(nagranie na Spotify)
Kto to zrobił?
Maks miał dziesięć lat i właśnie wrócił ze szkoły. Rzucił plecak pod drzwi, zdjął buty i pobiegł do kuchni.
— Mamo! Widziałem dzisiaj coś niesamowitego!
— Co takiego?
Maks poprosił mamę o włączenie filmiku na jej telefonie.
— Pani od przyrody pokazała nam film o ludzkim oku. Wiesz, że oko potrafi dostosować się do światła? A potem pokazała nam zdjęcie komórki pod mikroskopem. To jest jak małe miasto!
Mama uśmiechnęła się.
— I co jeszcze o tym powiedziała?
Maks wzruszył ramionami.
— Że... natura jest niesamowita.
— Tylko tyle?
— No… właściwie tak.
Mama spojrzała na niego.
— A ty co pomyślałeś?
Maks przez chwilę milczał.
— Zastanawiałem się nad tym.. „Kto to wszystko zrobił?”
Wieczorem Maks wyszedł z tatą na spacer. Niebo było bezchmurne. Nad miastem pojawiły się setki gwiazd.
Tata zatrzymał się.
— Spójrz.
Maks spojrzał w górę.
— Ale ich jest dużo.
— Wiesz, co mówi Biblia?
Tata otworzył Biblię w telefonie i przeczytał:
„Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”.
— Zauważ coś — powiedział. — Biblia nie zaczyna się od człowieka.
— To znaczy?
— Nie mówi: „Na początku pojawił się człowiek i zaczął zastanawiać się, skąd się wszystko wzięło”. Nie mówi też: „Na początku były gwiazdy”. Biblia zaczyna się od Boga.
Maks spojrzał jeszcze raz w niebo.
— Czyli najpierw był Bóg?
— Tak. Bóg nie jest częścią stworzenia. On jest Stwórcą.
Szli dalej.
Po chwili Maks zapytał:
— Ale przecież nie możemy Boga zobaczyć.
— Nie możemy zobaczyć Go tak, jak widzimy drzewo czy samochód. Ale pomyśl o czymś takim...
Tata wyjął z kieszeni stary zegarek.
— Gdybyśmy znaleźli ten zegarek na środku pustej plaży, czy pomyślałbyś, że wiatr i piasek same go zrobiły?
Maks roześmiał się.
— Oczywiście, że nie!
— Dlaczego?
— Bo ktoś musiał go zrobić.
— Właśnie. Patrząc na zegarek, możesz dowiedzieć się czegoś o jego twórcy. Musiał być wystarczająco mądry, żeby go zaprojektować.
Maks popatrzył na zegarek.
— A więc kiedy patrzymy na świat, możemy zobaczyć, że Bóg jest mądry i potężny?
— Tak. Psalm mówi: „Niebiosa opowiadają chwałę Boga”.
Przez chwilę szli w ciszy.
— Tato?
— Tak?
— To skoro Bóg zrobił wszystko… to zrobił też mnie?
— Tak.
Maks uśmiechnął się.
— I ciebie też?
— Mnie też.
— I mamę?
— Mamę również.
— A naszego psa?
— Tak.
Maks zaśmiał się.
— Nawet Rufusa?!
— Nawet Rufusa.
Ale po chwili tata spoważniał.
— Jest jednak coś jeszcze ważniejszego.
— Co?
— Jeżeli Bóg mnie stworzył, to nie jestem właścicielem samego siebie.
Maks zmarszczył brwi.
— Jak to?
— To znaczy, że Bóg ma prawo powiedzieć mi, jak mam żyć.
— Dlaczego?
— Bo jest moim Stwórcą.
Maks pomyślał o tym.
— Czyli jeżeli Bóg mówi: „Nie kłam”, to nie jest tylko rada?
— Nie. To słowo naszego Stwórcy.
— A jeśli ktoś nie chce Go słuchać?
Tata westchnął.
— Wtedy pojawia się problem grzechu.
— Czyli kiedy robimy coś złego?
— Tak, ale grzech jest czymś.. głębszym. To nie tylko pojedyncze złe zachowanie. To bunt stworzenia przeciwko Stwórcy.
Maks spuścił głowę.
Przypomniał sobie, jak tego samego dnia skłamał nauczycielowi. Powiedział, że nie ma pracy domowej, bo zapomniał zeszytu. Tak naprawdę zeszyt miał w plecaku, tylko nie chciało mu się odrabiać zadania.
— Ja czasami nie chcę robić tego, co Bóg mówi — powiedział cicho.
— Ja też — odpowiedział tata.
— Nawet ty?
— Nawet ja.
Maks spojrzał na tatę zaskoczony.
— To co wtedy?
Tata zatrzymał się i przyklęknął przy nim.
— Właśnie dlatego potrzebujemy Jezusa.
— Ale przecież Bóg nas stworzył.
— Tak. I właśnie dlatego Ewangelia jest tak niezwykła. Ten, który nas stworzył, nie zostawił nas w naszym buncie.
— Co zrobił?
— Posłał swojego Syna.
Tata otworzył Biblię.
— Jezus przyszedł do świata, który stworzył Bóg. Żył tutaj. Nigdy nie zbuntował się przeciwko Ojcu. Nigdy nie zgrzeszył. A potem umarł za grzeszników i zmartwychwstał.
Maks patrzył na Biblię.
— Czyli Stwórca przyszedł do swojego stworzenia, żeby je uratować?
— Właśnie.
Tata wskazał na gwiazdy.
— Możemy patrzeć na niebo i powiedzieć: „Bóg jest wielki”. Możemy patrzeć na ludzkie oko i powiedzieć: „Bóg jest mądry”. Możemy patrzeć na góry i powiedzieć: „Bóg jest potężny”.
— Ale żeby wiedzieć, że Jezus umarł za nasze grzechy…
— Potrzebujemy Biblii.
— A żeby być zbawionym?
— Potrzebujemy Jezusa.
Maks jeszcze raz spojrzał w niebo.
Tym razem gwiazdy wyglądały trochę inaczej.
Nie były już tylko pięknymi punktami na niebie.
Przypominały mu o Kimś.
O Tym, który był przed wszystkim.
O Tym, który stworzył wszystko.
O Tym, który stworzył także jego.
I o Tym, który tak bardzo umiłował grzeszników, że posłał swojego Syna, aby ich zbawić.
Maks uśmiechnął się.
— Tato?
— Tak?
— Chyba wiem, co powiedzieć, kiedy jutro pani znowu zapyta, skąd się wziął świat.
— Co?
Maks odpowiedział:
— „Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię”.
Tata się uśmiechnął.
— To dobry początek.
— A potem?
— Potem możesz powiedzieć coś jeszcze ważniejszego.
— Co?
Tata zamknął Biblię.
— Ten, który stworzył świat, wszedł do swojego świata, aby zbawić zbuntowanych ludzi.
To opowiadanie można potem skracać dla 5-latków, dla 8-latków zatrzymać się przy pytaniu „skąd wiemy?”, a dla 12-latków wykorzystać je jako punkt wyjścia do rozmowy o objawieniu ogólnym, odpowiedzialności człowieka i różnicy między wiedzą, że Bóg istnieje, a wiarą w Chrystusa.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz