„Naucz mnie odnajdywać pełnię Ducha wyłącznie w Jezusie”
Czy zdarza ci się siedzieć nad otwartą Biblią i... nic?
Nie chodzi o brak słów ani o brak wiedzy, poznania...
Po prostu... w sercu masz bolesne pytanie:
„Czy to możliwe, że żyję bardziej o siłach własnego ducha niż w mocy Ducha Bożego?”
Sam Jezus w ogrodzie Getsemani mówi o ograniczeniach ciała: „Duch wprawdzie ochoczy, ale ciało mdłe (słabe)” — Mateusza 26:41
Czy zatem mam się po prostu pogodzić z takim stanem rzeczy?
I nagle zaczynam odkrywać samego siebie...
Tak wiele działań... wysiłków... religijnych zwyczajów - i nie ma w tym nic złego...
Ale mało mocy z góry... Mało życia płynącego z samego Chrystusa.
Zatem... przestanę modlić się przede wszystkim o dary, o większą skuteczność, o lepsze emocje czy nawet o poczucie pokoju. Będę modlić się o samego Ducha Świętego.
Bo Pismo nie mówi jedynie, że Duch daje błogosławieństwa.
Pismo mówi, że Duch sam jest darem Ojca dla dzieci Bożych.
„Ojciec z nieba da Ducha Świętego tym, którzy go proszą” — Łukasza 11:13
Niestety, jako chrześcijanin tak łatwo zaczynam szukać "owoców" bardziej niż samego Chrystusa.
Pragnę pokoju (czytaj: spokoju) bardziej niż Boga pokoju.
Mocy bardziej niż Boga mocy.
Pocieszenia bardziej niż samego Pocieszyciela.
A przecież Duch Święty nie przyszedł, aby skupiać uwagę na sobie samym (tym bardziej nie na mnie - por. Judy 1:16), lecz aby prowadzić do Chrystusa.
„On (Duch) mnie uwielbi, gdyż z mego weźmie i wam oznajmi” — Jana 16:14
Dlatego dusza rozumiejąca Ewangelię mówi:
„Panie, jeśli mam Twojego Ducha,
to mam Tego, który prowadzi mnie do Chrystusa.
A mając Chrystusa, mam wszystko.”
Bo „W Nim mieszka cieleśnie cała pełnia boskości” — Kolosan 2:9
I jeszcze:
„Z jego pełni myśmy wszyscy wzięli, i to łaskę za łaską” — Jana 1:16
UWAGA! Wielka przeszkoda...
Jest coś bardzo niebezpiecznego w religijnym życiu: można przywyknąć do duchowej słabości, mizeroty, do małej miary Ducha.
Człowiek zaczyna uważać, że chłodne serce jest normalne.
Że modlitwa bez życia jest normalna.
Że Biblia czytana bez światła z góry jest normalna.
Że chrześcijaństwo bez bliskości Chrystusa jest normalne.
A jednak apostoł Paweł mówi:
„Bądźcie napełnieni Duchem” — Efezjan 5:18
“Bez przestanku się módlcie” 1 Tes.5:17
To nie jest wezwanie do jednorazowego doświadczenia, ale do życia zależnego od Ducha.
Dusza pyta więc uczciwie:
„Czy nie zadowalam się zbyt małą miarą życia duchowego?
Czy nie nauczyłem się za bardzo żyć o własnych siłach?”
Bo można posiadać poprawną doktrynę, a jednocześnie praktycznie polegać na sobie. Można mówić o łasce, a żyć energią ciała.
Czy brak odczuwania oznacza brak Ducha?
To pytanie dręczy wielu wierzących.
„Skoro nie czuję ognia, pokoju ani bliskości Boga — czy Duch naprawdę mieszka we mnie?”
Pismo uczy, że Duch działa głębiej niż nasze zmienne emocje.
Wierzący bywają pogrążeni w ciemności, osłabieni i zniechęceni.
Dawid wołał: „Dlaczego się smucisz, duszo moja?” — Psalm 42:6
A jednak nadal należał do Boga.
Biblijne rozumienie wiary przypomina, że fundamentem naszej nadziei nie są odczucia, lecz Chrystus i Jego obietnica.
„Sprawiedliwy z wiary żyć będzie” — Rzymian 1:17
Duch często działa właśnie przez wiarę — nie przez nieustanne duchowe uniesienia.
Dusza pyta dalej:
„Czy mam tylko biernie czekać w pokorze? Czy mam używać środków łaski?”
Biblia odpowiada: jedno i drugie.
Bóg jest suwerenny w udzielaniu swego Ducha.
Ale ustanowił również środki łaski: modlitwa, Słowo, społeczność świętych, Wieczerza Pańska.
„Trwali w nauce apostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach” — Dz. 2:42
Człowiek biblijnie wierzący nie ufa samym metodom.
Wie, że żadna praktyka sama z siebie nie daje życia.
Ale wie również, że Duch zwykle działa przez ustanowione przez Boga środki.
Dlatego otwieram Biblię. Modlę się. Słucham Słowa. Przyjmuję napomnienie. Szukam Chrystusa...
Nie dlatego, że technika przyniesie przebudzenie duszy, ale dlatego, że Bóg obiecał błogosławić swoje Słowo.
W końcu zatrzymuję się nad słowami Jezusa: „Beze mnie nic uczynić nie możecie” — Jana 15:5
I zaczynam rozumieć coś ważnego.
Pełnia Ducha nie polega przede wszystkim na niezwykłych przeżyciach.
Nie jest przede wszystkim intensywnością emocji.
Nie jest nawet nadzwyczajną aktywnością.
Pełnia Ducha to głębokie zjednoczenie z Chrystusem przez wiarę.
To Duch bierze z Chrystusa i daje duszy życie, światło, opamiętanie, pokój i świętość.
Apostołowie byli pełni Ducha dlatego, że byli całkowicie zależni od wywyższonego Chrystusa.
„Pan jest Duchem” — 2 Kor.3:17
I dlatego moja i twoja modlitwa może brzmieć prosto:
„Panie, nie pozwól mi szukać życia poza Toba, a już na pewno nie w sobie.
Nie pozwól mi zadowolić się odrobiną światła, radości, pokoju...
Prowadź mnie do Chrystusa...
Naucz mnie odnajdywać pełnię Ducha Świętego wyłącznie w Nim.”
“My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu.” — 2 Kor 3:18

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz