sobota, 4 lipca 2020

Czujesz się słaby? - to dobrze..

Słabość nie jest twoim problemem. 

Boża Łaska sobie z nią radzi. 
Twoim problemem jest iluzja własnej siły, 
która powstrzymuje cię odszukania tej Bożej. 

Po prostu, nie lubimy być słabi. 
Nie lubimy tak o sobie myśleć 
i nie chcemy, żeby inni nas tak postrzegali. 

Zachowujemy się tak, jakbyśmy wiedzieli wszystko 
(czego tak naprawdę nie wiemy) 
- a jednak nie zadajemy pytań, które powinniśmy zadać. 

Zachowujemy się tak, jakbyśmy potrafili poradzić sobie z rzeczami, 
którym nie potrafimy sprostać 
- a jednak nie szukamy pomocy, która jest dostępna. 

Zachowujemy się tak, jakbyśmy już zdobyli rzeczy, 
których jeszcze nie mamy 
- a nie szukamy pomocy w walce. 

=To wszystko jest wynikiem 
(z góry przegranej) 
pogoni za własną chwałą niezależności.

A przecież nie jesteśmy niezależni. 
Nikt z nas. 
Nie w tym celu zostaliśmy stworzeni. 
Zostaliśmy ukształtowani by zależeć od Tego, który nas uczynił, 
i na nowo stworzeni w Jezusie Chrystusie by zależeć od Jego łaski. 

Bóg nie oczekuje od ciebie niezależnej siły. 
On nigdy nie oczekuje od ciebie tego, czego nie masz. 
On wie kim jesteś. 
Nigdy nie jest zdziwiony lub zniesmaczony twoją słabością. 

Wychodzi ci naprzeciw w swojej łasce ponieważ jesteś słaby 
i bez Niego nie byłoby w twoim życiu i śmierci 
żadnej nadziei. 

Jedyną osobą zdumioną i zdegustowaną twoją słabością 
- jesteś ty sam. 
To ci przeszkadza. 
Zawstydza cię. 
Sprawia, że chcesz się za schować i przykryć. 
Sprawia, że grasz kogoś innego przed ludźmi 
i sam siebie też oszukujesz. 

Twoja słabość doprowadzi cię do szału 
- jeśli nie zrozumiesz Ewangelii Jezusa. 

Na czym polega jej przesłanie? 
To historia o silnym Zbawicielu, 
który wylewa swoją potężną łaskę na ludzi z zasady słabych 
i niezdolnych do niczego. 

Konfrontuje twoją słabość, 
abyś przybiegł do Niego po Jego siłę. 
Wzywa cię w zbyt wysokie góry, 
żebyś się na nie wspiął i w swojej niemocy spojrzał na Niego. 

Prowadzi Cię, byś skosztował porażki i w Nim odnalazł swoją nadzieję. 
Pracuje nad tym, by udowodnić ci jaki jesteś słaby, 
abyś chętnie przyjął Jego zaproszenie 
do odebrania uwalniającej cię do działania łaski. 

= Może dotarcie na skraju własnych możliwości 
nie jest taką złą rzeczą, 
jeśli na tym skraju znajdujemy potężnego 
i gotowego do pomocy Zbawiciela. 

Nie bój się więc wołać w słabości, ponieważ uznając ją 
- uczysz swoje serce doceniać łaskę 
i świętować Jej moc uczynienia cię silnym. 

W jakimś momencie tego tygodnia będziesz musiał zmierzyć się ze swoją słabością, a gdy do tego dojdzie 
- albo będziesz próbował przekonać siebie, że jesteś silny 
albo pobiegniesz do Tego, kto faktycznie jest.

Słabość jest bramą do siły.
Wyznawanie własnej niemocy wywołuje głód siły, 
którą można znaleźć tylko w Jezusie. 

D.Tripp - 5 lipca

Słabym ja, lecz silnyś Ty

1
Słabym ja, lecz silnyś Ty,
Jezu bądź pomocą mi.
Pozwól wszystkie moje dni
blisko Ciebie mój Jezu wciąż być.

Refren

W Twej miłości chcę się skryć,
w społeczności z Tobą żyć.
Co dzień bliżej Ciebie być.
Panie mój, błaganie me ziść.

2
Wśród zazdrości grzechu zła,
kogo boli rana ma?
Kto w potrzebie pomoc da?
Tylko Ty, Jezu mój, tylko Ty.

3
Gdy się przerwie życia nić,
czas przestanie dla mnie bić.
Wtedy mnie za rękę chwyć
i przeprowadź na drugi hen brzeg.

Bogactwo materialne po tej stronie wieczności.

Po tej stronie wieczności bogactwo materialne jest niebezpieczne. 

Nie chodzi o to, że dobra materialne są złe same w sobie. 
Bóg celowo skonstruował ten świat, żeby był pięknym miejscem. 

Cieszenie się fizycznym światem, który nas otacza nie jest niczym złym. 
To Bóg dał nam zdolność wchłaniania piękna świata i korzystania z niego. 
On sam umieścił w naszych sercach pragnienie piękna. 


Problem z materialnymi rzeczami nie leży w nich samych lecz w nas. 
Nasz problem z materialnym światem do kwestia serca. 


5 Moj.6:10 
A gdy JHWH, twój Bóg, 
wprowadzi cię do krainy, którą poprzysiągł dać twoim ojcom, 
Abrahamowi, Izaakowi i Jakubowi, 
i przypadną ci owe piękne miasta, których nie budowałeś,
domy, pełne wszelkich dóbr, których nie gromadziłeś, 
i wykute studnie, których nie wykuwałeś, 
winnice i sady oliwkowe, których nie sadziłeś, 
a jednak będziesz z nich jadł do syta,
strzeż się, 
abyś nie zapomniał o JHWH, 
który cię wyprowadził z ziemi egipskiej, z domu niewoli.


W powyższym fragmencie mamy ostrzeżenie skierowane do Bożego ludu wkraczającego do ziemi pełnej fizycznych wspaniałości. Trudność polega na tym, że materialne bogactwo może sprawić, że zapominamy o Bogu. 


Widok, dźwięk, dotyk, smak i niezwykłość owych stworzonych wspaniałości - kusi nas by uznać, że znajdujemy ŻYCIE gdy posiadamy COŚ; a gdy już to COŚ posiadamy, że mamy WSZYSTKO. 


Gdy owe wspaniałości osłabiają naszą świadomość i głód Boga - nastawiamy nasze serca na oddanie chwały stworzeniu zamiast Stwórcy wszystkiego. 

Na poziomie codzienności zapominamy o Bogu, który nas stworzył i we wszystko wyposaża.. mimo, że nadal twierdzimy że w niego wierzymy. 


Ostrzeżenie można sformułować w kilku słowach: 

Bądź ostrożny 
gdy jesteś pełen słodkiej "ziemskości" 
abyś nie zapomniał o skarbach wieczności. 

Świat fizyczny jest pełen wspaniałości - ale pogoń za nimi nie może opanować twojego serca ponieważ te RZECZY nie mają żadnej możliwości by zaoferować ci ŻYCIE, którego tak bardzo pragniesz. 


ŻYCIE można znaleźć tylko w TYM KIMŚ, 
na KOGO owe ziemskie wspaniałości wskazują 
- w Bogu potężnej chwały, który jest źródłem i dawcą ŻYCIA. 

ŻYCIE, które daje spełnienie i nigdy się nie kończy. 
Ponieważ nasz Bóg jest Bogiem łaski 
- wylewana nas różne wspaniałości, 
które mają nas do niego doprowadzić.
P.D.Tripp 2 lipca

Jestem bogiem..


Jeśli czcisz siebie 
- to będziesz wkurzony na każdego, 
który nie oddaje ci czci.

Jeśli jesteś najważniejszy, 
jeśli świat kręci się wokół ciebie, 
jeśli twoje zdanie jest najważniejsze, 
jeśli twoje potrzeby są ważniejsze od innych, itp 
- to jeśli ktoś nie spełnia twoich oczekiwań, 
będziesz albo nim gardził 
albo wręcz nienawidził i zwalczał.

piątek, 3 lipca 2020

Życie w tym upadłym świecie jest bardzo męczące ale.. Ps.121


Moja parafraza Ps.121:
Spoglądam na szczyty, 
na Himalaje ludzkich osiągnięć;
Czy to stąd mam czerpać swoje siły?
     Czy moja siła ma pochodzić z 
wysokich zarobków, 
wysokiej pozycji społecznej, 
wielkiej urody, inteligencji, osiągnięć?


Nie, moja siła pochodzi od Boga,
     który stworzył niebo, ziemię i te wszystkie “góry”.


Nie pozwoli ci się potknąć,
     Twój Bóg-Stróż nie zasypia.
Nigdy w życiu! 
Hej! Wybrańcu Boga, ocknij się, 
     Bo twój Strażnik nigdy nie zasypia ani nie drzemie.


Sam Bóg JHWH jest twoim Strażnikiem,
     tuż przy tobie, aby cię chronić -


Chroni cię przed udarem słonecznym,
(czyli wtedy, kiedy wszystko wydaje się być piękne)
     chroni cię przed wpływem księżyca
(czyli przed siłami, na które ty nie masz wpływu).
Bóg chroni cię przed każdym złem,
 - pilnuje twojego życia.
(czyli: doprowadzi do idealnego zakończenia, które jednakże nie wyklucza bólu i łez).


Strzeże cię, kiedy wychodzisz i kiedy wracasz,
     strzeże cię teraz, strzeże cię zawsze.


(To może dotyczyć codziennego wychodzenia z domu, 
[np. górnika, policjanta, itp]
może dotyczyć wychodzenia ze strefy komfortu i wielkich decyzji, 
ale musi dotyczyć faktu, 
że zostawiasz stare życie aby zdobyć nowe,
wejść do Jego pokoju, Jego radości, Jego świętości i sprawiedliwości..)

(Paul Tripp)
Życie w tym upadłym świecie jest bardzo męczące. 


Czasami małżeństwo potrafi być wycieńczające gdy jeden grzesznik z drugim grzesznikiem starają się koegzystować razem w miłości i pokoju. 
Czasami po prostu bardzo męczące jest bycie rodzicem, szczególnie w te dni, gdy wydaje się że dzieci jednoczą się we wspólnej rebelii. 
Czasami nie masz ochoty być miłym dla sąsiadki, która zawsze wszystko widzi i zawsze znajdzie powód żeby ponarzekać. 
Czasami jesteś wykończony zajmowaniem się własnym sercem – tymi pragnieniami i myślami, których nie powinieneś mieć. 
Czasami musisz siłą zaciągnąć siebie samego na nabożeństwo albo spotkanie małej grupy. 


Czasami chciałbyś już zejść z tej bieżni zwanej chrześcijaństwem i “wyluzować” ale wiesz że nie możesz i budzisz się kolejnego dnia i musisz robić to wszystko od nowa – kolejne pokusy, kolejne małżeńskie nieporozumienie, następny konflikt z przyjacielem, jeszcze jedno oporne dziecko lub kolejny moment kiedy czujesz, że emocjonalna temperatura się zmienia. 


Kiedy czujesz się zmęczony i słaby uciekaj do Psalmów – w nich znajdziesz łaskę: 


Oczy moje podnoszę do góry - skąd nadejdzie mi pomoc? 
Pomoc moja jest od Pana, który uczynił niebo i ziemię.
Niechaj nie da się potknąć twojej nodze - niech nie drzemie stróż twój. 
Oto nie drzemie ani nie zasypia stróż Izraela. 
Pan stróżem twoim - Pan cieniem twoim po prawicy twojej. 
Słońce nie będzie cię razić za dnia ani księżyc w nocy. 
Pan strzec cię będzie od wszelkiego zła - strzec będzie duszy twojej. 
Pan strzec będzie wyjścia i wejścia twego - teraz i na wieki. Psalm 121. 


Ten psalm konfrontuje nas z dwiema prawdami, o których powinniśmy zawsze pamiętać: 

1.Po pierwsze nie jesteśmy w tej walce sami. 
Mamy kogoś kto nas zachowuje i kto traktuje nasze bezpieczeństwo jako swoje zobowiązanie. 

2.Po drugie, Ten który nas zachowuje nigdy nie robi sobie przerw. 
Jego opieka trwa non stop. Niewyczerpany Stróż jest twoją pomocą i siłą kiedy biegniesz do niego wyczerpany.


Kiedy jesteś zmęczony walką, pamiętaj, że Ten, który jest twoją siłą, nigdy nie robi sobie przerwy, nie potrzebuje snu i nigdy się nie męczy. 

wtorek, 19 maja 2020

Idąc do głównej przyczyny

Dwudziesty wiek 
to początek epoki rozwiniętych technologii. 

Postęp technologiczny naszych czasów przyćmił wszystkie poprzednie pokolenia.

Dziewiętnasty wiek
rozbudził niespotykanego ducha ludzkiego optymizmu. 
Oświecenie zakończyło się stwierdzeniem, 
że człowiek nie potrzebuje już hipotetycznego Boga, 
aby wyjaśnić swoje pochodzenie i cel. 

Narodził się optymistyczny humanizm,
który obiecywał nadchodzącą utopię. 

Edukacja, nauka i technologia
miały dać początek ewolucyjnego rozwoju. 

Miał zapanować pokój,
a bieda, choroby, przestępczość i wojny
miały zostać wyparte 
przez nowoczesne techniki rządowe, ekonomiczne i edukacyjne.

Pierwsza Wojna Światowa
tymczasowo rozbiła tą mydlaną bańkę,
dlatego ogłoszono ją Wojną kończącą wszystkie wojny.

Ktoś zapomniał powiedzieć o tym synom Lamecha:
Mussoliniemu, Tojo (gen. japoński), Stalinowi, Mao i kapralowi z Bawarii.


Dwudziesty wiek
przyniósł nowy horror w historii świata,
zjawisko globalnej wojny. 

Czy możemy obwiniać za to wyłącznie technologię? 
To nie instrumenty są winne 
- podstawową przyczyną są użytkownicy instrumentów. 


Ten sam skalpel, 
który jest używany do ratowania życia w chirurgii, 
jest obecnie używany
do wydłubywania kawałków milionów nienarodzonych dzieci. 

Ta sama energia atomowa, 
która dostarcza energii do życia, 
jest wykorzystywana
do broni o niewyobrażalnej mocy niszczenia życia. 

Boże, 
objaw mi podstawowe przyczyny moich problemów, 
złych nawyków i powracających grzechów.

Ps. 28:3,4 

Nie gub mnie z występnymi i z tymi, co czynią nieprawość, 

co rozmawiają przyjaźnie z bliźnimi, a w duszy żywią zły zamiar.

Odpłać im według ich czynów i według złości ich postępków. 

Według dzieła ich rąk im odpłać, oddaj im własnymi ich czynami.

Ps. 31:18 

Jahwe, niech nie doznam zawodu, skoro Cię wzywam; 

niech się zawiodą występni, niech zamilkną w Szeolu.

Ps. 101:3 

Nie będę zwracał oczu ku sprawie niegodziwej; 

w nienawiści mam przestępstwa: nie przylgną do mnie.

środa, 1 kwietnia 2020

Utrapienia w Erze Środków Przeciwbólowych



Kilka ziarenek dla moich przyjaciół do przemielenia w kontekście dziwnych i trudnych czasów.

2 Kor. 4:17 i 18..
Niewielkie bowiem utrapienia naszego obecnego czasu 
gotują bezmiar chwały przyszłego wieku 
dla nas, którzy się wpatrujemy nie w to, co widzialne, 
lecz w to, co niewidzialne. 
To bowiem, co widzialne, przemija, 
to zaś, co niewidzialne, trwa wiecznie.

Słowa dr Carla Truemana z jego artykułu w First Things - 

Wysiłki na rzecz walki z wirusem są ważne - podobnie jak zadanie kościoła w przygotowaniu nas na śmierć. 

To było zagadnienie rzadko zaniedbywane przez wcześniejsze pokolenia chrześcijan.  Weźmy, na przykład liturgię pogrzebową z (Book of Common Prayer) Księgi Wspólnej/Powszechnej Modlitwy. Zakorzeniona w tekstach biblijnych i nasycona biblijnymi aluzjami, przemawia z mocą w sposób obcy naszej kulturze:

'Człowiek zrodzony z kobiety 
ma niewiele czasu w życiu, które jest pełne nieszczęścia. 
Podnosi się i jest ścięty jak kwiat; 
ucieka jak cień i nigdy nie trwa w jednym miejscu'.

To słowa sprzeczne z dzisiejszą kulturą. Niepokojące jest też to, że bywają również sprzeczne z oczekiwaniami dzisiejszego kościoła.

Jak kiedyś zauważył Philip Rieff, w przeszłości ludzie nie chodzili do kościoła, aby się uszczęśliwić; szli, aby wyjaśniono im ich nędzę.

Jeśli Księga Wspólnej Modlitwy ma być przewodnikiem, to następujące musi być oczywiste:
życie w XVI wieku było nieszczęśliwe i kończyło się śmiercią. 

Ludzie potrzebowali narzędzi, dzięki którym mogliby stawić czoła rzeczywistości, a nie rozpraszaczy uwagi, dzięki którym poczuliby się dobrze. 

Nasze życie może być przeciętnie wygodniejsze niż życie naszych przodków, ale jest to tymczasowy stan rzeczy - nasz koniec jest taki sam jak ich. 

Brzmi to ponuro, niemniej jednak, zadaniem kościoła jest nie tyle sama walka z fizycznymi plagami, które przychodzą i odchodzą, ale raczej z tym, co Leszek Kołakowski nazwał erą środków przeciwbólowych.

Kościół ma z pewnością pomagać ludziom żyć, ale żyć w cieniu śmiertelności. Musi ustawić tę ziemską krainę w większym kontekście wieczności. Ma on przygotować ludzi poprzez głoszenie Słowa, nabożeństwo, psalmy i ustanowienia (Wieczera i Chrzest), aby uświadomili sobie, że śmierć jest, owszem, straszną, przerażającą rzeczywistością, z którą wszyscy musimy się kiedyś zmierzyć, ale że cierpienia tego świata - a nawet ta przemijająca powierzchowna pomyślność, z której wielu z nas się cieszy - są jedynie ulotnymi i chwilowymi efemerydami w porównaniu z wiecznym bogactwem chwały, która ma nadejść.