czwartek, 4 grudnia 2025

Hebr. 5:7-10 | Modlitwy i cierpienia Jezusa

 


Modlitwy i cierpienia Jezusa

BW Hebr. 5:7-10

(7)  Za dni swego życia w ciele zanosił On z wielkim wołaniem i ze łzami modlitwy i błagania do tego, który go mógł wybawić od śmierci, i dla bogobojności został wysłuchany; (8)  i chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, co wycierpiał, (9)  a osiągnąwszy pełnię doskonałości, stał się dla wszystkich, którzy mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego (10)  i został obwieszczony przez Boga jako arcykapłan według porządku Melchisedeka. 



BWP   (7)  Za dni swego ziemskiego życia, wołając donośnie i płacząc, zanosił modły i błagania gorące do Tego, który mógł Go wybawić [od śmierci]. Ze względu na swą uległość został wysłuchany. (8)  I chociaż był Synem [Bożym], nauczył się przez swe cierpienie [prawdziwego] posłuszeństwa. (9)  A kiedy już dokonał całego dzieła, dla wszystkich, którzy Go słuchają, stał się sprawcą wiecznego zbawienia. (10)  On, którego Bóg nazwał kapłanem na wzór Melchizedeka. 


PNP  (7)  W dniach swego życia w ciele z wielkim wołaniem i ze łzami zanosił On błagania oraz usilne prośby do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i ze względu na pobożność został wysłuchany. (8)  I chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa dzięki temu, co wycierpiał. (9)  Natomiast uczyniony doskonałym, stał się dla wszystkich Mu posłusznych źródłem wiecznego zbawienia — (10)  nazwany przez Boga Arcykapłanem według porządku Melchizedeka. 


Kontynuując to krótkie wprowadzenie do osoby Jezusa jako naszego Najwyższego Kapłana, autor Listu do Hebrajczyków w dzisiejszym fragmencie przechodzi od podkreślania powołania Jezusa do urzędu kapłańskiego do doświadczenia Jezusa jako Najwyższego Kapłana „w dniach Jego życia w ciele” (Hbr 5:7–10; zob. w. 1–6). 

Jan Kalwin zauważa, że „dni Jego życia w ciele” odnoszą się do ziemskiej służby Jezusa przed Jego śmiercią, zmartwychwstaniem i wniebowstąpieniem. Ale autor nie mówi nam, że Jezus pozbył się swojego człowieczeństwa po ukrzyżowaniu. Wiadomo przecież, że Syn Boży zachował swoją ludzką naturę po zmartwychwstaniu (Łk 24:36–43; J 20:27  Potem zwrócił się do Tomasza: Zbliż tu swój palec i obejrzyj moje ręce; zbliż swoją rękę i włóż w mój bok, i nie bądź bez wiary, ale wierz.).


Nacisk na człowieczeństwo Jezusa jest ważny, ponieważ Chrystus nie mógłby nas zbawić, gdyby nie stał się taki jak my, choć bez grzechu. 

Jak widzieliśmy, arcykapłan może nas reprezentować tylko wtedy, gdy podziela nasze człowieczeństwo (Hbr 5:1). 

Co więcej, bez przyjęcia ludzkiej natury Syn Boży nie mógłby składać „modlitw i błagań, z głośnym wołaniem i płaczem” (w. 7). 

W trakcie swojego życia Jezus regularnie oddawał się modlitwie (Mk 1:35; 6:46). 

Jednak List do Hebrajczyków 5:7 podkreśla modlitwę Jezusa o wybawienie w Getsemani, gdzie w swoim człowieczeństwie cierpiał z powodu zbliżającej się śmierci pod boskim sądem nad grzesznikami (Łk 22:39–46). 

Jak zauważa Kalwin w swoim komentarzu do Ewangelii synoptycznych (Mateusza, Marka i Łukasza), Jezus „nie bał się śmierci jako przejścia z tego świata, ale dlatego, że miał przed oczami straszny trybunał Boży i samego Sędziego uzbrojonego w niewyobrażalną zemstę; oraz dlatego, że nasze grzechy, których brzemię zostało na niego nałożone, przytłaczały go swoim ogromnym ciężarem”.


W szczególności cierpienie Jezusa w ogrodzie Getsemani, gdy oczekiwał ukrzyżowania i śmierci pod przekleństwem Bożym na krzyżu, nauczyło Jezusa posłuszeństwa (Hbr 5:8). 

Ponownie autor Listu do Hebrajczyków mówi tutaj o Chrystusie w Jego człowieczeństwie. Jako nasz doskonały Arcykapłan, wcielony Jezus, Bóg-człowiek, który nas reprezentuje, musiał być całkowicie posłuszny Bogu we wszystkim, nawet gdy było to najtrudniejsze. 

A co mogło być trudniejsze niż dalsze posłuszeństwo Bogu na krzyżu, gdy ponosił On karę za nasze grzechy zamiast nas? 

Ale Bóg rzeczywiście wysłuchał modlitwę Jezusa o wybawienie, wskrzeszając Go z martwych po dokonaniu doskonałego zadośćuczynienia i ustanawiając Go źródłem wiecznego zbawienia dla wszystkich, którzy ufają wyłącznie Jemu (wersety 9–10).



____________________

List do Hebrajczyków 5:7 mówi, że Bóg wysłuchał modlitwę Jezusa o wybawienie i odpowiedział na nią. Nie odpowiedział jednak, chroniąc Jezusa przed cierpieniem. Jezus nadal poszedł na krzyż. Jego wybawieniem było zmartwychwstanie. 

Jest to pouczające. Bóg nie zawsze natychmiast odpowiada na nasze modlitwy o ratunek. Wybawienie od niektórych rzeczy nie nastąpi po tej stronie śmierci. Ale ostatecznie zostaniemy wybawieni od wszelkiego zła w naszej chwale, jeśli zaufamy Chrystusowi.

Do dalszego studiowania

PSALM 16

MARKA 15:33–39

1 TYMOTEUSZA 3:16

HEBR 6:13–20


____________

Komentarz F.F. Bruce


Kontekst ogólny

Fragment 5,7-10 jest kluczowym tekstem chrystologicznym w Liście do Hebrajczyków. Autor wykorzystuje go, by pokazać, w jaki sposób Jezus – mimo że jest Synem – przeszedł przez cierpienie i posłuszeństwo drogę doskonałego arcykapłana „według porządku Melchizedeka”.


W. 7  

„Który za dni ciała swego zanosił z głośnym wołaniem i ze łzami modlitwy i prośby do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci, i został wysłuchany z powodu swej uległości.”


- Opis ten najprawdopodobniej odnosi się przede wszystkim do “Getsemani” (choć nie wykluczone jest szersze odniesienie do całego ziemskiego życia Jezusa).  

- „Głośne wołanie i łzy” (gr. κραυγὴ ἰσχυρὰ καὶ δάκρυα) – to bardzo ekspresyjny język, niespotykany w relacjach synoptycznych o Getsemani w takiej formie, ale całkowicie zgodny z rzeczywistą intensywnością modlitwy Jezusa.  

- „Do Tego, który mógł Go wybawić od śmierci” – Jezus prosił o wybawienie (por. „niech mnie ten kielich minie”), ale nie w sensie uniknięcia śmierci fizycznej w ogóle, lecz od przedwczesnej śmierci (np. w chwili kryzysu w Getsemani, gdy groziło Mu pęknięcie serca z napięcia).  

- „Został wysłuchany z powodu swej uległości (εὐλαβεία)” – Bruce tłumaczy εὐλαβεια nie jako „bojaźń”, lecz jako “pobożna uległość (reverent submission)”. Jezus został wysłuchany – nie przez uniknięcie krzyża, ale przez “zmartwychwstanie” (por. Hbr 13,20). Bóg wybawił Go „ze śmierci” (ἐκ θανάτου), a nie „od śmierci” w sensie jej uniknięcia.


W. 8  

„Chociaż był Synem, nauczył się posłuszeństwa przez to, czego doświadczył.”


- Bruce mocno akcentuje paradoks: “Syn (ὢν υἱός) nauczył się posłuszeństwa”. Nie oznacza to, że wcześniej był nieposłuszny, lecz że posłuszeństwo, które zawsze było cechą Jego relacji z Ojcem, zostało w warunkach ludzkiego życia “doświadczalnie i kosztownie urzeczywistnione”.  

- „Nauczył się” (ἔμαθεν) – nauka przez doświadczenie, nie zdobycie nowej wiedzy teoretycznej. Jezus przeszedł przez cierpienie jako drogę do doskonałości kapłańskiej.


W. 9  

„A gdy osiągnął pełnię, stał się dla wszystkich, którzy Mu są posłuszni, sprawcą zbawienia wiecznego.”


- „Osiągnął pełnię / został udoskonalony” (τελειωθείς) – Bruce tłumaczy to jako “doprowadzenie do pełnego spełnienia powołania arcykapłańskiego poprzez krzyż i zmartwychwstanie”. Nie chodzi o moralne udoskonalenie (Jezus był bez grzechu), lecz o “kwalifikację” do bycia arcykapłanem, który przeszedł przez ludzkie doświadczenie i ofiarował samego siebie.  

- „Sprawcą zbawienia wiecznego” (αἴτιος σωτηρίας αἰωνίου) – Bruce łączy to z ideą lepszego przymierza i raz na zawsze dokonanej ofiary (por. Hbr 9–10).


W. 10 

„I został przez Boga ogłoszony arcykapłanem według porządku Melchizedeka.”


- Tutaj autor wraca do myśli z 5:6 (cytat Ps 110:4), która została przerwana dygresją ostrzegawczą (5:11–6,20).  

- Bruce zauważa, że 5:7-10 pełni funkcję “chrystologicznego uzasadnienia” tezy o Melchizedekowym kapłaństwie: Jezus jest arcykapłanem nie na mocy pochodzenia lewickiego, lecz dlatego, że przeszedł przez cierpienie, posłuszeństwo i wyniesienie – dokładnie tak, jak Melchizedek był „królem sprawiedliwości” i „królem pokoju” bez genealogii kapłańskiej.


Kluczowe wnioski:

1. Jezus jest arcykapłanem “współczującym” – bo naprawdę cierpiał i wołał w agonii.

2. Jego kapłaństwo jest “wyższe niż lewickie” bo opiera się na osobistym doświadczeniu posłuszeństwa aż do śmierci i na zmartwychwstaniu.

3. Droga przez cierpienie była “niezbędna” by Syn stał się doskonałym Pośrednikiem nowego przymierza.

4. Tylko Ten, kto był kuszony i cierpiał, może naprawdę „współczuć naszym słabościom” (Hbr 4,15) i być „sprawcą zbawienia”.


środa, 3 grudnia 2025

Hbr 5:5-6 | Wybór Najwyższego Kapłana


 

BWP, Hbr 5:5-6: 


Stąd i Chrystus nie wywyższył samego siebie, stając się Arcykapłanem, 

lecz uczynił to Ten, który do Niego powiedział: 

Ty jesteś moim Synem, 

Ja Cię dziś zrodziłem. 

Podobnie mówi w innym miejscu: 

Ty jesteś kapłanem na wieki 

według porządku Melchizedeka.


Zrozumienie instytucji żydowskiego arcykapłaństwa w I wieku pomoże nam lepiej docenić siłę argumentu zawartego w Liście do Hebrajczyków 5:1-10 na rzecz wyższości arcykapłaństwa Jezusa. 

Zgodnie z prawem Mojżeszowym, kapłaństwo starego przymierza należało do Aarona i jego synów, ponieważ sam Bóg wyznaczył linię Aarona jako linię kapłańską (Wj 29:9). 

Chociaż w systemie religijnym starego przymierza było wielu kapłanów, był też jeden arcykapłan, a jednym z jego głównych obowiązków było raz w roku wnoszenie krwi przebłagalnej do Miejsca Świętego przybytku, aby zakryć grzechy Izraela (Kpł 16). 

Aaron był pierwszym z tych arcykapłanów. W czasach Dawida i Salomona linią arcykapłańską była linia Sadoka, jednego z potomków Aarona, którego Bóg wybrał na arcykapłana podczas zjednoczonej monarchii (1 Kron. 6:1–15; 29:22; Ezech. 40:44–47). 

Dlatego autor Listu do Hebrajczyków podkreśla, że kapłan musiał być wybrany, mianowany i powołany przez Boga. „Nikt nie dostępuje tego zaszczytu sam z siebie” (Hbr. 5:4).


Autor Listu do Hebrajczyków mówi tu z ironią: „Nikt sam sobie nie bierze tego urzędu” – bo w czasach, gdy pisał (I w. n.e.), dokładnie tak się działo.

Od powstania Machabeuszów (ok. 160 r. przed Chr.) arcykapłanów już nie wyznaczał Bóg, tylko politycy:

  • Dynastia Hasmoneuszów sama sobie wzięła ten tytuł.

  • Potem Herodowie (królowie podlegli Rzymowi) mianowali kogo chcieli – często nie z rodu Sadoka.

W latach 37 przed Chr. – 70 po Chr. urząd arcykapłana sprawowało aż 28 różnych osób – najczęściej politycznych nominatów.

Niektórzy odbiorcy Listu myśleli: „Lepiej wrócić do starego systemu ze świątynią i arcykapłanami niż iść za Jezusem”. Autor pokazuje: ten „stary system” w ich czasach był już dawno zepsuty i pozbawiony Bożego upoważnienia i autoryzacji.


W przypadku Jezusa było inaczej. List do Hebrajczyków 5:5-6 podkreśla, że Jezus nie wziął sobie urzędu arcykapłana sam – powołał Go sam Bóg.

    Na poparcie tej tezy powołuje się na dwa kluczowe psalmy mesjańskie: Psalm 2 i Psalm 110. 

    W kolejnych rozważaniach omówimy bardziej szczegółowo znaczenie arcykapłaństwa Jezusa według Psalmu 110 (Hbr 5:6). 

    Psalm 2 odnosi się pierwotnie do intronizacji Dawida i jego synów, którzy byli jedynie ludźmi, którzy zostali adoptowani jako synowie Boży po wstąpieniu na tron (Ps. 2:7; Hbr 5:5). 

    W Jezusie te słowa spełniają się doskonale: On nie został „adoptowany” na Syna – jest Nim odwiecznie. Po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu Bóg naprawdę „intronizuje” Go jako wiecznego Króla i jedynego prawdziwego Arcykapłana.

    _______

    Chrystus, jako wcielony Zbawiciel, został wyznaczony przez samego Boga na naszego Najwyższego Kapłana. Dlatego każdy, kto twierdzi, że jest pośrednikiem między nami a naszym Stwórcą, wysuwa fałszywe twierdzenie. Jest tylko jeden Najwyższy Kapłan, a wszyscy inni, którzy twierdzą, że pośredniczą między nami a Bogiem, muszą zostać odrzuceni.


    Do dalszego studiowania

    1 KRÓLEWSKA 1

    1 KRONIK 17:1–15

    AGGEUSZA 2:1–9

    HEBR 7


    ___________

    Komentarz F.F. Bruce:



    Autor listu teraz stosuje do Chrystusa zasadę, którą właśnie sformułował w wersecie 4: nikt nie może sam sobie przypisać godności arcykapłańskiej – musi być powołany przez Boga.  

    W przypadku Chrystusa to powołanie jest podwójne i wyjątkowe:


    1. "Ty jesteś moim Synem, Ja Cię dziś zrodziłem" (Ps 2:7)  

       Cytat z Psalmu 2, pierwotnie odnoszący się do namaszczenia królewskiego izraelskiego monarchy w dniu jego intronizacji, tutaj jest zastosowany do wyniesienia (wywyższenia) Chrystusa po zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu. 


    Autor Listu do Hebrajczyków już wcześniej użył tego wersetu w 1:5, by podkreślić synostwo Chrystusa. 


    Teraz pokazuje, że to samo boskie wypowiedzenie, które ustanowiło Chrystusa Synem w mocy (por. Dz 13:33; Rz 1:4), ustanowiło Go również arcykapłanem.


    2. "Ty jesteś kapłanem na wieki na wzór Melchizedeka" (Ps 110:4)  


    Drugi cytat, wzięty z Psalmu 110:4, jest kluczowy dla całej argumentacji Listu do Hebrajczyków (będzie rozwinięty zwłaszcza w rozdziale 7). 

    Bóg przysięgą („Pan przysiągł i nie pożałuje”) ustanowił Chrystusa kapłanem „na wzór Melchizedeka” – czyli w porządku kapłańskim zupełnie odmiennym od lewickiego, niezależnym od rodowodu Aarona i nie podlegającym przemijaniu.


    Połączenie tych dwóch tekstów (Ps 2:7 i Ps 110:4) jest genialne. Pokazuje, że ten sam akt Bożego powołania, który ustanowił Chrystusa Królem-Mesjaszem (Ps 2), ustanowił Go także wiecznym Arcykapłanem (Ps 110). 


    Oba urzędy – królewski i kapłański – spotykają się w jednej osobie, co w Starym Testamencie było niemożliwe (por. tragedia króla Uzjasza w 2 Krn 26). 


    Tylko w Chrystusie, który jest Synem w absolutnym sensie, możliwe jest takie połączenie.


    Autor Listu celowo zestawia te dwa teksty, aby pokazać wyższość kapłaństwa Chrystusa:  

    – jest ono "osobiste i bezpośrednie" (Bóg sam mówi „Ty jesteś…”),  

    – jest "wieczne" („na wieki”),  

    – i oparte na "przysiędze Bożej" (co zostanie rozwinięte w Hbr 6:17 i 7:20-22).


    Podsumowując:  

    Wersety 5-6 udowadniają, że Chrystus nie uzurpował sobie godności arcykapłańskiej – został do niej powołany przez samego Boga, i to w sposób o wiele wspanialszy niż Aaron, ponieważ Jego powołanie jest związane z wiecznym synostwem i potwierdzone przysięgą Bożego słowa.








    wtorek, 2 grudnia 2025

    Hebr. 5:1-4 | Zadanie Najwyższego Kapłana

     

    Słowacja, Vrbov (Wierzbowo)

    Zadanie Najwyższego Kapłana 

    BW, Hebr. 5:1-4

    Albowiem każdy arcykapłan, wzięty spośród ludzi, bywa ustanawiany z ramienia ludzi w sprawach odnoszących się do Boga, aby składał dary i ofiary za grzechy i mógł współczuć z tymi, którzy nie wiedzą i błądzą, skoro i on sam podlega słabości. Z powodu niej powinien też zarówno za lud, jak i za samego siebie składać ofiary za grzechy. A nikt samego siebie nie podnosi do tej godności, tylko zostaje na nią powołany przez Boga, jak Aaron.


    BWP:  Każdy bowiem arcykapłan wzięty spomiędzy ludzi ustanowiony jest po to, aby w ich imieniu pełnił służbę Bożą; aby składał dary i ofiary za grzechy. 

    Powinien współczuć tym, którzy trwają w niewiedzy i w błędzie, bo przecież sam również podlega słabościom. Powinien też nie tylko za lud, lecz także i za siebie składać ofiary za grzechy. I nikt nie może sam sobie przywłaszczać tej godności, lecz tak jak Aaron powinien być powołany przez Boga. 


    Porzucenie judaizmu, aby zaufać Jezusowi, oznacza porzucenie fizycznej świątyni, żydowskiego kapłaństwa i innych rzeczy. 

    Nie oznacza to jednak, że ktoś pozostaje bez arcykapłana. 

    W rzeczywistości przyjście do Jezusa oznacza zyskanie lepszego Arcykapłana, Zbawiciela, który może złożyć ofiarę, która w pełni dokonuje przebłagania za grzechy. 

    Autor Listu do Hebrajczyków poświęca większość rozdziałów 5–10 na przedstawienie tej argumentacji, a w dzisiejszym fragmencie zaczyna kłaść pod nią fundamenty.

    List do Hebrajczyków 5:1–4 ustanawia Jezusa naszym najwyższym kapłanem, rozważając sposób, w jaki wyznaczano kapłanów w Starym Przymierzu, oraz przyglądając się niektórym obowiązkom kapłana. 

    Po pierwsze, widzimy, że „każdy kapłan wybrany spośród ludzi jest wyznaczony, aby działać w imieniu ludzi w stosunku do Boga” (werset 1). 

    Podstawą pracy arcykapłana jest to, że musi on być w stanie „działać w imieniu ludzi”, że musi być w stanie reprezentować społeczność, której jest przedstawicielem. Chodzi o to, że arcykapłan musi być częścią społeczności, mimo że jest oddzielony do pełnienia swojej funkcji, ponieważ będzie reprezentował społeczność w obecności Boga. 

    Dlatego kapłan starego przymierza pochodził z rodziny Aarona (werset 4; zob. Wj 28:1). Aaron mógł reprezentować Izraelitów, ponieważ sam był Izraelitą, więc większy Arcykapłan musi być wybrany spośród tych, których będzie reprezentował.

    Obowiązki arcykapłana starego przymierza obejmowały składanie ofiar za grzechy i troskliwe dbanie o lud. Ofiary te były składane za grzechy Żydów, ale także za jego grzechy, ponieważ on sam również był grzesznikiem (Hbr 5:2-3). 

    Autor Listu do Hebrajczyków podkreśla, że kapłan starego przymierza, ponieważ dzielił słabości ludu, mógł współczuć ludziom i skutecznie im służyć. Oczywiście widzieliśmy, że Jezus również może współczuć naszym słabościom i dzięki temu skutecznie nam służyć (4:14–16). 

    Jednak List do Hebrajczyków podkreśla również, że chociaż Jezus, zgodnie ze swoją ludzką naturą, podziela nasze wspólne ograniczenia i słabości związane z istotą stworzenia, nie podziela naszej moralnej słabości grzechu (werset 15). 

    Nie umniejsza to jednak w żaden sposób skuteczności Jezusa jako Najwyższego Kapłana. W rzeczywistości, (ponieważ tylko Jezus skutecznie oparł się każdej pokusie), odczuł pełną siłę każdej pokusy w sposób, którego my nigdy nie doświadczymy, (ponieważ tak często ulegamy im przy pierwszej okazji). 

    W rezultacie Jezus może nam pomóc lepiej niż grzeszny arcykapłan, ponieważ tylko On wie, co trzeba zrobić, aby w pełni oprzeć się wszelkiej niegodziwości. 

    Dlatego pozwól, by Jezus stał się twoim Najwyższym Współczującym; On rozumie słabość lepiej niż najbliższy przyjaciel.


    ______________

    Gdy ciężar pokusy wydaje się szczególnie ciężki i intensywny, musimy zwrócić się do Chrystusa, który wzmocni nas do opierania się jej. On potrafi współczuć naszym słabościom i dać nam dokładnie to, czego potrzebujemy, by wytrwać. Nie odrzuci nas, gdy wyznamy intensywność naszej walki, lecz obejdzie się z nami łagodnie, umożliwiając mówienie „nie” grzechowi i „tak” Jego chwale.

    Do dalszego studium
    Rodz. 39:1–12
    Przyp. 1:10
    Mat. 4:1–11
    Rzym. 5:12–21

    __________________ PRAKTYCZNIE:

    Wyobraź sobie, drogi przyjacielu, że twoje małżeństwo jest małym, oblężonym zamkiem na terytorium wroga. Pokusa nie przychodzi jako smok zionący ogniem (to byłoby zbyt oczywiste), lecz jako uprzejmy dżentelmen w wieczorowym fraku, który szepcze przez mur: „Czy naprawdę musicie znosić te ograniczenia? Ja oferuję wolność… tylko jeden mały kompromis”.


    W małżeństwie pokusa nie jest przede wszystkim problemem moralnej słabości, lecz objawem głębszego bałwochwalstwa serca: ktoś (lub coś) inny niż Chrystus staje się dla nas źródłem ostatecznego spełnienia, bezpieczeństwa lub przyjemności.


    Wtedy przypomnij sobie, że gdzieś poza czasem i przestrzenią jest Król z plenienia Judy. On nie tylko rozumie pokusę (Sam był kuszony na pustyni, gdzie kamienie miały stać się chlebem, a królestwa świata leżały u Jego stóp). On przeszedł przez to wszystko, nie tylko po to, by pokazać, jaki jest silny, lecz by stać się tym jedynym, który może wejść do twojego zamku i walczyć zamiast ciebie.

    Nie próbuj więc sam uchylać bramy pokusie, tłumacząc sobie: „Jeszcze nie grzeszę, tylko rozmawiam”. Weź żonę za rękę, klęknijcie razem i powiedzcie głośno: „Panie, my nie potrafimy. Ty potrafisz. Wejdź i bądź tu Królem”.

    Bo pokusa traci całą swoją czarującą moc, gdy w pokoju pojawia się Ten, który jest piękniejszy niż wszystko, co diabeł może zaoferować; pokusa traci moc gdy jest wystawiona na światło, gdy jest nazwana po imieniu... I nagle odkrywasz, że wierność nie jest ciężkim obowiązkiem, lecz najgłębszą przyjemnością – bo jest udziałem w czymś nieskończenie większym niż twoje małe królestwo dwojga ludzi.

    Małżeństwo nie jest miejscem, gdzie musicie udowodnić, że jesteście lepsi od pokusy. Jest miejscem, gdzie codziennie odkrywacie, że Chrystus jest lepszy od wszystkiego, co pokusa obiecuje. 

    To nie wy musicie być wystarczająco silni. Wystarczy, że On będzie w was wystarczająco obecny. A On zawsze przychodzi, gdy Go wzywamy – nie jako sędzia z biczem, lecz jako Król, który już wygrał bitwę i teraz tylko czeka, by podzielić się swoim zwycięstwem z wami.


    poniedziałek, 1 grudnia 2025

    Hebr 4:14-16 | Blisko nas



     Blisko nas 

    Hebr 4:14-16

    PSZ: 


    Mając więc wielkiego Arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznawanych przez nas prawd. 

    Nie mamy Arcykapłana, który by nie mógł nam współczuć, gdy przeżywamy słabości, ale doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. 

    Zbliżajmy się zatem odważnie i ufnie do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę zapewniającą pomoc w stosownej porze.


    BW:  

    Mając więc wielkiego arcykapłana, który przeszedł przez niebiosa, Jezusa, Syna Bożego, trzymajmy się mocno wyznania. 

    Nie mamy bowiem arcykapłana, który by nie mógł współczuć ze słabościami naszymi, lecz doświadczonego we wszystkim, podobnie jak my, z wyjątkiem grzechu. Przystąpmy tedy z ufną odwagą do tronu łaski, abyśmy dostąpili miłosierdzia i znaleźli łaskę ku pomocy w stosownej porze.



    Jedną z największych prawd Biblii jest to, że Bóg nie jest daleki i obojętny; przeciwnie, przybliża się On do swojego ludu. Widzimy to już w ogrodzie Eden, gdzie Bóg przechadzał się z Adamem i Ewą w powiewie dnia (Rdz 3:8). 


    I teraz wyobraź sobie to zawołanie Boga: Adamie, gdzie jesteś? Czy jest to zawołanie z gniewem, poirytowaniem... czy też zawołanie pełne tęsknoty, miłości...?


    Nawet po upadku w grzech, Pan nadal przybliżał się do swojego ludu, mieszkając pośród Izraelitów najpierw w przybytku, a potem w świątyni (Wj 40:34–38; 1 Krl 8:1–11). Ale Bóg przybliżył się do nas najbardziej w osobie Jezusa Chrystusa. Syn Boży przyjął nasze człowieczeństwo, tak że jest do nas podobny we wszystkim, „z wyjątkiem grzechu”, jak wyjaśnia dzisiejszy fragment (Hbr 4:14–16).


    Dzisiaj wracamy do Listu do Hebrajczyków, w którym autor powraca do tematu, który wprowadził w 2:5–18, a mianowicie do wcielenia i jego dobrodziejstw dla nas. 


    Jak widzimy, Hbr 4:14–16 wykorzystuje podobieństwo naszego Zbawiciela do nas, aby zachęcić nas do przybliżania się do Boga, gdy potrzebujemy miłosierdzia i łaski. Tak, powinniśmy poważnie traktować ostrzeżenie przed sądem w 3:7–4:13 dla tych, którzy popełniają odstępstwo – którzy porzucają Chrystusa. 


    Nie traktujemy jednak tego ostrzeżenia poważnie, jeśli myślimy: „Upadłem zbyt nisko. Bóg chyba nigdy już nie przyjmie mnie z powrotem. Muszę najpierw uporządkować swoje życie, zanim Bóg znów mnie zechce”. 


    Wyobraź sobie, że Bóg ma w niebie ogromny tron. Jezus stoi i mówi do Ojca: „Ojcze, właśnie idzie moje dziecko… znowu upadło, znowu się boi”. Jak myślisz, jaką minę ma wtedy Ojciec? Wezwanie w dzisiejszym fragmencie jest takie, by biec do naszego Stwórcy dzięki wstawiennictwu Chrystusa. 


    W rzeczywistości nie mamy sami siebie „pozierać do kupy”, nie mamy sami siebie uczynić sprawiedliwymi, zanim przyjdziemy do Jezusa. Gdyby tak było, nie potrzebowalibyśmy Zbawiciela. A nawet gdybyśmy się postarali, nie jesteśmy w stanie wystarczająco się oczyścić sami z siebie. 


    Zamiast tego nawet w naszych najniższych momentach mamy biec do Jezusa. Musimy wierzyć, że Bóg będzie dla nas łaskawy w Chrystusie, jak obiecuje nam Hbr 4:16, i śmiało przybliżać się do Boga, porzucając przy tym grzech. 


    Wiara i opamiętanie idą w parze, ale wiara ma logiczne pierwszeństwo. Porzucanie grzechu nie ma sensu, jeśli najpierw nie uwierzymy, że Ojciec chce nam przebaczyć i przyjąć nas w Chrystusie. 


    Jeśli w to wątpimy, to pokutujemy po to, by zasłużyć sobie na przychylność u Boga, a nie dlatego, że chcemy Go uczcić.


    Jan Kalwin komentuje: „Nie mamy powodu lękać się majestatu Chrystusa, skoro jest On naszym bratem”. 


    Jezus stał się człowiekiem, aby dokonać przebłagania za grzech, ale przyjął też naszą naturę, aby zachęcić nas do przychodzenia do Boga przez Niego. 


    Jeśli jesteśmy w Nim, możemy przychodzić do Boga z ufnością, że Ojciec przyjmie nas w Synu i da wszystko, co potrzebne, by podtrzymać naszą wiarę i pomnożyć naszą świętość (Hbr 4:14–16).