-5). 


Możesz jednak dzielić się tą radością też z tymi, z którymi żyjesz i z którymi wspólnie modlisz się, patrząc im w oczy i z uśmiechem mówiąc: "Jezus zmartwychwstał".


(Księga Psalmów 9:2)

Będę cię wysławiał, Panie, całym sercem swoim, 

Będę opowiadał wszystkim cuda twoje,


(22:23) 

Będę opowiadał imię twoje braciom moim, 

Będę cię chwalił pośród zgromadzenia.


(35:28) 

Wtedy język mój będzie opowiadał sprawiedliwość twoją, 

Przez cały dzień głosił chwałę twoją.


(40:11) 

Nie ukrywałem w sercu swoim sprawiedliwości twojej, 

Opowiadałem o wierności twojej i zbawieniu twoim; 

Nie zataiłem łaski i wierności twojej wobec wielkiego zgromadzenia.


(71:24) 

Język mój również będzie opowiadał przez cały dzień sprawiedliwość twoją, 

By się zawstydzili, zarumienili ci, którzy szukają nieszczęścia mego.


piątek, 14 czerwca 2024

166 Odwaga i współczucie

Jezus rzekł do nich: Moim pokarmem jest pełnić wolę tego, który mnie posłał, i dokonać jego dzieła. Czy wy nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdzie żniwo? Otóż mówię wam: Podnieście oczy swoje i spójrzcie na pola, że już są dojrzałe do żniwa. Już żniwiarz odbiera zapłatę i zbiera plon na żywot wieczny, aby siewca i żniwiarz wspólnie się radowali. BW

Następnie Jezus wyjaśnił: "Moje pożywienie pochodzi z pełnienia woli Boga, który Mnie posłał, i z dokończenia Jego dzieła. Czy myślicie, że żniwa rozpoczną się dopiero za cztery miesiące, gdy skończy się lato? Rozejrzyjcie się! Rozległe pola ludzkich dusz dojrzewają wokół nas i są gotowe do żniw. Żniwiarze otrzymują dobrą zapłatę i będą zbierać wieczne dusze do spichlerzy nieba! Jakaż radość czeka zarówno siewcę, jak i żniwiarza! TLB

Jezus powiedział: "Pokarmem, który mnie podtrzymuje, jest to, że wypełniam wolę Tego, który mnie posłał, wypełniając dzieło, które On rozpoczął. Gdy się teraz rozejrzycie, czy nie powiedzielibyście, że za około cztery miesiące nadejdzie czas żniw? Otóż mówię wam, abyście otworzyli oczy i dobrze przyjrzeli się temu, co macie przed sobą. Te samarytańskie pola już są dojrzałe. Nadszedł czas żniw!  "Żniwiarz nie czeka. Już odbiera swoją zapłatę, zbierając ziarno dojrzałe do życia wiecznego. Oto Siewca triumfuje ramię w ramię ze Żniwiarzem. Taka jest prawda powiedzenia: "Ten sieje, tamten zbiera". Posłałem was, abyście zebrali plony z pola, na którym nigdy nie pracowaliście. Bez kiwnięcia palcem wkroczyliście na pole, na którym inni długo i ciężko pracowali". MSG

Jana 4:34-36

Chociaż Bóg ma swoją ambonę w niebie, na ziemi ma swoje sługi..i ciebie.

Z Pisma Świętego jasno wynika, że w tajemnicy i dobroci swoich celów Bóg postanowił wykorzystać nasze słabe głosy, aby umożliwić innym usłyszenie Jego głosu. 

Dzięki mocy Ducha Świętego nasze słowa o Jego słowie wspierają Jego plany i zmieniają ludzkie życie i ich przyszłość.

Pytanie brzmi zatem następująco: 
Czy wkraczamy w ten przywilej, czy też się przed nim powstrzymujemy? 

Po spotkaniu z kobietą przy studni Jezus zachęcił swoich uczniów, aby otworzyli oczy i "zobaczyli, że pola bieleją na żniwo". Jeśli my, podobnie jak uczniowie, podnosimy wzrok, aby zobaczyć żniwo przed nami - to my również musimy głosić słowo Chrystusa, ogłaszając z pilnością i radością, że "nie ma w nikim innym zbawienia, gdyż nie ma żadnego innego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które moglibyśmy być zbawieni" (Dz 4:12).

Mówienie tego wymaga odwagi i pewności siebie, czyli pełnego przekonania. 
Przesłanie ewangelii jest całkowicie sprzeczne z dominującymi światopoglądami. 
Jest głównym wrogiem wielu współczesnych poglądów. Twierdzenia o ostatecznej prawdzie w Jezusie nie są zwyczajnie ignorowane; są one kontrowane i torpedowane. 

Nasza pewność opiera się jednak na fakcie, że przesłanie ewangelii zostało nam dane przez Boga. Nie wymyśliliśmy go i nie wolno nam go modyfikować. Jest raczej tak, że "wszelka władza w niebie i na ziemi" należy do Chrystusa, a On nakazał nam "iść (...) i czynić uczniami wszystkie narody" (Mt 28:18-19).

Chociaż potrzebujemy pewności siebie w naszym przesłaniu, potrzebujemy również współczucia w naszym tonie. Jezus przyszedł jako pokorny sługa. Wjechał do miasta na skromnym osiołku i przemawiał z łagodnością i pokorą (PS. Wyjątkiem są faryzeusze, obłudnicy czyli ci, którzy udają pobożność i sprzeciwiają się Prawdzie.. "groby pobielane"). 

Kiedy zobaczył tłumy, ogarnęło Go współczucie, ponieważ widział w nich owce bez pasterza (Mt 9:36). Dzięki mocy Jego Ducha Świętego możemy wykazać się taką samą troską, przypominając sobie, że my również byliśmy kiedyś "ogłupieni, nieposłuszni" i "wodzeni na manowce", zanim Chrystus nas odnalazł i przemienił (Tytusa 3:3).

Trudne dni mogą sprawić, że w sercach ludzi wokół ciebie wzrasta gotowość do mówienia o tym, co ich przygniata, co ich martwi w związku z załamaniami w naszym świecie. 

Niepewne czasy muszą poruszyć też ciebie i mnie, abyśmy byli gotowi wykorzystać okazję do głoszenia naszej rodzinie i przyjaciołom "Jezusa Chrystusa i to ukrzyżowanego" (1 Koryntian 2:2), mając pewność, że Duch Boży może wykorzystać nasze wysiłki dla wiecznej korzyści. 

Bądź odważny i uważny. Bądź kochający a nie poniżający. Bądź aktywny a nie pasywny. Trwaj w modlitwie. Bo tylko w Jezusie ciemność może zostać przemieniona w światło. 
Tylko w Jezusie jest nowy początek i zupełnie nowa przyszłość.


1Piotra 3:14
Ale nawet gdybyście mieli cierpieć dla sprawiedliwości, to i tak jest to szczęście. 
Ich gróźb się nie bójcie, niech nie burzą waszego spokoju. SNP