(Wstawiam na czyjąś prośbę..:)
R.C. Sproul i Mateusz G.
— wymyślona rozmowa o Rzymian 9 (choć kazanie Mateusza G. było jak najbardziej prawdziwe)
R.C. Sproul: Dzień dobry, Mateuszu. Wysłuchałem twojego kazania na temat 9. rozdziału Listu do Rzymian. Twierdzisz, że Paweł nie omawia tutaj przede wszystkim odwiecznego wyboru poszczególnych ludzi do zbawienia, lecz Boży plan realizowany w historii: wybór Izraela, a następnie włączenie pogan do ludu Bożego. Zgadzam się, że kontekst historii zbawienia jest ważny. Chciałbym jednak zapytać: czy wyjaśnia on wszystko, co Paweł mówi w tym rozdziale?
Zwróćmy uwagę na Jakuba i Ezawa. Paweł pisze, że zanim się urodzili i zanim uczynili cokolwiek dobrego lub złego, Bóg oznajmił, że starszy będzie służył młodszemu. Dlaczego apostoł podkreśla, że stało się to przed ich narodzinami i przed ich działaniami, uczynkami?
Mateusz G.: Uważam, że musimy uwzględnić Stary Testament. Historia Jakuba i Ezawa dotyczy nie tylko dwóch jednostek, lecz także narodów, które od nich pochodzą. Paweł cytuje przecież Księgę Malachiasza, gdzie Jakub i Ezaw reprezentują Izrael i Edom. Bóg wybrał Jakuba, aby przez niego prowadzić historię przymierza i wypełnić swoje obietnice.
Dlatego nie możemy automatycznie zakładać, że każde użycie słowa „wybór” oznacza indywidualne przeznaczenie do życia wiecznego.
Sproul: Zgadzam się, że nie wolno ignorować kontekstu narodowego. Nie zgadzam się jednak, że samo wskazanie tego kontekstu rozwiązuje problem.
Przeczytajmy uważnie Rzymian 9:11. Paweł wyjaśnia, że Boży zamiar związany z wyborem miał się utrzymać nie na podstawie uczynków, lecz dzięki Temu, który powołuje.
Dlaczego apostoł tak mocno podkreśla pierwszeństwo Bożego działania? Gdyby chodziło wyłącznie o historyczne zadanie Jakuba, czy konieczne byłoby takie podkreślenie, że Boży wybór nie zależał od uczynków chłopców?
Co więcej, Paweł przechodzi od przykładu Jakuba i Ezawa do słów: „A więc komu chce, okazuje miłosierdzie, a kogo chce, przywodzi do zatwardziałości” (Rz 9:18). Następnie przewiduje sprzeciw: „Czemu jeszcze obwinia? Bo któż może przeciwstawić się Jego woli?” (Rz 9:19).
Czy nie powinniśmy pozwolić, by sam apostoł określił, dokąd prowadzi jego argument?
Mateusz: To rzeczywiście trudne wersety. Nie chciałbym jednak, abyśmy odczytywali je w oderwaniu od całego Listu do Rzymian. Paweł naucza również, że człowiek jest odpowiedzialny za swoją niewiarę, a zbawienie jest dostępne dla każdego, kto uwierzy w Chrystusa.
W Rzymian 10:13 czytamy: „Każdy bowiem, kto wezwie imienia Pańskiego, zbawiony będzie”. Nie możemy pozwolić, aby doktryna wybrania przesłoniła powszechne wezwanie Ewangelii.
Sproul: Oczywiście. Ale dlaczego mielibyśmy uważać, że te prawdy sobie przeczą?
To, że każdy, kto wzywa imienia Pana, będzie zbawiony, nie odpowiada jeszcze na pytanie, dlaczego jeden człowiek wierzy, a drugi odrzuca Chrystusa. Paweł omawia obie kwestie. W rozdziale 9 podkreśla Bożą suwerenność, a w rozdziale 10 wzywa ludzi do wiary i głoszenia Ewangelii.
Nie możemy używać jednego fragmentu Pisma do unieważniania drugiego.
Zwróć też uwagę na Rzymian 9:16: „A więc nie zależy to od woli człowieka ani od jego zabiegów, lecz od zmiłowania Bożego”.
Nie oznacza to, że człowiek jest zwolniony z potrzeby wiary, nie musi podejmować decyzji ani nie ponosi odpowiedzialności. Oznacza, że ostatecznym źródłem zbawienia nie jest niezależna wola grzesznika, lecz Boże miłosierdzie.
Mateusz: Ale właśnie tutaj pojawia się mój problem. Jeżeli Bóg odwiecznie wybiera jednych do zbawienia, a innych pozostawia w ich grzechu, czy nie rodzi się pytanie o Jego sprawiedliwość? Czy taki obraz nie stoi w napięciu z Jezusem, który zaprasza grzeszników, przyjmuje odrzuconych i nikogo nie wyrzuca, kto do Niego przychodzi?
Sproul: Zauważ, że Paweł sam stawia pytanie o sprawiedliwość Boga: „Czyż Bóg jest niesprawiedliwy?” (Rz 9:14). I odpowiada: „Żadną miarą!”.
Nie możemy więc ominąć tej odpowiedzi i zastąpić jej własnym wyobrażeniem tego, jak Bóg powinien postępować.
Paweł odwołuje się do słów Boga skierowanych do Mojżesza: „Zmiłuję się, nad kim się zmiłuję” (Rz 9:15). Miłosierdzie nie jest długiem, który Bóg musi spłacić człowiekowi. Gdyby było należnością, przestałoby być miłosierdziem.
Pamiętaj również, że wszyscy ludzie są grzesznikami. Problem nie polega na tym, że Bóg odmawia zbawienia niewinnym ludziom. Nie ma niewinnych grzeszników, którzy mogliby domagać się zbawienia jako należnej zapłaty.
Biblijna doktryna wybrania nie mówi, że Bóg zbawia ludzi dlatego, że są lepsi od innych. Mówi coś przeciwnego: Bóg zbawia niezasługujących na to grzeszników z łaski.
Mateusz: Rozumiem twoje rozumowanie. Nadal jednak uważam, że musimy mocno podkreślić Bożą miłość objawioną w Chrystusie. W Ewangelii Mateusza 22 król zaprasza na ucztę ludzi złych i dobrych. W 1 Tymoteusza 2:4 czytamy, że Bóg chce, aby wszyscy ludzie zostali zbawieni. Czy nie powinniśmy pozwolić, by te teksty korygowały nasze rozumienie Rzymian 9?
Sproul: Powinniśmy czytać całą Biblię, ale pozwól, że zadam ci pytanie. Czy przypowieść o uczcie weselnej kończy się stwierdzeniem, że wszyscy zaproszeni zostają zbawieni? Nie. Jezus mówi: „Wielu jest wezwanych, ale mało wybranych” (Mt 22:14).
Nie twierdzę, że ten werset sam rozstrzyga wszystkie kwestie związane z wybraniem. Pokazuje jednak, że nie możemy sprowadzić nauczania Jezusa do samego zaproszenia, pomijając rozróżnienie między wezwaniem a wybraniem.
Podobnie tekst z 1 Tymoteusza 2:4 wymaga uwzględnienia kontekstu. Paweł wzywa do modlitwy za wszystkich ludzi, w tym za królów i osoby sprawujące władzę. Chrześcijanie nie powinni ograniczać Bożej troski ani głoszenia Ewangelii do własnej grupy etnicznej czy społecznej.
Możemy różnić się w interpretacji dokładnego zakresu tego wersetu. Nie możemy jednak zakładać, że wyjaśnia on sam przez się wszystkie inne wypowiedzi Pisma o Bożym wyborze.
Mateusz: Nie chciałbym, aby ludzie, słysząc o wybraniu, doszli do wniosku, że nie muszą wierzyć, nawracać się ani głosić Ewangelii.
Sproul: I słusznie. Taki wniosek byłby błędny.
Biblijna doktryna wybrania nie jest wezwaniem do bierności. Nie mówi grzesznikowi: „Nie musisz przychodzić do Chrystusa”. Mówi: „Przyjdź do Chrystusa, ponieważ On przyjmuje grzeszników, a zbawienie jest z łaski”.
Nie wiemy, kogo Bóg wybrał. Wiemy natomiast, co mamy głosić: wszyscy ludzie są wezwani do opamiętania i wiary w Jezusa Chrystusa. Nie wolno nam stawiać przeszkód tam, gdzie Bóg otworzył drogę w Ewangelii.
Zwróć uwagę na samego Pawła. W Rzymian 9 wyznaje głęboki smutek z powodu niewiary swoich rodaków. W Rzymian 10 mówi, że pragnie ich zbawienia i modli się o nie. A następnie w Rzymian 11 podkreśla, że Bóg nie odrzucił swojego ludu.
Suwerenność Boga nie zniszczyła misyjnego zapału apostoła. Była z nim całkowicie zgodna.
Mateusz: W takim razie chciałbym zapytać o jeszcze jedną rzecz. Czy doktryna wybrania nie prowadzi do przedstawienia Boga jako kogoś, kto arbitralnie postanawia, kogo pokocha, a kogo odrzuci?
Sproul: To zależy od tego, co rozumiemy przez arbitralność.
Jeżeli masz na myśli, że Bóg nie jest zależny od zasług człowieka i nie musi uzasadniać swojego miłosierdzia naszymi osiągnięciami, to właśnie o tym mówi Paweł.
Jeżeli jednak przez arbitralność rozumiesz kaprys, niesprawiedliwość lub zło, to takiego wniosku tekst nie uzasadnia.
Bóg nie jest grzesznym człowiekiem, który kieruje się uprzedzeniami. Jest świętym Stwórcą i doskonałym Sędzią. Paweł nie próbuje rozwiązać każdej trudności filozoficznej, ale przypomina, że stworzenie nie może postawić się ponad Stwórcą i uzależnić Jego sprawiedliwości od własnej aprobaty.
Nie oznacza to, że mamy przestać zadawać pytania. Oznacza, że musimy zadawać je z pokorą wobec Bożego objawienia.
Mateusz: A co z Bożą miłością? Czy nie powinniśmy przede wszystkim patrzeć na Jezusa?
Sproul: Oczywiście. Ale właśnie dlatego nie możemy przeciwstawiać Jezusa Bożej suwerenności.
Krzyż nie pokazuje nam Boga, który zrezygnował ze swojej sprawiedliwości. Pokazuje Boga, który zbawia grzeszników, nie traktując grzechu jako czegoś nieważnego. Chrystus poniósł karę za grzech swojego ludu. Boże miłosierdzie nie jest zaprzeczeniem Jego świętości, lecz objawia się w dziele, które jednocześnie ukazuje Jego sprawiedliwość.
Nie powinniśmy więc budować obrazu Boga wyłącznie na podstawie tych wypowiedzi Jezusa, które łatwo pasują do naszych intuicji. Musimy czytać Ewangelię w świetle całego Pisma.
Mateusz: Zgadzam się, że krzyż ukazuje zarówno miłość, jak i świętość Boga. Nadal uważam, że Rzymian 9 należy interpretować przede wszystkim w kontekście historii zbawienia i włączenia pogan.
Sproul: A ja uważam, że ten kontekst jest niezbędny, ale nie wyczerpuje argumentu Pawła.
W Rzymian 9–11 apostoł wyjaśnia, dlaczego niewiara wielu Izraelitów nie oznacza, że Boże słowo zawiodło. Pokazuje, że przynależność do ludu Bożego nie opiera się wyłącznie na pochodzeniu etnicznym, a Boże miłosierdzie obejmuje również pogan.
Jednocześnie mówi o wyborze, powołaniu, miłosierdziu, zatwardziałości i prawie Stwórcy do postępowania ze swoim stworzeniem. Nie powinniśmy redukować tych wypowiedzi do samego przydzielania historycznych ról.
Warto też pamiętać, że doktryna reformowana nie musi oznaczać, iż Bóg czynnie wytwarza w ludziach zło, aby następnie ich potępić. Grzesznicy odpowiadają za własny grzech, a Boży sąd jest sprawiedliwy. Reformowani różnie formułują szczegóły dotyczące dekretu potępienia, ale nie powinniśmy utożsamiać Bożej suwerenności z tym, że Bóg jest sprawcą grzechu.
Mateusz: Czyli ostatecznie różnimy się w odpowiedzi na pytanie, czy Paweł mówi tutaj również o indywidualnym wybraniu do zbawienia.
Sproul: Tak. I właśnie dlatego powinniśmy uważnie czytać tekst, a nie przypisywać drugiej stronie motywy, których nie potrafimy udowodnić.
Niech naszym wspólnym celem będzie wierność Słowu Bożemu. Doktryna wybrania nie powinna prowadzić do pychy, chłodu wobec niewierzących ani zaniedbania ewangelizacji. Jej właściwym owocem jest wdzięczność za łaskę, pokora wobec Boga i gorliwe głoszenie Chrystusa.
Mateusz: Pod tym ostatnim stwierdzeniem mogę się podpisać. Niezależnie od tego, jak interpretujemy szczegóły Rzymian 9, zbawienie jest w Jezusie Chrystusie, a Kościół ma głosić Ewangelię wszystkim narodom.
Sproul: Zgoda. Pamiętajmy jednak, że Ewangelia nie jest tylko zaproszeniem, by człowiek zrobił pierwszy krok w stronę Boga. Jest również dobrą nowiną o tym, że Bóg w Chrystusie przyszedł ratować grzeszników, którzy sami nie potrafią się zbawić.
Dlatego cała chwała za nasze zbawienie należy się Bogu.
PS.
Czy łaska jest tylko możliwością, którą Bóg stawia przed grzesznikiem, pozostawiając ostateczny wynik niezależnej od niej decyzji człowieka?
Czy też Bóg rzeczywiście przemienia serce grzesznika, uzdalniając go do wiary w Chrystusa?
To właśnie tutaj rozstrzyga się różnica między poglądem, że łaska umożliwia zbawienie, a przekonaniem, że łaska skutecznie zbawia.
To rozróżnienie wymaga dopowiedzenia: również chrześcijanie niekalwińscy mogą wierzyć, że zbawienie jest całkowicie z łaski i że bez działania Ducha Świętego człowiek nie może uwierzyć. Spór dotyczy między innymi sposobu działania tej łaski i jej relacji do ludzkiej odpowiedzi.
___________
W kazaniu Mateusz wypowiada następujące zdanie:
„Zamiast podchodzić do tekstu z gotowymi ramami teologicznymi, warto dostrzec, że łaska w Chrystusie jest uniwersalnym rozwiązaniem problemu grzechu, a zbawiony będzie każdy, kto wezwie imienia Pana”.
Samo wezwanie do czytania Biblii bez narzucania jej z góry przyjętych założeń jest słuszne. Problem polega na tym, że to ostrzeżenie powinno działać w obie strony. Zarówno reformowany, jak i nierformowany interpretator musi pozwolić, by tekst biblijny korygował jego założenia.
Ponadto stwierdzenie, że Chrystus jest uniwersalnym rozwiązaniem problemu grzechu, wymaga doprecyzowania.
- Jeśli oznacza, że Ewangelia jest przeznaczona do głoszenia wszystkim narodom i że każdy, kto przychodzi do Chrystusa w wierze, zostanie zbawiony, jest to zgodne z biblijnym przesłaniem.
- Jeśli jednak ma oznaczać, że Boży plan zbawienia nie obejmuje żadnego szczególnego wybrania, jest to już teza, którą trzeba dopiero uzasadnić na podstawie Pisma.
Najważniejszą kwestią nie jest pytanie, czy Bóg zaprasza wszystkich, lecz pytanie, jak powszechne wezwanie Ewangelii łączy się z suwerennym działaniem Boga w zbawieniu grzeszników.
Właśnie to napięcie Paweł przedstawia w Rzymian 9–11, nie rezygnując ani z Bożej suwerenności, ani z odpowiedzialności człowieka, ani z obowiązku głoszenia Ewangelii.


